Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Zyndranowa, Jałowa Kiczera, Przełęcz Dukielska, Barwinek.

Zyndranowa.
Przełęcz Dukielska i leżące w niewielkiej odległości na wschód od niej – Zyndranowa, Jałowa Kiczera i po słowackiej stronie wieża widokowa na wzniesieniu Dukla (Vyhliadková veža – Dukla) są głównym tematem niniejszego wpisu. Także Barwinek, leżący tuż pod wspomnianą przełęczą, przez którą przebiega ważny szlak komunikacyjny i dawne przejście graniczne ze Słowacją oraz przełęcz zwaną kiedyś Werchem, między Kiczerami: Gablacką i Telepkową oddzielająca Barwinek od Zyndranowej.
Widok ze wzgórza cmentarnego w Zyndranowej na Kiczerę Gablacką..

Początkiem października 2017 roku wraz z koleżanką wybraliśmy się na jesienną, pieszą wędrówkę w okolice Przełęczy Dukielskiej. Do Zyndranowej skąd planowaliśmy wyruszyć, dojechaliśmy samochodem od strony Tylawy. To jedyna asfaltowa droga, którą można dostać się do Zyndranowej – drogę tą wyremontowano i położono asfalt dopiero w 1974 roku. Prowadzi ona wzdłuż doliny potoku Panna (dawniej zwanego przez Łemków Sołotwyna) – dopływu Jasiołki. Jedziemy więc tą droga biegnącą wzdłuż potoku zwracając uwagę na ładne położenie tej miejscowości.

Położenie Zyndranowej.

To pięknie położona miejscowość w środkowej części Beskidu Niskiego, nieco na północny-wschód od Przełęczy Dukielskiej, czyli w niewielkiej odległości od grzbietu wododziałowego Karpat Zachodnich.

Widok z wieży widokowej na Zyndranową
Widok z wieży widokowej na Zyndranową.

Rozciaga się na długości ok. 5 km z południa na północ wzdłuż górnego biegu potoku Panna. Otoczona jest zalesionymi górami – i tak od południa dolinę, w której leży zamykają Kiczera (579 m n.p.m.), Jałowa Kiczera (słow. Kýčera, 578 i 583 m n.p.m.) i Kiczera (Klepke 667 m n.p.m.). Od wschodu Zyndranową od doliny potoku Bełcza oddziela długi, zalesiony grzbiet górski zaczynający się od Tokarni (692 m n.p.m.) na południu i ciągnący się przez Czerwony Horb (618 m n.p.m.) i Ostrą (686 m n.p.m.). Od północy dolinę zamyka wał górski z Wysokim Dział i Działem Tylawskim a od północnego-zachodu i zachodu dolinę Panny w Zyndranowej oddzielają od Barwinka Kiczera Gablacka (533 m.n.p.m.) i Kiczera Telepkowa (534 m.n.p.m.).

Po przyjeździe do Zyndranowej, w jej dolnej części, po lewej stronie drogi od razu rzuca się w oczy bardzo ładnie zadbany i ogrodzony teren, na którym znajduje się Muzeum Kultury Łemkowskiej zwane też Skansenem.

Skansen w Zyndranowej.
Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej.

Po prawej stronie drogi przygotowano parking dla odwiedzających to miejsce więc tutaj zostawiamy swój samochód. O tej porze roku i w godzinach porannych nie należy spodziewać się tu wielu samochodów. Dziś nie było żadnego.

Od zwiedzenia tego muzeum rozpoczynamy dzisiejszą wędrówkę. Warto więc przedstawić tu krótką historię powstania tego muzeum i sylwetkę jego twórcy Teodora (Fedora) Gocza.

Muzeum Kultury Łemkowskiej.

Inicjatorem wskrzeszenia kultury łemkowskiej i zachowania pamiątek po wysiedlonych Łemkach był Teodor (Fedor) Gocz – łemkowski działacz kulturalny. Urodził się w Zyndranowej w 1929 roku. Wybych wojny uniemożliwił mu wyjazd wraz z matką do Kanady, gdzie wcześniej wyjechał jego ojciec. Po wojnie za posiadanie broni był więziony do roku 1951, potem odbywał służbę wojskową. Po powrocie do Zyndranowej w 1954 roku razem z pradziadkiem Teodorem Kukiełą prowadzili działania na rzecz wskrzeszania kultury łemkowskiej. Przy miejscowej spółdzielni rolniczej zwanej Solidarność powstał zespół atrystyczny, który wystawiał spektakl „Łemkowskie wesele”. Po śmierci pradziadka w jego zachowanej chyży T. Gocz zaczął gromadzić różne, materialne pamiątki po Łemkach, sakralne eksponaty i powojenne militaria.

Miejsce pracy pisarza gromadzkiego.
Izba – miejsce pracy pisarza gromadzkiego Teodora Kukieły (pradziadka Teodora Gocza).

Z inicjatywy etnografa Pawła Stefanowskiego, w Bielance (koło Gorlic) powołana została Rada Muzealna, a w Zyndranowej 17 sierpnia 1968 roku we wspomnianej chyży swoją działalność rozpoczęła Izba Pamiątek Kultury Łemkowskiej, której kierownikiem został Teodor Gocz. Mimo poważnych trudności finansowych i braku dotacji placówka powoli się rozwijała. Organizowano wystawy malarstwa, rzeźby i fotografii popularyzujące kulturę Łemków. W miarę skromnych możliwości podejmowano prace remontowe i konserwatorskie oraz gromadzono kolejne eksponaty. Powiększano w ten sposób zbiory tak, że w 1974 roku izbę muzealną przekształcono w Muzeum Kultury Łemkowskiej.

Od 1990 roku opieką już nad Muzeum Kultury Łemkowskiej zajęło się Muzeum Historyczne w Dukli. Dwa lata później zaczęto organizować doroczne Święto Tradycji Łemkowskiej na Pograniczu Kultur „Od Rusal do Jana” (Од Русаля до Яна). W 1994 roku z braku środków muzeum zostało na jakiś czas zamknięte. Od 1996 stało się oddziałem Muzeum Okręgowego w Krośnie, by w latach 1999 – 2002 znów zostać bez środków finansowych bo ówczesny dyrektor krośnieńskiego muzeum zerwał umowę i pozbawił zyndranowski skansen instytucjonalnej opieki. W 2002 roku powstało Towarzystwo na Rzecz Rozwoju Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej, które obecnie zajmuje się pozyskiwaniem środków finansowych na działalność i zabezpieczenie obiektów muzealnych.

Nie tak dawno, bo w nocy z 17 na 18 stycznia 2017 roku miało miejsce włamanie i kradzież eksponatów z tutejszego muzeum. Kradzież dotyczyła zabytkowych militariów – kolekcji cennych eksponatów pochodzących z czasów obu wojen światowych. Były to m.in. mundury i hełmy wojskowe, części broni palnej, bagnety itp.

Dziewięć miesięcy po mojej ostatniej wizycie w tym Skansenie – 5 czerwca 2018 roku Teodor Gocz dokonał żywota. Przeżył 88 lat.

Spacer po terenie skansenu.

Najważniejszym obiektem Muzeum Kultury Łemkowskiej jest chyża z 1860 roku, w której mieszkał pisarz gromadzki Teodor Kukieła.

Chyża w skansenie.
Chyża z 1860 roku.

W chyży tej w jednej z izb mieści się kancelaria pisarza wiejskiego z różnymi dokumentami i zdjęciami z tamtego okresu.

W innych pomieszczeniach wyeksponowane są sprzęty domowe, stare meble, naczynia, sprzęty kuchenne i piec z zapieckiem. Jest też komora z warsztatem tkackim, biosko i stajnia – wszystko to, jak przystało na chyżę, mieści się pod wspólnym dachem. Do 1901 roku chyża ta funkcjonowała jako kurna chata.

Wnętrze jednej z izb w chyży.

Kolejnymi obiektami skansenu są:

  • Świetlica – gdzie eksponuje się malarstwo i rzeźbę.
  • Kuźnia z paleniskiem, miechem, kowadłem i zestawem narzędzi kowalskich.
  • Kaplica z przełomu XIX i XX wieku.
  • Wiatrak z Wapiennego z kompletnym mechanizmem.
  • Mała karczma, z której piwo sprzedawano z okienka.
  • Chlewik.
  • Pawilon wystawowy z 2011 roku zbudowany ze środków Unii Europejskiej – mieszczą się tu wystawy kostiumów ludowych, pisanek, starych fotografii, malarstwa, oraz eksponatów sakralnych i liturgicznych. Jest tu także salka audiowizualna do spotkań i prezentacji oraz biblioteka. 
sprzęty rolnicze w skansenie.
Sprzęty rolnicze.

Obok zabudowań i w ich sąsiedztwie usytuowane są różne sprzęty rolnicze, wozy drabiniaste, zaprzęgi, ule, etc.

Ule

Znajdują się tu też pomniki: ofiar obozów koncentracyjnych w Talerhofie i Jaworznie

Pomnik ofiar obozów koncentracyjnych w Zyndranowskim skansenie.
Zyndranowa. Pomnik poświęcony pamięci Łemków, ofiar obozów koncentracyjnych w Talerhofie (1914-18) i Jaworznie (1947-49).

oraz pomnik poświęcony poległym w walkach o Przełęcz Dukielską.

Pomnik poświęcony pamięci poległym w walkach w Karpatach o Przełęcz Dukielską w latach 1944-45.

Ciekawa i tragiczna historia wiąże się z nieistniejącym pomnikiem wystawionym na terenie skansenu przez Teodora Gocza. Posiadał on formę krzyża z napisami w trzech językach: po polsku, rosyjsku i słowacku. Oddawały one hołd poległym w walkach o Przełęcz Dukielską bohaterom trzech bratnich armii. Władzom podobno nie spodobał się napis, że pomnik wystawili Łemkowie więc nakazały go rozebrać. Gdy T. Gocz odmówił wezwano saperów z Dębicy, którzy trotylem wysadzili w powietrze ów pomniczek razem ze szczątkami pochowanych pod nim kości żołnierzy sowieckich, które pan Gocz znalazł w lesie. Przy okazji zniszczono obiekty muzealne, które w zamyśle władz miały „przypadkiem” spłonąć … Nie spłonęły jednak i po remontach cieszą dzisiaj oko zwiedzających. W miejscu tego pomniczka Wojsko Polskie wystawiło kamienny obelisk, który stoi tu obecnie.

Przy drodze wzdłuż ogrodzenia stoją dwa przydrożne krzyże i kamienna kapliczka.

Po zwiedzeniu skansenu i obejrzeniu muzealnych eksponatów opuszczamy teren skansenu i kierujemy się w stronę widocznej nowej, białej cerkwi prawosławnej. Budowę tej murowanej cerkwi rozpoczęto w 1983 roku a ukończono w 1985.

Historia cerkii p.w. św. Mikołaja w Zyndranowej.

Pierwszą cerkiew w Zyndranowej zbudowano w jej górnym krańcu, w XVI wieku pod lasem. Niestety nie zachowała się dokładna data jej powstania. Wiadomo, że była prawosławna, gdyż prawosławie utrzymywało się tutaj długo bo aż do poczatku XVIII wieku mimo, że Unię Brzeską zawarto ponad 100 lat wcześniej (1596 rok).

Drugą cerkiew zbudowano pośrodku wsi a trzecią, greckokatolicką w 1818 roku w jej dolnej części. W 1869 przebudował ją greckokatolicki ksiądz I. Myszkowski. Dzięki staraniom kolejnego księdza greckokatolickiego, Kornylija Kopystiańskiego – na miejscu starej, zniszczonej cerkwi zbudowano w 1897 roku dużą, drewnianą świątynię o pięciu kopułach, z pięknym ikonostasem i bogatym wystrojem. Swoją architekturą nawiązywała do stylu huculskiego.

Na początku XX wieku nasilały się wśród Łemków tendencje rusofilskie czego skutkiem była tzw. schizma tylawska (1926 rok). Kilka lat po niej większość mieszkańców Zyndranowej przeszła na prawosławie. Obok cerkwi zbudowano murowaną dzwonnicę z czterema zakupionymi przez emigrantów z USA i Kanady dzwonami. Cerkiew ta przetrwała obie wojny światowe ale po wysiedleniach Łemków popadała w ruinę. Po powrocie części Łemków z wysiedleń próbowano ratować niszczejącą cerkiew ale władze powiatowe skutecznie to utrudniały. Po zawaleniu się kopuły głównej i kolejnych, innych zniszczeniach cerkiew tą rozebrali w 1962 roku sami Łemkowie, bo obiecano im pozwolenie na budowę nowej cerkwi. Obietnice te ziściły się dopiero po upływie ponad 20 lat, kiedy to 28 lipca 1985 roku poświęcono nowozbudowaną parafialną cerkiew prawosławną. Jest to pierwsza po II wojnie światowej cerkiew zbudowana na Łemkowszczyźnie.

Pomnik poświęcony pamięci poległym w walkach w Karpatach o Przełęcz Dukielską w latach 1944-45.rkiew prawosławna w Zyndranowej.
Nowa cerkiew prawosławna z 1985 r. w Zyndranowej.

Spod cerkwi idziemy drogą w stronę przepływającego niedaleko potoku Panna.

Przez mostek przechodzimy na jego drugą stronę i podchodzimy na niewysokie wzgórze, na którym znajduje się cmentarz wiejski. Warto go odwiedzić bo zachowało się na nim wiele pięknych, kamiennych krzyży nagrobnych. Z terenu cmentarza rozciąga się też ciekawy widok na Zyndranową i jej najbliższe okolice.

Cmentarz łemkowski w Zyndranowej.

Muzealna Chata Żydowska.

Z cmentarza wracamy przez mostek nad Panną do wsi i następnie podchodzimy do kolejnego, zabytkowego obiektu. Jest nim Muzealna Chata Żydowska – w której kiedyś mieszkała rodzina Zalmana. Została ona wyremontowana w 1994 roku i jest częścią Muzeum Kultury Łemkowskiej. W uroczystym otwarciu tej chaty muzealnej uczestniczył jedyny ocalały z czasów II wojny światowej Żyd z Zyndranowej – wtedy jeszcze młody chłopiec – Samuel Oliner (mieszkający w USA).

Muzealna chata
Chata muzealna żydowskiej rodziny Zelmana w Zyndranowej.

W czasie zwiedzania chaty spotkaliśmy innego turystę, z którym miło nam się rozmawiało. Potem poszliśmy boczną drogą gruntową równoległą do drogi głównej. Podczas przejścia obok jednego ze starych domów wybiegł na drogę duży, kudłaty pies, który mocno wystraszył moją koleżankę. Dobrze, że był na uwięzi a Ona zdążyła uskoczyć w bok bo mogło się to źle skończyć…

Na terenie przydomowego ogródka muzealnej chaty znajduje się kamienny obelisk w formie macewy, wystawiony w 2009 roku przez członków rodzin żydowskich ocalałych z holokaustu. Były to rodziny o nazwiskach: Oliner, Polster i Gerhard. Wzdłuż ogrodzenia ustawione zostały macewy pochodzące z żydowskich cmentarzy a po wojnie wykorzystywane do utwardzania drogi.

Macewy przy ogrodzeniu.
Macewy ustawione przy ogrodzeniu obok chaty muzealnej w Zyndranowej.

Droga była tu bardzo błotnista po wcześniejszych, obfitych opadach deszczu. Na szczęście po pochmurnym poranku zaczęło się mocno przejaśniać a chmury coraz częściej i na dłużej odsłaniały słońce.

Zyndranowa to obecnie niezbyt ludna wieś zamieszkała przez około 140 mieszkańców (stan z 2011 roku). Mieszkają tu wyznawcy religii rzymskokatolickiej, prawosławni, grekokatolicy i Świadkowie Jehowy. Warto tu może przedstawić krótką historię tej wioski:

Zyndranowa – kilka słów o historii miejscowości.

Według legendy wieś założył rycerz spod Grunwaldu Zyndram z Maszkowic, osiedlając w niej pojmanych w bitwie wołoskich jeńców. Jednak pisane źródła podają, że wieś była założona już w samym końcu XIV wieku, a więc wcześniej niż grunwaldzka bitwa. Ludy pochodzenia wołoskiego – i owszem – pojawiły się tutaj wraz z ludnością rusińską idąc wzdłuż długiego łuku Karpat z południa na północ a potem jeszcze na zachód, zasiedlając te tereny w sposób naturalny. Założycielem Zyndranowej miał być zatem jakiś inny Zyndram (z Jaślisk). Co do nazwy miejscowości – to zapiski pisarza gromadzkiego Teodora Kukieły (pradziadka Teodora Gocza) oraz nauczyciela Józefa Bajko mówią, że nazwa wsi wywodzi się z języka niemieckiego od słowa zendra (kolalnia rudy żelaza) i nawiązuje do odkrytych tutaj złóż rud żelaza.

Przez wieki wieś miała wielu właścicieli – m.in.: był nim kupiec włoski Oktawian Gucci a potem rody Cichowskich, Kobyleńskich i Męcińskich.

W czasie obydwu wojen światowych Zyndranowa bardzo ucierpiała i była mocno zniszczona. Po II wojnie światowej w okolicy znajdowano mnóstwo wojskowego sprzętu, broni, pocisków, niewybuchów itp. oraz innego żelastwa. We wrześniu 1944 roku miała tu miejsce jedna z najkrwawszych bitew II wojny światowej zwana „Operacją dukielsko-preszowską”. W Zyndranowej znajdował się wtedy punkt dowodzenia gen. Iwana Afonina, kierującego natarciem na Przełęcz Dukielską.

Zyndranowa.

Po 1944 w ramach akcji wysiedlania ludności ukraińskiej do ZSRR większość miejscowych Łemków wyjechało „dobrowolnie” w okolice Odessy. Łemkowie, którzy w 1947 roku zostali wysiedleni podczas akcji „Wisła” częściowo powrócili po „odwilży” 1956 roku.

Kiedyś Zyndranowa była uważana za stolicę Łemkowszczyzny wschodniej. Do dziś, głównie za sprawą Teodora Gocza żywe są tu tradycje łemkowskie.

Pojawiajace się coraz cząściej słońce sprawiło, że przejście przez środkową i górną część wsi stawało się coraz przyjemniejsze tym bardziej, że zaczęły pojawiać się rozleglejsze przestrzenie i przez to ładniejsze widoki.

Droga prowadzaca w górę wsi jest już coraz bardziej wyboista i dziurawa. Coraz mniej tu domów więc i dbać o nią nie ma komu. Mijaliśmy stare domostwa, ogrody a w nich domowe zwierzęta i ptactwo.

Minęliśmy też drewnianą kaplicę katolicką

Zyndranowa – drewniana kaplica katolicka.

po czym doszliśmy do miejsca, w którym droga obniżyła się schodząc w dół i krzyżując się tu z przepływającym po betonowych płytach potokiem Panna.

Obok zbudowano kładkę dla pieszych wiec po tej kładce przeszliśmy na drugą stronę. W ogrodzie stojącego obok domu wypatrzyliśmy piękną, kamienną kapliczkę przydrożną pobieloną wapnem.

Ten dom to gospodarstwo agroturystyczne „Nad Panną” a droga w roku 2020 jest już tu odnowiona i pokryta asfaltem. Podobnie w miejscu brodu zbydowano już nowy most.

Zyndranowa – górna część wioski.
Droga w górnej części wsi.

„Chałupa” SKPB.

W górnej części wsi szutrowa droga, którą idziemy jest już bardzo zniszczona ale dla piechura to żaden problem. Szczerze mówiąc o wiele bardziej wolę chodzić takimi drogami niż wyasfaltowanymi. W samym końcu wsi znajduje się chatka SKPB z Rzeszowa zwana potocznie „Chałupą”, pełniąca rolę studenckiego schroniska i bazy wypadowej.

schronisko studenckie.
Chatka SKPB – Rzeszów w górnym krańcu wsi Zyndranowa.

Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Rzeszowa wydzierżawiło budynek robotników leśnych w 1979 roku i po przeprowadzonym remoncie w 1980 roku otworzyło tu swoją bazę terenową i schronisko studenckie. Więcej szczegółowych informacji o chatce studenckiej można znaleźć na stronie SKPB pod tym linkiem.

W 1982 roku powstał tu skromny wyciąg narciarski (potocznie zwany wyrwirączką), który działał kilkanaście sezonów. W początku lat 90-tych byłem tam zimą i z tego wyciągu też korzystałem. Dziś to już przeżytek i takich wyciągów już nie znajdziemy. Ten od końca lat 90-tych XX wieku już nie działa.

Przy chatce, w której w tym dniu nikogo nie ma i jest zamknięta, spędzamy chwilę czasu na krótki odpoczynek.

Wykorzystujemy też ten czas na posilenie się przygotowanymi w domu kanapkami po czym ruszamy w dalszą drogę.

Dom na skarpie w górnej części wsi.

W drodze na Jałową Kiczerę.

Mijamy jeszcze samotny stary dom nad skarpą i dochodzimy do rozległej polany, która służy robotnikom leśnym do składowania drewna. Od tej chwili całkowicie zmienia się charakter naszej wędrówki. Droga – już teraz leśna – jest straszliwie rozjeżdżona, zbłocona po opadach deszczu i zniszczona przez ciężki sprzęt używany do zrywki drewna.

Miejscami bardzo trudno jest przejść – co widać na załączonym zdjęciu.

Ekwilibrystyka przy pokonywaniu rozjeżdżonej przez ciężki sprzęt leśnej drogi – okolice ostoi ekologicznej „Czarna Młaka” .

Znaki szlaku czarnego, wyprowadzajacego spod chatki na Jałową Kiczerę są miejscami niewidoczne albo ich po prostu nie ma (bo znakowanie pozostawia wiele do życzenia). Szlak prowadzi dróżką wzdłuż potoku ale jest ona tak rozjeżdżona i zbłocona, że iść się nią nie da. Zchodzimy więc ze szlaku i alternatywną dróżką leśną prowadzącą w kierunku ogólnym południowym idziemy dalej podchodząc coraz wyżej.

Potok został po naszej lewej stronie tak jak i niewielki rezerwat przyrody „Czarna Młaka”. Nieco wyżej, już w niewielkiej odległości od granicy państwa, natykamy się na miejsca obfitujące w grzyby. Rośnie tu sporo różnych gatunków grzybów – nas najbardziej interesują jednak borowiki ceglastopore i szlachetne.

Zbieramy więc co ładniejsze i zdrowe okazy ale nie za dużo, bo nie ma za bardzo do czego. Po powrocie do domu będziemy je suszyć. Później dróżka, którą idziemy łączy się z czarnym szlakiem, który wcześniej opuściliśmy i po kilkuset metrach wyprowadza na Jałową Kiczerę już na samej granicy ze Słowacją.

Na Jałowej Kiczerze jest ławeczka ze stolikiem i tablicą informacyjną oraz węzeł szlaków.

Wykorzystujemy to miejsce aby wstępnie posegregować grzyby i zabrać tylko te najzdrowsze. Nieco dalej znajduje się wierzchołek słowackiej Kýčery a na niej węzeł szlaków słowackich.

Wędrówka szlakiem granicznym do słowackiej wieży widokowej.

Sąsiadujące ze sobą wierzchołki Jałowej Kiczery i Kýčery mają odpowiednio 582 i 579 metrów wysokości a grzbiet je łączący prawie się nie obniża więc teren jest tu praktycznie połogi (płaski). Kulminacyjny punk Kýčery znajduje się nieco na południe od granicy ze Słowacją i liczy 583 m n.p.m. Zagłębiamy się nieco w gęsty las bo rosną tu piękne okazy muchomorów czerwonych aby zrobić im zdjęcia.

Muchomory w lesie.
Muchomory na Jałowej Kiczerze.
Muchomory w lesie.
Muchomor czerwony (Amanita muscaria (L.) Lam.)

W tym momencie słyszymy narastający hałas silników spalinowych. Jak się po chwili okazuje to czterech amatorów quadów rozjeżdża pieszy szlak graniczny hałasując niemiłosiernie. Ryk silników jest nie do zniesienia! Kolejny raz przydaża mi się spotykać na szlakach turystycznych takich dewiantów zagłuszających leśną ciszę i płoszących wszystko co żyje.

Idziemy dalej grzbietem wododziałowym i po chwili dochodzimy do miejsca, gdzie leży powalone przez wichurę drzewo.

śladu po quadach i powalone drzewo.
Szlak graniczny między Jałową Kiczerą i Przełęczą Dukielską. Widoczne ślady po quadach..

Wyraźnie widać otwór między systemem korzeniowym oblepionym ziemią, tworzacy swego rodzaju okienko. Okazuje się, że to dobry pomysł na ciekawe zdjęcia…

W odległości około 2 km od Jałowej Kiczery, na wzniesieniu zwanym Kiczurki, przy słupku granicznym o numerze 1/152 ma początek żółty szlak dojściowy do chatki SKPB w Zyndranowej.

Widok z przecinki na szlaku granicznym.

Prowadzi on przez szczyt o nazwie Kiczera (trzeba tu dodać, że w okolicy Zyndranowej jest sporo różnych szczytów o tej właśnie nazwie – wystarczy spojrzeć na mapę). Z tego miejsca do widokowej wieży na wzniesieniu zwanym Dukla pozostało do przejścia ok. 1,5 km. Przed wyjściem z lasu spotykamy ruiny muru jakiegoś budynku a na jednym z drzew napis w j. słowackim wyryty na metalowej tabliczce.

Tuż po wyjściu z lasu w oczy rzuca się betonowy cokół wieży widokowej. Nieco dalej węzeł szlaków (słowackich).

Wieża widokowa na Dukli (Vyhliadková veža – Dukla).

Tu opuszczamy szlak graniczny i wkraczamy na teren Słowacji. Kierujemy się w stronę wieży widokowej, do której prowadzi asfaltowa droga od strony Przełęczy Dukielskiej. Obok znajduje się rozległy parking samochodowy i wygodne szerokie schody. Przed wejściem do obiektu stoi pomnik przedstawiajacy Gałązkę Lipy – symbol słowiańskiej więzi wykonany przez artystę rzeźbiarza F. Patočka.

Wchodzimy do środka i w kasie kupujemy bilety płacąc po 1€ za osobę. Na platformę widokową wjeżdżamy wygodną winą. Wychodzimy na taras widokowy skąd mamy rozległy widok na całą Przełęcz Dukielską po obu stronach granicy polsko-słowackiej. Na okoliczne góry i leżące w dolinach małe miejscowości.

Panorama z wieży widokowej na Dukli.

Pierwsza, drewniana wieża służąca jako punk obserwacyjny I Czechosłowackiego Korpusu Armijnego generała Ludvíka Svobody zbudowana została w 1944 roku na wzniesieniu Dukla o wys. 576 m n.p.m. Po remoncie, od 1974 roku została udostępnoina turystom. W 1959 r. zastąpiła ją 25-metrowa drewniana wieża, która służyła do roku 1968. Trzy lata później została przebudowana i obecnie jest konstrukcją betonową o wysokości 49 metrów z dwiema platformami widokowymi.

W dolnej części budynku mieści się pawilon wystawowy, w którym wyeksponowane są różne sprzęty wojskowe jak; armata, wóz pancerny, moździeże a nawet samolot. Jest też sporo archiwalnych zdjęć z czasów II wojny światowej.

Samolot szturmowy
Samolot szturmowy Avia B-33 (produkowany w byłej Czechosłowacji na licencji samolotu Ił-10).

Po obejrzeniu widoków zjeżdżamy windą w dół i opuszczamy ten obiekt. Do Przełęczy Dukielskiej schodzimy asfaltową drogą mijając po drodze ciekawy pomnik. Droga ta biegnie wzdłuż granicy państwa ale po słowackiej stronie

Przełęcz Dukielska (Dukliansky priesmyk).

To najniżej położona przełęcz w grzbiecie wododziałowym Karpat Zachodnich. Leży w środkowej części Beskidu Niskiego i osiąga bezwzględną wysokość 500 metrów.

Od zarania dziejów stanowiła dogodny punkt przekraczania głównego grzbietu Karpat. Już w średniowieczu wiódł tędy trakt handlowy z północy na południe Europy.

Miała ona też bardzo duże znaczenie militarne gdyż łatwo mogły ją przekraczać oddziały wrogich armii i tak rzeczywiscie działo się na przestrzeni wieków. W czasie obu wojen światowych XX wieku miały tu miejsce ciężkie i krwawe bitwy. Największą bitwą w historii jaka miała tu miejsce była batalia o Przełęcz Dukielską w ramach „Operacji dukielsko-preszowskiej”. Toczyła się ona we wrześniu i październiku 1944 roku między nacierającą Armią Czerwoną, wspamaganą przez I Czechosłowacki Korpus Armijny a broniącymi swoich pozycji wojskami III Rzeszy, którymi dowodził gen. Gotthard Heinrici, a które wspomagała 1 Armia Węgierska. Straty w ludziach były ogromne – po stronie nacierajacych Sowietów zginęło ponad 90 tyś. żołnierzy (głównie ukraińców i słowackich powstańców) a ok. 30 tyś. było rannych. Po stronie niemieckiej i węgierskiej było ok. 70 tyś. ofiar. Bitwa nie przyniosła rozstrzygnięcia.

Na Przełęczy Dukielskiej do 21 grudnia 2007 roku funkcjonowało polsko-słowackie przejście graniczne Barwinek-Vyšný Komárnik. Zostało ono zlikwidowane na mocy Układu z Schengen.

Dawne przejście graniczne drogowe Barwinek-Vyšný Komárnik.
Międzynarodowa droga E-371.

Jeszcze kilkanaście lat temu ustawiały się tu długie kolejki samochodów oczekujące na wjazd i wyjazd z jednego kraju do drugiego. Obecnie dzięki temu, że oba kraje są w UE przejeżdża się przez granicę bez zatrzymywania się.

Po dojściu do dużego wyasfaltowanego placu skrecamy na północ i drogą równoległą do międzynarodowej drogi E-371 wkraczamy znów na teren Polski. Wokół puste budynki strażnicy granicznej a na rozległym parkingu prawie nie ma samochodów. Po chwili jednak wchodzimy na łąki, na których rosną kwitnące o tej porze roku bardzo liczne tu zimowity jesienne oraz inne polne kwiaty. To wdzięczny temat do fotografii więc robimy sporo zdjęć kwiatom.

Na międzynarodowej trasie E-371 ruch umiarkowany więc dalej bezpiecznie idziemy poboczem. Niedługo jednak bo wkrótce zaczynają się zabudowania Barwinka więc dalej idziemy już chodnikiem. Na rozległych łąkach otaczających wioskę stoją potężne słupy linii wysokiego napiecia – co też może być ciekawym tematem dla fotografii, podobnie jak puste już o tej porze roku bocianie gniazdo.

Mijamy pomnik poświęcony pamięci żołnierzom WOP-u i SG, którzy pełnili służbę strzegąc granicy państwa w latach 1918-2007.

Idąc dalej zatrzymujemy się też na chwilę przy pięknym, kamiennym krzyżu przydrożnym a nieco dalej mijamy nowy kościół św. Józefa. Na północnym końcu wsi, po lewej stronie drogi mieści się miejscowy cmentarz.

Wchodzimy na jego teren aby obejrzeć zachowane tu ciekawe i pięknie rzeźbione kamienne figury na kamiennych krzyżach nagrobnych. Po zwiedzeniu cmentarza kierujemy się w odgałęziającą się na wschód dróżkę prowadzącą do Zyndranowej. Tą gruntową dróżką biegnie turystyczny szlak pieszy znakowany na zielono. Opuszczamy więc Barwinek, o którego historii kilka zdań przytoczyłem poniżej:

Barwinek.

Obecnie mała miejscowość położona tuż poniżej północnej strony Przełęczy Dukielskiej. Kojarzona głównie z dawnym, ważnym i jednym z najwiekszych przejść granicznych w południowej Polsce. Barwinek został założony na prawie wołoskim już w XIV wieku. W końcu XVI wieku podobnie jak sąsiednia Zyndranowa należał do włoskiego kupca Oktawiana Gucci o czym świadczą zachowane rejestry podatkowe. W późniejszych wiekach wieś należała do możnego rodu Męcińskich by w końcu XIX wieku stać się własnością przemysłowców z Wiednia, braci Thonet. Założyli oni w Barwinku fabrykę mebli giętych oraz zwierzyniec.

Ponad sto dwadzieścia lat wcześniej bo w kwietniu 1769 roku w okolicach Barwinka miała miejsce koncentracja sił konfederatów barskich. zorganizował to książe Jerzy Marcin Lubomirski. Po przybyciu Kazimierza Pułaskiego, któremu Lubomirski powierzył funkcję regimentarza krakowsko – sanockiego i sandomierskiego, powstał tu jeden z największych obozów konfederackich. Stąd Pułaski wyprawiał się na rajdy kawaleryjskie, m.in. na Podlasie i Litwę. Obóz konfederacki istniał tu do 14 maja 1772 roku, czyli do momentu kiedy rozegrała się tu bitwa z wojskami austriackimi. Bitwę tą konfederaci przegrali i musieli się wycofać do Dukli. W roku 1772 wojska austriackie przekroczyły granicę i na mocy porozumienia z Rosją i Prusami dokonały I Rozbioru Polski. Więcej o konfederatach barskich w Barwinku i w Beskidzie Niskim można poczytać tutaj.

Pod koniec XIX wieku wieś Barwinek zamieszkiwało ok. 2000 osób. Była to więc liczna w mieszkańców wioska. Jednak I wojna światowa przyniosła ogromne straty i tragiczne wydarzenia. Dwukrotnie toczyły się tu ciężkie walki pomiędzy armiami austriacką i rosyjską – najpierw w listopadzie 1914 roku a później w maju 1915 w czasie „operacji gorlickiej”.

W okresie międzywojennym działała tutaj placówka Straży Granicznej. W czasie II wojny światowej Niemcy mieli tutaj swój posterunek Grenzschutzu. We wrześniu i październiku 1944 w czasie „operacji dukielsko-preszowskiej” toczyły się bardzo ciężkie i krwawe walki. Po wojnie zaś w latach 1945-47 ze wsi wysiedlono przymusowo wszystkich mieszkających tu Łemków. Wieś praktycznie została wyludniona. Niewielka liczba mieszkańców zajmowała się rolnictwem i pracą związaną z usługami dla istniejącego tu przejścia granicznego.

Przejście szlakiem przez przełączkę między Kiczerą Gablacką a Kiczerą Telepkową do Zyndranowej.

W Barwinku skąd wyruszamy w końcowy etap naszej wędrówki zaczyna się szlak turystyczny przez prowadzący przez Zyndranową, Ostrą (686 m n.p.m.), Stasiane i Czerteż zwany też Mszaną (648 m n.p.m.) do Pustelni św. Jana z Dukli (pod Chyrową), gdzie ma swój koniec. Również tą drogą poprowadzono odcinek długiego, rowerowego szlaku transgranicznego „Beskidzkie Muzea”. Mijamy ostatnie zabudowania wsi po czym droga wznosi się stopniowo coraz wyżej. Mijamy bobrowisko utworzone na niewielkim potoku.

Później obsypane jaskrawo czerwonymi owocami krzewy kaliny koralowej i trzmieliny.

Widoki stają się coraz piękniejsze i rozleglejsze zwłaszcze, że światło słoneczne pięknie oświetla okoliczne wzniesienia. Jednym słowem – pięknie… tu.

Na przełęczy między Kiczerami Gablacką na północy a Telepkową na południu stoi piękna kapliczka przydrożna z 1904 roku.

Warto tu dodać, że na południowym stoku Kiczery Telepkowej znajduje się pomnik żołnierzy czechosłowackich poległych w walce o Przełęcz Dukielską. My jednak tam już nie podchodziliśmy bo trzeba by zboczyć ze szlaku na co nie mamy już czasu. Poza tym dzisiaj widzieliśmy już wystarczającą liczbę podobnych pomników …

Kiczera Gablacka.

Z przełączki zwanej kiedyś przez Łemków Werchem, z której zchodziliśmy do Zyndranowej, podziwialiśmy piękne położenie tej wioski w dolinie wśród otaczających ją gór.

Widok na Zyndranową od strony zachodniej.
Zyndranowski skansen przed zachodem słońca.

Po powrocie do Zyndranowej jeszcze raz spojrzeliśmy na zyndranowski skansen zupełnie inaczej oświetlony przez zbliżające się do linii horyzontu słońce. Zrobiliśmy kilka zdjęć – podobnie też i zdjęcia chmur w porze zachodzącego słońca.

zachód słońca.
Zachód słońca nad przełączką między Kiczerą Telepkową a Kiczerą Gablacką.

… i na koniec trasa przebiegu wedrówki:

Trasa wędrówki.
Trasa wędrówki.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

5 1 vote
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
O.L.A
O.L.A
4 lat temu

Cześć. Gdyby zlecenie na portret Łemka przyszło, to Ciebie wyobrażam sobie w roli modela. To tylko moja wyobraźnia i szczerość więc nie bierz tego za złe 😉 Nigdy na spotkanie na żywo Łemka nie było okazji, choć przecież przynajmniej kilkukrotnie bywało sie w okolicach przez nich zamieszkiwanych.To taki trochę mityczny Yeti – gdzieś tam być powinien, ale jak przychodzi co do czego to go nie ma.Sami Łemkowie nie wiedzą kim są! Dokładniej rzecz biorąc mają na to kilka pomysłów, ale te pomysły nie składają się w jedną całość. Więc jeśli oni sami nie wiedzą kim są, to skąd my to… Czytaj więcej »

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  O.L.A

@ O.L.A. witaj. Twoje wyobrażenie biorę za żart i się do niego uśmiecham 😉. Z Łemkami mam tyle wspólnego, że kocham Beskid Niski, czyli Łemkowynę, podobnie jak i oni. A Łemko to nie mityczny Yeti a realny człowiek. Wiesz przecież, że po wysiedleniach i po „odwilży” politycznej z 1956 r. część z nich powróciło w rodzinne strony. Dziś żyją normalnie, kultywują swoje tradycję i wyznanie. Jeśli naprawdę chcesz ich spotkać, trochę poznać ich zwyczaje wybierz się w drugiej połowie lipca do Zdyni na coroczny festiwal ” Łemkowska Watra”. Zjeżdżają się tam Łemkowie z różnych stron świata a całość trwa 3… Czytaj więcej »

Stefan
Stefan
4 lat temu
Reply to  O.L.A

@O.L.A był taki prof.Roman Reinfuss, którego opisy polecam.Podobnie jak Ty miał Łemko wątpliwości ,tak to uprośćmy. Ale wędrował i szukał. Bładził, nawracał i szukał prawdy o nich.Jak sam przyznał pod koniec swego życia, trochę z Łemkami pokombinował bo przedstawił to co chciał i z kadrów usuwał to co mu nie pasowało np Łemków wracających z USA i mających już inne podejście do tego co było ,a nadto do te go co jest. Prof.Roman kochał podróże rowerem. Miał na nim wszystko co do przeżycia potrzebne.Nazywają go prekursorem rowerowych wycieczek. Polecam Tą postać. Fotografia też mocną stroną jego była.

O.L.A
O.L.A
4 lat temu
Reply to  Stefan

Stefan, dzięki za namiar. Ciekawy gość z tego profesora. Taki po troszku prekursor blogerów też 🙂 Pozdro

Paweł
Paweł
4 lat temu

Jako Polska mamy czym się chwalić i Ty to pokazujesz. Te małe i te większe regiony wokół nas są piękne, zadbane i różnorodne. Coraz mocniej zabiegają o turystę, stwarzają coraz to lepsze warunki żeby tam przybył i Ty to pokazujesz i opisujesz, podpowiadasz. Wszędzie mamy ciekawych ludzi – pasjonatów tych miejsc i oni dbają i nakręcają to.Ty ich przedstawiasz.. Takich gór, górek,przełęczy, na które zwracasz uwagę bez liku u nas, a wszystkie inne. Ty to obrazujesz. Historię mamy bogatą jak mało który naród i tam u Ciebie jest tego przykładów wiele. „Wbijasz” nam to w pamięć. Wracając z Bieszczad przejechałem… Czytaj więcej »

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Paweł

Dzięki Paweł, że tak to widzisz. Naprawdę tereny te znane i mało znane, na które to w szczególności staram się zwrócić uwagę odwiedzających mojego bloga i, które tu przedstawiam, warte są odwiedzenia i zobaczenia. Bo przecież historię mamy przebogatą chociaż często tragiczną, to naprawdę warto ją poznać. Nie będę się tu silił na górnolotne słowa bo nie o to chodzi, ale gdy kogoś te relacje z moich wędrówek zachęcą do odwiedzenia „moich” terenów to będę wdzięczny i zadowolony. Jeszcze raz dziękuję za Twój komentarz🙂.
Tereny, w których Ty mieszkasz też są bardzo ciekawe. Wszak to też Beskidy! Pozdrawiam 🙂.

Basia
Basia
4 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Jak zawsze fajnie się czyta i ogląda.

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Basia

@Basia – Dziękuję, bardzo mi miło 🙂