Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Dookoła Mareszki: Świątkowa, Wołowiec, Świerzowa Ruska.

Świerzówka.

Mareszka to szczyt w środkowej części Beskidu Niskiego należący do Pasma Magury Wątkowskiej o wysokości bezwzględnej 801 m. Od głównego grzbietu Magury Wątkowskiej oddziela go przełęcz Majdan i dolina potoku Świerzówka, leżące na północ i północny wschód od niego. Na południu łączy się przez niewielka przełęcz z Uhercem (706 m.n.p.m.), który opada w dolinę Wisłoki. Na zachodzie od Magurycza Dużego (777 m n.p.m) oddziela go potok Mareszka. Wokół Mareszki leżą dziś trzy wioski. U jej północnych stoków w rozległej dolinie rozłożyła się wieś Bartne, od wschodu graniczy ze Świątkową Wielką a na południe od niej leży Wołowiec nad Zawoją. Do końca II wojny światowej istniała tu jeszcze jedna wioska leżąca w dolinie potoku Świerzówka. Nazywała się Świerzowa Ruska ale po wojnie została wysiedlona a jej tereny uległy tzw. sukcesji wtórnej (zarosły wtórnie lasem). Grzbietem Mareszki i przez jej kulminację przechodzi zachodnia granica Magurskiego Parku Narodowego.

Jako, że Mareszka jest górą całkowicie zalesioną nie bardzo jest sens na nią wchodzić. Lepiej obejść ją dookoła zwłaszcza, że u jej podnóży w urokliwych dolinach leżą ciekawe miejscowości.

Gdy w połowie marca wybraliśmy się z kolegą na wędrówkę w Beskid Niski w górach nie było już śniegu. Dzień był ponury, mglisty i wilgotny a od czasu do czasu nawet pojawiała się mżawka. Niezbyt więc przyjemna pogoda ale i wędrowanie w takich warunkach też może mieć swój urok. Do Świątkowej Wielkiej, skąd zaplanowaliśmy wyruszyć w trasę przyjechaliśmy od strony Kątów przez Desznicę. Po minięciu mostku na potoku Rzeszówka zatrzymaliśmy się na chwilę aby popatrzeć na hodowane tu daniele. Stąd do Świątkowej Wielkiej pozostał już niecały kilometr. Samochód zaparkowaliśmy niedaleko przystanku PKS i ruszyliśmy w drogę. Od razu skierowaliśmy się na południe aby dojść do mostku na potoku Świerzówka.

Świątkowa – położenie.

Dolina, w której leży Świątkowa położona jest w dolnym biegu potoku Świerzówka, wpadającego poniżej wsi do Wisłoki. Dolinę, tą od północy ogranicza Ostrysz (635 m n.p.m.), od północnego wschodu i wschodu Kolanin (705 m n.p.m.) z Reszówką. Na południu graniczy ze Świątkową Małą, która leży już za rzeką Wisłoką a dolinę zamyka tu Cyrla (694 m.n.p.m.). Od zachodu zamykają ją stoki Uherca (706 m n.p.m.) i Mareszki (801 m n.p.m.). Wszystkie okoliczne szczyty otaczające dolinę leżą w granicach Magurskiego Parku Narodowego. Dawniej Świątkowa Wielka nazywała się Świątkową a sąsiednia, dzisiejsza Świątkowa Mała – Świątkówką. Oczywiście do końca do II wojny światowej były to wioski łemkowskie i ich nazwy pisało się cyrylicą.

Świątkowa Wielka (Святкова Велика).

Nazwa wsi prawdopodobnie wywodzi się od imienia Swiatko (Świątko), którą przynieśli tu z sobą osadnicy z Zakarpacia. Jest to jedna z najstarszych łemkowskich wsi w okolicy. Wg Władysława Sarny, który w swojej książce z 1908 r. „Opis powiatu powiatu jasielskiego”, powołując się na źródła pisze, że w 1510 r. właścicielem okolicznych wsi, także i Świątkowej był kasztelan sanocki Andrzej Stadnicki. Pisał też, że w roku 1581 należała już do starostwa bieckiego i, że w tym czasie była tu już cerkiew. W XVII i XVIII wieku wieś posiadała liczne przywileje dzięki czemu mogła się dobrze rozwijać nawet i w czasie zaborów kiedy przywileje te zatwierdził rząd austriacki. W 1757 roku zbudowano tu obecną cerkiew, która po remontach i odnowach zachowała się do dziś.

Ciężkie czasy przyniósł wiek XIX do czego przyczyniły się epidemie cholery z lat 1830, 1831, 1849 i 1873 a także głód i epidemia tyfusu. W połowie XVIII wieku działała już tu szkoła parafialna a na początku XX wieku powstała czytelnia im. Kaczkowskiego. Podczas I wojny światowej mimo, że nie przechodził tędy front to jednak wycofujące się wojska austro-węgierskie ograbiły i spaliły dużą części wsi. Po zakończeniu I wojny światowej i po perturbacjach dotyczących tożsamości miejscowych Łemków, w 1927 roku prawie cała wieś przeszła na prawosławie. Dwa lata później zbudowano cerkiew prawosławną (tzw. czasownię), która stała niedaleko od drogi do Wołowca.

Druga wojna światowa nie przyniosła wiele zniszczeń a po jej zakończeniu prawosławni mieszkańcy w wyniku agitacji nowych władz wyjechali dobrowolnie na tereny dzisiejszej Ukrainy. Pozostało tylko kilka rodzin greckokatolickich ale i oni dwa lata później zostali stąd wysiedleni w ramach tzw. akcji „Wisła”. Do wsi napłynęli nowi osadnicy a w drugiej połowie lat 50-tych, po tzw. „odwilży” (czyt. – po śmierci Stalina), kilkoro z wysiedlonych stąd wcześniej osób powróciło tutaj na swoje włości.

Atrakcje Świątkowej.

Budynek starej szkoły podstawowej w Świątkowej Wielkiej.

Obecnie Świątkowa Wielka całkiem nieźle sobie radzi. Na wschodnich stokach Mareszki zbudowano niewielki wyciąg narciarski i powstało wiele gospodarstw agroturystycznych. Przez wieś przebiega żółty szlak turystyczny, szlak rowerowy i szlaki konne. Jest też i piękna zachodniołemkowska cerkiew greckokatolicka pw. św. Michała Archanioła z 1757 roku. W 1796 r. była remontowana, a podczas kolejnego remontu w latach 1826-28 dobudowano wieżę. Po wysiedleniu Łemków była nieużytkowana aż do roku 1986. Kolejne remonty przeprowadzono w latach 90-tych XX wieku. W 2015 roku została pomalowana na kolory nawiązujące do czasów swojej świetności. Niestety nie zachował się ikonostas, który został skradziony w latach 50-tych XX wieku. Zachowała się jednak polichromia z II poł. XVIII wieku. Od 1986 r. kiedy to przejął ją kościół katolicki pełni rolę kościoła filialnego rzymskokatolickiej parafii w Desznicy. Naprzeciw cerkwi, po drugiej stronie drogi, na stoku wzgórza znajduje się cmentarz łemkowski z ciekawymi, kamiennymi i kamienno-żeliwnymi nagrobkami.

Idąc przez wieś uwagę przyciągają stare, drewniane domy i przydrożne krzyże. Moją uwagę zwrócił też szyld z ofertą energoterapii. (Będąc w Świątkowej Wielkiej na początku 2020 roku owej tablicu już tu nie widziałem, więc – albo energoterapii już tu nikt nie prowadzi, albo została przeniesiona w inne miejsce.)

W miejscu, gdzie potok Świerzówka przepływa na drugą stronę drogi pod mostem widać zakwitające już lepiężniki. Po drugiej stronie drogi na urwistym i wysokim brzegu potoku stoi sławojka ustawiona tak, że odchody wpadają pośrednio do wody. Mam nadzieję, że po większych opadach deszczu, gdy płynący potok podmyje ten brzeg to ów wychodek zabierze woda;) .

Doliną potoku Krokowiny.

W odległości około 200 m od mostu, od drogi głównej odgałęzia się skręcająca w prawo boczna droga.

Prowadzi ona wzdłuż płynącego tutaj potoku Krokowiny i wprowadza na przełęcz, która oddziela Uherec od Mareszki. Tą drogą idziemy dalej w górę potoku aby dojść do Wołowca. Kończą się tu zabudowania wsi a dolina zaczyna coraz bardziej się zwężać. Dochodzimy do granicy lasu, która jest także granicą Magurskiego Parku Narodowego. Stoi tu (nie wiadomo jak długo jeszcze) skromny drewniany deszczochron typu namiotowego. Idziemy dalej drogą prowadzącą przez las. Po obu stronach drogi co jakiś czas widzimy składowane w długie kubiki drewno. Jest tych miejsc całkiem sporo co oznacza, że wyręby w Parku Narodowym to niestety codzienność w tych czasach i o tej porze roku. W ciągu ostatnich kilku lat trzy razy zimą przechodziłem tędy na nartach tak więc wiem o czym mówię. Nieco wyżej gdy teren i droga zaczynają się wznosić, potok skręca w prawo a droga w dalszej części doprowadza do granicy parku.

Kwitnąca leszczyna.

Przełęcz między Uhercem a Mareszką.

W tej okolicy znajduje się kolejny deszczochron zachęcający aby się na chwilę zatrzymać i napić gorącej herbaty z termosu. Nieco dalej i wyżej dochodzimy do przełęczy oddzielającej Uherec od Mareszki.

Tu teren i biegnąca nim droga nieco się obniża aby po chwili na niewielkim wypłaszczeniu doprowadzić nas do nowo zbudowanej drogi leśnej prowadzącej dalej w kierunku Mareszki. Przechodzimy na druga stronę tej drogi szukając tam na drzewach znaków czerwonego szlaku narciarskiego, prowadzącego z Wołowca na Mareszkę. Będąc tu wcześniej na nartach pamiętałem gdzie tych znaków szukać więc nie było problemu by je znaleźć.

Szlak narciarski w kolorze czerwonym z Wołowca na Mareszkę (obecnie w połowie marca już bez śniegu).

Szlak narciarski, którym będziemy się teraz przemieszczać jest odcinkiem projektu „Śnieżne Trasy Przez Lasy”, który powstał kilka lat temu na terenach gminy Sękowa aby propagować i rozwijać narciarstwo biegowe w tym rejonie. Powstało tu ok. 80 km wyznakowanych szlaków narciarskich w tym licząca 50 km zielona pętla. Osobiście często przyjeżdżam tu zimą aby korzystać z tych szlaków. Tu za szlakiem narciarskim skręcamy w lewo i po przekroczeniu strumienia wchodzimy w las.

Łąki nad Wołowcem.

Po chwili docieramy do granicy lasu aby wyjść na rozległe łąki nad Wołowcem. Podchodzimy nieco wyżej po to tylko aby stąd rozejrzeć się po okolicy. A panorama stąd jest naprawdę piękna – ukazuje dolinę potoku Zawoja otoczoną zalesionymi szczytami. Po zejściu nieco niżej otwiera się widok na cerkiew otoczoną drzewami, do której sprowadzają znaki szlaku narciarskiego.

Łąki nad Wołowcem.

My jednak nie idziemy bezpośrednio łąkami tylko skręcamy w lewo, do polnej drogi i tą drogą schodzimy niżej. Docieramy w ten sposób do szutrówki biegnącej wzdłuż potoku Zawoja z Wołowca do Nieznajowej. Tą drogą poprowadzono też pieszy szlak turystyczny Folusz – Konieczna, znakowany na żółto. Obeszliśmy w ten sposób cerkiew, która teraz znajduje się na stromej skarpie stoku po naszej prawej stronie. Poniżej cerkwi, po obu stronach drogi znajdują się kamienne krzyże przydrożne, które obecnie otoczone są drewnianymi palikami. Przed mostkiem nad potokiem Mareszka, mającym nieco dalej ujście do Zawoi, odgałęzia się dróżka prowadząca do cerkwi.

Polna droga do Wołowca
Przydrożny krzyż w Wołowcu.

Cerkiew w Wołowcu.

Jest to trójdzielna i orientowana cerkiew w stylu zachodniołemkowskim z umieszczoną nad przedsionkiem (babińcem) wieżą, na której znajduje się pseudolatarnia nakryta łamanym namiotowym dachem.

Wołowiec – cerkiew z XVIII w. Widok od południa.

Podobnie nawę i prezbiterium nakryto takimi dachami, nad którymi umieszczono niewielkie cebulaste kopuły zwieńczone metalowymi krzyżami. Wewnątrz świątyni znajduje się nieoryginalny ikonostas z końca XVIII wieku zaadoptowany tu z muzeum w Łańcucie (oryginalny został rozkradziony i zniszczony po wojnie. Są też XIX-wieczne ornamentalno-figuralne polichromie. Cerkiew greckokatolicką p.w Opieki Matki Bożej (Pokrow) zbudowano prawdopodobnie w XVIII wieku (nie ma na ten temat żadnych dokumentów). Do roku 1819 była cerkwią parafialną, kiedy to parafię przeniesiono do sąsiedniej wioski – Krywa (Krzywa).

Widok na cerkiew w Wołowcu od północnej strony
Widok na cerkiew od północnej strony.

Po II wojnie światowej, po wysiedleniu stąd Łemków wykorzystywana była przez pasterzy jako schronienie dla owiec. Po powrocie kilku łemkowskich rodzin w 1958 roku była już w bardzo kiepskim stanie. Została wtedy przejęta przez prawosławnych i była kilka razy remontowana. Dziś bardzo ładnie się prezentuje. Także jej położenie jest bardzo malownicze co widać z otaczających Wołowiec i dolinę Zawoi okolicznych wzniesień. Byłem tu już wiele razy ale niestety – nigdy jeszcze nie udało mi się zobaczyć tej cerkwi od środka.

Tuż obok cerkwi znajduje się stary, łemkowski cmentarz, który niedawno został nieco uporządkowany i wykonano nowe ogrodzenie. Niedaleko, kilkaset metrów na zachód od cerkwi znajduje się nowszy, czynny cmentarz wiejski. Na obu cmentarzach zachowało się wiele wartych obejrzenia, pięknych kamiennych krzyży nagrobnych.

Spod cerkwi i cmentarzy wracamy do drogi aby przejść się niespiesznie przez wioskę.

Ujście Mareszki do Zawoi.

Niespiesznie bo jest tu wiele godnych uwagi starych drewnianych domostw, przydrożnych krzyży i kapliczek.

Także potoki Mareszka i Zawoja przepływające przez Wołowiec tworzą malownicze zakątki.

Ziemianka z Wołowca

Wołowiec.

W miejscu, gdzie droga skręca na północ znajduje się węzeł szlaków turystycznych pieszych, rowerowych i narciarskich z dużą tablicą informacyjną. Dołącza tu odcinek czerwonego, Głównego Szlaku Beskidzkiego, którym będziemy szli dalej w stronę Bartnego.

Wołowiec lokowany był na surowym korzeniu, na prawie wołoskim w XVI wieku. Wieś rozwijała się dobrze bo do 1819 r. była tu parafia (parochia), którą wtedy przeniesiono do Krzywej (Krywej). Mimo tego paroch wciąż mieszkał i miał swoją siedzibę w Wołowcu. Dopiero w 1833 roku wybudowano dla niego plebanię w Krzywej. W 1927 r. większość mieszkańców przeszła na prawosławie. Zbudowano też prowizoryczną „czasownię”. Na rok przed wybuchem II wojny światowej zaczęto budować cerkiew prawosławną, podobną do tej z Gładyszowa. Nie ukończono jej a po wojnie prawosławni mieszkańcy, których była zdecydowana większość, w wyniku agitacji wyjechali do Związku Sowieckiego zabierając wyposażenie cerkwi. Pozostałych Łemków wyznania greckokatolickiego wysiedlono w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku. W 1955 r. niedokończoną cerkiew prawosławna rozebrano. Trzy lata później do Wołowca powróciło z wysiedleń kilka rodzin łemkowskich.

Watro wiedzieć, że w Wołowcu od wielu lat mieszka i tworzy znany, ceniony pisarz Andrzej Stasiuk. Wraz ze swoją żoną Moniką Sznajderman, która jest prezesem Stowarzyszenia Rozwoju Sołectwa Krzywa, prowadzą tu wydawnictwo literackie „Czarne”. Odcinek szlaku czerwonego prowadzącego główna drogą wiejską ma około 1 km. Przy końcu droga skręca w lekko lewo by po chwili zacząć się wznosić a szlak odbija w prawo i przekracza potok Mareszka.

Potok Mareszka.

Znajduje się tu godne polecenia i znane z bardzo dobrej, tradycyjnej kuchni i przyjaznej atmosfery gospodarstwo agroturystyczne „Chata Kasi”. Od „Chaty Kasi” szlak prowadzi wzdłuż potoku Mareszka.

Idziemy mijając po drodze opuszczone domostwa, ziemianki, fundamenty po rozebranych budynkach i zdziczałe drzewa owocowe świadczące o tym, że ludna przed wojną wioska Wołowiec sięgała aż tutaj.

Trawersem Mareszki.

Wraz za znakami szlaku czerwonego zaczynamy podchodzić nierzadko dość stromo w górę. Równolegle biegnie tędy niebieski szlak narciarski, który nieraz pokonywałem zimą na nartach śladowych.

Zdziczała jabłoń ze znakiem szlaku czerwonego.

Teren zarasta coraz bardziej lasem ale niekiedy warto się obejrzeć do tyłu i spojrzeć na otoczenie Wołowca od tej strony.

Po chwili docieramy do drogi leśnej, tej samej którą przekraczaliśmy wcześniej idąc ze Świątkowej do Wołowca. Dalej szlak trawersuje zachodnie stoki Mareszki i wyprowadza do drogi z Banicy do Bartnego. Skręcamy tu w stronę Bartnego by po chwili wyjść na skraj lasu, skąd otwierają się piękne widoki na dolinę Bartnianki. Idziemy teraz otwartym terenem mając po lewej ręce obniżenie, w którym ulokowana jest łemkowska wioska Bartne.

Jest ona malowniczo położona w dolinie otoczonej pięknymi górami. Są to od południowego zachodu Magurycz Duży z Maguryczem Małym i Ostra Góra a od północnego wschodu wał Kornutów z Wątkową.

Bartne – bacówka PTTK.

Przy górnym końcu wsi dochodzimy do skrzyżowania dróg i tutaj skręcamy w prawo aby po przejściu nieco ponad 200 metrów dojść do schroniska PTTK – Bartne. Usytuowane ono jest na północnych stokach Mareszki, powyżej górnego krańca wsi Bartne. Jest to niewielkie schronisko powstałe w 1977 roku jako jedno z wielu powstających wtedy w górach tzw. Bacówek PTTK. Miały one służyć – jak się to wtedy mówiło – dla obsługi turystyki kwalifikowanej. Była to fajna i słuszna idea propagująca indywidualnego turystę z plecakiem, który zawsze mógł znaleźć w niej nocleg bo nie były to obiekty pobytowe. W sumie powstało takich bacówek 14 – sam byłem w 9 z nich jeszcze kiedy były prawdziwymi bacówkami. Niestety, z przyczyn rynkowych idea ta nie przetrwała i dzisiaj bacówki takie funkcjonują najczęściej jako zwykłe schroniska.

Nie wstępowaliśmy tym razem do środka bo czas zaczynał nas już trochę gonić a chcieliśmy więcej tego czasu poświęcić na przejście przez Świerzową Ruską. Obok schroniska mała ciekawostka – można powiedzieć współczesna – otóż między dwoma pniami drzew na specjalnej półeczce wyłożona jest klawiatura od komputera a nad nią wisi lustro. Wygląda to jak polowy laptop 😉

Turystyczny, przyszlakowy laptop 😉 obok bacówki PTTK w Bartnem.

Przełęcz Majdan.

Opuszczamy teren schroniska i zgodnie ze znakami czerwonego szlaku idziemy dalej. Wchodzimy w mocno zarastający równinny i bardzo podmokły ols, który nie jest przyjemny do pokonania po obfitszych opadach deszczu. Napotykamy tu kwitnące lepiężniki i mocno czerwone owoce kaliny koralowej.

Obecnie, gdy po stopniałych wcześniej śniegach jest dużo wilgoci także i teraz jest tu bardzo grząsko więc musimy iść ostrożnie. Mają tu swój początek źródliskowe potoki zasilające Bartniankę. Po tych utrudnieniach wychodzimy na nieco otwarty teren skąd mamy widoki na wał Kornutów i Wątkową.

Widok z Przełęczy Majdan.

Nieco wyżej znajduje się właściwa przełęcz Majdan do której dochodzimy aby po przejściu jeszcze kilkudziesięciu metrów dotrzeć do dużego placu, który jest składowiskiem drewna. Jest to również miejsce skrzyżowania starej drogi Bartne – Świerzowa Ruska z Głównym Szlakiem Beskidzkim prowadzącym stąd na Magurę i dalej przez Kolanin do Kątów. Znajduje się tu też kamienny obelisk ustawiony w 55 rocznicę powstania gorlickiego koła łowieckiego „Ryś”.

Obelisk Koła Łowieckiego „Ryś” z Gorlic na Przełęczy Majdan.

Stara droga prowadząca z Bartnego do Świątkowej Wielkiej przez tereny nieistniejącej wsi łemkowskiej Świerzowa Ruska od chwili powstania Magurskiego Parku Narodowego a wiec od roku 1995 była niedostępna dla turystów. 20 lat później otwarto ją dla ruchu turystycznego znakując na żółto szlak pieszy i tworząc też szlak rowerowy. Utworzono również ścieżkę edukacyjną.

Tablica informacyjna przed wejściem do Magurskiego Parku Narodowego w rejon nieistniejącej wioski łemkowskiej Świerzowa Ruska.

Polana Majdan.

Tym niedawno wyznakowanym szlakiem pieszym będziemy teraz szli do polany Majdan. Ta rozległa polana znajduje się w górnej części nieistniejącej wioski łemkowskiej Świerzowa Ruska i była ona kiedyś przysiółkiem tej wsi. To jedyne miejsce dawnej wsi, które do dzisiaj jeszcze tak bardzo nie zarosło jak pozostałe tereny tej nieistniejącej wioski. Stało się tak dlatego, że MPN wykasza te tereny aby zachować siedliska roślin łąkowych. Można tu też znaleźć odosobnione skupiska zdziczałych drzew owocowych, dawnych sadów. W innych rejonach tej nieistniejącej wioski drzewa takie rosną jeszcze ale są sukcesywnie zagłuszane przez tworzące się szybko olsy.

Deszczochron MPN na Polanie Majdan w górnej części Świerzowej Ruskiej.

Obecnie na polanie tej Magurski Park Narodowy wystawił charakterystyczny, drewniany schron. Wiele już takich schronów w ostatnich kilku latach powstało na terenach MPN.

Jeszcze nie tak dawno droga wiodąca przez nieistniejącą wieś krzyżowała się z płynącą tu Świerzówką. Przez wieki miejscowa ludność przekraczała rzeczkę w miejscach naturalnych brodów. Tak też było tu jeszcze do niedawna. Obecnie zbudowano tu wiele drewnianych mostków ułatwiających przeprawę przez tą rzeczkę także chyba i po to aby niedzielni turyści nie zmoczyli sobie bucików 😉

Świerzowa Ruska. (СВІРЖОВА РУСЬКА) 

Przejście przez potok
Bród na Świerzówce i jeden z nowych mostków na niedawno wyznakowanym szlaku edukacyjnym, pieszym i rowerowym przez Świerzową Ruską.
człowiek na mostku nad Świerzówką
Mostek nad Świerzówką.

Idąc przez nieistniejącą wieś co chwilę natykamy się na ślady świadczące o tętniącym tu dawniej życiu.

To przede wszystkim zdziczałe drzewa owocowe, zarysy ogrodów, pozostałości fundamentów, ziemianki. Napotkać można też ślady zwierząt – np jak te na załączonym zdjęciu – po żerowaniu wilków.

Zachowały się też liczne krzyże przydrożne a w dolnej części nieistniejącej dziś wsi kapliczki. Niektóre z tych krzyży osiągają wysokość ponad 4 metrów!

Bród na Świerzówce.
Potok Świerzówka i umocniona droga przez nieistniejącą wieś.

Po przejściu około 3 km dochodzimy do dolnej części byłej wioski.

Tu, nieopodal kojarzącej się ze Świerzową kapliczki ze Świętą Rodziną (z utrąconą głową figurki), na wzgórzu za Świerzówką znajduje się miejsce po cerkwi. Obecnie bardzo łatwo tu trafić bo jest dobrze oznakowane.

Mostek i schody do miejsca po cerkwi w Świerzowej Ruskiej.
Stojak na rowery, mostek i schody do cerkwiska.

Nad potokiem zawieszono drewniany mostek a obok niego ustawiono drewniany stojak aby rowerzyści mogli zostawić tu swoje rowery. Za mostkiem zbudowano drewniane, oporęczowane długie schody wprowadzające na teren cerkwiska i cmentarza. Warto tu podejść, zobaczyć to miejsce i w milczeniu zadumać się nad minionymi i tragicznymi czasami…

Cerkwisko i stary cmentarz wiejski w Świerzowej Ruskiej.

Cerkwisko na wzgórzu, po lewej cmentarz przycerkiewny.  Świerzowa Ruska.
Świerzowa Ruska. Bania cebulasta z dachu cerkwi.

Cerkiew greckokatolicką pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Świerżowej Ruskiej zbudowano w 1894 r. Po drugiej wojnie światowej całą ludność deportowano w kwietniu 1945 r, na teren dzisiejszej Ukrainy. Część z nich zdołała wrócić do wsi, lecz została deportowana powtórnie w lutym 1946 r. Ostatnich 9 mieszkańców w ramach akcji „Wisła” Wojsko Polskie deportowało 28 maja 1947 r. na Ziemie Zachodnie. Opuszczoną cerkiew rozebrano na budulec owczarni spółdzielni produkcyjnej w Jaworzu, w I połowie lat 50-tych XX wieku. Dziś jedyną pamiątką po niej jest leżąca na cerkwisku cebulasta bania wieńcząca dach nad prezbiterium.

Świerzowa Ruska, cmentarz przycerkiewny.

Po drugiej stronie Świerzówki istniała czasownia prawosławna ale nie wiadomo do dzisiaj gdzie dokładnie się znajdowała.

Nie będę się wiele rozpisywał o Świerzowej Ruskiej bo na moim blogu jest już obszerny artykuł opowiadający o tej nieistniejącej miejscowości. Zainteresowani tym tematem mogą go znaleźć pod tym linkiem.

Granica MPN i górne rejony Świątkowej Wielkiej.

Trzeba przyznać, że z myślą o utworzeniu tu ścieżki przyrodniczo-kulturowej „Świerzowa Ruska” wykonano ogrom prac aby udostępnić ją turystom. Oby tylko ci potencjalni turyści to docenili i nie ingerowali zbytnio w otoczenie tego miejsca i nie zapuszczali się głębiej niż potrzeba bo są to w dalszym ciągu tereny parku narodowego. Powinni też pamiętać o jakże prozaicznej prawdzie a często zapominanej – O niewyrzucaniu tu śmieci i wszelkiego rodzaju opakowań po jedzeniu i piciu!

Świerzówka poniżej cerkwiska.

Po obejrzeniu cerkwiska i cmentarza, na którym zachowały się piękne kamienne krzyże nagrobne (wykonywane one były przez znanych i cenionych w okolicy mistrzów kamieniarskich) wracamy na szlak.

Tereny ludnej kiedyś wsi o czym świadczą zdziczałe drzewa owocowe. Widoczne też nasadzenia młodych drzewek owocowych.

Niedaleko od tego miejsca kończyły się tereny Świerżowej Ruskiej a zaczynały Świątkowej Wielkiej.

Gdzieś tu znajdowała się granica między Świerżową Ruską a Świątkową Wielką.

Ciekawostką są nazwy sąsiednich miejscowości, otóż Świerzowa Ruska wzięła swą nazwę od imienia Świerż a Świątkowa od imienia Swiatko (Świątek).

Opuszczamy już urokliwe tereny po wysiedlonej wiosce i wracamy do Świątkowej Wielkiej idąc wysypaną nowym żwirem starą drogą. Wkrótce z lewej strony drogi pojawia się ogrodzone pastwisko a wewnątrz stadko danieli, nieco dalej, przy paśniku pożywia się młody samczyk.

Kilkaset metrów dalej, z prawej drogi pojawia się łagodny stok narciarski z wyciągiem orczykowym. Poniżej budynki niewielkiego ośrodka narciarskiego Mareszka Ski, parking a dalej budynki, w których prowadzona jest agroturystyka.

Kwitnąca leszczyna.

Idziemy dalej przez górną część wsi mijając po drodze kapliczki przydrożne i zabudowania tej wioski aby po chwili dotrzeć do zaparkowanego samochodu. Zamykamy w ten sposób pętlę, kończąc dzisiejszą wędrówkę. Mimo ponurej aury bardzo przyjemna była to wędrówka, pouczająca o historii tego rejonu oraz obfitująca w ciekawe i interesujące dla nas atrakcje.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

4 3 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest


21 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Nieco dalej, po prawej stronie tej drogi, na łagodnym stoku wzgórza widoczny jest duży, ogrodzony cmentarz wiejski z wieloma ciekawymi krzyżami nagrobnymi. Nie zatrzymując się przy tych obiektach jadę dalej aby za mostem na Świerzówce skręcić w odchodzącą w lewo drogę. W Świątkowej Wielkiej nie zatrzymuję się bo cele na dzisiejszą wycieczkę mam inne. O Świątkowej Wielkiej a także o Wołowcu, do którego właśnie zmierzam, pisałem już wcześniej więc zainteresowanych informacjami o tych wioskach odsyłam tutaj. […]

Damian
Damian
5 lat temu

Klimat terenów tutaj i tych opisywanych ze Szwecji podobny.W dużym uproszczeniu oczywiście.Szwecja to Zagłębie przebojów muzycznych, zespołów, solistów.Z Jasła i okolic ostatnio też kilku piosenkarzy błyszczy.Ponoć w Szwecji za sprawą depresyjnych jesieni i zim w głowie takie dźwięki się słyszy,że nic tylko na nuty zamieniać.Ciekawe czy idąc tym tropem są podobieństwa Szwecja-Beskid Niski-rejony opisywane?

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Damian

Zależy jak kto widzi i jaką ma wyobraźnię. Znam teren w Szwecji podobny do Beskidu Niskiego ale od strony przyrodniczej i ukształtowania terenu. To Halladndsas, stanowiący naturalną granicę między Skanią a Hallandem. Tam też trochę wędrowałem. Cenię sobie szwedzką muzykę a najbardziej tą rockową. Mają wiele kapitalnych grup jak np. Opeth, Katatonia, Anekdoten i wiele innych. A gwiazdki z Jasła to pop, za którym szczególnie nie przepadam. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

Paweł
Paweł
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Dobry wieczór. 1.Energoterapia – życie zaskakuje, czekać nie warto. „Może kiedyś skorzystam 😉 ” zamieniłbym na teraz. Lepiej dobrowolnie niż kiedyś z diagnozy lekarza. 2.Sławojka – u nas raczej wychodek lub wygódka. Mieszkam przy ujęciu wody pitnej dla miasta.Swego czasu w czasie remontu ujęcia pracownicy tak jak na zdjęciu ustawili przenośny wychodek. Odchody leciały nieopodal sączków wody.Po interwencji lokalizację zmieniono. 3.Deszczochron – spotykam czasem na szlaku. Wali z nich moczem. 4.Z relacji Twoich widzę wszystko zadbane…ogrodzenia…kładki…oznakowanie.. cmentarze… kto dba o to? 5.Chatka u Kasi – https://chatakasi.pl to dla mnie fenomen. Dzięki ,że zaznaczyłeś(!!!) Zawsze gdy długie wolne następuje, długi weekend… Czytaj więcej »

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Paweł

Witaj Paweł – postaram się po krótce odpowiedzieć na Twoje pytania i sugestie: 1- osobiście nie myślałem na poważnie o energoterapii, ciągle mam nadzieję, że na to jeszcze za wcześnie … 2- wiesz, że i u nas też mówią na ten przybytek – wychodek. Często zdarza mi się widywać podczas moich wędrówek w terenie podobne „obiekty”. Najczęściej te stare. Czasem naprawdę zwracające uwagę jako egzotyczne już ciekawostki, a to swoją architekturą, a to ciekawym położeniem tak, że czasem wywołują uśmiech na twarzy. Znikają już szybko z krajobrazu więc fotografuję je aby zachować w pamięci (dla potomnych 😉 ). 3- te… Czytaj więcej »

Basia
Basia
5 lat temu
Reply to  Paweł

Też tym tropem ruszę.
1_energiterapia_jezeli to nie miejscowi szamani to czekać nie ma na co. 2_sławojka_ginie z krajobrazu. 3_deszczochron_chłopy tak mają wyciągną ani kroku dalej i leją.Też to widzicie?Co się dziwić że śmierdzi tu i tam. 4_zadbane obiekty_obowiazkowy cmentarz jest i tym razem. 5_chatka u kasi_wygląda na uroczy zakątek.Dobrze że zaznaczyłeś. 6_laptop_trochu radości w profesorskim wykładzie.Brawo!! 101_ niech autor następnym razem pokarze kolegę z którym wędruje;) Paaa

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Basia

Witaj Basiu, dziękuję za włączenie się do dyskusji. Czasem kolega może sobie nie życzyć aby być pokazywanym i trzeba to uszanować. Ale żeby nie było – tu pokazany jest od tyłu 😉 Co do wszechobecnych cmentarzy: – W tych terenach jest ich naprawdę sporo. Dużo tu opuszczonych wiosek, po których jedyne pamiątki jakie pozostały to właśnie cmentarze i przydrożne krzyże więc wszędzie gdzie idę na nie trafiam. Także w trakcie Wielkiej Wojny (Operacja Gorlicka) przechodził tędy front i toczyły się krwawe walki, czego pozostałością są zabytkowe cmentarze wojenne o ciekawej architekturze. W czasie II wojny światowej znów Operacja Preszowsko-Dukielska zebrała… Czytaj więcej »

Basia
Basia
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Tak całkiem poważnie to widzę że rejon o wielu tragicznych doświadczeniach.Pewnie to na ludziach tam się odbiło utkwiło i jest przekazywane w kolejnych pokoleniach .Podobno takie traumy geny potrafią w człowieku wywrócić.

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Basia

Nie jestem specjalistą od psychologii więc nie będę się mądrzył tutaj. Traumy i ciężkie przeżycia rzeczywiście odbijają się w życiu człowieka. Podziwiać jednak należy tych ludzi, którzy po wysiedleniach powrócili na swoje z dziada, pradziada ziemie i układają tu sobie życie na nowo.

Last edited 3 lat temu by Antoni Noga
SZELESZCZ
SZELESZCZ
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Hej
2)Sławojka to po rusku jakoś.W mej pamięci to latryna.Giną z naszych wiosek dlatego warto focić.Mimo,że ich coraz mniej na allegro do kupienia:)Wypas krów przy domach,bańki z mlekiem,wozacy konni zabierający je do skupu też rzadki widok. U Ciebie na zdjęciach nie widzę.
5)Chatka marzenie.Szklaneczka whisky, towarzystwo i chce się żyć.
6) Laptop uchwycony ku uciesze:)

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  SZELESZCZ

Hej SZELESZCZ – dziękuję że przyłączyłeś się do dyskusji. Temat sławojek robi się popularny. To może zacznę od wyjaśnienia nazwy „sławojka” … Nie jest to nazwa ruska – jak sugerujesz. Otóż wzięła się ona od imienia premiera, w stopniu generała, Felicjana Sławoja Składkowskiego. Był on inicjatorem akcji poprawy zdrowotności i świadomości higienicznej polskiego chłopstwa. Od roku 1928 nakazywano budowę zamykanych ustępów na każdej zabudowywanej działce. Generał jeździł po kraju i dokonywał inspekcji i kontroli sanitarnych co było powodem licznych kpin, i anegdot. Tak więc od jego imienia powstała ta nazwa. A wiejskich klimatów w moich wpisach sporo przeglądnij je a… Czytaj więcej »

Paweł
Paweł
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Toś się nam tutaj wypróżnił…. po całości…. z wiedzy o „sławojce”, Tosiu autorze 😉😉

Jeżeli mogę podpowiedzieć @SZELESZCZ, to krowy jak dawniej, bańki na mleko przy drodze do zobaczenia w wiosce Krempachy na Spiszu.
Na nocleg proponuję „Chatkę Widzimisię” w miejscowości 34-434 Knurów. To 12 km. od Krempach. Whiskey in the jar-o kupisz po drodze, wypijesz w chatce 🙂

link do chatki:
https://www.airbnb.pl/rooms/22843364?source_impression_id=p3_1582571872_lIoh2GC0IUbpMKQG

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Paweł

Jak by tu Pawełku, na to odpowiedzieć??? Cóż – wypróżnianie się … po całości … fizjologiczne – świadczy o dobrej przemianie materii 😉 … A wypróżnienie się z wiedzy … o czymkolwiek … to w pewnym sensie edukowanie. Obie więc czynności wydają się być pozytywne – nie sądzisz?
Whiskey in the jar – raczej w sklepie przydrożnym nie kupisz, jeśli już to najwyżej bez „jar”. W chatce zawsze jakiś „jar” się znajdzie więc – Na zdrowie, Panowie 😉

SZELESZCZ
SZELESZCZ
5 lat temu
Reply to  Paweł

@Paweł, bravo za kontekst 👍👍👍 😁😁 dzięki za podpowiedź 👍
Może uda mi się zrealizować temat” polska krowa nie jest fioletowa” 😉
Metallica, ileż wspomnień wraca.

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  SZELESZCZ

SZELESZCZ, Metallica – i owszem świetna wersja „Whiskey in the jar” ale wcześniej był Phil Lynott ze swoją wspaniałą grupą Thin Lizzy i mnie się z nimi najbardziej kojarzy ta irlandzka, tradycyjna piosenka ludowa. Jeszcze wcześniej byli też Irlandczycy The Dubliners i wielu mniej znanych wykonawców.
Powodzenia w realizacji projektu ”polska krowa nie jest fioletowa” .

J.Romuś
J.Romuś
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Temat sławojek, kibli wcale nie jest do dupy.Zobaczcie sami
http://www.jakubrybicki.pl/pl/bez-kategorii-pl/kible-swiata/

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  J.Romuś

Temat interesujący ale ( jak na razie) dotyczy kibelków azjatyckich… Doczytałem do Iraku – dalej się nie da bo wskakuje denerwujące okienko o zapisaniu się do newslettera.
😞

J.Romuś
J.Romuś
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

To dobrze boo nie wchodzę na Twój teren :)). Pozdrówka i powodzenia w prowadzeniu bloga.

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  J.Romuś

J.Romuś – może jednak postaraj się coś z tym zrobić, bo warto by poczytać do końca a nie każdy chce zapisywać się do subskrypcji. Dotyczy to smartona bo na ekranie laptopa jest ok. Doczytałem … Dzięki z wzajemnością 🙂 .

O.L.A
O.L.A
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

No masz! Lokowanie radości w Twoich wpisach było wskazane ale tyle radości z czytania komentarzy to zaskoczenie dla mnie. Uiszczać można czytając 😁😁 Co dalej opisać planujesz?

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  O.L.A

Cieszy mnie bardzo 🙂 Twoja opinia O.L.A – Wszystkie komentarze to cała społeczność czytająca mojego bloga więc WSZYSTKIM WAM serdecznie dziękuję za nie. … i za humor jaki z nimi tu wnosicie 🙂 🙂
A w następnym wpisie będzie o śnieżnej zimie, której z roku na rok coraz bardziej zaczyna brakować i małej, narciarskiej wędrówce w Beskidzie Niskim. Pozdrawiam.