Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Rudawy Janowickie – „Szwajcarka”, Husyckie Skały, Góry Sokole (cz. II).

Niniejszy wpis jest kontynuacją relacji z wędrówki przez północne rejony sudeckiego pasma górskiego – Rudaw Janowickich. Przypomnę, że wędrówkę tą rozpoczęliśmy w Janowicach Wielkich skąd poszliśmy w górę doliny Janówki aby stamtąd wspiąć się do ruin zamku Bolczów, umiejscowionych na stoku Suchej Góry. Później wspięliśmy się na Lwią Górę mijając po drodze ciekawe w swoich kształtach skały i grupy skalne (m.in. Skalny Most i Piec). W szczytowych partiach Lwiej Góry penetrowaliśmy labirynty skalne i wspinaliśmy się na rozrzucone po szczycie formacje skalne Starościńskich Skał. Później zeszliśmy na przełęcz Karpnicką skąd udaliśmy się do schroniska PTTK „Szwajcarka”. Schronisko to – jako dobry punkt na krótki odpoczynek – okazało się naturalnym miejscem, gdzie przerwanie relacji z wędrówki byłoby najlogiczniejsze. Tak więc zrobiłem – dzieląc relację z tej wędrówki na dwie części.

Dalsza część wędrówki przebiegała już w północno-zachodniej części Rudaw Janowickich zwanych Górami Sokolimi czy też Sokolikami. Ze schroniska PTTK “Szwajcarka” poszliśmy do Husyckich Skał skąd weszliśmy na Krzyżną Górę. Po wdrapaniu się na na skalisty wierzchołek stożkowej góry z charakterystycznym metalowym krzyżem wróciliśmy do Husyckich Skał aby stamtąd wejść na kolejny szczyt Gór Sokolich – także stożkowy i stromy Sokolik. Tam również weszliśmy metalowymi, krętymi schodkami na skalistą turnię szczytową skąd podziwialiśmi widoki na okolicę. Z Sokolika udaliśmy się w stronę wioski Trzcińsko i zahaczając o jej południowe zabudowania, szeroką doliną rzeki Bóbr wrócimy do Janowic Wielkich.

Góry Sokole (niem. Fischbacher Forst) zwane też Sokolikami.

Zbudowane są z twardych górnokarbońskich a więc bardzo starych granitów karkonoskich, poprzetykanych żyłami aplitowymi i kwarcowymi.  Charakteryzują się one odosobnionymi szczytami mającymi kształt stożkowych kopców nie tworzących zwartego pasma. Ze szczytów i zboczy tych kopców wyrastają pojędyncze lub występujące w grupach skalne ostańce, powstałe w wyniku erozji. Dzięki temu góry te posiadają swoisty urok i są bardzo popularne wśród turystów pieszych oraz wspinaczy.

Najwyższymi i najbardziej znanymi szczytami Gór Sokolich są: Krzyżna Góra (654 m n.p.m.) i Sokolik (642 m n.p.m.). Nieco mniej znane i odwiedzane to: Browarówka (510 m n.p.m.), Rudzik (500 m n.p.m.), Łysa Góra czy też Buczek. Góry Sokole są północno-zachodnim przedłużeniem Rudaw Janowickich.  Od Gór Kaczawskich leżących na północy oddziela je dolina rzeki Bóbr. Na południu przechodzą we wzgórza Karpnickie a od zachodu opadaja w Kotlinę Jeleniogórską.

Po dotarciu do schroniska 'Szwajcarka” zatrzymujemy się na chwilę aby coś przekasić i nieco odpocząć.

Schronisko PTTK „Szwajcarka”.

Schronisko PTTK „Szwajcarka”

Położone jest ono u podnóża Krzyżnej Góry (654 m n.p.m.), na wysokości 520 m n.p.m. w Górach Sokolich. Drewniany budynek, w którym od początku lat 50-tych XX wieku mieści się schronisko PTTK powstał w 1823 roku. Zbudowano go na wzór budowli z Wyżyny Berneńskiej w Szwajcarii i nazwano Schweizerei (Szwajcarka). Jego pierwszym właścicielem był Wilhelm von Hohenzollern (1783-1851) brat króla Prus, Fryderyka Wilhelma III. Początkowo służył jako domek myśliwski i leśniczówka, mieścił też gabinet Wilhelma z ogromnym kominkiem w środku. Później, gdy Krzyżna Góra stała się modnym celem wycieczek przerobiono go na gościniec dla odwiedzających.

Po zakończeniu II wojny światowej budynek niszczał aż do początku lat 50-tych XX wieku, kiedy to jego włascicielem stało się PTTK. Obecnie jest on najstarszym budynkiem drewnianym, użytkowanym jako schronisko turystyczne w Polsce. Przy schronisku znajduje się ważny węzeł szlaków turystycznych – łączy się ich tutaj aż pięć. Obok rośnie kilkusetletnia lipa – Pomnik Przyrody.

Dalszą wędrówkę kontynuujemy wychodząc spod schroniska i kierując się na północ, wchodząc tym samym na oznakowaną ścieżkę. Po krótkim, niezbyt stromym podejściu dochodzimy do Husyckich Skał.

Husyckie Skały.

Tu kolejny raz pojawia się nazwa nawiązująca do Husytów. W 1434 roku, a więc w czasie wojen husyckich na niewielkim zamku zwanym Sokolec, który znajdował się na zboczu pod szczytem Krzyżnej Góry zwanej wtedy Sokolą Górą, ukrywali się Husyci. Podczas oblężenia i w wyniku zdrady zostali oni zmuszeni do opuszczenia zamku. Uciekając z niego w mroku nocy pomylili drogi i pospadali z owych skał w przepaść. Odtąd skały te nazywane są Husyckimi Skałami.

Skały te leżą u północno-wschodniego podnóża Krzyżnej Góry, przy rozwidleniu ścieżek. Są to wypiętrzenia skalne o wysokości do około 20 m, zbudowane z waryscyjskich granitów karkonoskich, poprzetykanych żyłami aplitów. Opadają one ku przełączce, oddzielającej je od Sokolika. Są dobrym punktem widokowym zabezpieczonym metalową barierką. Na szczytowej wierzchowinie jednej ze skał stoi głaz nazwany Kamieniem Blüchera z widocznymi śladami napisu w języku niemieckim. Kamień ten upamiętnia zwycięstwo feldmarszałka Gebharda Leberechta von Blüchera nad Napoleonem w bitwie pod Lipskiem w 1813 r. Na kamieniu tym wcześniej stała odlana z żeliwa figura orła zrywającego się do lotu ale po zawierusze wojennej stąd zniknęła. 

Husyckie Skały.

Podczas naszej wędrówki często pojawiają się nawiązania do wydarzeń historycznych związanych ruchem husyckim. Może warto więc w tym miejscu wspomnieć o tym czym był, skąd się wziął i jak się zakończył ten ruch.

Husytyzm.

Był on związany z czeskim duchownym, uczonym, filozofem, rektorem Uniwersytetu Praskiego a przede wszystkim reformatorem religijnym i bohaterem narodowym – Janem Husem.

Husowi nie podobało się to, że nauki kościelne nie znajdywały potwierdzenia w Piśmie Świętym, na które się powoływały. Opowiadał się m.in. przeciwko sprzedaży odpustów i potępiał bogactwo kleru katolickiego. Ponadto chciał umożliwić wiernym samodzielne studiowanie Pisma Świętego. Przełożył nawet Biblię na język czeski, aby mogła trafić do prostych ludzi. Jan Hus miał wielu zwolenników popierających potrzebę reformy kościoła. Powstał więc nowy ruch nazwany od jego nazwiska Husytyzmem.

To oczywiście nie mogło spodobać się władzom kościelnym w Rzymie w związku z czym w 1411 r. Jan Hus został ekskomunikowany przez papieża. Wtedy to z rzekomą pomocą przyszedł ówczesny król rzymski (wtedy jeszcze nie cesarz) Zygmunt Luksemburski wzywając Husa na sobór do Konstancji i gwarantując mu nietykalność. Niestety, Zygmunt nie dotrzymał słowa i Jan Hus został pojmany, uwięziony i oskarżony o herezję, po czym w 1415 r. został spalony na stosie. Czesi – rodacy Husa byli tym mocno oburzeni. W wyniku tych zdarzeń ruch, który początkowo był próbą zwrócenia uwagi na potrzebę reformy Kościoła rzymskokatolickiego w Europie, po spaleniu Husa na stosie przybrał formę rewolty wymierzonej przeciwko klerowi, papieżowi i cesarzowi Zygmuntowi Luksemburskiemu.

Husyckie Skały.

Przeciw Husytom zorganizowano cztery krucjaty i wszystkie one zakończyły się całkowitą klęską krzyżowców.

W latach 1417-1434 ruch ten podzielił się na kilka frakcji. Główną rolę odgrywały konkurujące ze sobą ale jednak wspólnie walczące przeciwko krucjatom, praskie skrzydło umiarkowane i radykalne skrzydło zwane Taborytami od ich siedziby mieszczącej się w Taborze.
Ruch obejmował swoim zasięgiem głównie Czechy chociaż jego idee promieniowały także na sąsiednie kraje. Czescy aktywiści podejmowali też akcje misyjne w ościennych krajach Europy. Sto lat później zaowocowało to po kolejną falą reformacji w Europie zapoczątkowaną przez Marcina Lutra.

W 1434 roku nauki głoszone przez umiarkowanych husytów uzyskały akceptację ze strony soboru powszechnego. W wyniku podpisania kompaktów praskich na terenie Królestwa Czech został utworzony Kościół utrakwistyczny, który istniał do 1627 roku.
Współcześnie husytyzm w swojej pierwotnej postaci nie istnieje, jednak jego idee przetrwały habsburską rekatolicyzację Czech. Do tych idei odwołują się niektóre Kościoły ewangelickie na świecie, zwłaszcza bracia morawscy i Ewangelicki Kościół Czesko-braterski.

Na rozdrożu przy Husyckich Skałach skręcamy ostro na południe i zaczynamy podejście pod Krzyżną Górę. Jest ono oznakowane czarnym kolorem.

Krzyżna Góra (Kreuzberg).

Ścieżka dość stromo wprowadza na wierzchowinę góry, na której znajdują się grupy potężnych skał granitowych. Na tych największych kilku wspinaczy działa już w ścianach. Dwie inne grupy u podnóża skał przygotowują się do wspinaczki. To miejsce jest wśród wspinaczy bardzo popularne i w sezonie prawie codziennie skały są przez nich oblegane.

Wspinacze na Krzyżnej Górze.

Popularne jest też wśród piechurów i zwyczajnych turystów, których też tu nie brakuje. Można powiedzieć, że jest tu tłoczno. Nie ma się czemu dziwić bo miejsce to jest naprawdę urocze.

Ciekawe formy skalne na Krzyżnej Górze przypominające jakieś dziwne postaci.

Mimo natłoku turystów zdjęcia, które robię staram się kadrować tak aby możliwie jak najmniejszą ilość przypadkowych osób ująć w swoich fotografiach. Czasem jednak warto jakąś osobę na zdjęciu przedstawić choćby po to aby ukazać skalę wielkości danego obiektu.

Krzyżna Góra to najwyższe wzniesienie Gór Sokolich osiągające wysokość 654 m n.p.m. Wcześniej góra ta nazywała się Falkenberg (Sokola Góra). Współczesna nazwa Krzyżna Góra (niem, Kreuzberg) pojawiła się dopiero po roku 1832, kiedy to Maria Anna Amalie von Hessen-Homburg, pani na zamku w Fischbach (dzisiejsze Karpniki), dla u­pam­ięt­nie­nia rocz­ni­cy u­ro­dzin swego mę­ża Wil­hel­ma von Ho­hen­zol­ler­na, nakazała umieścić na szczycie najwyższej skały żeliwny krzyż. Ważący 2 tony i wysoki na 21 stóp (ok. 7 m) krzyż wykonano w Królewskiej Odlewni w Gliwicach. Na krzyżu umieszczono sentencję w j. niemieckim o bło­gos­ła­wień­stwo dla Wil­hel­ma, je­go po­tom­nych i ca­łej do­li­ny. Poświęcenie krzyża miało miejsce 28 maja 1832 roku. W skale wykute są stopnie ułatwiające wejście na szczyt. Zarówno te stopnie jak i platforma widokowa zabezpieczone są stalowymi poręczami. Warto tu wejść dla wspaniałego widoku na Karkonosze, Kotlinę Jeleniogórską i jej okolice.

Widok z Krzyżnej Góry na Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórska.

Aby wejść na szczyt zwieńczony krzyżem musieliśmy odczekać kilkanaście minut tak, aby będący już tam wcześniej inni turyści z niego zeszli. Warto było odczekać bo widoki z nawiązką nam to wynagrodziły.

Nieopodal szczytowych grup skalnych Krzyżnej Góry w średnoiwieczu istniał zamek zwany Sokolec.

Relikty zamku Sololec  (Fal­ken­stein).

Do dziś niewiele śladów po nim pozostało gdyż w XV wieku został spalony a kilkadziesiąt lat później zniszczony całkowicie. To co można jeszcze odnaleźć to ślady murów, które trudno nawet nazwać ruinami. Znajdują się one nieco na północ od Zamkowej Skały, na opadającym grzbiecie.

Dokładna historia powstania zamku też nie do końca jest znana. Przypuszcza się, że ten niewielki zamek został zbudowany na początku XIII wieku z inicjatywy księcia Henryka Brodatego w miejscu średniowiecznego grodziska. Wg zachowanych dokumentów w 1369 roku należał do Clericusa Bolcze (właściciela pobliskiego zamku Bolczów). Później, w XIV i XV wieku należał do Hansa von Tschirn, początkowo wspierającego Husytów, który z czasem, wykorzystując sytuację wojenną dokonywał napadów rabunkowych. Aby zmyć z siebie winy zwabił do zamku a następnie zdradził Biedżycha ze Strażnicy, jednego z przywódców taborytów. Działo się to w czasie oblężenia zamku przez mieszczan świdnickich. W wyniku toczących się walk zamek mocno ucierpiał i spłonął w nocy z 11 na 12 sierpnia 1434 roku. Część uciekających w popłochu z zamku nocą Husytów pomyliła drogi i spadając ze skał nazwanych później husyckimi, poniosła śmierć. Później przez jakiś czas w ruinach zamku chronili się rabusie, którzy urządzili tu sobie swoją siedzibę.

Skały na północnym stoku Krzyżnej Góry.

Około roku 1470 ruiny zamku zostały ponownie zniszczone – tym razem przez węgierskie oddziały Macieja Korwina. W początkach XVI wieku król czeski Władysław II Jagiellończyk wydzierżawił klucz Sokolec Antonowi Schaffgotschowi z Chojnika. Po około stu latach rodzina Schaffgotshów wykupiła to co po zamku pozostało i stała się właścicielem tego terenu.

Z Krzyżnej Góry schodzimy tym samym szlakiem w stronę Husyckich Skał. Po dojściu tam kierujemy się na północ, obniżając się na przełączkę, po czym zaczynamy podejście na drugi pod względem wysokości szczyt Gór Sokolich – Sokolik. Poczatkowo łagodnie, później coraz stromiej. Stromiznę skutecznie łagodzą wygodne serpentyny dzięki czemu ludzie słabszej kondycji albo rodziny z małymi dziećmi mają ułatwione podejście na ten wyeksponowany szczyt.

Sokolik (Forst­berg).

To drugi co do wysokości szczyt Gór Sokolich. Podobnie jak na Krzyżnej Górze tak i tu znajdziemy nagromadzenie granitowych ostanców. Najbardziej znane i rzucające się w oczy to dwie bliźniacze, okazałe turnie. Osiągają one wysokości bezwzględne 642 m i 622 m.

Na wyższą z nich, tą zachodnią wejście ułatwiają kręte i wąskie schody metalowe oraz te wykute w skale, zabezpieczone solidnymi poręczami. Schody te, wg różnych źródeł zostały zamontowane tutaj w końcu XIX wieku.  Jedne z tych źródeł podają, że inicjatorem budowy schodów już w 1884 roku był właściciel Maciejowej – Carl Emil Becker, który ponadto zażyczył sobie aby na szczycie ustawić maszt a na nim umieszczać flagę z jego nazwiskiem. Inne źródła podają, że schody wykonała w 1885 roku turystyczna organizacja Riesengebirgsverein.

Barierki platformy widokowej i schody na Sokoliku Dużym.

Obie turnie, czyli Sokolika Dużego i Sokolika Małego łączyła też specjalna kładka, jednak nie przetrwała ona II wojny światowej. Niewiadomo kto ją zniszczył czy też zdemontował. Obecnie na Sokolika Małego można się wspiąć jedynie drogami wspinaczkowymi – co dla przecietnego turysty jest nieosiągalne.

Widok z platformy Sokolika Dużego na Krzyżną Górę.

W zwyczaju przedwojennych turystów odwiedzających rudawskie szczyty było wpisywanie się do specjalnych książek szczytowych umieszczanych w specjalnie do tego celu przygotowanych puszkach. 

Góry Kaczawskie i Dolina Bobru – poniżej Trzcińsko z charakterystycznym kościołem. Po lewej wspinacze na szczycie Sokolika Małego.

Także i na Sokoliku spotykamy mnóstwo turystów oraz sporo wspinaczy. Podobnie więc i tu musimy poczekać kilka minut aby wejść po tych, wyglądających już na zabytkowe schodach na również podobnie wyglądającą już platformę widokową. Również i stąd rozciągają się piękne i rozległe widoki na okolicę. W porównaniu z widokami z Krzyżej Góry mamy stąd nieco inne, szersze spojrzenie na północ i północny wschód, który poprzednio zasłaniał stożkowy Sokolik.

Widok z platformy Sokolika Dużego na na Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórską.
Widok na Góry Kaczawskie i Ołowiane – poniżej, w Dolinie Bobru Trzcińsko i Janowice Wielkie.

Na szczycie nie byliśmy długo bo dokuczał mocny wiatr, który ponadto utrudniał wykonanie zdjęć. Także i dlatego, że kolejni amatorzy pięknych widoków też czekali na swoją kolej. Cóż – takie są uroki bardzo popularnych miejsc.

Zejście z Sokolika i skrajem Trzcińska do Janowic Wielkich.

Będąc na szczycie Sokolika i oglądając panoramy warto pamiętać aby odszukać na zachodnim stoku sąsiedniej, Krzyżnej Góry wystającą ponad las, jedną z najpiękniejszych skał w Górach Sokolich. A jest nią niewątpliwie Jastrzębia Turnia – skała wysoka na około 50 metrów i kształtem swym przypominająca zrywającego się do lotu jastrzębia. Można ją też zobaczyć z prześwitów między drzewami schodząc z Sokolika szlakiem czerwonym w stronę przełączki. Poniżej prezentuję jej zdjęcie wykonane właśnie podczas schodzenia z Sokolika czerwonym szlakiem.

Jastrzębia Turnia na zachodnim stoku Krzyżnej Góry – widok ze szlaku na Sokolik.

Niestety – nie będziemy już szukać drogi do niej bo niewiele zostało nam czasu a musimy jeszcze dojść do Janowic Wielkich skąd musimy wrócić do Wrocławia.

Po zejściu do przełączki między Sokolikiem a Krzyżną Górą jeszcze raz podchodzimy do Husyckich Skał. Za nimi opuszczamy szlak skręcając w lewo, w nieoznakowaną, leśną dróżkę. Omijamy w ten sposób „Szwajcarkę” aby nieco skrócić drogę, po czym znów wchodzimy na szlak. Następnie przechodzimy przez las i szerokie łąki po czym znów skrótem przedzieramy się przez niewielki zagajnik.

Wkrótce osiągamy drogę łączącą Karpniki z Trzcińskiem. Aby dostać się do niej musimy pokonać płynący potok, który w dogodnym miejscu przeskakujemy. Dalej już podążamy drogą do pierwszych zabudowań Trzcińska. Do centrum tej wioski już nie skręcamy tylko idąc jej skrajem i mijając kilka zabudowań, wychodzimy na szeroką dolinę rzeki Bóbr.

Rzeka Bóbr w okolicach Trzcińska.

Przy drodze, po jej prawej stronie mijamy samotny krzyż. Zatrzymujemy się przy nim na chwilę – tu okazuje się, że został on wystawiony przez pierwszych, powojennych osadników, przesiedlonych tutaj zaraz po zakończeniu II wojny światowej z Kresów Wschodnich.

Przypomina o tym inskrypcja wyżłobiona na tablicy. Wcześniej, bo tuż po wojnie, wysiedlono stąd ludność narodowości niemieckiej. Wspominam tu o tym, ponieważ tak potoczyła się historia i należałoby pamiętać o skutkach tej strasznej wojny.

Rzeka Bóbr, wzdłuż której poprowadzona jest droga płynie tu dość wartko po kamienistym dnie. Świadczą o tym wystające ponad poziom wody skały i większe kamienie. Jest druga połowa maja, zieleń świeżutka i soczysta, płynąca obok rzeka szumi a ruch na drodze niewielki więc przyjemnie się idzie.

Rzeka Bóbr między Trzcińskiem a Janowicami Wielkimi.

Gdzieniegdzie jeszcze mijamy pojedyncze zabudowania należące do Trzcińska. Wkrótce dochodzimy do granicy miejscowości Janowice Wielkie skąd już niedaleko do miejsca, gdzie rano zostawiliśmy samochód. Tutaj zamykamy pętlę i kończymy dzisiejszą wędrówką.

Janowice Wielkie.

Pozostało nam jeszcze wrócić do Wrocławia i na koniec dzisiejszego dnia zjeść dobrą obiadokolację. Mateusz zaprosił mnie na nią do hinduskiej restauracji „Mango Mama” w centrum Wrocławia aby pokosztować tradycyjnych, hinduskich potraw. Okazało się to bardzo dobrym pomysłem bo hinduskie jedzenie bardzo przypadło nam gustu i bardzo smakowało.

Trasę w formie pętli z przebiegiem całej wędrówki przedstawia zdjęcie poniżej. Opis pierwszej części zaś można znaleźć pod tym linkiem.

Trasa całej wędrówki.

Zdjęcia, tekst i opracowanie – Antoni Noga.

0 0 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

6 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
WALDEK
WALDEK
3 lat temu

Lubię bloga. Nawet za cenę rozwleczonego tekstu jak Twój. Przy Twoich nieregularnych wpisach i braku powiadomień trudno mi o regularne odczyty Twoich wpisów ale zaglądam tu. FB na Freely nie przeczytam, a bloga tak. Na blogach jest kontent. Na Facebooku, Instagramie tylko szum ( a to widownia obecnie to PREFERUJE) Ewentualnie RSS czyta się przyjemnie ( przez Bloglovin). To tak z innej „beczki” dla wiedzących o czym piszę. Teraz wszystko musi być szybko, krótko, tylko zasygnalizowane, resztę co kogo interesuje na Googlach wyszpera. To wszystko może brzmi dosyć krytycznie ale tak nie jest.Ne krytykuję niczego. Zwracam tylko uwagę na naturę… Czytaj więcej »

Antoni Noga
3 lat temu
Reply to  WALDEK

Dziękuję Waldek, za komentarz i za to, że na bloga zaglądasz 😃 . Moje wpisy rzeczywiście nie są regularne bo czasu brakuje i weny też czasami … (mam wiele innych zainteresowań a także i codziennie obowiązki do spełnienia – tzw. życie). Dzięki, że mimo to zaglądasz tu i czekasz na kolejne wpisy. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o najnowszych artykułach, które będę tu publikował zachęcam do zapisania się do newslettera. A co do moich rozbudowanych tekstów – wyznaję zasadę, że jeśli coś robisz to rób to dobrze albo nie rób tego wcale.
Pozdrawiam ciepło.

Paweł
Paweł
3 lat temu

Serwus Tosiek! Tak sobie ubzdurałem, że w tekst tego wpisu wgłębię się będąc w miejscowości Pustkowie. Wg.mej skromnej oceny Ty lubisz pustkowia, a ja w Pustkowiu komentuje Twój tekst. I tu tzw.”zonk”;) Moje Pustkowie nie jest bezludne, a wręcz przeciwnie w wakacje, a i Twoje tym razem opisywane miejsca, że zacytuję Ciebie: „Mimo natłoku turystów …..” do bezludzia też daleko mają 🙂 Schronisko Szwajcarka znów moją uwagę przyciągłobo chociażby ze względu na miłe skojarzenia ze Szwajcarią. Co do reszty wpisu jak zawsze baaaardzo szczegółowy i wolny jakby trochnie na te szybkie czasy (to moja osobista opinia). Aleee jeżeli mogę podpowiedzieć,… Czytaj więcej »

Antoni
3 lat temu
Reply to  Paweł

@Paweł – odpowiem tu (także i Violi), że wędrówkę podzieliłem na dwie części dlatego, bo zdaję sobie sprawę, że moje teksty zawierają dużo informacji, są długie i dla przecięnego czytelnika niezbyt strawne.

Widzę, że Ty przyjemne łączysz z pożytecznym wykorzystując taką przerwę na łyczek lubianego napoju – BRAWO. Ponadto sprawiasz mi przyjemność nadzieją, że opis ten przydać Ci się może podczas ewentualnego przyjazdu w Rudawy Janowickie. Mój trud więc może być przez kogoś doceniony. Dziękuję 🙂 .

Viola
Viola
3 lat temu

Zaczynasz nudzić. 1dno dniową wycieczkę rozwlekasz w tekście na 2 części. Ogarnij się. W mycie na głowie też.
Z całym szacunkiem dla Ciebie….

Viola
Viola
3 lat temu
Reply to  Viola

W MYCCE na głowie miało być. Mój mąż takie stare elementy garderoby w szufladzie komody skrywa. SENTYMENT DO NICH TAM PRZECHOWUJE!!!