Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Zamkowa Góra nad Mrukową, na nartach z Folusza.

Ostańce skalne na Zamkowej Górze.

Celem kolejnej mojej narciarskiej wyprawy jest Zamkowa Góra nad Mrukową, na którą tym razem wybrałem się z Folusza. Prowadzi na nią odcinek szlaku turystycznego PTTK, Gorlice – Ożenna oznaczony kolorem zielonym. Zamkowa Góra osiąga wysokość 571 m n.p.m. i znajduje się w północnych granicach środkowej części Beskidu Niskiego, a konkretniej w północnych krańcach Pasma Magury Wątkowskiej. To bardzo ciekawa góra, której szczyty usiane są skalistymi ostańcami z odpornego na wietrzenie gruboziarnistego piaskowca magurskiego. Miejsce to owiane jest tajemnicami i licznymi ludowymi legendami. W średniowieczu znajdował się na jej szczycie niewielki, kamienny zamek. Istnienie tego zamku nie było długie bo już w XV wieku w jego miejscu znajdowały się jedynie ruiny. Prawdopodobnie został zniszczony przez Tatarów, którzy byli na tych terenach w 1287 roku a więc w końcu XIII wieku. Legendy ludowe mówią, że zamek zniszczyły diabły. Przyczyną zniszczenia mógłby być też lokalny konflikt. Jak było – nie wiadomo.

Jako, że jest stosunkowo dużo śniegu nie muszę podjeżdżać samochodem do parkingu i pola biwakowego przy granicy Magurskiego Parku Narodowego. Mogę zaparkować na wygodnym parkingu naprzeciw Domu Pomocy Społecznej w Foluszu. Warto tutaj przypomnieć, że w końcowym okresie swojego życia, w domu tym przebywał i tutaj też 10. 10. 1968 roku zmarł łemkowski artysta malarz Epifaniusz Drowniak, szerzej znany jako Nikifor Krynicki. Na ścianie budynku znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona temu artyście. Została ona odsłonięta 10. 10. 2008 roku, w 40-tą rocznicę śmierci Nikifora.

Droga przez Folusz.

Zakładam plecaczek, zapinam narty i wyruszam w drogę. Jest tu ubity przez samochody ale nieposypany jeszcze piaskiem śnieg więc można spokojnie poruszać się na nartach. Droga biegnie tu doliną potoku Potasówka. Początkowo obok zabudowań wsi i terenów czynnej jeszcze kopalni ropy naftowej z widocznymi, i pracującymi kiwonami. Przy jednym z takich miejsc, po lewej stronie drogi, stoi piękna biało niebieska kapliczka przydrożna.

Folusz – przydrożna kapliczka (biało – błękitna).

Wkrótce zabudowania wsi się kończą a za zakrętami drogi otwiera się widok na rozległą polanę. Przy końcu polany, na skraju lasu, po prawej stronie drogi znajduje się ładnie utrzymane, duże pole biwakowe z drewnianymi ławeczkami i stolikami. Przed nim jest dość duży parking. Drogę zamyka szlaban bo tędy przebiega granica Magurskiego Parku Narodowego.

Pole biwakowe przed wejściem na teren MPN.

W miejscu tym ma swój początek ścieżka przyrodnicza “Folusz”, która prowadzi do dwóch bardzo atrakcyjnych i popularnych miejsc. Są to kolejno – Wodospad Magurski i Diabli Kamień. Są też, podobnie jak i przy innych tego typu ścieżkach, punkty przystankowe. Warto się przy nich zatrzymywać bo w przystępny sposób informują o ciekawych miejscach i edukują o zależnościach zachodzących w środowisku naturalnym danego rejonu. W sumie jest tych przystanków 12 ale dla mnie to nie temat na dzisiaj.

Kapliczka św. Franciszka przy szlaku.

Myślałem, że przed szlabanem skończą się koleiny na zaśnieżonej drodze wyżłobione przez nielicznie przejeżdżające tu samochody. Myliłem się, służby leśne jednak działają od rana bo za szlabanem są też ślady kół. Są też i ślady butów, więc spacerowicze też tu chodzą. Początkowo droga wznosi się bardzo łagodnie w górę doliny potoku, który płynie raz po lewej, to znów po prawej stronie drogi, przepływając pod mostkami.

W odległości ok. 3,5 km od głównego skrzyżowania w Foluszu, po prawej stronie drogi, na końcu niewielkiej polanki wśród drzew stoi niepozorna kapliczka. Jej cokół wykonano ze zwykłych pustaków co nie przydaje jej urody. Za to we wnęce u góry umieszczona jest piękna figurka św. Franciszka a nad nią, w mniejszej wnęce umiejscowiona jest maleńka figurka Jezusa Frasobliwego. Przy kapliczce dwie drewniane ławeczki a poniżej szemrząca i meandrująca tu Potasówka. Przyjemne miejsce na krótki odpoczynek.

Kapliczka św. Franciszka.
Potok płynący za kapliczką.
Potok Potasówka (za kapliczką – Huta Pielgrzymska).

Kiedyś będąc tutaj wcześnie rano, gdy jeszcze nie było żadnych śladów ludzkich stóp natknąłem się na ślady żerowania wilków. Było dużo krwi na śniegu, resztki sierści i mnóstwo śladów wilczych łap – widok nie dla wrażliwych …

Ślady krwi na śniegu
Krwawe ślady żerowania wilków.

Około pół kilometra dalej, na terenie małej polany, od drogi, którą biegnie szlak zielony odgałęzia się w prawo boczna droga. Ta droga za niewielkim mostkiem przechodząca później w ścieżkę, prowadzi do nieistniejącej osady – Huty Pielgrzymskiej, zwanej też Hutą Samoklęską. Nazwa Huta pochodzi od działających tu w XVIII i XIX wieku hut szkła. Przed powstaniem tu hut tereny te zamieszkiwała ludność rusińska.

Huta Pielgrzymska.

W połowie XVIII wieku, kiedy w pobliskich Samoklęskach przebywała czasowo rodzina możnych Mniszchów. W wyniku czynionych przez nich inwestycji w ich rodzinnej Dulki, bardzo wzrosło zapotrzebowanie na szkło. Tutejsze kamienie bogate były w kwarc, wokół pełno lasów i strumienie zasobne w wodę więc Jerzy Augustyn Wandalin Mniszech (marszałek wielki koronny za czasów Augusta III) sprowadził hutników z Czech przyczyniając się do powstania tu hut szkła. W czasie świetności działało tu 6 hut. Teren podzielony był przepływającym potokiem na dwie osady: Małe Huty i Duże Huty. Wykarczowano duże połacie lasów, powstały domostwa, a przy nich niewielkie pola uprawne i sady. Drzewa owocowe i ślady zabudowań odnaleźć można jeszcze i dziś w porastającym wtórnie ten teren lesie. Po spadku zapotrzebowania na szkło ludność zajmowała się hodowlą i kamieniarstwem. Zaczęli też osiedlać się tu Łemkowie z pobliskiej Bednarki. Dziś w lesie, w centrum dawnej osady znajduje się ciekawa kapliczka z 1893 roku.

Ja jednak do Huty Pielgrzymskiej nie skręcam tylko biegnę dalej prosto. Po chwili teren zaczyna się wznosić i to dość wyraźnie. Podbiega się już coraz ciężej – kondycja siada – więc zaczynam podchodzić jodełką. Po pokonaniu tego stromego odcinka, na wypłaszczeniu drogi, znajduje się duży, charakterystyczny dla MPN deszczochron nazywający się “Nad Huciskiem”. Zatrzymuję się tu na chwilę aby uzupełnić płyny.

Schron turystyczny “Nad Huciskiem”.

Nieopodal, kilkadziesiąt metrów od owego schronu, od drogi głównej skręcającej w prawo odgałęzia się leśna, wąska dróżka, którą poprowadzono dalej zielony szlak. Za znakami tego właśnie szlaku będę się dalej poruszał.

Trawersem Smyczki na Zamkową Górę.

Prowadzi on między stokami Czereśli (611 m n.p.m.) i Smyczki aby przy północnej granicy Magurskiego Parku Narodowego skręcić ostro w prawo. Następnie północnym trawersem Smyczki,omijając od południa Ruskie Zamczysko (545 m n.p.m.) doprowadza do Zamkowej Góry (571 m n.p.m.).

Widok ze stoków Smyczki na stokówkę z Folusza na przełęcz pod Świerzową.
Smyczka.
Grzbiet z przełączka między Smyczką a Czereślą. Granica MPN.

Szlak zielony jest szlakiem dla pieszych, nieprzygotowanym dla miłośników nart śladowych. Jest tu trudny teren jako, że odcinkami prowadzi bardzo kamienistą, często stromą drogą. Trzeba więc albo odpiąć narty, żeby ich nie zniszczyć i nie porysować ślizgów, albo szukać możliwości przejechania lasem klucząc miedzy drzewami. Zarówno jedno jak i drugie bywa uciążliwe a zjeżdżanie między drzewami na dodatek niebezpieczne. Tak czy inaczej docieram pod Zamkową Górę, muszę tu opuścić zielony szlak turystyczny i kierując się w lewo podejść pod południowo-zachodni wierzchołek tej góry. Bo Zamkowa Góra ma 2 wierzchołki obydwa upstrzone wychodniami skalnymi. Jednak na wierzchołku północno-wschodnim jest tych skał o wiele więcej. Jest on też o wiele bardziej stromy i urwisty – zwłaszcza jego wschodnie zbocza. Takie to właśnie warunki spowodowały, że w średniowieczu powstał tu niewielki, kamienny zamek zwany potocznie Zamczyskiem lub jak pisał w swoich kronikach Jan Długosz – „Mruków”.

Wychodnie skalne na południowo-zachodnim wierzchołku Zamkowej Góry.

W międzyczasie zaczęła się zmieniać pogoda. Rano było przyjemnie i słonecznie chociaż zimno. Z czasem zaczęły pojawiać się chmury i coraz mocniejszy wiatr od południowej strony. Trawersując stoki północnymi zboczami Smyczki byłem po zawietrznej stronie i tego wiatru nie czułem. Teraz jednak gdy znalazłem się w obniżeniu między Smyczką i Zamkową Górą ten wiatr stał się bardzo odczuwalny. Jeszcze bardziej gdy dotarłem na wypiętrzenia tej góry. Robiąc zdjęcia bez rękawiczek bardzo marzły mi palce u rąk – ale trudno, czego się nie robi dla ładnych zdjęć 😉

Zamkowa Góra – kulminacja południowo-zachodnia.

Zamkowa Góra (571 m n.p.m.) nad Mrukową.

Trudno dziś powiedzieć kiedy owa warownia powstała, gdyż z pisanych źródeł wg Jana Długosza wiadomo, że w XV wieku była już ruiną. Musiała więc istnieć wcześniej. Jak wcześnie? Przypuszcza się, że zamek ów powstał ok. XIII wieku. Znaleziska pozyskane podczas badań archeologicznych przeprowadzonych w latach 60-tych XX wieku wskazują na XIII – XV wiek.

Są tacy, którzy uważają, że przed powstaniem tu zamku istniał wcześniej gród. Z pewnością jest to możliwe, gdyż doliną Wisłoki biegł ważny szlak handlowy do Bardiowa przez przełęcz Beskid nad Ożenną. Grodziska sytuowane były na naturalnie trudno dostępnych, widokowych wzgórzach. Podobne grodziska istniały w nieodległych stąd miejscach: Zamczysko w Starym Żmigródzie, Osiek Jasielski czy Walik w Brzezowej.

Podania i legendy związane z zamkiem.

Jeśli ktoś chce się wgłębić w hipotezy i legendy dotyczące tego miejsca (także i znajdującego się w pobliżu – pod szczytem Trzech Kopców – cudownego źródełka i “Kamienia Burskiego”), odsyłam do książki Franciszka Kotuli “Po Rzeszowskim Podgórzu błądząc”. To bardzo ciekawe wydawnictwo, w którym autor opisuje dzieje terenów dzisiejszego Podkarpacia, na podstawie własnych “badań”, obserwacji, przemyśleń, spotkań i rozmów ze starszymi ludźmi. Na tematy historii, folkloru, mitów i legend związanych z tymi terenami. Naprawdę polecam to wydawnictwo chociaż wiem, że jest bardzo trudno dostępne, bo wydane jeszcze w 1974 roku. Niestety – nie było jeszcze wznowień nakładu tej ciekawej książki.

Wejście do małej groty.
Wychodnie skalne.

Faktem jest, że z zamkiem tym związane są liczne ludowe legendy. Np o władcy Mruku i jego żonie Magurze oraz ich trzech córkach. O sporach, które toczył z władcą Walika i sąsiedniego Ruskiego Zamku. O studni skrywającej cenne skarby czy o kaczce, która tunelem wydrążonym w podziemiach wypłynęła w pobliskim potoku Szczawa. Także o biesach chcących zniszczyć kościół w Samoklęskach, a którzy w efekcie zniszczyli ów zamek.

Widok z północnego wierzchołka Góry Zamkowej na obniżenie Kotliny Jasielsko-Krośnieńskiej (stan z marca 2011 roku).

Kilka słów o widokach z Zamkowej Góry.

Wracając do rzeczywistości warto odszukać miejsca skąd można rozejrzeć się po okolicy. Zarastają one z roku na rok coraz bardziej ale jeszcze gdzieniegdzie otwierają się ograniczone widoki. A to na wzgórze Bucznik, Jeleń i sąsiedni Walik oraz wyłaniającą się zza nich Grzywacką Górą. Na Mrukową, a także na północ otwiera się widok na obniżenie kotliny Jasielsko-Krośnieńskiej i dalej na Pogórze Strzyżowskie z Pasmem Klonowej Góry. Bardziej na wschód widoczne jest Pogórze Dynowskie z Suchą Górą. Przedstawiłem tu kilka podlinkowanych, własnych zdjęć widoków z Zamkowej (marzec 2011 r.) kiedy to była lepsza przejrzystość powietrza. Także dwa ze mną z tamtego okresu.

Wiatr się wzmaga, coraz bardziej zimno staje się odczuwalne więc pora wracać. Obiecuję sobie, że wrócę tu w innej porze roku, najlepiej wiosną kiedy śnieg stopnieje a liści jeszcze nie będzie na drzewach i krzewach. Wtedy będzie można dokładnie obejrzeć to miejsce i odszukać nieliczne ślady po zamku.

Warto tutaj dodać, że w okolicach Mrukowej projektuje się utworzenie zespółu przyrodniczo-krajobrazowego (o niższym stopniu ochrony prawnej niż rezerwat przyrody), który byłby formą ochrony tego terenu. Równocześnie utworzenie ścieżki przyrodniczej pod nazwą „Skalne Zamki nad Mrukową”. Udostępniała by ona wejście na Zamkową Górę, sąsiednie Ruskie Zamczysko, szczyt góry Trzy Kopce (zwanej też Trzeci Kopiec), a także jeśli było by to możliwe, grodzisko wczesnośredniowieczne Walik nad Brzezową. Więcej o tym projekcie można dowiedzieć się tutaj.

Powrót.

Czas już na powrót. Miałem zamiar wracać inaczej – tzn. obejść od południa Smyczkę i przez przełęcz Smyczka dostać się do drogi leśnej prowadzącej z Polany Świerzowskiej do Folusza. Jednak rozsądek podpowiadał żeby wrócić tą samą drogą, którą tu dotarłem, ze względu na pogarszającą się pogodę. Tak też zrobiłem. Wracając nie zatrzymywałem się żeby nie opóźniać powrotu.

Zjazd do Folusza.

Po dotarciu do deszczochronu “Nad Huciskiem” okazało się, że sąsiednie góry są tu oświetlone przez słońce. Znaczy to, że wydostaję się spod zasięgu chmur. Stąd czekał mnie już tylko szybki i wygodny zjazd praktycznie do samego szlabanu obok pola biwakowego przy granicy MPN-u. Potem drogą przez wioskę dotarłem do samochodu. W dole, na terenie Folusza wiatr nie był już tak odczuwalny. Mało tego – słońce tu ładnie świeciło.

Wracając już samochodem do domu zatrzymałem się jeszcze na chwilę aby spojrzeć na chmury, które wciąż zaległy nad Czereślą i Zamkową.

Chmury nad Czereślą i Zamkową.

Zatrzymałem się także za skrzyżowaniem dróg w górnej części Woli Cielkińskiej, w Sieniawie gdzie znajduje się odnowiony w sierpniu 2016 r. a więc nie tak dawno (niecałe pół roku temu), cmentarz z I wojny światowej nr 10 – Wola Cieklińska (Sieniawa).

Wola Cieklińska – cmentarz z I Wojny Światowej nr 10 (zrekonstruowany w 2016 roku).
Cieklinka.
Widok na Cieklin.

Oraz ładny widok na Cieklin – tu już praktycznie bez śniegu.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej
Andrzej
9 miesięcy temu

Miło tak, choć trochę z lekkim rozczarowaniem, wspominać nieodległy czasy… Dziękuję Ci, Antoni za tę relację.

Paweł
Paweł
9 miesięcy temu
Reply to  Antoni Noga

Witam. Też o wspomnieniach, bo wróciły po przeczytaniu twej relacji. Nikifor i szlak handlowy do Bardiowa czy Bardejowa na Słowacji. Pomniki Nikifora w Krynicy Zdrój i we Lwowie sobie przypomniałem. Nos Nikifora pocierałem, za wysunięty jego palec trzymałem 😉 … i te miłe chwile złapane tam. Ech! Chce się wrócić i polecić Bardejów, rynek moich wyobrażeń, największych w Europie ekspozycją ikon karpackich, Bardejovské Kúpele i to piwko w knajpce zapisywane na kreski na serwetce przez kelnerkę w pivní místnost 🙂 W temacie zamek, Jasło, okolice, to już chyba na zawsze zbitek myślowy będę miał, a tytuł jego Zamek kamieniecki w… Czytaj więcej »

O.L.A
O.L.A
9 miesięcy temu
Reply to  Antoni Noga

Hello, I am again.
Z zachęy, że mogę pytać korzystam😋
Wspomnienie swoje dorzucę.Kiwony naftowe to była kiedyś jedyna rzecz jaką na nudnej drodze na Bieszczady potrafiła zwrócić mą dziecięca uwagę. Moja nazwa, która mi została do dzisiaj to kiwadła. Ropa i nafta, to bardziej Jasło czy Krosno wg Ciebie? Łemkowie również przyciągają moją uwagę ale o tym może innym razem.

O.L.A
O.L.A
9 miesięcy temu
Reply to  O.L.A

Śniegu dużo na fotkach. To aktualne?