Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

W masywie Kamienia: Kąty – Uroczysko Oborzysko – Kamień – Krempna.

Kamień – zwany Kamieniem nad Kątami – to wybitny szczyt w Beskidzie Niskim o charakterze wyspowym, należący do Pasma Magury Wątkowskiej. Znajduje się w jego południowo wschodnim krańcu i od właściwego Pasma Magury Wątkowskiej oddziela go obniżenie z przełęczą Hałbowską ( 540 m n.p.m.). Od południowego zachodu odgranicza go potok wpadający do Wisłoki na wysokości miejscowości Krempna. Następnie Wisłoka, opływająca Kamień szerokim łukiem od południa poprzez wschód, aż do północnego wschodu. Od północy i północnego zachodu granicę stanowi dolina potoku Ryj i jego południowe dopływy spływające na wysokości Desznicy z okolic przełęczy Hałbowskiej.

Góra, las
Masyw Kamienia nad Kątami.

Przez Kamień poprowadzony jest odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego znakowany na czerwono, biegnący z Kątów na przełęcz Hałbowską i dalej na Kolanin. Z Kątów równolegle do czerwonego szlaku biegnie odcinek zielonego szlaku Gorlice – Ożenna. Ten jednak szlak od rozwidlenia z czerwonym pod szczytem Kamienia, sprowadza do Krempnej. Ponadto z Przełęczy Hałbowskiej wzdłuż szlaku czerwonego do jego spotkania z zielonym i dalej, wzdłuż zielonego wyznaczono ścieżkę przyrodniczo – edukacyjną „Hałbów – Kamień”. Jest ona przedłużeniem ścieżki „Hałbów” wyprowadzającej z Krempnej na Przełęcz Hałbowską. Zaczyna się przy Ośrodku Edukacyjnym MPN i znakowana jest kolorem żółtym. Ma ona w sumie 18 przystanków i liczy ok. 10 km długości.

Właśnie przejście przez masyw Kamienia nad Kątami i dwie miejscowości leżące po obu jego stronach będą tematem niniejszej relacji.

Na wędrówkę w masywie Kamienia nad Katami wybrałem się wraz z moim synem Mateuszem. Dodam tutaj, że cztery tygodnie wcześniej wrócił On do domu z przerwanej brutalnie przez pandemię korona wirusa podróży dookoła świata. Owa pandemia dopadła Go w Nepalu pod Annapurną. Miał ogromne trudności aby po powrocie z trekkingu do Kathmandu dostać się do Polski. Wstrzymane zostały normalne połączenia samolotowe i tylko lotami charterowymi można było dostać się do swojego kraju. Polski rząd jednak o Polakach będących w Himalajach i w Nepalu nie pamiętał, i nie wysłał po nich żadnego samolotu. Trzeba było więc radzić sobie samemu i szukać pomocy u innych. Wszystko to, dzięki pomocy niemieckiej ambasady skończyło się dobrze – to jednak obszerny temat na inną opowieść…

Powrót Mateusza do Polski skutkował tym, że musieliśmy poddać się obowiązującej wtedy dwutygodniowej, domowej kwarantannie – Mateusz jako powracający z zagranicy a ja jako członek rodziny wspólnie z Nim mieszkający. Po odbyciu tej kwarantanny i po częściowym złagodzeniu obostrzeń wybraliśmy się na wędrówkę w nieodległy Beskid Niski aby aby odreagować izolację i nacieszyć się wolnością

Spakowaliśmy plecaki, siedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Kątów nad Wisłoką. Samochód zostawiamy na niewielkim parkingu przed sklepikiem. Jest to dobry punk wypadowy na bardzo popularną w okolicy Grzywacką Górę znaną z pięknych, rozległych bo dookolnych widoków (w czym skutecznie pomaga umieszczona tam wieża widokowa).

Kąty (nad Wisłoką).

Kąty to duża wieś w gminie Nowy Żmigród ciągnąca się na przestrzeni kilku kilometrów wzdłuż Wisłoki. Jej nazwa oznacza wieś położoną na uboczu, czyli w kątach utworzonych przez otaczające ją góry. Tymi otaczającymi górami są leżące po wschodniej stronie rzeki Wisłoki: Golesz (451 m) z Grzywacką Górą (567 m) i dalej Łysa Góra (641 m) z Polaną (651 m. Po zachodniej stronie rzeki są to masyw Jelenia (501 m) z sasiednią Skałą (471 m). Na południu dolinę zamyka Kamień (714 m) a na północy stoki Bucznika gdzie Kąty graniczą z Nowym Żmigrodem.

Kąty to stara polska wieś lokowana na prawie niemieckim przez Władysława Jagiełłę w 1398 r. Była częścią dóbr żmigrodzkich więc przez wieki miała praktycznie tych samych właścicieli co Żmigród. Byli nimi przedstawiciele możnych rodów: Bogoriów, Wojszyków, Stadnickich, Lubomirskich, Wiśniowieckich, Radziwiłłów i Potulickich. Jako, że leżała na bardzo uczęszczanym szlaku handlowym to w swej historii wieś często cierpiała od najazdów obcych wojsk, napadów beskidników, klęsk żywiołowych, pożarów i różnych epidemii. W Kątach, w wiekach od XVII do XIX istniały huty szkła, żelaza i hamernie. Wytwarzano też węgiel drzewny i produkowano galanterię drzewną (np. zapałki). Przyczyniło się to do znacznej degradacji okolicznych lasów co widoczne jest do dzisiaj. Była tu też cegielnia i młyn wodny, po których nie zachowały się żadne ślady.

W czasie I wojny światowej, w listopadzie i grudniu 1914 roku oraz w maju 1915 roku toczyło się tu kilka batalii rosyjsko-austriackich. Druga wojna światowa przyniosła większe straty, ponieważ przechodził tędy front a w okolicach trwały krwawe walki o Przełęcz Dukielską, co było odczuwalne mocno i tutaj. Dziś mieszkańcy Kątów utrzymują się głównie z rolnictwa i agroturystyki.

Z Kątów przez „Uroczysko Oborzysko”.

Po przejściu mostem nad Wisłoką wkraczamy do przysiółka Kątów zwanego Zarszyn.

Wąwóz w Uroczysku Oborzysko.

Zaraz za mostem skręcamy zgodnie z odchodzącą w lewo drogą by po chwili ostro skręcić w prawo, w widoczną gruntową dróżkę. Płynie tędy też niewielki potok wpadający nieopodal do Wisłoki. Za kolejnym zakrętem droga zaczyna się mocno zwężać i dość stromo podchodzić w górę. Po jej obu stronach wznoszą się wysokie skarpy tworzące niewielki wąwóz.

Drogą tą podchodzimy tak kilkaset metrów po czym stromizna powoli zanika wyprowadzając nas na otwierający się grzbiet. Początkowo niewiele jeszcze widać na boki ale im wyżej tym mniej drzew i krzaków tarniny. Teren, przez który przechodzimy i jego bardzo strome, wschodnie stoki opadające w dolinę Wisłoki to tzw. „Uroczysko Oborzysko”.

Wyżej, po zachodniej stronie pojawiają się polany i rozleglejsze łąki, gdzie często pasą się krowy. Nieco dalej grzbiet robi się otwarty na obie strony i otwierają się ciekawe widoki. W pewnym momencie, po wschodniej stronie szlaku między dwoma młodymi świerkami stoi niewielka kapliczka na metalowej konstrukcji. Wystawiono ją w czerwcu 1999 roku jako wotum wdzięczności za pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Na tabliczce cytat z 10 czerwca 1997 roku wygłoszony w Krośnie podczas pielgrzymki przez J.P. II. (Warto dodać, że Karol Wojtyła wędrował tędy podczas swojej długodystansowej wędrówki przez Beskid Niski w 1953 roku wraz z grupą studentów).

U stóp kapliczki leżą w trawie tabliczki szlaku rowerowego, który tędy przebiega. Czyżby znów komuś przeszkadzały ??? (nie po raz pierwszy widuje zdewastowane oznakowania szlaków rowerowych). Kilkaset metrów za tą kapliczką, od drogi gruntowej odgałęzia się boczna droga skręcająca w kierunku wschodnim do przysiółka Kątów – Zagrody. Również i tą drogą prowadzi szlak rowerowy. My jednak idziemy dalej na południe, w stronę widocznej w oddali ścianie lasu.

Przez „Uroczysko na Górach”.

Teren jest tutaj otwarty więc mamy dookoła piękne widoki. Na zachodzie widoczny jest Kolanin, Świerzowa, Trzy Kopce i Smyczka. Nieco bliżej niepozorny masyw Jelenia z Desznicką Górą i Skałą.

Widok z grzbietu nad Uroczyskiem na Górach. Od lewej Świerzowa, Trzy Kopce , Smyczka. Nieco poniżej masyw Jelenia z Desznicką Górą i Skałą.

Widać też drogę wspinającą się po północnych stokach Kamienia, prowadzącą do Krempnej. Po przeciwnej stronie widać Grzywacką Górę, Łysą Górę, Polanę i Danię oraz inne szczyty Beskidu Dukielskiego.

Polana i Dania nad Myscową.

Na południu zaś górujący Kamień z widoczną wieżą przekaźnikową na szczycie. Watro przypomnieć, że dawniej przez szczyt Kamienia prowadził czerwony Główny Szlak Beskidzki. Jednak podczas budowy wieży przekaźnikowej przeznakowano go i poprowadzono nieco dalej od szczytu (pewno aby nieliczni wędrowcy nie przeszkadzali w budowie …) i tak już zostawiono. Szlak ten prowadził też wzdłuż drogi Kąty – Krempna i dalej stokówką skąd na szczyt ale oddział jasielskiego PTTK przeniósł go i poprowadził wspólnie ze znakani szlaku zielonego biegnącego z Kątów. I taki stan mamy do dzisiaj.

Grzbiet, którym teraz idziemy, wraz ze stokami opadającymi na wschodnią stronę, to tzw. „Uroczysko na Górach”. Kulminacją tego grzbietu jest Kozi Horb wysoki na 469 m n.p.m. Stąd także rozciągają się ładne widoki więc bardzo przyjemnie się idzie. Trzeba tylko uważać na niewielkie kałuże, które pozostały po wcześniejszych deszczach. Idąc tak i oglądając widoki dochodzimy do ściany lasu. Skrajem lasu przebiega granica Magurskiego Parku Narodowego.

Na skraju tego lasu poustawiano także wiele ambon myśliwskich tak aby egzekutorzy-myśliwi mieli jak na dłoni wystawioną do odstrzału zwierzynę wychodzącą z parku narodowego na łąki … – Taka refleksja nam się nasunęła.

Wschodnie stoki Kamienia.

Przed wejściem na teren MPN stoi nakryta czterospadowym dachem tablica informacyjna. Jest tu też ofoliowana kartka z instrukcją jak można kupić bilet wstępu na szlaki parku narodowego. Kupujemy więc bilety przez stronę internetową eParki.pl . Aby kupić taki bilet trzeba się wcześniej zarejestrować i założyć konto. Można później przez to konto zakupić bilety do wszystkich parków narodowych na terenie Polski. Obecny koszt biletu normalnego to 5 PLN plus 50 groszy opłaty na rzecz Dotpay. Kiedyś bilet można było kupić przez sms-a i kosztował on wtedy 4 PLN. Zaopatrzeni w elektroniczne bilety wchodzimy na teren MPN.

Granica Obszaru Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Po chwili dochodzimy do drogi leśnej (stokówki), która przed powstaniem parku służyła do wywózki drewna z lasów. Idziemy nią kilkaset metrów po czym skręcamy w lewo i leśną ścieżką zaczynamy podejście na Kamień. W miejscu, gdzie stromizna staje się bardziej odczuwalna z prawej strony pojawia się głęboki jar potoku. Ma on swoje źródła gdzieś pod szczytem Kamienia.

Wzdłuż tego potoku stromizna naprawdę daje się odczuć, zwłaszcza gdy jest ślisko po deszczu. Także w jesieni gdy leży tu gruba warstwa bukowych liści, nie mówiąc już o zimie oraz zmrożonym śniegu i lodzie.

Lasy porastające masyw Kamienia mają charakter puszczański zwłaszcza te znajdujące się na północnych, wschodnich i południowych, trudno dostępnych, stromych stokach. Dlatego też utworzono tutaj:

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Prawie cały zalesiony masyw Kamienia nad Kątami znajduje się w Magurskim Parku Narodowym. Sercem ochrony w parkach narodowych są tzw. Obszary Ochrony Ścisłej. W Magurskim Parku Narodowych są trzy takie obszary. Najmniejszym z nich jest utworzony właśnie tu, na Kamieniu, Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Zajmuje on powierzchnie szczytowe Kamienia i jego strome północne, wschodnie i południowe stoki.

Powierzchnia tego obszaru wynosi 377,93 hektarów. Ochronie podlegają tu najcenniejsze obszary leśne o wyraźnych cechach puszczanskich. Są nimi drzewostany jodłowo-bukowe oraz tzw. jaworzyna karpacka. Zachowały się tu one do naszych czasów z powodu stromizny stoków. Jest to też idealne miejsce dla bytowania żbika oraz rysia. Często pojawiają się tutaj wilki a jeśli one – to i płowej zwierzyny nie może tu brakować. Kiedyś nawet obserwowano tu młodego niedźwiedzia. To także obszary bogate w różne gatunki ptaków, w tym w wiele drapieżnych.

Oprócz tego na stokach tej góry występują liczne grzędy skalne, głazowiska i samotne wychodnie odpornego na wietrzenie piaskowca magurskiego.

Wychodnia piaskowca magurskiego pod szczytem Kamienia nad Kątami.

Mniej więcej w połowie drogi między stokówką a szczytem szlak ostro skręca na południe trawersując stok Kamienia. Dzięki temu stromizna staje się znacznie łagodniejsza po czym, za kolejnym skrętem w prawo, znów zaczyna się stromiej wznosić.

Dochodzimy w ten sposób aż do południowego krańca grzbietu szczytowego, który ciągnie się w kierunku północnym. Szlak jednak na szczyt nie wyprowadza omijając go w odległości ok. 500 metrów od strony południowej. Zapewne dlatego, że znajduje się tam wieża przekaźnikowa. Po chwili dochodzimy do niewielkiego wypłaszczenia gdzie obok drewnianej ławeczki znajduje się węzeł szlaków.

Szlaki piesze w tym miejscu rozgałęziają się. Zielony skręca na południe a czerwony, którym będziemy kontynuować wędrówkę prowadzi w kierunku północno-zachodnim. W miejscu tym znajduje się też 13 przystanek ścieżki edukacyjnej „Hałbów – Kamień” znakowanej kolorem żółtym (o której już wczesniej wspominałem).

Przełęcz Hałbowska (540 m n.p.m.)

Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej w kierunku Przełęczy Hałbowskiej. Zejście zachodnimi stokami Kamienia jest już o wiele bardziej łagodne. Po wyjściu z lasu wychodzimy na rozległą polanę, na której skraju stoi charakterystyczny, solidny deszczochron MPN.

Jesteśmy już na Przełęczy Hałbowskiej.

Po północnej stronie tej przełęczy, do końca II wojny światowej istniała łemkowska wioska Hałbów. Zaraz po zakończeniu wojny wszyscy jej mieszkańcy zostali wysiedleni na tereny dzisiejszej Ukrainy.

Po drugiej, południowej stronie przełęczy znajduje się miejsce hitlerowskiej kaźni. Jest to duża mogiła zbiorowa rozstrzelanych tu 7 lipca 1942 roku Żydów ze Żmigrodu i okolic. Egzekucji dokonali hitlerowcy pod nadzorem Helmuta Mentza i ówczesnego, okupacyjnego starosty jasielskiego Waltera Gentza.

Mogiła zbiorowa pomordowanych Żydów w Lesie Hałbowskim.
Lasy Hałbowskie – mogiła zbiorowa rozstrzelanych 7 lipca 1942 r. Żydów ze Żmigrodu i okolic.

Przez Przełęcz Hałbowską przebiega droga krajowa nr 992 z Jasła do Grabiu i dalej na Słowację. Przechodzimy na drugą stronę tej drogi, gdzie znajduje się węzeł szlaków i tablice informacyjne. Dołącza tutaj odcinek żółtego szlaku turystycznego PTTK łączący Kotań z Krempną. Odcinkiem tego szlaku (oraz biegnącą razem z nim ścieżką edukacyjną) będziemy teraz szli w kierunku Krempnej.

Ścieżka ta o nazwie „Hałbów” ma 9 przystanków i jest częścią dłuższej ścieżki przyrodniczo-edukacyjnej „Hałbów-Kamień”. Przebiega ona głównie lasem. Podczas wędrowania nią zobaczymy wspomnianą wcześniej mogiłę zbiorową ofiar terroru hitlerowskiego. Następnie przechodzimy przez charakterystyczną dla Karpat buczynę karpacką. Dalej pojawiają się zbiorowiska mszaków i wątrobowców, które są wskaźnikiem stanu środowiska bo występują w niezanieczyszczonych miejscach.

Ułatwienia na szlaku.

Przechodzimy przez zbudowane tu dość liczne ułatwienia w postaci mostków nad głębokimi jarami potoków.

Możemy podziwiać okazałe jodły, jesiony i jawory. Także sosny nasadzone na porolniczych terenach a po wyjściu z lasu widzimy okazałe krzewy leszczyny i tarniny.

Ścieżka kończy się (lub zaczyna – jak kto woli) w Krempnej przy budynku MPN.

Wzgórze Łokieć z cmentarzem wojennym nr 6 – Krempna.

Opuszczamy las i polną drogą dochodzimy do pierwszych zabudowań Krempnej.

Północne okolice Krempnej.

Wiejską drogą docieramy do drogi krajowej 992, przechodzimy na jej drugą stronę i idziemy w stronę zalesionego wzgórza o nazwie Łokieć. Znajduje się tam ukryty na skraju lasu piękny, zabytkowy cmentarz z 1915 roku.

Wzgórze Łokieć. Cmentarz nr 6 – Krempna

Jest to cmentarz nr 6 – Krempna, należący do I Okręgu Cmentarnego Nowy Żmigród. Został on zbudowany wg projektu słowackiego inż. architekta Dušana Jurkoviča.

Wewnątrz ogrodzonego wysokim, kamiennym murem cmentarza znajduje się pomnik wzniesiony na planie okregu. Na sześciu kamiennych filarach wsparty jest kamienny wieniec. U szczytu każdego z filarów znajdują się płaskorzeźby głów rzymskich wojowników albo inskrypcje. Po bokach stoją dwa wysokie kamienne krzyże posadowone na murowanych z kamienia cokołach. Pola grobowe zajmują mogiły zbiorowe i groby pojedyncze oznaczone drewnianymi krzyżami. W sumie pochowano tu 120 żołnierzy wrogich armii.

Ze wzgórza rozpościera się ładny widok na leżącą w dolinie Wisłoki Krempną.

Widok ze wzgórza Łokieć na Krempną.

Krempna – kilka słów o historii.

Początki Krempnej wiążą się z napływem rusińsko-wołoskich ludów pasterskich na te tereny. Wieś powstała w drugiej połowie XV stulecia jako kolonia niemiecka Krummbach. Jej lokację na prawie magdeburskim przypisuje się Mikołajowi Stadnickiemu. W rękach Stadnickich Krempna pozostawała do roku 1663, kiedy to przeszła we władanie Aleksandra Tymienieckiego. Potem była w rękach m.in. Wiśniowieckich, Radziwiłłów, Cichońskich, Potulickich…

Ze znanych ludzi urodził się tu w 1807 Jan Wendziłowicz, pochodzący z rusińskiej rodziny duchowny greckokatolicki, malarz i rzeźbiarz.

Krempna.

Podczas I wojny światowej, w 1914 roku wojska węgierskie wypędziły mieszkańców do sąsiedniej wioski – Żydowskie. Rok później, w czasie Operacji Gorlickiej wieś ponownie została spustoszona. W czasie okupacji we wsi, za przyzwoleniem Niemców, działała ukraińska administracja i funkcjonował ukraiński posterunek policji dowodzony przez niemieckiego komendanta. W okolicznych lasach działał partyzancki oddział AK Żmigród „Zimorodek”. Po zajęciu wsi przez wojska sowieckie we wrześniu 1944 roku rozpoczęły się represje w stosunku do AK-owców. Zaczęto też wysiedlanie ludności pochodzenia rusińskiego zakończone w 1947 roku.

Od 1973 roku Krempna stała się siedzibą gminy. W Krempnej znajduje się siedziba i Dyrekcja Magurskiego Parku Narodowego, muzeum tego parku oraz Ośrodek Edukacyjny. Krempna obecnie rozwija się jako ośrodek rekreacyjno – wypoczynkowy.

Spacer przez Krempną.

Ze wzgórza schodzimy stromym, zalesionym stokiem w kierunku południowo-zachodnim obniżając się w dolinę Wisłoki. Bardzo wyraźnie widać tu, na stromym stoku ślady po ogniu, który ktoś podłożył wczesną wiosną. Pełno tu zwęglonych gałęzi i popiołu. To prawdopodobnie skutki wypalanie traw – Niestety!!!

Zalewik w Krempnej na Wisłoce.

Docieramy w ten sposób do wschodnich brzegów małego zalewiku utworzonego w latach 1968 – 1971. To mały zalew więc po kilkudziesięciu latach uległ zamuleniu i bardzo się wypłycił tak, że podczas suszy środkiem płynęła wąska strużka wody a po bokach znajdowały się rozległe zamulone przestrzenie. Wydlądało to żałośnie i tragicznie. Jakiś czas temu, nakładem ogromnych środków, zalew odmulano ale znając realia nie na długo to wystarczy.

Przy zalewie, głównie w jego zachodniej części powstało kilka niewielkich ośrodków rekreacyjno-wypoczynkowych, gdzie można spędzić wakacje i wypożyczyć sprzęt wodny a także rowery.

Ośrodki wypoczynkowe nad zalewem w Krempnej.

We wsi natomiast w wielu gospodarstwach rozwija się agroturystyka.

Od zalewu idziemy przez wieś w kierunku wschodnim jednak nie główną drogą tylko równoległą do niej – boczną. Zachowało się tu więcej starych domów, w dużej mierze już pięknie odnowionych i przystosowanych do współczesnych czasów.

Jest też czynny, duży tartak a po drugiej stronie rozległy plac, gdzie składowane jest drewno.

Dochodzimy tak do zabytkowej, drewnianej cerkwi greckokatolickiej, obok której w latach 2001-04 zbudowano nowy kościół p.w. św. Maksymiliana Kolbe.

Dawna cerkiew greckokatolicka w Krempnej (pw. Kosmy i Damiana).

Zbudowano ją prawdopodobnie w latach 1778-82 z wykorzystaniem materiałów ze starszej cerkwi, która stała tu od XVI wieku. Była ona później remontowana w 1830 i w 1893 roku.

Cerkiew w Krempnej p.w. ś.ś. Kosmy i Damiana.

W czasie I wojny światowej część wsi spłonęła ale cerkiew ocalała – po wojnie, w 1924 roku zakupiono 3 dzwony i pokryto blachą dachy cerkwi. Po zakończeniu II wojny św. część mieszkających tu Łemków wyjechało za wschodnią granicę. Później, podczas akcji „Wisła” 28 maja 1947 roku Wojsko Polskie deportowało z Krempnej 285 osób narodowości ukraińskiej. We wsi pozostało 13 osób narodowości polskiej i 14 ukraińskiej lub z małżeństw mieszanych oraz unicki proboszcz Jan Wysoczański, który latach 1947 – 57 odprawiał nabożeństwa także w obrządku łacińskim dla napływowych mieszkańców. W 1962 cerkiew zamknięto i dopiero po remoncie w 1972 ponownie ją otwarto. Była czynna aż do 2004, kiedy zbudowano nowy kościół. W 2007 roku kiedy rozpoczęto gruntowny remont zawaliła się kopuła główna i dach nawy. Remont ten trwał do 2013 roku i w jego wyniku cerkiew ta prezentuje się dziś bardzo ładnie.

Niestety, nie udało się nam wejść do cerkwi gdyż była zamknięta. Kilka lat wcześniej, gdy jeszcze wewnątrz trwał remont, udało mi się przez szparę w drzwiach sfotografować część ikonostasu, który był wtedy zabezpieczony folią.

Wewnątrz cerkwi nawę od prezbiterium oddziela kompletny ikonostas z 1835 roku wykonany przez Krasuckiego z Przemyśla. Nad chórem umieszczone są fragmenty ze starszego, XVII-wiecznego ikonostasu.

Na zewnątrz, od zachodniej strony cerkwi stoi niewysoka, piękna wyrzeźbiona w kamieniu, figurka św. Mikołaja. Wykonana została przez jednego z mistrzów kamieniarskich z Bartnego. W otoczeniu cerkwi znajdują się też ciekawe krzyże i murowana kapliczka.

Obok cerkwi zachowało się do dzisiaj w dobrym stanie kilka łemkowskich chyży. Stoją one w otoczeniu zbudowanych w ostatnich latach nowych domów co tylko urozmaica krajobraz i świadczy o historii miejscowości.

Zielonym szlakiem na Kamień.

Od cerkwi wracamy do zielonego szlaku. Idziemy nim w kierunku północnym, wzdłuż niewielkiego strumienia oraz ciągnących się zabudowań.

Dochodzimy tak do ostrego skrętu w prawo gdzie opuszczamy strumień i kierujemy się lekko pod górę polną drogą przecinającą łąki i pastwiska. Ładnie widać stąd cerkiew z nowym kościołem obok i leżące w dolinie Wisłoki zabudowania Krempnej.

Krempna. Dawna cerkiew greckokatolicka.

Skręcamy ponownie w kierunku ogólnym północo-wschodnim i północnym zaczynając podchodzić dość stromo pod górę. Wzdłuż gruntowej dróżki, którą podchodzimy rosną w kępach lub pojedynczo drzewa i różne krzewy. Co jakiś czas wychodzimy na częściowo otwarte tereny skąd prezentują się nam ciekawe widoki na otaczające Krempną i dolinę Wisłoki góry.

Widok na południowe otoczenie Krempnej.
Widok na Uherec i Mareszkę z podejścia na Kamień.

Po przejściu niecałych dwóch kilometrów od cerkwi w Krempnej znów docieramy do granicy Magurskiego Parku Narodowego i znowu wchodzimy na jego tereny. Odtąd będziemy już podchodzić cały czas lasem.

Wschodnie stoki Kamienia.

Podejście na Kamień od tej strony nie jest strome więc idzie się lekko. Jak poprzednio, tak i tu towarzyszą nam żółte znaki ścieżki przyrodniczo-edukacyjnej „Hałbów-Kamień” gdyż biegnie ona tu równolegle z zielonym szlakiem PTTK. Mijamy kilka kolejnych przystanków tej ścieżki dochodząc do miejsca, gdzie łączą się szlaki zielony z czerwonym. Byliśmu tu już wczesniej i odtąd wracać będziemy tą samą drogą ale w przeciwnym kierunku. Teraz dla odmiany czeka nas strome i żmudne zejście z Kamienia.

Po zejściu z Kamienia i przejściu niewielkiego odcinka stokówką wychodzimy z lasu i teraz już na dobre opuszczamy tereny Magurskiego Parku Narodowego.

Widok z Uroczyska na Górach na Pasmo Magury Wątkowskiej i masyw Jelenia ze Skałą.

Przez Uroczysko na Górach i Uroczysko Oborzysko.

Idziemy otwartym terenem przez Uroczysko na Górach aby po dojściu do rozwidlenia polnych dróg skierować swoje kroki w drogą odchodzącą na wschód.

Droga ta początkowo obniża się łagodnie aby po pokonaniu pierwszego zakosu stać się bardzo stromą. Aby zniwelować stromiznę schodzi ona w dół licznymi zakosami.

Uroczysko Oborzysko.

Cały ten stromo opadający stok grzbietu porośnięty gęstym lasem, a po którym to grzbiecie szliśmy rano, ma w sobie coś tajemniczego i romantycznego. Nazywa się on też równie tajemniczo, bo jego nazwa brzmi Uroczysko Oborzysko. Na stromych zboczach można znaleźć duże skupiska kwitnącego o tej porze roku czosnku niedźwiedziego.

Most nad Wisłoką w przysiółku Kątów – Zagrody.

U stóp tego uroczyska usadowił się niewielki przysiółek dużej wsi Kąty – który zwie się Zagrody i leży po lewej (orogragicznie) stronie Wisłoki.

Kąty – Zagrody.

Już od lat międzywojennych wiele mówiło się i mówi nadal obecnie (bo temat ten znów powraca) o budowie zbiornika retencyjnego na rzece Wisłoce. Tama tego zbiornika miałaby znajdować się właśnie w tych okolicach. Co z tego wyniknie w przyszłości – nie wiadomo. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. Wspominam o tym jako o ciekawostce.

Stąd już bardzo niewielki dystans pozostał nam do zakończenia wędrówki. Trzeba tylko jeszcze pokonać Wisłokę a są na to aż trzy sposoby. Pierwszy najprostrzy i zarazem najbezpieczniejszy, bo trzeba po prostu przejść przez nowy most oddany do użytku w maju 2011 roku.

Most nad Wisłoką w Kątach-Zagrodach.

Drugi nieco emocjonujacy to przejście po starej, wiszącej na stalowych linach i kołyszacej się kładce zwanej też ławą. Znajduje się ona kilkaset metrów w dół rzeki od nowego mostu. Trzeci sposób to dla śmiałków, którzy nie boją się zmoczyć butów bo polega on na pokonaniu brodu na Wisłoce. Także dla tych, którzy takie buty zdecydują się zdjąć i przejść boso. Bród ten znajduje się w połowie dystansu między mostem a kładką. Dla wygody jakiś czas temu bród ten wyłożono betonowymi płytami.

Bród na Wisłoce w Kątach Zagrodach (zdjęcie z sierpnia 2018 r – bo aktualnego nie mam).

My wybraliśmy dzisiaj ten drugi wariant gdyż stan wody w rzece był stosunkowo duży po niedawnych deszczach. Brodem więc byłoby trudno przejść.

Watro tu przypomnieć, że do roku 2011 zmotoryzowani mieszkańcy Zagród mogli dojechać do swoich domów jedynie brodem. Podobnie mieszkańcy Myscowej – ci jednak mieli do pokonania jeszcze jeden taki bród znajdujący się o kilometr dalej w górę rzeki. Trwało to tak doputy – dopuki nie zbudowano drogi do Myscowej od strony Krempnej. A wszystkie te utrudnienia dla mieszkańców wiązały się ze wstrzymywaniem wszelkich inwestycji w tym rejonie, w związku mżonkami o planowanej budowie problematycznego zbiornika na Wisłoce.

Kąty – Wola.

No drugim brzegu Wisłoki mamy kolejny przysiółek Kątów – ten nazywa się Wola. Do przejścia pozostał już niecały kilometr. Droga prowadzi tu wzdłuż Wisłoki a zdecydowana większość domów znajduje się po wschodniej stronie tej drogi. Obok wielu nowozbudowanych domów zachowały się tu jeszcze stare, drewniane, z równie starymi drzewami owocowymi. Wśród nich widać chodzące kury, są też i bocianie gniazda. To miłe dla oka sielskie widoki – przypominające dawne czasy.

Podobnie nowe domy otoczone są małymi ogródkami, w których kwitnią pięknie drzewa owocowe i kwiaty na grządkach i rabatkach. Widać mieszkańcy dbają o obejścia.

Rozkwiecone sady.

Wkrótce dochodzimy pod most, na który musimy się wspiąć po betonowych schodkach. Wychodzimy w ten sposób na drogę krajową 992 i poboczem idziemy do miejsca gdzie czeka na nas samochód. Tak kończymy dzisiejszą wędrówkę.

Mapka z przebiegiem trasy.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

0 0 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Oborzysko. Więcej o obu Uroczyskach, kapliczce jak i o szlaku na Kamień nad Kątami pisałem w tej relacji […]

Paweł
Paweł
4 lat temu

Zdjęcia pooglądałem, zrelaksować się pomogły. W naturalny sposób słońcem doświetlone więc zachęcają aby w myślach przenieś się tam. Już i teraz!
Tekst przebrnąłem w odcinkach. Odpoczywając pomiędzy nimi. Tak łatwiej.
Czas pandemii ma zalety. Spowodował u Ciebie aktywność twórczą. Wysyp relacji tych na żywo i odświeżonych.
Odwiedzam tzw.blogi podróżnicze i w mym subiektywnym rankingu blogerskiej płodności twórczej w czasie COVID-19 jesteś w ścisłej czołówce.
Gdybym miał wybrać moje miejsce z tej twojej wędrówki, to byłby to mały zalew w Krempnej na Wisłoce.
Woda, góry, lasy miejsce gdzie można 'dychnąć sobie’ 🙂
Pozdrawiam.

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Paweł

@Paweł – wybór przedni☺️👍. Zalewik mały ale kajaczek można wypożyczyć i troszkę powiosłować. Krempna to serce Magurskiego Parku Narodowego. Wokół mnóstwo pięknych, zdrowych lasów więc powietrze znakomite. Dużo tu ścieżek i szlaków oraz ciekawych obiektów więc pospacerować można i przy okazji coś ciekawego zobaczyć. Krempna na szczęście jeszcze nie skomercjalizowana to i spokoju można tu doświadczyć. Polecam Muzeum MPN, ścieżkę edukacyjną wokół Kiczery, wyjście na Wysokie skąd można podziwiać bardzo piękne widoki a czasem nawet Tatry. Przy okazji odwiedzenie pięknie położonej, nieistniejącej wioski Żydowskie z pięknymi dwoma cmentarzami i cerkwiskiem. Także spacerek do pobliskiej Huty Krempskiej, gdzie można zobaczyć odchodzący… Czytaj więcej »