Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Rudawy Janowickie: Ruiny zamku Bolczów, Lwia Góra, Starościńskie Skały.

Rudawy Janowickie to niewielki masyw górski zamykający od wschodu mezoregion Sudetów Zachodnich. Zajmuje on powierzchnie około 90 km² i rozciąga się południkowo (co jest rzadkością w Sudetach) od Przełęczy Kowarskiej na południu, która oddziela je od Karkonoszy, aż do doliny rzeki Bóbr na północy, oddzielającej Rudawy od Gór Kaczawskich. Na wschód i zachód od głównego grzbietu odchodzą niewielkie, boczne odnogi oddzielone od siebie dolinkami malowniczych potoków. Opadają one odpowiednio w kotliny – Jeleniogórską na zachód i Kamiennogórską na wschód. Oprócz bardzo urozmaiconego ukształtowania terenu krajobraz tych gór kształtują liczne tu grupy skalnych ostańców jak i pojedynczych skał.

widok na góry
Rudawy Janowickie widok ze Starościńskich Skał.

Najwyższym szczytem tego masywu jest Skalnik (945 m n.p.m.) leżący w południowej części masywu. Najciekawsze i najatrakcyjniejsze krajoznawczo rejony Rudaw Janowickich znajdują się jednak w jej niższej, północnej części. Bez wątpienia są nimi stożkowe szczyty Sokolich Gór (zwane też Sokolikami) upstrzone fantazyjnymi ostańcami skalnymi oraz Lwia Góra z Satrościńskimi Skałami na jej szczycie. Kolejną atrakcją tej części masywu są położone na Suchej Górze i ciekawie wkomponowane w ostańce skalne tej góry ruiny zamku Bolczów. Także inne, liczne grupy skał porozrzucane gdzieś w lasach na górskich stokach i zboczach jak też i przełomowe odcinki potoków z licznymi kaskadami.

Niewątpliwą ciekawostką są też Kolorowe Jeziorka powstałe po eksploatacji pirytów w rejonie Wieściszowic, we wschodnim krańcu tego masywu. Także tragiczne losy górniczego miasteczka Miedzianka, które po eksploatacji m.in. uranu, w początkach lat 70-tych XX wieku zostało wyburzone. Ponadto bogata historia tego regionu oraz wielonarodowe i wielokulturowe dziedzictwo dodatkowo wzbogaca doznania podczas poznawania tych terenów.

Kilka z tych atrakcji odwiedziłem w czasie całodniowej wędrówki. Wybrałem się na nią w północne rejony Rudaw Janowickich razem z moim synem Mateuszem.

Wędrówka w formie pętli wyniosła nieco ponad 22 km. Ze względu jednak na to, że po drodze mijaliśmy wiele atrakcyjnych miejsc relację z miej podzielę na dwie części. W pierwszej przedstawię północną część Rudaw Janowickich a w drugiej ich zachodnie, niewielkie ale bardzo atrakcyjne pasmo Gór Sokolich. Punktem łączącym obie części z praktycznego punktu widzenia będzie oczywiście schronisko PTTK ” Szwajcarka”. Opis drugiej części wędrówki w Rudawach Janowickich przedstawiłem tutaj.

Janowice Wielkie.

Wędrówkę rozpoczęliśmy w Janowicach Wielkich dokąd przyjechaliśmy samochodem z Wrocławia. Zaparkowaliśmy go na bezpiecznym parkingu przy miejscowym Ośrodku Sportu i Rekreacji. Nie mieliśmy za wiele czasu aby przejść się przez tą dużą wioskę. Powód był prozaiczny – bo jak się okazało, z miejsca gdzie zostawiliśmy samochód było bardzo blisko do żółtego szlaku. Ponadto czas, którym dysponowaliśmy w głównej mierze przeznaczony był na wędrówkę w terenie a nie na zwiedzanie miejscowości. Warto mimo to napisać o niej kilka zdań bo zasługuje na to swoją ciekawą historią.

To bardzo ładnie położona duża wieś w dolinie rzeki Bóbr między rozciągającymi się na północy Górami Kaczawskimi z ich południowo-wschodnim grzbietem Gór Ołowianych, a leżącymi na południe od niej Rudawami Janowickimi.

Kamienica mieszkalna w południowej części Janowic Wielkich.

Janowice zaczęły rozwijać się jako osada w początkach XIII wieku. Z czasów panowania Henryka Brodatego pochodzi najstarsza nazwa wsi – Janouici. Książęta piastowscy prowadzili wtedy akcję osiedleńczą – obok ludności słowiańskiej sprowadzano też ludność pochodzenia germańskiego. Tworzyła się w ten sposób społeczność nazwana w późniejszych wiekach – śląską. Pierwsza pisana wzmianka o osadzie pochodzi z roku 1367 (wtedy występowała pod nazwą Janewicz i leżała w granicach Księstwa Świdnicko-Jaworskiego. Od XV wieku ziemie te znalazły się rękach czeskich, wtedy też stały się areną walk z Husytami.

Do rozwoju gospodarczego Janowic w głównej mierze przyczyniło się górnictwo. Jego początki sięgały już wieku XIV gdyż okoliczne góry bogate były w złoża głównie miedzi i ołowiu (Góry Ołowiane). W Janowicach Wielkich działały kruszarnie, huty i kuźnice przerabiające rudy miedzi i ołowiu. Pozyskiwano także srebro, które zwykle występuje jako domieszka rud miedzi, cynku i ołowiu.

Od 1526 roku, przez ponad 2 wieki Janowice były pod panowaniem Habsburgów. Nazywały się wtedy Janowitz a ich właścicielami byli Burghausowie, Heylmanowie oraz zasłużeni dla ziemi jeleniogórskiej Shaffgotschowie.

Bracia Heylmannowie uruchomili tu produkcję witriolu (oleju szklanego) produkowanego z żużla i odpadów górniczych. Używano go do wyrobu barwników, które z kolei wykorzystywano do barwienia tkanin. Na barwniki był duży popyt gdyż po stopniowym upadku górnictwa miejscowa ludność zaczęła zajmować się tkactwem. To zajęcie z czasem stało się ich głównym sposobem zarabiania na życie. Dobrze rozwijał się też handel gotowym już płótnem.

W czasach reformacji dochodziło często do konfliktów na tle religijnym. Kulminacja tych konfliktów przypadła na lata wojny trzydziestoletniej (1618–1648). W wyniku walk z wojskami szwedzkimi, które miały miejsce roku 1645, zniszczone zostały Janowice, dwór Shaffgotshów i zamek Bolczów. Od tamtego czasu zamek nie podniósł się już z ruin. 

W XIX wieku do jeszcze szybszego rozwoju wsi przyczyniły się starania kolejnych właścicieli Janowic – Rodziny Stolberg-Wernigerode, którzy doprowadzili do przeprowadzenia przez Janowice linii kolejowej. Zaczęto wtedy stawiać na rozwój turystyki. Powstawały gościńce i pensjonaty a także sanatorium. Rozwijający się kurort podupadł nieco po wybuchu I wojny światowej a po klęsce w niej Niemiec i światowym kryzysie mocno pogorszyły się warunki bytowe mieszkańców. Dojście Hitlera do władzy i rozwój przemysłu zbrojeniowego poprawiło na krótko byt mieszkańców. Po przegranej przez hitlerowskie Niemcy II wojnie światowej i, w wyniku traktatu jałtańskiego, przesiedlono autochtoniczną ludność a na jej miejsce sprowadzono osadników z Kresów Wschodnich. 

Obecnie Janowice Wielkie są siedzibą gminy i rozwijają się jako miejscowość letniskowa. Dzięki dogodnemu położeniu przy linii kolejowej z Wrocławia do Jeleniej Góry stanowią doskonały punkt wyjściowy w okoliczne góry. Tymi górami są Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie i Góry Ołowiane. Pobliskie skały są bardzo popularne wśród miłośników wspinaczki skałkowej. Przełomowy odcinek rzeki Bóbr jest ulubionym miejscem kajakarzy górskich. Przez wieś przebiega wiele szlaków turystycznych, rowerowych i konnych.

W dolinie potoku Janówka.

Po przejściu zaledwie czterystu metrów znaleźliśmy się na skraju lasu wchodząc w przełomowy odcinek potoku Janówka, zasilającego rzekę Bóbr. Tym samym weszliśmy w północne rejony Rudaw Janowickich. Z lewej strony żółtego szlaku mijamy ośrodek wypoczynkowy „Leśny Dwór” Nieco dalej, po prawej stronie drogi w XIX wieku istniał tartak wodny. Do dziś zachowały się po nim ślady w postaci ruin.

Janowice Wielkie
Przykład budownictwa sudeckiego – „Leśny Dwór”

Równolegle z odcinkiem szlaku żółtego biegnie  Ścieżka edukacyjno-przyrodnicza „Janowice-Bolczów”.

Ścieżka ta, o długości pięciu kilometrów doprowadza do mrocznych ruin średniowiecznego zamku Bolczów. Pozwala też zobaczyć niesamowite w kształtach skały. Niektóre z z tych skał zawierają śladowe ilości pierwiastków promieniotwórczych. Nie ma w tym nic dziwnego gdyż w okolicach Miedzianki wydobywano uran. Można też zobaczyć starą wyłuszczarnię nasion gdzie zebrane szyszki poddawano procesom pozwalającym otrzymać nasiona drzew gotowych do siewu. Przy ścieżce ustawiono 35 tematycznych tablic przybliżających zagadnienia związane z gospodarką leśną. Pokazano też na czym polega tzw. „Mała retencja górska” na przykładzie małego zbiornika wodnego na przy Janówce. Tego typu ochronę przez powodziami stosowano już w Sudetach od XIX wieku.

staw w lesie.
Staw małej retencji przy potoku Janówka.

Idąc dalej szlakiem żółtym taki zbiornik znajdujący się obok Janówki mijamy.

Potok Janówka liczy nieco ponad 5 i pół km długości i ma swoje źródła na północnych stokach Dziczej Góry (około 810 m n.p.m.). W Janowicach zasila rzekę Bóbr na wysokości bezwzględnej 370 m. Jego spadek jest więc stosunkowo duży i wynosi 440 m. w związku z czym w czasie wezbrań niesie wiele wody. W swojej górnej, przełomowej części tworzy wiele ciekawych kaskad.

Nieco dalej, obok Skał przy Krzyżówce skręcamy w lewo i już za znakami szlaku zielonego zaczynamy podejście pod odchodzący od Suchej Góry Zamkowy Grzbiet. Mijamy skały o nazwach związanych z zamkiem – Pierwsza Wartownia i Druga Wartownia. Po minięciu tej drugiej można już pomiędzy pniami drzew dostrzec zarysy zamkowych murów. Nieco wyżej wychodzimy na rozległy plac, gdzie krzyżują się leśne drogi i gdzie już mury ruin zamku widoczne są bardzo dobrze.

ruiny zamku
Ruiny zamku Bolczów od strony zachodniej.

Ruiny zamku Bolczów.

Na odchodzącym od Suchej Góry grzbiecie w kierunku ogólnym zachodnim, zwanym dzisiaj Zamkowym Grzbietem, w średniowieczu zbudowano kamienny zamek. Prawdopodobnie około 1375 roku zbudował go – a na pewno był jego pierwszym znanym z imienia  właścicielem – Clericus Bolcze (Bolz). Był on rycerzem księcia Bolka II Małego (Świdnickiego). Zamek ów miał stanowić siedzibę rodu Bolcze oraz strzec szlaków kupieckich przebiegających w pobliżu. Jak się później okazało zamek ten miał dość burzliwą historię. Clericus Bolcze był zwolennikiem czeskiego reformatora religijnego Jana Husa. Po męczeńskiej śmierci Jana Husa na stosie, kiedy trwały już wojny husyckie zamek Bolczów stał się siedzibą rabusiów napadających na kupieckie tabory. Skutkiem tego w 1433 roku doszło do najazdu na zamek zbrojnych oddziałów mieszczan świdnickich i wrocławskich, którzy ów zamek zdobyli i  zniszczyli.


W połowie XV wieku nowy właściciel zamku Hans Dippold von Burghaus podniósł go z ruin i rozbudował wykorzystując liczne tu skały jako naturalne mury wzmacniając tym samym jego walory obronne.

Przykład wykorzystania naturalnych, skalnych ścian do wzmocnienia murów.

Na początku XVI wieku zmieniali się kolejni właściciele zamku. Jednym z ważniejszych był pochodzący z Alzacji a urzędujący w Krakowie sekretarz króla Zygmunta Starego Justus Decjusz (Jobst Ludwig Dietz). Zamek należał do niego w latach 1537-1543. Mniej więcej w tym czasie dokonano kolejnej rozbudowy przystosowując zamek do obrony przed artylerią. Później zamkiem władali bracia Hans i Franz Heylmannowie, którzy w Janowicach produkowali barwniki do tkanin.

Od 1608 r. zamek należał do Daniela von Schaffgotscha, który również go rozbudował i umocnił.
W czasie wojny trzydziestoletniej ukrywała się w nim okoliczna ludność. Wtedy to, w roku 1641 i w 1645 był oblegany. W końcu został zdobyty przez Szwedów a następnie podpalony przez nich popadł w ruinę. Po próbie odbudowy i po kolejnym pożarze w 1646 nie podniósł się już z ruiny.


W końcu XVIII wieku, kiedy zaczynała rozwijać się turystyka ruiny zamku zaczęły przyciągać pierwszych turystów. Znamienitymi gośćmi byli wtedy członkowie królewskiego rodu Hohenzollernów a, w roku 1824 roku odwiedził go sam król pruski Fryderyk Wilhelm III. Kolejny właściciel Janowic hrabia Wilhelm Stolberg-Weringerode w 1848 roku kupił ruiny zamku, odgruzował je i wzmacniając częściowo mury zrekonstruował studnie. Wybudował też gospodę w stylu szwajcarskim.  Na początku XX wieku obok gospody zbudowano schronisko turystyczne. Przetrwało ono II wojnę światową, ale niestety – kilka lat po wojnie zostało zamknięto je i rozebrano.

W obrębię ruin zamku, na skraju dziedzińca obok studni rośnie stary wiąz górski uznany za Pomnik Przyrody o obwodzie w pierśnicy liczącym 3 metry i 30 cm.

Pomnikowy wiąz górski obok studni.

Poza murami zamku rosną też także trzy pomnikowe okazy buków o obwodach powyżej 3 i pół metra w tym jeden z obwodem nieco ponad 4 metry.

Zwiedzając te ruiny zamku warto zwrócić uwagę na bardzo praktycznie wykorzystane naturalnych walorów obronnych tego wzgórza. Przede wszystkim na wpasowane przez budowniczych w mury obronne i baszty licznych tu ostańców skalnych.

Z najwyższych punktów zamkowych ruin rozciągają się piękne widoki na okolicę więc warto się na nie wdrapać:

schody w skale w ruinach zamku.
Jeden z najwyższych punktów zamkowych ruin z wykutymi schodami w skale.
widok na Karkonosze.
Widok na zaśnieżone Karkonosze ze wzgórza z ruinami zamku Bolczów.
widok na Góry Sokole.
Widok na dwa bliźniacze, stożkowe szczyty Gór Sokolich: Krzyżną Górę i Sokolik. Z racji charakterystycznych kształtów zwane bywają biustem Brigitte Bardot lub Lollobrigidy.

Głaziska Janowickie.

Po zwiedzeniu ruin zamku Bolczów kierujemy się na południe szeroką, dobrze utwardzoną drogą leśną zwaną tu Drogą Zamkową. Wyznakowano tędy czarny szlak dojściowy do węzła szlaków pod Głaziskami Janowickimi. Samo przejście tą drogą (szlakiem?) nie jest ciekawe bo tereny wokół są mocno zdewastowane w wyniku wycinki. W niewielkim oddaleniu od drogi, po obu jej stronach widoczne są porozrzucane  skały. Znaczniejsze z nich to Strażnica po lewej i Urwista po prawej stronie drogi.

Po kilku minutach łagodnego podejścia w stronę Suchej Góry  dochodzimy do grupy skalnych ostańców widocznych po prawej strony drogi, wśród których jedna wyróżnia się kształtem i wielkością. To ta grupa skał nazywana jest Głaziskami Janowickimi. Z prześwitów między drzewami można rzucić okiem na widoczne stąd i nieco zaśnieżone jeszcze Karkonosze.

Karkonosze widziane z okolic Głazowisk Janowickich.

Stąd już niedaleko do węzła szlaków gdzie skręcamy w prawo i już za znakami niebieskimi schodzimy w dolinę potoku Janowiec. Po krótkim zejściu przekraczamy go w dogodnym miejscu i zaczynamy łagodne podejście drogą leśną.

Skalny Most.

Droga ta doprowadza do grzędy skalnej, znajdującej się po jej lewej stronie (idąc od Doliny Janówki), w której wyraźnie wyróżnia się przepiękna w swojej formie grupa skał zwana Skalnym Mostem.

Tworzą ją stojące obok siebie dwie wysokie na nieco ponad 20 metrów turnie. Uroku dodaje im naturalny, skalny pomost łączący te dwie turnie w ich górnej części. Widocznie skały tworzące ów pomost muszą być na tyle mocno zaklinowane między turniami, że przez bardzo długi okres czasu nie rozsypały się i nie zwaliły w dół. Znajdująca się pod tym łącznikiem prostokątna dziura tworząca duże okno dodaje uroku tej skale. Cała ta grzęda skalna zbudowana jest z granitów waryscyjskich poprzetykanych żyłami aplitów. Przez setki tysięcy lat mniej odporne na erozję żyły aplitowe ulegały stopniowemu niszczeniu co powodowało rozpad części skał. Twardsze zaś i odporniejsze przybrały fantazyjne kształty. Nigdy wcześniej nie udało mi się spotkać podobnej grupy skał z takim  naturalnym łącznikiem. Od ponad wieku, podobnie jak wiele innych, okazałych skał Skalny Most wykorzystywany jest przez amatorów skalnej wspinaczki.

Piec.

Niedaleko od Skalnego Mostu  ale po przeciwnej stronie drogi znajduje się kolejna ciekawa skała. To położona na wysokości ok. 570 m n.p.m. jedna z najpopularniejszych w Rudawach Janowickich nazywana jest Piecem

Niepozorna od strony drogi ale od strony Doliny Janówki wysoka i stroma. Łatwo jest na nią się wspiąć bo posiada wykute w skale schodki a wejście ułatwiają metalowe barierki.

Platforma widokowa na skale Piec.

Z wierzchowiny można spojrzeć na Lwią Górę ze Starościńskimi Skałami i Dolinę Janówki a także na otaczające tą dolinę góry. Nazwa tej skały pochodzi prawdopodobnie od granitowego okapu, który zwisa od strony potoku. W czasie wojny trzydziestoletniej (XVII wiek) skała ta wykorzystywana była jako schronienie dla okolicznych mieszkańców a także ich dobytku. Po II wojnie światowej uznano ją za Pomnik Przyrody. Podobnie jak i inne okoliczne skały Piec charakteryzuje się wysokim stopniem promieniotwórczości naturalnej.

Odkąd zaczęła rozwijać się wspinaczka skałkowa zarówno Piec jak i inne skały w okolicy stały się bardzo popularne wśród wspinaczy. W sezonie prawie codziennie na co bardziej okazałych skałach spotyka się grupy wspinaczy.

Wchodzimy na chwilę na wierzchowinę Pieca aby przekonać się dokładniej co stąd widać i zrobić kilka zdjęć. Po zejściu ze skały kontynuujemy wędrówkę podchodząc początkowo drogą, którą poprowadzono szlak rowerowy a później już leśną ścieżką. Góra, na którą podchodzimy nazwana została Lwią Górą. Znana jest z bardzo okazałej grupy skał, Starościńskimi Skałami.

Lwia Góra i Starościńskie Skały.

Starościńskie Skały to jedna z największych w Rudawach Janowickich grup skalnych. Położona jest na Janowickim Grzbiecie stanowiącym środkową część Rudaw Janowickich. Zajmuje ona szczytowe i podszczytowe partie Lwiej Góry. Lwia Góra (718 m n.p.m.), z kolei leży w ramieniu odchodzącym od Dziczej Góry w kierunku północno-zachodnim. Od szczytu Lwiej Góry odgałęzia się bezimienny grzbiet z inną grupą skał z najbardziej znaną Fajką oraz grzbiet ze Świnią Górą. Od zachodu zaś graniczy ze Strużnickimi Skałami. Obszar Lwiej Góry z leżącymi w jej obrębie skałami chroniony jest w ramach Rudawskiego Parku Krajobrazowego oraz obszaru Natura 2000.

Ściana skalna na szczycie Lwiej Góry.

Leżące w szczytowej partii Lwiej Góry właściwe Starościńskie Skały tworzą labirynt skalny pełen wąskich szczelin, wąwozów i sterczących skał przez co bywają nazywane Skamieniałym Miastem. Na Sarościńskich Skałach jak zwykle w sezonie tak i teraz spotkać można grupy wspinaczy. Obok największej ściany skalnej znajduje się tablica informacyjna, z której można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i faktów. Jedną z ciekawszych skał jest skała zwana z niemiecka Mariannefels (Skała księżnej Marii Anny – żony Wilhelma Pruskiego Hohenzollerna).

Mariannefels (Skała księżnej Marii Anny – żony Wilhelma Pruskiego Hohenzollerna). Litery wykonane były z miedzianej blachy. Na półce skalnej poniżej siedział żeliwny lew, który podobnie jak i napis został strącony i potem zaginął.

Dawniej skałę zdobił napis Mariannefels. Wykonany był on z miedzianej blachy ale, niestety, do dziś pozostały po nim nikłe już ślady. Na półce skalnej poniżej napisu siedział zaś żeliwny lew strzegący tych skał. Odlany był w Gliwicach wg projektu Raucha. Być może to od niego góra wzięła swoją nazwę? Napis z miedzianych liter zniszczono po II wojnie światowej a żeliwnego lwa strącono w latach 70-tych XX wieku. Ślad po nim zaginął … ale po latach okazało się, że zdobi on obecnie i strzeże zapory na Jeziorze Złotnickim.

Powyżej Mariannefels, na wierzchowinie najwyżej położonej skały urządzono platformę widokową, na którą można wdrapać się wykutymi w skale schodkami. Dla bezpieczeństwa zarówno schody jaki i platformę widokową zabezpieczono metalowymi barierkami. Warto tam wejść dla wspaniałych widoków.

Sokole Góry z dwoma charakterystycznymi, stożkowymi szczytami Krzyżną Górą i Sokolikiem – zwane też Biustem Lollobrigidy lub też Biustem Brigitte Bardot.

Po drugiej, północnej stronie szczytu Lwiej Góry znajdują się mniej okazałe skały. Niektóre wzięły swą nazwę od zwierząt ą są wśród nich Żółw i Ślimak a także inna skała przypominająca wyglądem wielbłąda – i tak też bywa nazywana.

Skała Żółw na Lwiej Górze (na południe od Starościńskiej Skały).

Zejście ze szczytu Lwiej Góry jest początkowo dość strome, następnie trawersując zachodnie stoki Lwiej Góry robi się łagodniejsze. W odległości ok. kilometra od szczytu odchodzi leśna dróżka, w prawo w którą skręcamy aby po stromym, niezbyt długim podejściu dojść do kolejnej, atrakcyjnej grupy skalnej. Jest nią tzw. Fajka oraz inne mniejsze, o ciekawych nazwach nadanych im prawdopodobnie przez wspinaczy skały: Ząbek, Szuflada, Pajęcza Skała czy Rylec.

Fajka

Spędzamy tam chwilę czasu aby korzystając z chwili ciszy w spokoju coś zjeść. Jak się później okazało było to jedyne z ciekawszych miejsc podczas naszej wędrówki, w którym nie spotkaliśmy żadnych turystów.

Widok spod Fajki na Karkonosze.

Po krótkim odpoczynku schodzimy w dół do szlaku i dalej do Przełęczy Karpnickiej. Przez tą przełęcz poprowadzono drogę łączącą Karpniki z Trzcińskiem. Stąd już niedaleko do schroniska PTTK „Szwajcarka” pod którym kończę relację z tej wędrówki.

Schronisko PTTK „Szwajcarka” i pomnikowy okaz lipy.

W drugiej części opiszę odwiedzony przez nas, najurokliwszy chyba mimo, że niewielki, i niewysoki masyw Sokolich Gór (Sokolików). Wędrówka będzie prowadziła ze schroniska PTTK „Szwajcarka” przez Husyckie Skały na Krzyżną Górę skąd wrócimy do Husyckich Skał aby stamtąd wejść na Sokolik. Z Sokolika zejdziemy w stronę wioski Trzcińsko i zahaczając o jej południowe zabudowania szeroką doliną rzeki Bóbr wrócimy do Janowic Wielkich.

Tak trasę wędrówki zarejestrował LocusMap:

Trasa całej wędrówki zaznaczona w kolorze czerwonym.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

0 0 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Wiesława
Wiesława
3 lat temu

Dzieńdobry Panie Antoni.
Bardzo urocze miejsce zabrał pan tym razem na celownik.
Bolczów to zamek często mylony z zamkiem Bolków. Albo odwrotnie:)
Bolków w środku miasta o tej samej nazwie, a Bolczów w środku lasu – łatwo zapamiętać.
Odwiedziłam obydwa.
Bawi mnie ten uboczny temat schodzonej czapeczki p.Antoniego.
Ja nazywam takie męskie nakrycie głowy „kepik” i służy często do ukrywania albo raczej zakrywania męskiej łysinki;)). Oczywiście nie sugeruję, że w tym przypadku tak jest!
Pozdrawiam wielce.
Wiesia

Antoni
3 lat temu
Reply to  Wiesława

@ Wiesława – na zamku w Bolkowie jeszcze nie byłem z prozaicznego powodu – zabrakło czasu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się i ten zamek odwiedzić. Osobiście wolę jednak ruiny zamków znajdujące się w lesie (jak w przypadku ruin zamku Bolczów). Udało mi się odwiedzić też ruiny zamku Stary Książ (niedaleko komercyjnego i znanego wszystkim, pięknego zamku Książ k/Wałbrzycha). Takie ruiny zamków położone w środku lasów lubię najbardziej – są o wiele bardziej romantyczne 🙂 . Co do mojego płóciennego, wyświechtanego kapelusza – świetnie chroni przed słońcem, które to w ostatnich latach coraz bardziej nam i światu przygrzewa.… Czytaj więcej »

O.L.A
O.L.A
3 lat temu

Patrzę i myślę, że na temat swojej wyświechtanej czapeczki i stroju w którym prezentujesz się zawsze na blogu mógłbyś osobny wpis zrobić. Pewnie obszerny;)
To kultowe ciuchy ze swoją historią są?

Wracając do tematu tego wpisu, to fakt,że kolorowe jeziorka w realu d..y nie urywają.
Miej się!!

Antoni Noga
3 lat temu
Reply to  O.L.A

@ O.L.A. – Oj mają one swoją historię, zwłaszcza ten – jak piszesz – wyświechtany kapelusik. Podobnie z nim jak ze starymi, dobrze rozchodzonymi butami … Po prostu bardzo go lubię 😉 .
Pozdrawiam 🙂

SZELESZCZ
SZELESZCZ
3 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Moja, takie ciucha nazywa wyślichtane i z automatu likwiduje.
Mówi, że chłop musi jakoś wyglądać 😀😀😀
Widzę że swoje „zadupia” na dalszy wypad od domu zamieniłeś👍
To jednorazowa przygoda czy już tak będzie?

Antoni
3 lat temu
Reply to  SZELESZCZ

SZELESZCZ – kolejny już raz wspominasz o swojej żonie, która widać jest bardzo uczulona na wszelkie nieporzadki i wielką uwagę zwraca na „eleganckość”. Trochę Ci współczuję bo wiem jak ważny w życiu jest luz.

Co do tematów moich kolejnych wpisów – nie wiem do końca jak to się będzie układać. Mam zamiar przedstawiać też więcej relacji z dalszych, także i zagranicznych podróży. Czasu jednak trochę brakuje – niestety.
Pozdrawiam 🙂 .

Paweł
Paweł
3 lat temu

Dla mnie to teren nie znany.
Twoja relacja sprawiła, że można można go dodać do listy: „do zwiedzania przy okazji „.
Myślę, że to propozycja na weekend albo wydłużony, bo szlaki są raczej krótkie (sprawdziłem).
Schronisko „Szwajcarka” prezentuje się ciekawie(!?)
Brakuje mi zdjęć KOLOROWYCH JEZIOREK .. może w 2-giej relacji 😉
Fajnie, że z synem udało Ci się ten region zaliczyć.

Antoni Noga
3 lat temu
Reply to  Paweł

Dla mnie nieznanym też był… Jakiś czas temu jednak i ten teren miałem okazję odwiedzić i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem!
Co do Kolorowych Jeziorek to wspomniałem o nich jako o znanej atrakcji turystycznej w tych okolicach. Osobiście tam nie byłem ale był tam mój syn Mateusz. Po jego spostrzeżeniach i wrażeniach doszedłem do wniosku, że jak na pierwszą wycieczkę w Rudawy Janowicke można sobie te jeziorka odpuścić. Jest tu o wiele więcej ciekawszych od nich miejsc. Jeśli jednak zainteresował Cię ten temat Pawle to polecam zapoznać się z tym blogowym artykółem: https://nieustanne-wedrowanie.pl/kolorowe-jeziorka/. Pozdrawiam 🙂