Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Obocz z Huszczą i Brusami oraz dolina Siarki z Owczarami i Siarami.

Ujście potoku Siarka do Sękówki i godny uwagi, zasłonięty nieco zabytkowy, drewniany kościół gotycki w głębi.

Na południe od Gorlic, w okolicach miejsca gdzie potok Siarka uchodzi do Sękówki zaczyna się niezbyt długi, zalesiony wał górski. Jego trzy wybitniejsze kulminacje to kolejno: Obocz (627 m n.p.m.), Huszcza (581 m n.p.m.) i Brusy (594 m n.p.m.). Ciągnie się on (podobnie jak zdecydowana większość grzbietów Beskidu Niskiego) z północnego zachodu na południowy wschód. Ten wał górski skręcając bardziej na południe w okolicach Przełęczy Owczarskiej łączy się z odchodzącym od kulminacji Magury Małastowskiej (813 m n.p.m.) ramieniem Ostrego Działu (675 m n.p.m). Naturalnym przedłużeniem grzbietu Obocza z Huszczą i Brusami jest oddzielony od niego głębokim przełomem Małastowskiego Potoku długi grzbiet z Kornutą (677 m n.p.m), Zawierszą (669 m n.p.m.) i Dziamerą (756 m n.p.m.) będący integralną częścią rozległego Pasma Magurskiego.

Właśnie ten stosunkowo niewielki masyw Obocza, Huszczy i Brusów stał się celem mojej majowej przechadzki. Jednak samo przejście zalesionym grzbietem górskim nie byłoby zbyt ciekawe. Aby więc uatrakcyjnić sobie i wydłużyć wędrówkę zdecydowałem przejść się niespiesznie malowniczą doliną potoku Siarka.

W dolinie tej ulokowane są dwie sąsiadujące ze sobą i ciekawe miejscowości. Pierwsza z nich to dawna łemkowska wieś, zwana w niegdyś Rychwałd a obecnie Owczary. Drugą jest wioska – Siary. Obie te wioski lokowane zostały na prawie zwyczajowym polskim a jakiś czas później relokowane były na prawie magdeburskim w XIV wieku i zasiedlone głównie Głuchoniemcami. Rychwałd jednak – od kiedy pojawiła się tutaj grupa etniczna wołosko-rusińska został lokowany ponownie ale już na prawie wołoskim w 1417 roku. Z czasem Rychwałd a zwłaszcza jego górna część, nazywany był przez mieszkających tu Łemków Rieczkami. Po drugiej wojnie światowej zmieniono nazwę tej miejscowości – tak więc od roku 1948 funkcjonuje ona pod nazwą Owczary.

W drodze do przysiółka Puste Pole.

W Sękowej, poniżej mostu nad Sękówką skąd zamierzam wyjść na szlak znajduje się parking, na którym zazwyczaj zatrzymują się turyści pragnący obejrzeć zabytkowy, drewniany kościół gotycki. Zostawiam więc tutaj, na tym rozległym parkingu swój samochód, ruszając w drogę. Mam nadzieję, że gdy będę kończył wędrówkę późnym popołudniem czy wieczorem kościół będzie otwarty, tak abym mógł go obejrzeć od wewnątrz.

Sękówka i malowniczo położony, zabytkowy, drewniany kościół.

Po przejściu mostem nad Sękówką kieruję się na południe począkowo wzdłuż tej rzeki, aż do miejsca gdzie zasila ją potok Siarka. Następnie, w okolicy gdzie stoi budynek dawnego Domu Ludowego w Siarach skręcam w drogę prowadzącą do przysiółka Koźleniec. Prowadzi nią niebieski szlak PTTK zaczynający się w Szalowej, który przez Gorlice i Obocz wyprowadza na Magurę Małastowską aby z niej przez Wierch Wirchne doprowadzić do Bartnego. Dalej, mając po obu stronach wznoszącej się drogi zabudowania, podchodzę do miejsca gdzie droga ta ostro skręca na wschód. Tutaj odgałęzia się od niej inna droga prowadząca na południe, którą dalej będę szedł. Po minięciu ostatnich domów mieszkalnych szlak poprowadzony jest widokowym grzbietem w stronę przysiółka Puste Pole.

Nieopodal przekaźnika telefonii komórkowej dochodzę do niewielkiego parkingu, przy którym stoi tablica informująca o ścieżce edukacyjnej, która przebiega w tej okolicy. Zagłębiając się w las można na niej zobaczyć odbudowane studnie ropne. Ponadto okopu z czasów I wojny światowej i cmentarz choleryczny. Trwają ponoć prace przy odtworzeniu pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej i innych podobnych obiektów.

W dalszym ciągu drogi towarzyszą mi piękne widoki ale tylko na lewą, wschodnią stronę, ponieważ prawa, zachodnia porośnieta jest gęstym lasem. Idąc tak i podziwiając widoki niepostrzeżenie docieram do niewlkiego przysiółka zwanego Puste Pole.

polna droga
Widok z Pustego Pola na Zagórze, w oddali Pasmo Magury Wątkowskiej.

Skałoolej z Pustego Pola – to tu wszystko się zaczęło.

W tych okolicach od wielu wieków miejscowej ludności znane były miejsca, skąd wypływał na powierzchnie olej skalny nazywany tu ropą. Od słowa „ropa” wywodzi się wiele nazw w rejonie gorlickim. W przeciągu wieków nauczono się wykorzystywać tą ropę do różnych celów. Np. do zmiękczania skór, konserwacji drewna, smarowania osi kół i narzędzi czy nawet w celach leczniczych a także do oświetlania. Ropę pozyskiwano ze szczelin skalnych, zbierano z powierzchni wody za pomocą chwostów (włosia z końskich ogonów) lub pęku łozin, z których obsmykiwano lub wyżymano ropę do naczyń. Zajmowali się tym tzw. „łebacy”.  Kopano też rowy i studzienki ropne, z których czerpano ropę napełniając nią różne naczynia.

widok na góry
Od prawej: stoki Zagórza, w głębi Pasmo Magury Watkowskiej, bliżej Wierszek i Piwane.

Ziemie te od wieków znane były z występujących tu złoż ropy naftowej. Już od XVII wieku w niewielkim stopniu pozyskiwano ropę.

W ostatniej dekadzie XVIII wieku na pograniczu Siar i Sękowej w miejscu zwanym Puste Pole miejscowi chłopi Haluch, Bylina i Rybczyk eksploatują studnie ropne znajdujące się na ich gruntach. Wkrótce ziemie te kupuje szlachcic Jan Wybranowski zmuszając chłopów do dzierżawienia swoich dawnych pól.

Ropą naftową interesował się nawet Stanisław Staszic, który oglądał tutaj sposób wydobywania „skałoleju” (jak nazywano wtedy ropę), aby potem przedstawić swoje spostrzeżenia na rozprawie Warszawskiego Towarzystwa Królewskiego Przyjaciół Nauk, która miała miejsce w 1814 roku. 

Początki przemysłu naftowego i związki Łukasiewicza z Ziemią Gorlicką.

W drugiej połowie XIX wieku zaczęto wydobywać tu ropę na większą skalę. To tu, na terenie przysiółku Siar zwanym Puste Pole w tzw. wtedy „Pustym Lesie”, w styczniu 1852 roku książe Stanisław Jabłonowski, właściciel nieodległej od Gorlic Kobylanki, założył pierwszą w świecie kopankę ropy. W swojej Kobylance produkował z niej asfalt. Kilka lat później w okolicach Siar i Sękowej powstawało coraz więcej kopanek a później szybów.

Z Ziemią Gorlicką związany był Ignacy Łukasiewicz, który w latach 1853 – 1858 prowadząc tutejszą aptekę pracował nad przemysłową metodą destylacji ropy naftowej. Do swoich badań wykorzystywał ropę wydobywana właśnie przez Jabłonowskiego.

W Gorlicach Łukasiewicz skonstruował pierwszą w świecie uliczną lampę naftową. Umieszczono ją na oryginalnej kapliczce o beczkowatym cokole, z Chrystusem Frasobliwym pod baldachimem.

Kapliczka stoi do dzisiaj na skraju skrzyżowania ul. Węgierskiej z ul. Kościuszki (przy wylocie drogi z Gorlic do Koniecznej), przypominając to epokowe wydarzenie.

Okres prosperity.

Odkrywano też nowe złoża m.in. w okolicach Męciny, Krygu, Lipinek, które zaczęto intensywnie eksploatować. W efekcie tego, na początku lat 80-tych XIX wieku Ziemia Gorlicka była wtedy najobfitszym obszarem wydobycia ropy naftowej w Galicji.

Adam Skrzyński, właściciel Zagórzan wraz z Augustem Gorayskim, prezesem Krajowego Towarzystwa Naftowego z siedzibą w Gorlicach zachęcili znanego wiertacza i potentata naftowego, kanadyjczyka Williama Henry‘ego Mac Garvey‘a (szukającego w tamtym czasie złóż roponośnych w Niemczech) aby tutaj zainwestował swoje pieniądze. Przybył on więc tu i wprowadzając tzw. kanadyjską metodę wiertniczą zrewolucjonizował sposób wydobycia tutejszej ropy. Wprowadził także nowoczesne metody zarządzania przedsiebiorstwem i stosunkiem do zatrudnianych ludzi. Dawał tym samym przykład naszym nowym „przedsiębiorcom” jak prowadzić interesy i stwarzać dobre warunki zatrudniamym robotnikom. Większością nowych właścicieli pól naftowych byli zazwyczaj właściciele ziemscy, którzy wietrząc możliwość szybkiego wzbogacenia się na wydobywaniu ropy nie dbali o warunki pracy jakie oferowali zatrudnianym przez siebie robotnikom, nie dbając też o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Notowano wtedy bardzo dużo przypadków śmierci wśród robotników podczas wydobywania ropy.

droga przez puste pole
Zabudowania Przysiółka – Puste Pole.

Mac Garvey wraz z finansistą Johnem Bergheimem założyli spółkę, która zajmowała się poszukiwaniem i eksploatacją ropy naftowej w Galicji. W Gliniku Mariampolskim założyli rafinerię i Warsztaty Naprawcze, które później przekształcili w Fabrykę Maszyn Wiertniczych. Po odkryciu obfitych złóż roponośnych w okolicach Drohobycza, w Borysławiu i Tustanowicach (dzisiejsza Ukraina) spółka Bergheim and Mac Garvey rozpoczęła tam na początku lat 90-tych XIX wieku wiercenia na ogromną skalę. Kierownikiem robót został Władysław Długosz – późniejszy właściciel pięknego pałacu w Siarach i wpływowy polityk. Długoszowi poświęcę jeszcze oddzielny rozdział – bo na to zasługuje.

Tak więc okres największej prosperity jeśli chodzi o wydobycie ropy naftowej w tych okolicach przypadł na lata 1880 – 1914.

… i lata schyłkowe.

Po niszczycielskiej dla ziemi gorlickiej I wojnie światowej kopalnie działały jeszcze ale na dużo mniejszą skalę. Dopiero w połowie lat trzydziestych dokonano nowych, głębszych wierceń zwiększając wydobycie. Po wybuchu II wojny światowej kopalnie ropy naftowej zostały przejęte przez okupantów. Po II wojnie światowej zaś zostały upaństwowione działając jeszcze przez kilka lat. Z czasem jednak złoża się wyczerpywały tak, że wydobywanie stawało się nieopłacalne. Lata 1959 – 1970 były więc latami schyłkowymi dla tutejszego przemysłu naftowego. W latach 80-tych XX wieku kopalnie zostały zlikwidowane a odwierty zasypane.

droga
Droga przez Puste Pole – kiedyś upstrzone kopalniami ropy.

Dziś trudno sobie wyobrazić jak około stu lat temu wyglądały te tereny. Jeśli ktoś jest ciekawy może podjechać do pobliskich Gorlic aby obejrzeć tamtejszy skansen Magdalena albo też do odległego o ok. 50 km od Gorlic dużego skansenu w Bóbrce (niedaleko Krosna). Znajdzie tam bogate ekspozycje, maszyny i urządzenia wiertnicze jak i archiwalne zdjęcia z czasów bumu naftowego w dawnej Galicji.

Przez przysiółek Puste Pole na Obocz i Huszczę.

Przysiółek Puste Pole, do którego w międzyczasie doszedłem to dzisiaj zaledwie kilka domów, zabudowań gospodarczych i niewielkich sadów.

Podobnie ma się z sąsiednim przysiółkiem Siar, leżącą nieco dalej – Dziadówką. Wg opowiadanych z dziada pradziada legend w drodze z Pustego Pola na Dziadówkę podobno stał kiedyś kościół, który się zapadł pod ziemię. Dziś miejsce to wskazuje duży kamień.

Jedna ze starszych chat w przysiółku Siar – Puste Pole.

Po minięciu zabudowań, już drogą gruntową, którą poprowadzony jest dalej szlak, wkraczam do lasu. Na pierwszej, dość rozległej polanie, z lewej strony drogi znajduje się duża pasieka. W tym miejscu zaczyna się strome podejście na nieodległy stąd Obocz (nazywany także dawniej Rychwałdzką Górą).

pasieka
Pasieka obok niebieskiego szlaku.

Szlak omija niezbyt wyeksponowaną i zarazem zalesioną kulminację Obocza z północnej strony. Dalej lekko się obniża po czym omija rówież niczym nie wyróżniający się wierzchołek Huszczy. Tutaj, wokół Huszczy widać sporo śladów po prowadzonej wycince drzew (To temat drażliwy i denerwujący więc nie będę się go poruszał.)

Nie wchodząc na wierzchołek, bo i szlak go omija z mojej lewej strony, idę dalej leśną drogą. Grzbiet a równocześnie biegnąca nim leśna droga obniża się cały czas. Wkrótce, na przełączce między Huszczą a Brusami niebieski szlak skręca na południe aby wyprowadzić na skraj lasu nad Przełęczą Owczarską.

leśne rozdroże
Jedno z licznych, leśnych rozdroży.

Można tutaj odszukać widokową polną dróżkę prowadzącą na południowy zachód (tak kilka lat temu schodziłem do Owczar Górnych – polecam).

Kwitnące trześnie i krzewy tarniny – zejście z obniżenia między Huszczą a Brusami (podczas innej, wiosennej wędrówki).

Można też iść dalej niebieskim szlakiem. Albo też tak jak tym razem zrobiłem – pójść na szczyt Brusów.

Przez Brusy na Przełęcz Owczarską.

Nie schodząc z grzbietowej drogi idę dalej w kierunku południowo-wschodnim, już bez znaków. Od tego miejsca grzbiet zaczyna się wznosić – początkowo dość stromo po czym łagodniej. W ten sposób docieram do ostatniej kulminacji tego masywu – czyli do Brusów.

Las tutaj prezentuje się bardzo ładnie, jest tu spokojnie, drzewa wyglądają zdrowo a ich zieleń bardzo pozytywnie wpływa na moje samopoczucie.

Zachodnie stoki Brusów.

Myślałem, że skoro nie ma tutaj znakowanego szlaku więc nikogo tu nie spotkam. Po chwili z błędu wyprowadziły mnie niezbyt głośne trzaski łamania suchych gałęzi, szelesty i temu podobne odgłosy. Po chwili zobaczyłem jakiegoś wędrowca a kilkanaście metrów niżej podchodzącą powoli kobietę. Okazało się, że też wybrali się na Brusy bez znaków (i właśnie wchodzą od strony Przełęczy Owczarskiej). Poczekałem aż wejdą. Przywitaliśmy się i rozmawiając chwilę, wymieniając uprzejmości oraz spostrzeżenia dotyczące przebiegu wędrówki, rozstaliśmy się życząc sobie pomyślności.

Wejście na Brusy od strony Huszczy jest bardzo łagodne ale należy pamiętać, że ta góra ma strome zbocza od strony północno-wschodniej, wschodniej i południowo-wschodniej. Zwłaszcze te południowo-wschodnie, opadające w malowniczy przełom Małastowskiego Potoku są bardzo strome. Na stromym, wschodnim stoku Brusów znajduje się monumentalny, zabytkowy cmentarz z I wojny światowej nr 68 – Ropica Ruska. Cmentarz ten dokładnie przedstawiłem w końcowej części tego artykułu więc zainteresowanych tam odsyłam.

Zejście z Brusów na Przełęcz Owczarską jest strome ale tylko do połączenia się z drogą leśną, którą prowadzi niebieski szlak. Po krótkim marszu tym szlakiem wychodzę na otwarty teren osiągając Przełęcz Owczarską, zwana dawniej Przełęczą Rychwaldzką. Oddziela ona masyw Obocza z Huszczą i Brusami od Ostrego Działu, który następnie łączy się z kulminacją Magury Małastowskiej. Przez przełęcz Owczarską przebiega gruntowa droga łącząca Owczary z Małastowem (także znakowany na żółto szlak rowerowy).

Przełęcz Owczarska.
Widok z okolic Przełęczy Szklarskiej.

Z przełęczy do rychwałdzkich cmentarzy.

Na przełęczy warto się chwilę zatrzymać chociażby po to aby rozejrzeć się po okolicy albo coś zjeść bo najwyższy czas już na to. Idąc w dół doliny też nie warto się spieszyć bo widoki na otaczające ją góry są piękne. Schodząc z przełęczy trzykrotnie pokonuję brody na potokach zasilających Siarkę.

Bród na jednym z dopływów potoku Siarka.

Gdzieś między drugim a trzecim brodem, po drugiej stronie Siarki, zasłonięty krzakami stoi piękny, żeliwny krzyż posadowiony na kamiennym cokole. Patrząc na niego od razu rzuca się w oczy, że wygląda jakoś nienaturalne. Widać, że był utrącony i ktoś próbując go naprawić wstawił utrąconą, żeliwną część krzyża odwrotnie – tyłem do frontu cokołu. Na cokole widnieje data 1891. Dokładnie przedstawiłem go tutaj.

Kolejny bród na potoku.

Za ostatnim brodem, po lewej stronie drogi stoi od niedawna ogrodzony siatką budynek Stacji Uzdatniania Wody. Dalej, po prawej stronie drogi, na rozległej łące stoi pochylony, kolejny krzyż łemkowski – ten nieco młodszy bo z 1931 roku, wykonany z kamienia. Również i on był zniszczony – co widać po śladach klejenia.

Dalej, po lewej stronie drogi, gdzie zaczynają się pierwsze domostwa, na niewielkiej skarpie można wypatrzeć ukryty w krzakach biały cokół ale bez krzyża. W pomalowanej na niebiesko wnęce bieleje płaskorzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Niestety upływ czasu, erozja czy też wielokrotne malowanie wapnem cokołu uniemożliwia odczytanie daty czy inskrypcji.

Nieco dalej, w górnej części wsi, za kolejnym domem, po obu stronach drogi znajdują się …

Rychwałdzkie cmentarze.

Ten po lewej, na wysokiej skarpie to nowy cmentarz z przewagą katolickich nagrobków. To na tym cmentarzu pochowana jest Maria Kotarba (zm. 30 grudnia 1956 roku). W 2005 r. została pośmiertnie odznaczona przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, za to, że narażając swoje życie, uratowała żydówkę Lenę Mańkowską z Holokaustu (z dwóch obozów: Oświęcim i Neustadt-Glewe – podobóz Ravensbrück). Jest to najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane nie-Żydom.

Grób Marii Kotarby (pierwszy z prawej) i tablica pamiatkowa odsłonięta 08.09.2022 roku w bramie cerkwi w Owczarach.

Po prawej już z daleka rzuca się w oczy świeżo wyremontowany mur cmentarza wojennego z wysokim, drewnianym krzyżem. Tuż obok niego znajduje się stary cmentarz łemkowski dawnej wsi Rychwałd Górny.

Właściwie to należałoby powiedzieć odwrotnie – to przy łemkowskim cmentarzu wiejskim, na oddzielnej kwaterze zaraz po przejściu frontu Operacji Gorlickiej (1915 rok), zbudowano cmentarz wojenny. Oznaczono go numerem 70 nadając mu nazwę Rychwałd.

Na starym łemkowskim cmentarzu znajduje się wiele ciekawych krzyży nagrobnych z II połowy XIX wieku.

Jednym z nich jest zabytkowy krzyż z 1867r. z piaskowca. Ramiona krzyża zakończone trójlistnie, na krzyżu postać Ukrzyżowanego – niestety bez głowy. Na cokole znajduje się inskrypcja pisana cyrylicą z prośbą o pokój duszy. Jest tu też pięknie rzeźbiona figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem z 1887 roku.

Są też przydrożne krzyże przeniesione na teren cmentarza w latach 1978-79 z okolicy Owczar. Pomysłodawcą i inicjatorem tej akcji był ks. proboszcz z Sękowej Stanisław Dziedzic.

W końcu lat 80-tych panowie Piotr Antoniak, Paweł Wroński wraz z innymi członkami Komisji Opieki Nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy Warszawskim Towarzystwie Opieki Nad Zabytkami wyremontowali kilka zniszczonych krzyży.

Zabytkowy cmentarz nr 70 – Rychwałd …

… należący do III Okręgu Cmentarnego – Gorlice zaprojektował Hans Mayr na planie prostokąta. Trzy jego boki stanowią ogrodzenie z betonowych słupków i drewnianych sztachet. Czwarty bok ogrodzenia to jednolity kamienny mur podwyższony w części centralnej. Na podwyższeniu wmurowana jest tablica z inskrypcją. Przed murem stoi wysoki, drewniany krzyż centralny.

Na cmentarzu znajdują się kamienne nagrobki w postaci stelli, na których ustawiono żelazne, czarne krzyże. Są tu też żydowskie macewy. Jedną z najciekawszych jest macewa poległego 16 marca 1915 Sterna Pinkasa, żołnierza pochodzenia żydowskiego. To pewnego rodzaju ewenement, gdyż żołnierze wyznania mojżeszowego zazwyczaj byli chowani na najbliższych kirkutach.

Te zdjęcia pochodzą jeszcze sprzed remontu cmentarza, wykonałem je w 2017 rokutak dla porównania.

W 13 mogiłach zbiorowych i 40 pojedynczych grobach pochowano w sumie 87 żołnieży (80 z armii austro-węgierskiej i 7 z rosyjskiej). Wśród pochowanych są też liczne nazwiska czeskie – to (wg ustnych przekazów) żołnierze, których rozstrzelano za próbę dezercji i przejścia na rosyjską stronę.

Cmentarz ten niedawno przeszedł poważny remont – wszystko wygląda świeżo. Jest jednak jeden szkopół. Słup bramy wejściowej leży utrącony podobnie jak i drewniane przęsło ogrodzenia. Czy to działanie wandali? Czy może fuszerka robotników? Nie mnie to rozstrzygać. Niesmak tak czy inaczej pozostaje.

Po zwiedzeniu cmentarzy idę w stronę wsi mijając zabudowania dawnego Rychwałdu Górnego zwanego przez zamieszkujących go do 1947 roku Łemków – Rieczki.

Widok z terenu cmentarza rzymsko-katolickiego na cmentarze: łemkowski i w sąsiedztwie wojenny.

Z lewej strony drogi widoczne gospodarstwo, w którym hodowane są konie.

Po prawej stary kamienny krzyż na prywatnym terenie.

Przede mną widoczna piękna drewniana cerkiew.

Cerkiew greckokatolicka z 1653 roku p.w. Opieki Bogurodzicy (Pokrow).

Jest to trójdzielna cerkiew greckokatolicka konstrukcji zrębowej. Zbudowano ją w 1653 r. o czym świadczy napis na nadprożu portalu.

Prezbiterium z roku 1710 i nawa nakryte są pięknymi łamanymi uskokowo, namiotowymi dachami krytymi gontem. Wysoka wieża nad babińcem z izbicą została zbudowana w 1783 roku. Budowniczymi wieży byli pochodzący z Varadki (czyli z terenu dzisiejszej SłowacjI) mistrz ciesielski Teodor Rusinka oraz Dimitr Dekowekin. Teodor Rusinka trzy lata wcześniej wybudował piękną cerkiew w Nieznajowej, którą jednak zniszczono w latach 60-tych XX wieku. Dziś patrząc na wieżę nad babińcem tutejszej cerkwi możemy sobie wyobrazić jak wyglądała wieża cerkwi w Nieznajowej.

 Podczas budowy cerkiew posadowiono nie na kamiennej podmurówce tylko na na pniach ogromnych jodeł a to dlatego, aby nie uległa działaniu wilgoci i przez to zawaleniu się. Trzeba tu dodać, że pierwsza cerkiew, zbudowana około roku 1420 właśnie uległa takiemu zniszczeniu bo zbudowano ją na bardzo grząskim i podmokłym podłożu. Podania ludowe mówią nawet, że zapadła się pod ziemię. A jak było naprawdę ??? Nie znalazłem konkretnych informacji.

Świątynię kilkakrotnie przebudowywano, rozbudowywano i remontowano.

Działo się tak w:

  • 1701- kiedy przebudowano prezbiterium
  • 1783 – gdy dobudowano nową wieżę
  • 1870- gdy poszerzono przedsionek zrównując go z nawą
  • 1938 – kiedy to dla uczczenia 950 rocznicy Chrztu Rusi wykonano nowe figuralno – ornamentalne polichromie
  • 1983-85 – kiedy wreszcie dokonano gruntownego remontu całości.

Cerkiew otoczona jest murem z kamienia łamanego. Na jej teren można wejść od strony południowej przez murowaną bramkę albo od zachodu przez masywną bramę pełniącą też rolę dzwonnicy.

Wnętrze cerkwi.

Wewnętrz znajduje się piękny, osiemnastowieczny ikonostas malowany na niebiesko, czerwono i złoto. dekorowany ażurowymi kolumnami z motywem liści winorośli. Ikony w ikonostasie pisane ręką artysty Jana Medyckiego w 1712 roku nawiązują do barokowej sztuki zachodniej (łacinskiej). Kilka innych ikon wykonał nieznany z nazwiska wiejski artysta, pochodzą one prawdopodobnie z 1756 roku).

Na uwagę zasłygują też carskie wrota zachwycające ażurową strukturą i przepięknymi, złoconymi zdobieniami.

We wnętrzu znajdują się również boczne ołtarze. W południowej ścianie nawy umiejscowiony jest ołtarz św. Mikołaja. Również po przeciwnej stronie znajduje się przyciągający wzrok, barokowy ołtarz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Obydwa te ołtarze pochodzą z XVIII wieku. Trzeci, niewielki ołtarzyk z ikoną Chrystusa Nauczającego znajduje się w prezbiterium. Ikona w tym ołtarzyku pochodzi z 1664 i pierwotnie znajdowała się w starszym ikonostasie tej świątyni.

Ściany i sufity ozdobiono polichromiami wykonanymi w 1938 roku.

Warto tu dodać, że w 1994 roku za wzorowo prowadzone prace konserwatorskie cerkiew uhonorowana została prestiżową nagrodą Prix Europa Nostra. W 2013 roku cerkiew została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Cerkiew tą dokładnie przedstawiałem już wczesniej na blogu podczas relacji z wędrówki w pasmie Magury Małastowskiej: https://terenanthony.pl/owczary-rychwald-magura-malastowska-soltysia-gora/

Przechadzka przez Owczary.

Podobnie o początkach Rychwałdu (dzisiejsze Owczary) już wspominałem w w/wymienionym artykule, i tam również o Rychwałdzie można przeczytać.

Tutejsza cerkiew położona jest w górnej części Rychwałdu, który do 1947 roku przede wszystkim zamieszkiwali Łemkowie. Po ich wysiedleniu sprowadzili się tu osadnicy z Siar oraz innych, sąsiednich wiosek. Po wojnie opiekę nad cerkwią otoczył kościół rzymskokatolicki i od tamtej pory użytkowana jest jako filia parafii w Sękowej. Niektórzy Łemkowie, wysiedleni stąd w 1947 r. zaczęli wracać w swoje rodzinne strony w drugiej połowie lat 50-tych więc w cerkwi sporadycznie odprawiane były msze greckokatolickie. Od roku 1988 odprawiane są już one regularnie. Podobnie jak i msze dla katolików rzymskich.

Po obejrzeniu cerkwi od środka (który to już raz?) zaczynam spacerek przez wieś. Idąc fotografuję sobie obiekty, które kilka lat wcześniej widziałem porównując później co się w ciągu tych lat zmieniło.

Najbardziej rzucające się w oczy zmiany dotyczą budownictwa. Powstają nowe murowane domy oraz nabierają wyglądu i funkcjonalności dawne łemkowskie, drewniane chyże i drewniane domy, w których mieszkały polskie rodziny.

Jeśli chodzi o przydrożne krzyże to są one trudniejsze do wypatrzenia bo często zarosły je i zasłoniły krzaki.

Te zaś, które stoją na prywatnych posesjach są zadbane a nawet odnowione.

Przydrożny krzyż łemkowski z 1905 roku. Owczary Dolne.

Przy końcu Owczar Dolnych pod jaworami stoi ładny krzyż z 1929 roku. Stąd już blisko do sąsiadującej z Owczarami Dolnymi wsi zwanej Siary.

Siary kilka słów o nazwie i o historii Siar.

Tuż za tablicą z nazwą miejscowości Siary, pod starym kasztanem stoi figurka z 1882 roku. Ze słabo czytelnej inskrypcji można jeszcze odczytać imiona fundatorów, którymi byli Paweł i Wiktoria, jego żona.

Wydawać by się mogło, że nazwa wsi Siary pochodzi od słowa siarka oznaczającego znany wszystkim żółty minerał. Otóż nie bo żadne złoża siarki tutaj nie występowały i nie występują. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że nazwa wywodzi się od obfitej piany tworzacej się w wyniku zmieszania wyciekającej ze szczelin skalnych ropy z wodą wartko płynącego potoku. Taka piana przypomina substancję zwaną dawniej potocznie „siarą” a będącą wydzieliną substancji mlecznej zwierząt będących w połogu – czyli samic zwierząt hodowlanych jak owce, krowy, klacze.

Teren dzisiejszej wsi Siary był zasiedlony jeszcze przed oficjalną lokacją na prawie niemieckim a organizacja wsi odbywała się na zasadach polskiego prawa zwyczajowego. W 1388 roku rycerz Dobiesław Socha otrzymał od króla Władysława Jagiełły akt wydany w Bieczu, upoważniający do relokacji tej wsi na prawie magdeburskim. Siary w wieku XVII były wsią królewską starostwa bieckiego. W XVIII wieku Siary należą do Mniszchów, później od 1765 do Wilhelma Siemieńskiego. Po pierwszym rozbiorze Polski, Siary odkupił w 1777 roku od rządu austriackiego hrabia Ewaryst Andrzej Kuropatnicki. Kolejnym właścicielami Siar był Jan Wybranowski. W 1870 posiadłości kupuje Władysław Dembowski a później, w końcu wieku jego zięć, potentat naftowy – Władysław Długosz.

Droga przez Siary.

Przejście przez Siary zajmuje mi mniej czasu bo nie zatrzymuję się tu tak często jak w Owczarach. Siary wydają się też być bardziej zadbane niż Owczary.

Mijam kolejny, tym razem bardzo ładnie odnowiony przydrożny krzyż z 1886 roku. Stąd mam ładny widok na mostek nad potokiem Siarka i północne stoki Obocza.

Droga przez Siary cały czas biegnie wzdłuż wijącego się przez wieś potoku Siarka. Kolejne, mijane przeze mnie części wsi to : Rzemieska (gwarowo Rzymieska), Siary Górne, leżąca na prawym brzegu Siarki Bamburówka, Zawodzie i Siary Środkowe.

Siary.

Mijam zadbane domostwa aby w końcu dotrzeć do położonej na skraju wysokiego brzegu potoku, białej kapliczki domkowej krytej gontem. W środku kapliczki, na małym ołtarzyku ładny, drewniany krzyż z z figurką ukrzyżowanego Chrystusa, wykonany przez ludowego artystę.

Stąd już niedaleko do budynku dawnego Domu Ludowego wybudowanego w 1910 roku, ufundowanego przez Władysława Długosza. Dziś, po remoncie przeprowadzonym w 2012 r. ten budynek pełni inne fukcje niż sto lat temu: jest tu sklep, zakłady usługowe, centrum informacji turystycznej.

To już ostatnia część Siar zwana – Na Szlabance. Nazwa wywodzi się od szlabanu, który niegdyś tam był. Gwarowo bywa ono jeszcze nazywane „Na Ślabanie”.

Na północ od skrzyżowania z drogą krajową 977, po prawej stronie drogi prowadzącej w stronę Gorlic, w rozległym parku ukryty jest piękny pałac Długoszów.

Zespół pałacowo-parkowy Długoszów.

Początki pałacu w Siarach, który stoi w miejscu poprzednich dworków sięgają wieku XIV. W drugiej połowie XIX wieku ówczesny dwór należał do Władysława Dembowskiego, do którego córki Kamili czynił starania Władysław Długosz – późniejszy potentat naftowy.

Aleja akacjowa prowadzaca do pałacu Długoszów w Siarach.

W końcu XIX wieku zadłużony Dembowski zmuszony był sprzedać swój majątek. Odkupił go Władysław Długosz, który dorobił się ogromnego majątku w Borysławiu, gdzie odkrył bogate złoża roponośne. W 1896 ożenił się z jego córką Kamilą, więc majątek pozostał w rodzinie.

Projekt nowego pałacu zlecił Długosz znanej austriackiej spółce architektonicznej Fellner & Helmer. W latach 1900 – 1908 powstawał więc nowy, neobarokowy pałac w stylu secesji wiedeńskiej. Budowano go na wysokiej, stromej skarpie, dlatego wymagała ona specjalnych umocnień. Aby przekonać się jak one są solidne trzeba przejść się wzdłuż Sękówki, drogą, którą prowadzi niebieski szlak PTTK. Przy okazji zobaczymy wtedy odsłonięte warstwy fliszu karpackiego.

Pałac Długoszów w Siarach.

Różowy budynek pałacu z białymi wstawkami i dużymi, sięgającymi podłogi oknami oraz zróżnicowaną bryłą dachów z mansardowymi oknami, zachwyca bogactwem form architektonicznych. Bogato zdobione elewacje wzmocnione kamiennymi słupami i podporami, na których opierają się balkony z kutymi balustradami tylko przydają uroku temu pałacowi.

Jasne wnętrza pałacu również zachwycają przestronnością i wystrojem podobnie jak pokoje oraz wielki, obejmujący dwie kondygnacje hol wejściowy.

Ponadto sala balowa, sypialnie, piękne meble, piece kaflowe i kominki, wewnętrzne schody z drewnianymi, bogato rzeźbionymi balustradami, żyrandole itp.

W czasie pierwszej wojny światowej, w 1916 roku pałac uległ częściowemu zniszczeniu. Dobudowano później południowe skrzydło. Następnie, podczas świąt Bożego Narodzenia, w 1928 roku wybuchł groźny pożar, który poważnie zniszczył pałac. Odbudowano go w niezmienionym kształcie.

Park.

Pałac otoczony jest urokliwym parkiem, którego projektantem był lwowianin Arnold Röhring. Większa jego część jest obecnie zaniedbana ale z czasem ma to ulec poprawie. Teren parku poprzecinany jest licznymi wąwozami i jarami opadającymi w stronę przepływającej niżej Sękówki.

Sam park składa się z czterech głównych części i ogrodu. Od strony zachodniej zaproktowano reprezentacyjny podjazd i ogromną pergolę.

Oprócz rodzimych drzew takich jak wiekowe dęby, jesiony, graby, buki, które stanowią tło parku rosną tu zasadzone okazałe klony, platany klonolistne, kasztany jadalne, sosny czarne, świerki kłujące, daglezje i akacje. Ozdobą parku są stawy, duża fontanna i porośnięta pnączami okazała pergola. Uroku dodają rzeźby Piotra Wojtowicza ze Lwowa, który w roku 1911 wykonał je na zamówienie Długosza. Wśród nich wyróżniają się mitologiczne postaci Neptuna w rydwanie, nimf i maszkarona. Jest tu też także sporo pięknych, kamiennych wazonów.

W czasie wojny pałac był siedzibą Wehrmachtu, po wojnie majątek Długoszów został skonfiskowany i upaństwowiony. Działała tu Samopomoc Chłopska i PGR w efekcie czego bydynek wraz z parkiem uległy dewastacji. Późniejszy dyrektor działającej tu Stadniny Koni podejmował jakieś działania remontowe ale były one ukierunkowane w dostosowanie budynku do innych potrzeb. W latach 80-tych mieścił się tu ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy dla pracowników rolnych oraz filia sanatorium z Wapiennego. Od zarządzającej majątkiem Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, w 1996 r. „Zespół pałacowo-parkowy” odkupiła Dustanowska-Długosz, wdowa po Jerzym Długoszu. Niestey nie stać jej było na inwestycje w poważny remont więc odpsprzedała całość szefowowi Igloopolu Edwardowi Brzostowskiemu.

Obecnie obiekt jest własnością prywatną przedsiębiorców z Jasła – państwa Schabińskich, którzy bez wątpliwości dbają o niego solidnie. Od wakacji 2023 roku udostępniają pałac do zwiedzania. Wejście na teren parku i zwiedznie wnętrz wraz z przewodniczką kosztuje 25 PLN.

Władysław Długosz (1864 – 1937).

Na początku tego artykułu obiecałem, że poświęcę trochę miejsca panu Długoszowi, właścicielowi i fundatorowi tego pałacu a także zasłużonemu dla Ziemi Gorlickiej obywatelowi, politykowi i społecznikowi, posłowi na sejm i senatorowi.

Urodził się, dorastał i uczył w Krakowie, studia techniczne ukończył w Pradze. W 1887 roku przyjechał do Siar aby pracować przy wydobyciu ropy naftowej. Przeszedł wszystkie szczeble kariery naftowej od pomocnika kowala do kierownika kopalni. W 1890 wszystkie swoje zarobione pieniadze zainwestował we własną kopalnię ale inwestycja okazała się chybiona i zbankrutował. W tym czasie starał się o rękę cóki właściciela Siar, także naftowca Wł. Dembowskiego. Jego starania zostały odrzucone.

Wyjechał więc z Siar do Borysławia i tam dzięku swojemu upórowi i pracowitości odkrył i dowiercił się do wydajnych i głęboko zalegających złóż ropy naftowej. Został kierownikiem kopalni u Mac Garvey’a i wkrótce dorobił się dużych pieniędzy. Wrócił do Siar aby ożeniać się z Kamilą, córką Dembowskiego (której ręki wcześniej mu odmówiono). Mało tego – od zadłużonego już Dembowskiego, któremu kompletnie nie wiodło się w interesach i zmuszony był wystawić swój majatek na licytację – odkupił Długosz jego posiadłości, budując wkrótce okazały, piękny pałac.

Na początku XX wieku Długosz zainteresował się polityką a będąc zwolennikiem Witosa wstąpił do PSL. W 1911 został posłem do Rady Państwa w Wiedniu a później ministrem do spraw Galicji. Po rozłamie w partii wraz z Witosem i innymi utworzyli PSL „Piast”.

W 1917 roku został prezesem Krajowego Towarzystwa Naftowego a później senatorem. Bardzo aktywnie uczestniczył w działalności społecznej na rzecz Ziemi Gorlickiej i żyjących tu ludzi.

Mauzoleum Długoszów.

Włądysław Długosz zmarł w 1937 w Krakowie a został pochowany w rodzinnym mauzoleum na cmentarzu parafialnym w Sękowej.

Budowę mauzoleum ukończono w 1928 roku. To inspirowany antycznymi budowlami monumentalny grobowiec, wykonany z piaskowca ciosanego. Wejścia na szerokie schody i do mauzoleum strzegą – jednocześnie je zdobiąć – potężne posągi lwów a dekorację schodów uzupełniają dwa kamienne wazony. Budynek otacza 18 doryckich kolumn zwężających się ku górze. Fasadę wieńczy trójkątny fronton z płaskorzeźbą postaci Chrystusa. Dwuspadowy dach kryty blachą zdobią elementy w kształcie liścia palmy.

Zarówno cały zespół parkowo-pałacowy ze zwiedzaniem wnętrz jak i mauzoleum Długoszów, znajdujące się na cmentarzu w Sękowej odwiedziłem w innym czasie – nie podczas opisywanej wędrówki. Wędrówkę odbyłem w maju, kiedy obiety nie były jeszcze udostępnione do zwiedzania. Nawet gdyby były dostępne to i tak nie wystarczyłoby mi czasu na spokojne zwiedzenie parku i wnętrz pałacu Długoszów.

Jako, że i postać Władysława Długosza nierozerwalnie związana jest z Siarami, i piękny, secesyjny pałac, który Długosz zbudował również, więc wypadało mi o tym tutaj napisać.

Czasu wystarczyło mi jednak na obejrzenie od środka zabytkowego, drewnianego kościółka, który – tak jak się tego spodziewałem – był otwarty.

Zabytkowy, drewniany kościół gotycki w Sękowej.

To jeden z najcenniejszych i najbardziej malowniczo położonych zabytków dawnego drewnianego budownictwa sakralnego na terenie Małopolski. Podobnie jak cerkiew w Owczarach leży na Szlaku Architektury Drewnianej i również podobnie jak owczarska cerkiew został nagrodzony w 1994 roku medalem Prix Europa Nostra. W 2003 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

To świątynia p.w. ś.ś. Filipa i Jakuba zbudowana z drewna modrzewiowego na początku lat 20-tych XVI wieku. Podczas I wojny światowej kościół uległ poważnym zniszczeniom i dewastacji – austriackie wojska urządziły w nim stajnię a drewno pozyskiwane z częściowej rozbiórki wykorzystano do budowy umocnień. Tuż po wojnie zaczęto remontować będący w tragicznym stanie kościół tak, że w już 1930 roku został wpisany na listę zabytków. W czasie II wojny kościół ponownie zdewastowano.

W latach 50-tych a następnie w 80-tych prowadzono gruntowne remonty, wykonując jednocześnie prace konserwatorskie. Po więcej informacji o historii kościoła i jego wyposażeniu odsyłam do tego informatora.

Wiele razy już byłem przy tym kościele i dopiero obecnie udało mi się obejżeć go w środku. Załączam więc kilka zdjęć tak, aby czytajacy bloga też mogli zobaczyć najpiękniejsze obiekty w jego wewnętrzu.

A na koniec, tradycyjnie zamieszczam mapkę z przebiegiem mojej pieszej wycieczki:

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

5 1 vote
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

7 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Szeleszcz
Szeleszcz
5 miesięcy temu

Jaki jest sens przepisywać internet i inne Twoje źródła wiedzy? Nie lepiej coś od siebie napisać, a resztę tylko sygnalizować? Zdjęcia robią tutaj robotę.
Siemanko.

Władysława
Władysława
5 miesięcy temu
Reply to  Szeleszcz

Hola,hola panie Szeleszcz. Niezły rojber z Pana. I poklask Pan znalazł jak widzę.
Musi Pan jednak wiedzieć że jak się ma swoje lata a my z Panem Antonim mamy to nawet „przepisywanie”czegokolwiek jest pozytywnym zajęciem. A pozytywnych zajęć potrzeba.
Dalej nie będę się rozpisywała bo pewnie wie Pan o co mi chodzi.Pozdrawiam. Władzia

Baśka
Baśka
4 miesięcy temu
Reply to  Antoni Noga

Myślę że Ty elaboraty piszesz a nie relacje blogowe. Stąd ten nadmiar informacji w każdym opisie Twoim co utrudnia wyłowienie z tekstu tego co istotne.

B.Johansson_ka
B.Johansson_ka
3 miesięcy temu
Reply to  Baśka

@Baska, 100/100

Paweł
Paweł
7 miesięcy temu

Serwus Antoni. Po nazwach miejsc z TYTUŁU Twojego wpisu blogowego można mieć wrażenie, że w jakimś obcym – nie naszym zakątku świata się znalazłeś. Ale nie! Ty nadal jak to mówią „komina swego domu nie tracisz z oczu” …wędrując 😉 😉 😉 …to może teraz do szkopułu utrąconego słupa bramy wejściowej cmentarza nr70 – Rychwałd przeskoczę. Kompletny brak zastosowania zbrojenia widzę po zdjęciach.Słupek dał się uwalić z tego powodu… wg.mnie. Szkoda bo to skaza ale do naprawienia. A teraz odskoczę do miejsca gdzie naprawę..poprawę już zaczęto… już widać. Zespół pałacowo-parkowy Długoszów. Perełka jakby przypadkiem tam upuszczona 🙂 Zainteresowany pozwoliłem sobie… Czytaj więcej »