Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Piwane, Pstrążne i wodospady w zlewni  potoku Wołosiec.

Niepozorna, niewysoka i porośnięta lasem góra Piwane (551 m n.p.m.) nad Ropicą Górną (Ruską), skrywa kilka tajemnic. Są nimi skały i kamienie pokryte rytami sprzed wieku oraz coś, co przypomina tajemniczy zegar słoneczny widniejący na jednej ze skał. Z przeciwnej, wschodniej strony tej góry, z północy na południe ciągnie się niewielka wąska dolina. Zamknięta jest ona od północy  Wierszkiem (561 m n.p.m.), od wschodu stokami Męcińskiej Góry (679 m n.p.m.) a od południowego wschodu Wierszokiem (522 m n.p.m.) Opada ona wraz z płynącym jej dnem potokiem Strusznik do obniżenia, w którym płynie Sękówka, a ma to miejsce w okolicy wsi Dragaszów. W tej to dolinie do 1947 roku istniała niewielka, łemkowska wioska Pstrążne (łem. Pstrużne). W Dragaszowie, ale z przeciwnej strony, Sękówkę zasila też inny potok. Jest nim mający duży spadek, wypływający z północnych stoków Dziamery – potok zwany Wołosiec. Na Wołośćcu i jego kilku dopływach utworzyły się liczne kaskady i kilka całkiem wysokich – jak na Beskid Niski – wodospadów. Te właśnie ciekawe i intrygujące miejsca są głównym tematem, i celem mojej kolejnej wędrówki w Beskidzie Niskim, w jego części należącej do Pasma Magurskiego. Nie prowadzą do nich żadne znakowane szlaki turystyczne przez co rzadko bywają odwiedzane. Oprócz tych interesujących miejsc odwiedziłem też dwa zabytkowe cmentarze z I wojny światowej będące świadectwem krwawych i zaciętych walk jakie toczyły się w tym rejonie w czasie tzw. Operacji Gorlickiej.

Koniec marca, kiedy nie ma już śniegu a jeszcze nie pojawiły się liście na drzewach, to dobry czas na poszukiwanie  ukrytych gdzieś w lasach ciekawostek związanych z przeszłością. Od jakiegoś czasu obiecywałem sobie, że wybiorę się na spenetrowanie niepozornej góry Piwane w poszukiwaniu kamieni z wyrytymi napisami i symbolami. Czytałem gdzieś kiedyś o tych kamieniach i chciałem zobaczyć je na własne oczy.

Widok na dawną cerkiew greckokatolicką w Ropicy Górnej (dawnej Ruskiej).

Korzystając z wolnego dnia i ze sprzyjającej pogody namówiłem koleżankę na taką wędrówkę. Chętnie się zgodziła więc przygotowaliśmy niezbędne rzeczy, siedliśmy w samochód i pojechaliśmy przez Gorlice do Ropicy Górnej. Tam obok dawnej cerkwi greckokatolickiej zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na poszukiwania. W założeniu mieliśmy odnaleźć te kamienie, następnie przejść przez dawną, wysiedloną łemkowską wioskę Pstrążne, położoną w uroczej i zacisznej dolinie. Później podejść w górę potoku Wołosiec aby tam poszukać wodospadów i kaskad, zarówno na tym potoku jaki na jego dopływach. Trudno było przewidzieć ile czasu nam to zajmie więc, w miarę rozwoju sytuacji i ilości pozostałego czasu, mieliśmy później zdecydować gdzie jeszcze podejść, i co zobaczyć.

Piwane (551 m n.p.m.).

To niewysoki szczyt wznoszący się na wschód od Ropicy Górnej, zwanej dawniej Ruską (po łemkowsku Ropycia). Porośnięty jest prawie w całości lasem, jedynie stoki opadające w stronę Ropicy w niewielu miejscach są odkryte. W czasach, kiedy gospodarowali tu i żyli Łemkowie Piwane było praktycznie dość dużym pastwiskiem. Po wysiedleniu stąd Łemków stopniowo i skutecznie w ciągu kilkudziesięciu lat porosło lasem. Gdzieniegdzie w obecnym lesie można jeszcze natknąć się na stare ponad wiekowe buki pastwiskowe. Jest ich jednak coraz mniej bo te najstarsze skutecznie są wycinane.

Po przyjeździe do Ropicy Górnej zostawiliśmy samochód na parkingu między dawną cerkwią a cmentarzem. Wędrówkę zaczęliśmy od podejścia polną droga biegnącą obok cmentarza – tego nowego – bo jest tu też stary cmentarz łemkowski, który usytuowany jest za strumieniem, nieco na północ od cerkwi.

Stoki Kornuty i Brusów. Pomiędzy nimi, w głębi wschodnie stoki wału Magury Małastowskiej.

Zachodnie stoki góry Piwane są jednym z niewielu miejsc nad Ropicą, z których można spojrzeć na otaczające wieś góry.

Brusy (594 m n.p.m.) nad Ropicą Górną – widok z podejścia na Piwane.

Powyżej, już za granicą lasu, mijamy szlaban za którym skręcamy w drogę leśną, odchodzącą w prawo. Po krótkim marszu dochodzimy do rozwidlenia dróg leśnych gdzie wybieramy tą prowadzącą w kierunku wschodnim. Mijamy kilka dużych mrowisk – jedno z nich jest naprawdę okazałe, zbudowane przez mrówki wokół specjalnie do tego celu ustawionego trójnogu z drewnianych palików. Jest przez to wyższe i stabilniejsze.

Tam, gdzie teren zaczyna wznosić się stromiej, opuszczamy leśną drogę idąc wprost w kierunku szczytu wypatrując pośród pni drzew skał i większych kamieni.

Mijamy duży pień pozostały po ściętym, starym buku wielopniowym (świadczącym, że było tu kiedyś pastwisko) po czym dostrzegamy grupę dość dużych skał. Jedna z nich jest właśnie tą szukaną przez nas. To na niej znajdują się tajemnicze, ponad stuletnie ryty naskalne.

Grupa skał pośród której znajduje się ta z rytami.

Skała z tajemniczymi rytami pod szczytem góry Piwane.

Jedna z największych znajdujących się tu skał, o stosunkowo płaskiej i gładkiej powierzchni, pokryta jest różnymi napisami, datami i symbolami religijnymi. Jest też na niej tajemniczy okrąg przypominający tarczę zegara – ale po kolei …

Skała pod szczytem, na której wyryte są napisy, daty i krzyże oraz prymitywny zegar słoneczny.

Napisy wyryte na powierzchni tej skały z czasem stają się coraz mniej wyraźne z powodu erozji. Powoli zarasta je też mech, który jednak bywa co jakiś czas usuwany przez odwiedzających. Część z tych napisów i symboli prawdopodobnie mogli wykonać pasterze rusińscy wypasający tu bydło i owce. Można tu odnaleźć wykute różnej wielkości krzyże prawosławne i łacińskie na postumentach czy cokołach.

Są tu daty (1913, 1914), imiona (Wania i Katrena) oraz różne napisy (niektóre trudne już do odczytania) wyryte cyrylicą, czy raczej grażdanką. Niektóre ryty porósł już mech i aby je zobaczyć trzeba go usunąć.

Najwyraźniejszy napis tyczy się tematu Wielkiej Wojny: “ТУ БИВА ВОЙНА АВСТРО-РОСИЙСКА 1914/1…” (ostatniej cyfry brakuje – z pewnością miała to być to cyfra 5, bo wtedy trwały tu zacięte walki w czasie Operacji Gorlickiej). Napis ten w tłumaczeniu znaczy: “Tu była wojna austriacko-rosyjska 1914/1…” – być może został wykonany przez jakiegoś żołnierza armii rosyjskiej ale nie Rosjanina bo on napisałby to po rosyjsku. Może Ukraińca ale najpewniej miejscowego Łemka, być może sympatyzującego z żołnierzami armii rosyjskiej, którzy mogli tu stacjonować przez jakiś czas. O pobycie tu żołnierzy świadczą ślady okopów, które można jeszcze dziś odnaleźć poniżej, na zachodnich stokach tej góry, gdzieś pośród lasu. Także cmentarze z I wojny światowej, których w okolicy nie brakuje. W samej tylko gminie Sękowa jest ich 22.

Napis wyryty prawdopodobnie w 1915 roku – w tłumaczeniu “Tu była wojna austriacko-rosyjska 1914/1… (5)”.

Na bocznej, południowo zachodniej ścianie tej skały znajduje się wykuta niewielka prostokątna wnęka o głębokości około 4 cm. Nie wiadomo jakie było jej przeznaczenie. Przypuszcza się, że mogła służyć jako oprawa jakiejś ikonki czy innego symbolu religijnego a wtedy kamień ten mógłby być wykorzystywany jako polowy ołtarzyk dla wojska (?) Czy może jako coś w rodzaju kapliczki, przy której modlili się pasterze albo rosyjscy żołnierze – wszak na skale wyrytych jest kilka krzyży. Jak było naprawdę? – trudno dziś dociec.