Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Januszkowice, dąb Chrześcijanin, Działy i Opacionka.

Januszkowice wraz z Opacionką – to malowniczo położone wioski w dolinie Gogołówki, prawego dopływu Wisłoki. Leżą na Pogórzu Strzyżowskim między rozciągającymi na południu i ciągnącymi się równoleżnikowo, widokowymi wzgórzami Januszkowickimi a wzgórzami oddzielającymi je od Woli Brzosteckiej na północy. W odległości kilku kilometrów na wschód od wiosek zaczyna się granica Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego. Od zachodu Januszkowice graniczą z Kleciami. Administracyjnie należą do gminy Brzostek, powiatu dębickiego i województwa podkarpackiego. Na Januszkowice składają się cztery przysiółki: Zagórze, Piaski, Markosie i Działy. 

Januszkowice najbardziej znane są dzisiaj z pomnikowego dębu szypułkowego mającego już ponad 640 lat, nazywanego Chrześcijaninem. To obecnie najstarszy dąb na Podkarpaciu.

Właśnie Januszkowice, Opacionka, wzgórza Januszkowickie z przysiółkiem Działy i cmentarzem nr 217 oraz leżące po północnej stronie Gogołówki bezimienne wzgórza są celem opisywanej tu wędrówki. Oczywiście dąb Chrześcijanin jak i obecny stan ruin dworu szlacheckiego są powodem, dla którego w te miejsca się wybraliśmy – bo na wędrówkę w te okolice wybrałem się z koleżanką.

Do Januszkowic przyjechaliśmy z Jasła drogą nr 73 skręcając w Kleciach w drogę prowadzącą do Frysztaka. Odcinek tej drogi łączący Klecie z Januszkowicami zbudowano dopiero w latach 1876-79 roku. Wcześniej do Frysztaka jeździło się z Brzostku przez Opacionkę i Gogołów. Samochód zostawiliśmy na parkingu obok nowego kościoła i dawnego parku dworskiego z ruinami dworu.

Ruiny dworu w Januszkowicach.

Zaczynając zwiedzanie Januszkowic warto przedstawić krótką historię tej miejscowości:

Nieco o historii Januszkowic.

W zachodniej części Pogórza Strzyżowskiego, w dolinie niewielkiej rzeczki Gogołówki leży stara wieś o ciekawej historii. Założona została – jak i wiele innych miejscowości leżących w dolinie Wisłoki – już w średniowieczu, podczas akcji kolonizacyjnej prowadzonej przez benedyktynów z Tyńca. Pierwsze pisane wzmianki o niej pochodzą z lat 1123 – 1125 i na nich występuje wtedy pod nazwą „Vnochovici”. Obecna nazwa wsi Januszkowice, wywodząca się od imienia Januszek, zaczęła funkcjonować od połowy XIV wieku. Wtedy to, w 1353 roku, król Kazimierz III (Wielki) odebrał wieś benedyktynom aby potem nadać ją wraz z innymi, sąsiednimi wsiami trzem zasłużonym rycerzom. Byli to wywodzący się z Rusi Czerwonej bracia: Ostaszko, Chodko i Piotr, protoplaści znamienitego rodu szlacheckiego – Gorayskich (Gorajskich) herbu Korczak. W 1360 roku Januszkowice zostały przeniesione ze zwyczajowego prawa polskiego na prawo niemieckie, co wiązało się z lepszym i szybszym rozwojem.

Januszkowice.

Rozwiązanie to nie spodobało się benedyktynom więc wszczęli spory o przynależność tych wsi. Wspomagali ich w tym kolejni papierze jednak prawa dziedziczne i wpływy kolejnych władców przeważyły na korzyść obdarowanych. W końcu w XV wieku doszło do ugody i rozdzielenia Januszkowic na dwie części: rycerską królewszczyznę i tą należącą do opactwa, którą z czasem – tak gdzieś od XVII wieku – zaczęto nazywać Opacionką. Podobnie było w sąsiednich i większych Kleciach – tam przy benedyktynach pozostało wzgórze św. Leonarda z ich dobrami i kościołem. Drewniany, niszczejący kościół stał w Kleciach do roku 1818 kiedy to rozebrano go i przeniesiono do Sieklówki. W miejscu kościoła postawiono murowaną kaplicę a w czasie I wojny światowej Austriacy wokół kaplicy zbudowali cmentarz wojenny.

Na przestrzeni wieków i lat w Januszkowicach zmieniali się właściciele – należały one m.in. do Tarnowskich, Kmitów, Trojanowskich i Fihauzerów.

W dawnych czasach w Januszkowicach, podobnie jak i w innych, większych wsiach – tak i tu był dwór, folwark, karczma. Były też – młyn, folusz i stawy rybne przynoszące niezłe dochody. Wieś rozwijała się w miarę dobrze ale też i podupadała – np. w 1646 w czasach, gdy władali nią Trojanowscy została napadnięta, złupiona i zrujnowana przez beskidników. Także w roku 1657 najazd księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego spustoszył okolicę. Najbardziej ucierpiało wtedy miasteczko Brzostek i tamtejszy, drewniany kościół „zniesiony ogniem przez Węgrów”. Jego odbudowę wspomógł finansowo ówczesny właściciel Januszkowic Stefan Trojanowski, czym zasłużył sobie na pochówek w podziemiach tego kościoła.

W drugiej połowie XVIII wieku zaczęła się poprawiać sytuacja gospodarcza ale jednak nie na długo, bo w 1770 roku doszło w okolicy Dęborzyna do walk konfederatów barskich z Rosjanami. Wiązały się z tym dotkliwe kontrybucje nakładane na tutejsze wioski przez zarówno konfederatów jaki Rosjan. Dwa lata później na te tereny wkroczyły wojska austriackie dokonując I Rozbioru Polski. Wiele się w tym czasie zmieniało bo i czasy były niespokojne. Na okolicznych terenach dotkliwie odcisnęła swoje piętno Rabacja Chłopska i przysłowiowa „galicyjska bieda” oraz emigracja za ocean. Później krwawe walki przetaczających się frontów podczas I wojny światowej, czego świadectwem są cmentarze wojenne w najbliższej okolicy. W okresie międzywojennym światowy kryzys ekonomiczny a później II wojna światowa to kolejne ciężkie czasy dla mieszkańców.

Dziś obie wsie sąsiadują ze sobą a rozgranicza je przepływająca Gogołówka. Łączy je natomiast wspólny cmentarz, na którym chowani są mieszkańcy obu miejscowości.

Januszkowicki park podworski.

Przykościelny parking od południa ocienia rozległy, zadbany park usytuowany na północnych stokach Winnej Góry.

Fragment parku podworskiego.

Obecnie wschodnia część parku podworskiego, przejęta przez parafię jest ładnie utrzymana i zadbana bo przekształcono ją w Park Miłosierdzia Bożego. Pozostała część, odgrodzona betonowym murem jest obecnie zdziczała i bardzo zaniedbana. W tej części parku i w zachowanych podworskich budynkach gospodarczych, po nacjonalizacji „gospodarowała” miejscowa Spółdzielnia Rolnicza.

Ruiny klasycystycznego dworu szlacheckiego

Ruiny dworu.

W północnym, gęsto zarośniętym drzewami i zakrzaczonym skraju tego parku, rzucają się w oczy ściany rozsypującego się budynku.

Ściana wschodnia dworu.

Podchodzimy tam bo od tego miejsca chcemy zacząć dzisiejszą, pieszą wycieczkę. Na ruinach budynku nie ma już dachu, ani nie ma okien i drzwi w ścianach. Są tylko surowe, ceglane, odarte z białego tynku ściany a wewnątrz pełno gruzu oraz spróchniałe, połamane belki i deski.

Widok na ruiny dworu od strony południowo-zachodniej.

Tak wygląda obecnie piękny niegdyś budynek szlacheckiego dworu, który stał na skraju uroczego parku krajobrazowego, założonego w połowie XVIII wieku. Był to dwór zaprojektowany na planie prostokąta i zbudowany w stylu klasycystycznym w czasie, gdy Januszkowice należały już do rodziny Fihauzerów tj. w drugiej części pierwszego półwiecza XIX wieku. Dwór był podpiwniczony i ozdobiony kolumnami po swojej zachodniej, frontowej stronie. Niestety – po kolumnach też nie ma tu żadnego śladu.

Ostatnio ruiny te widziałem trzy lata temu i od tego czasu nic się tu nie zmieniło. Podobno ruiny tego dworu są już w prywatnych rękach – nikt się jednak nie kwapi aby chociaż zadbać jakoś o ten teren.

Obok za betonowym murem, w zaniedbanej obecnie części parku dworskiego, do końca II wojny światowej stał „stary dwór” modrzewiowy. Zbudowano go około 1812 roku na XVII-wiecznych, podpiwniczonych fundamentach poprzedniego budynku. „Stary dwór” spłonął w 1945 r.

W tej części parku, przejętej po wojnie przez Spółdzielcze Kółko Rolnicze zachowały się podworskie zabudowania gospodarcze, m.in. neogotyckie stajnie z 1876 roku.

Budynki te przebudowano na potrzeby kółka rolniczego i przez to straciły swój zabytkowy charakter.

Jeden z przebudowanych budynków przydworskich.

Od 1992 roku budynki i teren, na którym stoją są własnością Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.

Po wizycie w ruinach dworu opuszczamy je i idziemy pospacerować po przykościelnym parku.

Park Bożego Miłosierdzia.

Jest to wschodnia część dawnego, dworskiego parku krajobrazowego, stanowiąca obecnie własność parafii w Januszkowicach. Urządzono tu Park Bożego Miłosierdzia, przy wejściu do którego stoi kamienny obelisk ufundowany przez p. Wiesława Jórasza z Korczyny – o czym informuje stosowna tablica.

Wybrukowanymi uliczkami można dojść do figury Chrystusa ustawionej na kolumnie – najpewniej pochodzącej z frontowej części budynku dworskiego.

Ładnie utrzymana część parku podworskiego na Winnej Górze, przekształcona w Park Bożego Miłosierdzia. Januszkowice.

Nieco dalej znajduje się grota maryjna z wmurowaną tablicą i umieszczonym w niej kamieniem pochodzącym z Lourdes.

Grota maryjna.

Ozdobą parku są różnorodne gatunki starych drzew parkowych – o tej porze roku jednak prezentują się skromnie bo nie nie mają jeszcze liści. Park podworski położony jest na stoku Winnej Góry opadającym na północ. Intrygująca jest nazwa tej niewysokiej góry. Według miejscowych ludzi nazwano ją tak bo znajdowały się pod nią piwnice, w których składowano wino sprowadzane z Węgier. Prowadziło do nich podziemne przejście z dworu. W czasie napadów ukrywali się tam też mieszkańcy wsi.

Na zachodnim skraju zaniedbanego parku, na skraju drogi, wyprowadzającej do zabytkowego cmentarza wojennego, leżącego na wysokim wzgórzu w przysiółku Działy, rośnie potężny dąb. Do dębu podejdziemy jednak w dalszej części wędrówki, gdy będziemy wracać z owego cmentarza.

Dawna kaplica dworska – obecnie cmentarna.


Z parku, przechodząc obok wschodniej strony nowego kościoła dochodzimy do drogi, która prowadzi stąd do Frysztaka. Do roku 1984 roku stała tu kaplica dworska, przeniesiona w pobliże cmentarza, znajdującego się po drugiej stronie Gogołówki. Zarówno kaplica jak i cmentarz dobrze widoczne są spod kościoła więc nietrudno tam trafić. Trzeba jedynie przejść na drugą stronę drogi po czym przez mostek nad Gogołówką dojść do cmentarza.

Gogołówka.

Przez wieki obie, sąsiadujące ze sobą wsie należały do parafii w
Kleciach i tam też ich mieszkańcy chodzili do kościoła. Później parafię przeniesiono do Brzostku a kościół w Kleciach rozebrano. Mieszkańcom obu wsi daleko było chodzić do Brzostku więc latach 30-tych XIX wieku ówcześni właściciele Januszkowic – Konstanty i Maria Fihauserowie ufundowali kaplicę dworską, która pełniła rolę krypty grobowej. Od 1837 r. odbywały się tu msze. Kaplica ta, p.w. św. Ludwika, stała tu do czasu, kiedy to w latach 80-tych XX wieku przeniesiona została w pobliże cmentarza, znajdującego się po drugiej stronie Gogołówki. Od tego czasu pełni rolę kaplicy cmentarnej. Powodem przeniesienia znajdującej się już w kiepskim stanie kaplicy była budowa nowego kościoła p.w. Zwiastowania NMP, którą ukończono w 1984 roku. Wcześniej, bo w roku 1967 w Januszkowicach utworzono samodzielną parafię p.w. Zwiastowania Pańskiego.

Dawna kaplica dworska z XIX wieku, po przeniesieniu w 1984 r. na cmentarza służy jako kaplica cmentarna.

Wewnątrz przeniesionej i wyremontowanej kaplicy znajduje się ołtarz z obrazem św. Ludwika z XIX w. i krucyfiks pochodzący z 1863 roku a wykonany na pamiątkę unii horodelskiej, zawartej w 1413 roku między Polską a Litwą. W kaplicy zachowały się też ławki kolatorskie a na chórze stare organy. Przy kaplicy stoi murowana dzwonnica z 1857 roku (przeniesiona tu wraz z kaplicą).

Kaplica i cmentarz znajdują się już na terenie sąsiedniej wioski – Opacionki

Opacionka.

Z cmentarza idziemy przez wieś w stronę ciekawej kapliczki z XIX wieku. Mimo, że Opacionka to skromna wieś, w której praktycznie nie ma żadnych zabytków, warto by wspomnieć nieco o niej.

Jak już wcześniej wspominałem obie wioski – Januszkowice i Opacionka do końca średniowiecza stanowiły jedność. W wyniku sporów własnościowych wioski zostały rozdzielone. Nazwa wsi, wywodząca się od słowa „opactwo” (benedyktynów) zaczęła na dobre funkcjonować od XVII wieku. Wioska była mniejsza i skromniejsza od Januszkowic. Od 1720 r. istniał tu folwark benedyktyński złożony z dworu, spichlerza i obory. Przy gościńcu funkcjonowała karczma a młyn powstał dopiero na początku XVIII wieku. Chłopom nie wiodło się najlepiej bo obciążenia pańszczyźniane były duże i wciąż wzrastały a opór przeciw nim tłumiony był mocno. Znany jest przypadek z roku 1751 kiedy to ekonom zabił przy pracy Kazimierza Niedbalczyka.

We wsi praktycznie nie ma zabytków. Wprawdzie stoi tu budynek po dworku benedyktynów z XIX wieku ale został mocno przebudowany i nie przedstawia żadnej zabytkowej wartości. Jedynie kapliczka domkowa z połowy XIX wieku stojąca po lewej stronie drogi w kierunku Frysztaka można pod zabytek podciągnąć – choć też została odnowiona.

W środku jednak znajduje się figura Matki Bożej z Dzieciątkiem oraz stary obraz. Wg ludowych podań zostawili go we wsi konfederaci barscy uciekający przed Rosjanami. Niestety – drzwi były zamknięte i nie mogłem sfotografować tego obrazu. Przez oszklone drzwi udało się zrobić zdjęcie jedynie figurce.

Wzgórza Januszkowickie i przysiółek Działy.

Po obejrzeniu kapliczki musimy się wrócić kilkadziesiąt metrów do małego, wiejskiego mostku, który zauważyliśmy wcześniej za jednym z domów.

Gogołówka w Opacionce – widok z mostku.

Przechodzimy po nim na drugą stronę Gogołówki wychodząc na zaorane pole uprawne. Nie ma tu żadnej ścieżki więc klucząc pomiędzy skibami i uważając aby za bardzo nie zbłocić butów dochodzimy drogi prowadzącej na południe. Drogą tą idziemy początkowo dość łagodnie w górę mijając kolejne domostwa przysiółka Zagórze.

Za niewielkim potoczkiem droga zaczyna się wznosić coraz stromiej. Zatrzymujemy się często oglądając się za siebie aby podziwiać otwierające się coraz szersze widoki. Od zachodu poprzez północ aż na wschód mamy jak na dłoni widoki na Pogórza: Ciężkowickie i Strzyżowskie.

Widok ze wzgórz nad Januszkowicami.
Widok z przysiółka Działy na północ i na przysiółek Zagórze.

Szczególnie ładnie prezentuje się stąd najwyższe na Pogórzu Strzyżowskim Pasmo Klonowej Góry.

Widok z przysiółka Januszkowic – Działy, na północ.
Na horyzoncie Pasmo Klonowej Góry.

Mijając niewielkie zagajniki wchodzimy do niewielkiego lasu, za którym osiągamy grzbiet długiego wzgórza. Zaczynają się tu zabudowania przysiółka Januszkowic zwanego Działy. Ten długi, ciągnący się równoleżnikowo grzbiet zaczyna się w dolinie Wisłoki w okolicy miejscowości Bukowa. Od zachodu, wznosi się łagodnie osiągając swoją kulminację na wysokości 454 m n.p.m. nad Gogołowem (na północnym stoku tego wzgórza w 2006 roku powstał niewielki wyciąg i ośrodek narciarski „Pod Dziedzicem”). Dalej wał rozgałęzia się na dwa grzbiety. Jeden opada w okolicach Glinika Dolnego i Frysztaka w dolinę rzeki Wisłok. Drugi grzbiet, zwany też tutaj Górami Lublickimi, ciągnie się w kierunku południowo-wschodnim do doliny potoku Lubla.

Warto wybrać się na przechadzkę tym działem, zwłaszcza przy dobrej pogodzie, bo jest on wyjątkowo widokowy.

Cmentarz z I wojny światowej nr 217 – Januszkowice.

Grzbietem Wzgórz Januszkowickich prowadzi wąska, asfaltowa droga. Skręcamy w nią i kierując się w kierunku zachodnim idziemy mijając domostwa a później otwartym widokowym terenem dochodzimy do skraju lasu. Nieco dalej, tuż po prawej stronie drogi, umiejscowiony jest zabytkowy cmentarz wojenny nr 217 – Januszkowice, należący do V Okręgu Cmentarnego – Pilzno.

Zabytkowy cmentarz z I wojny światowej nr 217 – Januszkowice. Należy do V Okręgu Cmentarnego – Pilzno, zaprojektowany przez Gustava Rossmanna i Michaela Matscheko von Glassnera. Cmentarz znajduje na grzbiecie długiego wzgórza, ciągnącego się na południe od Januszkowic, w przysiółku Działy. Jest w dobrym stanie po rekonstrukcji w 1993 roku. Charakteryzuje go monumentalny pomnik centralny w formie wysokiego, 7-metrowego krzyża i posadzone czerwone, rozłożyste dęby, będące symbolami wierności i męstwa.

Zaprojektowali go na planie prostokąta Gustav Rossmann i Michael Matscheko von Glassner. Obecnie, zniszczony dawniej cmentarz, po rekonstrukcji i remoncie przeprowadzonym w 1993 roku prezentuje się bardzo ładnie. Charakteryzuje go monumentalny pomnik centralny w formie wysokiego, 7-metrowego krzyża i posadzone czerwone, rozłożyste dęby, będące symbolami wierności i męstwa. Ogrodzony jest betonowymi słupkami połączonymi stalowymi rurami. W północnej części ogrodzenia znajduje się zaokrąglona betonowa ścianka.
Na cmentarzu w pojedynczych grobach i zbiorowych mogiłach pochowano łącznie 227 żołnierzy przeciwnych armii, którzy polegli w dniach 21-22 grudnia 1914 i 7-8 maja 1915.

U podstawy krzyża na tablicy inskrypcyjnej umieszczono napis w j. niemieckim:

IN STOLZ GESCHLOSSNER RUNDE GRUSST DIE PRACHT

DES BERGS UND SCHONSTEN LANDES DIESE GRABER

UND LEGT DAS LACHELN SEINER EWIGEN SCHONHEIT

WIE TAUSEND FRISCHE DENKESKRANZE HIN

który w tłumaczeniu brzmi:

WSPANIAŁOŚĆ DUMNIE ZAMKNIĘTEGO KRĘGU

GÓRAMI OTOCZONEJ KRAINY POZDRAWIA TE GROBY

I UŚMIECH SWEGO WIECZNEGO PIĘKNA

SKŁADA JAK TYSIĄCE ŚWIEŻYCH WIEŃCÓW DZIĘKCZYNNYCH PODZIĘKI

Po drugiej stronie cmentarza, za drogą warto zatrzymać się na chwilę dla rozległych widoków na południowy wschód, południe i zachód.

Widok ze wzgórz Januszkowickich na wzgórza nad Przeczycą. Pogórze Ciężkowickie.

Bardzo ładnie widać stąd Beskid Niski dolinę Wisłoki i Pogórze Ciężkowickie z górującym Liwoczem. Nieco dalej, po minięciu ściany lasu otwiera się widok na północ.

Opuszczone domostwo w lesie przy zejściu z Działu.

W odległości około pół kilometra na zachód od cmentarza, na skraju młodego brzozowego lasu, odgałęzia się gruntowa droga sprowadzająca z grzbietu tych wzgórz na północ, w kierunku Januszkowic.

Niedaleko stąd znajdują się najwyżej położone domy przysiółka Bukowej zwanego Budy. Tutaj dołączają do naszej przechadzki dwa miejscowe, zadbane kundelki, pewno z jednego z tych domostw. Jeden z nich – czarny, bardzo przyjazny i sympatyczny – towarzyszył nam będzie w wędrówce prawie przez dwa kolejne kilometry.

Po przejściu około 500 metrów leśną drogą, mając z prawej strony długi brzozowy młodnik a z drugiej mieszany las dochodzimy do ukrytych w lesie zabudowań. Pierwszy budynek to bardzo stary, opuszczony już dawno, drewniany dom.

Nad gankiem widnieje tabliczka z niekompletnym napisem bo część liter zdążyła już odpaść. Mimo tego można jeszcze odczytać ten napis, który informuje – tak chyba już z przymrużeniem oka – że jest to „Budynek do renowacji”. Jego dach od północnej strony porośnięty jest już grubą warstwą mchu. Za domem i zdziczałymi jabłoniami stoi budynek gospodarczy a wewnątrz niego klepisko i jakieś drewniane maszyny rolnicze, których przeznaczenie znają już tylko nieliczni. Dobrze by było gdyby ktoś oddał je do jakiegoś skansenu nim jeszcze budynek się zawali.

Rosną tu jeszcze wśród młodych brzóz, grabów, buków, topól i krzewów leszczyny stare, zdziczałe już drzewa owocowe. Obok zarastającej drogi stoi chyląca się już ku upadkowi kilkusetletnia lipa z odłamanymi konarami. Kiedyś tętniło tu życie – dzisiaj całość zarosła wtórnie lasem tak, że trudno ją odnaleźć nawet teraz, gdy nie ma liści. Latem na pewno byłoby jeszcze trudniej te zabudowania zauważyć.

Budynek gospodarczy.

Opuszczamy to zakamuflowane w leśnej gęstwinie leciwe domostwo wracając do gruntowej drogi. Czarny pies towarzyszy nam mimo tego, że namawiamy go aby zawrócił. Widać zna dobrze te tereny. Odprowadził nas aż do samego skraju lasu gdzie do naszej drogi dołączyła droga asfaltowa, po czym merdając ogonem odwrócił się i odszedł na północ, skąd przyszliśmy.

Pomnikowy dąb „Chrześcijanin” w Januszkowicach.

Po wyjściu z lasu na otwartą przestrzeń kontynuujemy zejście drogą biegnącą wśród pastwisk i łąk. Urozmaicają te łąki rosnące gdzieniegdzie kępy drzew i krzewów, podobnie jak płynący wśród olszyn i łęgów meandrujący potok. Tak oto zbliżamy się do pierwszych zabudowań Januszkowic.

Meander bezimiennego potoku.

Kilkaset metrów na wschód od drogi, którą idziemy biegnie równoległa, droga łącząca Januszkowice z przysiółkiem Działy. To najkrótsza droga prowadząca z Januszkowic do znajdującego się tam cmentarza wojennego. To przy tej drodze rośnie słynny 640-letni dąb szypułkowy.

Aby skrócić sobie drogę do tego dębu korzystamy z miedzy łączącej obie te drogi. Niestety – miedza rozdzielająca sąsiednie, zaorane pola jest tak wąska, że nie ma możliwości nie ubłocić sobie butów. Dobrze, że obok drogi, do której doszliśmy płynie niewielki strumyk bo mamy możliwość pozbyć się błota i opłukać nieco byty. Stąd już wyraźnie widać ów dąb, do którego koniecznie trzeba podejść aby zobaczyć go z bliska.

Ten dąb zwany Chrześcijaninem to największy co do wielkości dąb szypułkowy na Podkarpaciu (drugim jest Poganin w Węglówce na Pogórzu Dynowskim). Z pewnością jest jednym z kilku najstarszych i najgrubszych dębów w Polsce.

Posiada potężny, w większości wypróchniały pień, którego obwód zmalał w ostatnich latach, z powodu powiększających się ubytków w korze. Jeszcze w 2002 roku jego obwód wynosił 1042 cm. Trzy lata później zmalał do 1005 cm, natomiast w 2012 roku wynosił 1003 cm. W przyziemnej części pnia wytworzyła się potężna dziupla, częściowo pogłębiona w wyniku pożaru, który w latach 80-tych XX wieku strawił część drzewa.

Ślady spalenizny widoczne są do dzisiaj. Wysokość drzewa wynosi 18 m a jego korona z upływem lat staje się coraz węższa. Zawężająca się korona jest charakterystycznym zjawiskiem dla wiekowych dębów. Są to oznaki ich stopniowego zamierania.

Ponadto co jakiś czas drzewo poddawane jest regeneracji. Obcina się wtedy zbyt długie i ciężkie konary aby zbytnio nie obciążały nadwątlonego pnia drzewa. W 1987 roku dąb „Chrześcijanin” został uznany z Pomnik Przyrody.

Widokowe wzgórza nad Opacionką.

W Januszkowicach było więcej starszych dębów, zwłaszcza na terenie parku podworskiego. Kilka z nich zachowało się jeszcze do dzisiaj. Obejrzawszy „Chrześcijanina” podchodzimy do skrzyżowania z drogą główną przechodzącą przez wieś. Do tego miejsca sięgał park dworski. Tu też, u początku drogi wyprowadzającej na Cmentarz nr 217 – Januszkowice, stoi betonowy drogowskaz cmentarny.

Nieopodal stoi wiata przystanku autobusowego, podchodzimy tam aby usiąść na chwilę i nieco się posilić. Następnie z przystanku, przechodząc małym mostkiem nad Gogołówką, wchodzimy na teren Opacionki. Przechodzimy przez wieś kierując się w stronę bezimiennych wzgórz górujących od północy nad Opacionką. Wypogodziło się ładnie więc zamierzamy się jeszcze trochę powłóczyć.

Wzgórza te stanowią północną granicę Opacionki, oddzielając wieś od Nawsia Brzosteckiego i Woli Brzosteckiej.

W części zachodniej i południowej są odkryte a więc są szanse na ładne widoki. Mimo, że nie są one wysokie to zawsze warto wyjść trochę wyżej aby z innej perspektywy spojrzeć na okolicę i miejsca, po których przed chwilami chodziliśmy.

Widok znad Opacionki na Januszkowice i Wzgórza Januszkowickie.

Wzdłuż drogi ciągnącej się przez wieś mijamy kolejne zabudowania szukając polnej dróżki wyprowadzającej na pola wśród wzgórz. Znajdujemy taką między domami i skręcając w nią idziemy obok kolejnych zagród. Oczywiście obszczekują nas podwórkowe psy, nielubiące obcych. Tak dochodzimy do końca zabudowań i wydostajemy się na otwartą przestrzeń.

Tu już spokojnie w ciszy podchodzimy w górę i często się zatrzymując, fotografujemy kolejne, ładne widoki.

Wzgórza nad Opacionką.
Pogórzańskie pola uprawne.

Nie ma tu stromizn więc idzie się bardzo przyjemnie tym bardziej, że nad polami śpiewają skowronki. Tak podchodząc mijamy niewielkie zagajniki by w końcu wejść w las. Tu w zacienionych miejscach na sporych połaciach leżą jeszcze dość duże ilości śniegu.

Wkrótce wychodzimy na polankę, na której znajdujemy szczątki zagryzionej sarny – najpewniej przez zdziczałe psy.

Następnie dochodzimy do szerokiej dolinki porośniętej olchami, w której meandruje niewielki potok. Nie da się go tu przekroczyć bo jest bardzo grząsko. Idziemy więc w górę tego potoku.

Zbiornik wodny wśród wzgórz.

Nieco dalej, przedzierając się przez gęste zarośla dostrzegamy przez nie coś bielącego się i szklącego. Podchodzimy bliżej, gdzie okazuje się, że jest to tafla lodu pokrywającego dość duży zbiornik wodny. Nie spodziewaliśmy się tutaj takiego widoku.

W południowo-wschodniej części tego zbiornika widoczne jest prowizoryczne ogrodzenie wykonane z desek. Są tutaj też wypuszczone w wodę dwa niewielkie, drewniane pomosty. Na ten mniejszy niebezpiecznie jest wchodzić bo brakuje w nim kilku desek a pozostałe na pewno nie są już dobrej kondycji.

Przy południowym brzegu stoi dość zniszczona już, drewniana wiata.

Zbiornik jest wąski jednak przy północno-zachodniej stronie rozlewa się nieco szerzej. Ciągnie się z południowego wschodu na północny zachód na długości około 80-ciu metrów.

chmury nad Pogórzem Strzyżowskim
Chmury nad Pogórzem Strzyżowskim.

Nasuwa mi się pytanie: Skąd wziął się tu ten zbiornik wodny? W tej okolicy ma źródła niewielki potok, dopływ Gogołówki. Jego źródła muszą być zasobne w wodę i najprawdopodobniej woda wypływa tu na powierzchnię w formie dość dużej młaki. Widać to też poniżej, gdzie przechodziliśmy wcześniej bo koryto potoku jest tam szerokie i bardzo grząskie.

Historia powstania zalewu.

Będąc tu teraz pierwszy raz niezbyt dokładnie obejrzałem sobie ten zbiornik. W chwili, gdy to piszę, rodzą się w mojej głowie wątpliwości co do pochodzenia tego zbiornika, postanawiam wstrzymać się z pisaniem i podjechać w tamte okolice aby te wątpliwości rozwiać. Przy okazji zrobię sobie mały spacer bo dzisiaj jest pierwszy dzień wiosny i tradycji przechadzek terenowych w takim dniu musi stać się zadość.

Podjechałem więc do Nawsia Brzosteskiego skąd bliżej jest w to miejsce, zresztą teren też administracyjnie do Nawsia należy. Idąc w stronę tego zbiornika natknąłem się na jadący traktor i dałem znak traktorzyście aby się zatrzymał. W trakcie rozmowy okazało się, że to on jest właścicielem tych gruntów. Opowiedział mi, jak to zbudował ten zalew jakieś 20 lat temu. Teren wokół był podmokły więc go zdrenował, dzięki czemu zalew szybciej napełnia się wodą. Na wysokości tafli wody wkopane są rury przepuszczające nadmiar wody do koryta płynącego niżej strumienia. W taki oto sposób dowiedziałem się szczegółów – co ważne – u źródła!

Pola uprawne Pogórza Strzyżowskiego w okolicy Nawsia Brzosteckiego.

Podsumowując – wiele razy przekonuję się, jak ważne jest aby w terenie podczas wędrówek rozmawiać z miejscowymi ludźmi. Prowadząc niszowego bloga często trudno jest znaleźć jakieś informacje związane z tematami wpisów więc rozmowy z miejscowymi są ogromną pomocą.

Przejście i powrót z biegiem strumienia.

Obchodzimy zalew dookoła stwierdzając, że gdy się tu zazieleni to będzie tu przepięknie wiosną i latem. Bardzo przyjemne miejsce do wypoczynku stworzył sobie tutaj ten rolnik. Również i teraz jest ładnie bo kwitną bazie:

Spędzamy tu jeszcze chwilę aby napić się herbaty z termosu a następnie zaczynamy iść w kierunku wschodnim zgodnie z biegiem strumienia.

Teren staje się coraz bardziej zarośnięty samosiejkami głównie olszy, iwy a czasem brzozy. Jest tu także sporo krzewów kłującej tarniny i leszczyny, która właśnie przekwita. To, że miejsca te były dawniej uprawiane widać wyraźnie w terenie bo ma on układ tarasów opadających równolegle do biegu strumienia, podobnie jak stopnie szerokich schodów . Zbocza tych tarasów porośnięte są płożącymi się po ziemi kolczastymi pędami kłujących jeżyn. Czasem trzeba przejść z tarasu na taras o poziom lub dwa wyższy bo gęstwiny zarośli utrudniają przejście. Te ostrężyny jednak nieraz tak gęsto tu rosną, że trudno jest je pokonać co skutecznie opóźnia wędrówkę.

Mieliśmy w zamiarze wspiąć się na szczyt bezimiennego wzgórza ale stopień jego zarośnięcia zniechęcił nas do tego. W takich warunkach na pewno nie byłoby z niego nic widać. Obniżyliśmy się więc w pobliże strumienia i poszliśmy z jego biegiem. Nieco dalej doszliśmy do nowo posadzonego lasu sosnowego i tam już była w miarę dogodna, chociaż nieco podmokła droga gruntowa. Drogą tą doszliśmy do miejsca, gdzie „nasz” strumień wpadał do innego, większego. Od tego momentu zmieniliśmy kierunek marszu na południowy bo w tym kierunku płynął ten potok. Po chwili wyszliśmy z lasu na otwartą przestrzeń mijając pierwsze zabudowania jakiegoś przysiółku Opacionki. Droga od tego miejsca była już dobrze utwardzona tak, aby swobodnie mogły jeździć nią samochody.

Pola uprawne i stary sad.

Podczas przejścia przez te zarośnięte tereny pogorszyła się pogoda. Nie przeszkadzało nam już to wcale bo wędrówka dobiegła już końca. Pozostało dojść do drogi asfaltowej i tą drogą przejść przez Opacionkę do Januszkowic. Tam, gdzie przy kościelnym parkingu czeka na nas samochód.

A tak ślad wędrówki zarejestrował LocusMap:

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

4.6 5 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Pinnn
Pinnn
3 lat temu

A w teorii i praktyce miał pan możliwość zobaczenia przy dobrej widoczności tatr.
Idąc od tego cmentarza wojennego w stronę Gogołowa (choć lepiej odwrotnie od Gogołowa, w tedy patrząc w lewo).
To tak tylko gdyby pan tam kiedyś znowu był to może się uda zobaczyć. Sam miałem okazje już 2x. Ale niestety bez aparatu.

Antoni Noga
3 lat temu
Reply to  Pinnn

@Pinnn – Z tych wzgórz nad Gogołowem Tatr nie udało mi się zobaczyć mimo, że byłem tam kilka razy i w różnych porach roku. Wiem, że je stamtąd można zobaczyć – podobnie jak i z innych wzgórz Pogórza Strzyżowskiego czy też tych niedaleko położonych od Jasła (Tatry z takich wzgórz wiele razy widziałem i nawet mam zdjęcia). Pozdrawiam i dziękuję za komentarz 🙂👍

Paweł
Paweł
4 lat temu

Serwus Antoni.
Rozpoczynam pastwienie się nad tekstem;)
Czytając, oglądając zdjęcia, a szczególnie oglądając TE z parku podworskiego Januszkowice
mam wrażenie jakbym blogi pomylił i na ” Nieustanne wędrowanie ” kliknął.
Ot, wrażenie takie!
Oczywiście i tym razem w dalszym tekście tzw. zasiek słowny „..MŁAKI..” zastawiłeś 😉
Na zakończenie wrócę do Januszkowic.Lubię jak coś łączy!
Zwrócił więc moją uwagę i dał do myślenia Twój tekst:
„Łączy je natomiast wspólny cmentarz, na którym chowani są mieszkańcy obu miejscowości”
………….
…………….

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Paweł

Serwus Paweł,
Dzięki – Twoje wrażenie jakoby pomyliły Ci się blogi jest dla mnie komplementem gdyż https://nieustanne-wedrowanie.pl/ to naprawdę dobry blog jest 🙂 i szczerze mogę go polecić.
Znając Ciebie to znaczenie słowa „młaki” na pewno odszukałeś sobie w necie 😉 .
Szczerze mówiąc też wolę gdy coś łączy a nie dzieli. Pozdrawiam.