Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Grodzisko nad Łączkami Jagiellońskimi, Grabniak i Skałki Jagiellońskie

Na całkowicie zalesionym wzgórzu zwanym kiedyś Winną Górą, zamykającym od północy dolinę, w której leżą Łączki Jagiellońskie znajdowało się średniowieczne grodzisko. Strzegło ono granicy między Koroną a Rusią Halicką. Później powstało tu kamienne zamczysko strzegące szlaku handlowego. Do dziś poza śladami fos, przekopów i owalnego majdanu nic z niego nie zostało. Grzbiet tego stromego wzgórza ciągnie się dalej poprzez niewielkie siodło, w kierunku północno-zachodnim równolegle do prawego brzegu rzeki Wisłok. Ma on swoją kulminacje nazywaną Grabniak i sięgającą 362 m n.p.m. W miejscowości Łęki Strzyżowskie opada w dolinę Wisłoka i wpadającego do niego potoku Merla (zwanego też Rzepniczanką). Na północ od Grabniaka, za głębokim jarem i w mocno urozmaiconym geologicznie terenie, porozrzucane są formacje skalne o fantazyjnych kształtach. Są to wychodnie skalne zbudowane z twardego, odpornego na erozję piaskowca ciężkowickiego, nazywane tu Skałkami Jagiellońskimi. Trudno je znaleźć bo rozrzucone są chaotycznie w dość dużych odległościach od siebie. Dla utrudnienia teren, na którym się znajdują porośnięty jest gęstym, mieszanym lasem. Skałki te leżą w obrębie trójkąta między miejscowościami Łączki Jagiellońskie, Łęki Strzyżowskie i Pietrusza Wola, w zachodniej części Pogórza Dynowskiego.

W ubiegłym roku wybrałem się na rowerową przejażdżkę w zachodnią część Pogórza Dynowskiego. Przejeżdżając przez Pietruszą Wolę zaintrygowała mnie zauważona na mapie nazwa Skałki Jagiellońskie. Miały one znajdować się gdzieś na wzgórzu porośniętym gęstym lasem. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju formy skalne więc nabrałem ochoty aby i je też zobaczyć. W pogórzańskich lasach nie ma takich miejsc zbyt wiele, podobnie jak i w beskidzkich.

Jednak wtedy, podczas rowerowej przejażdżki nie miałem za wiele czasu aby szukać skałek po lasach, tym bardziej, że tych terenów nie znałem. Ponadto miałem z sobą rower, który mocno ograniczałby mi takie poszukiwania. Skoro tak, to zrodził mi się w głowie pomysł, żeby przyjechać tu kiedyś bez roweru i skałki te odszukać.

Taka okazja nadarzyła mi się zaraz na początku roku 2021 kiedy to miałem prywatną sprawę do załatwienia w Łękach Strzyżowskich. Przygotowując się do tego wyjazdu i przeglądając mapę tamtej okolicy zauważyłem inne ciekawe miejsce do spenetrowania. Było mim grodzisko zaznaczone na wzgórzu nad Łączkami Jagiellońskimi. Pomyślałem chwilę i już miałem zarys planu na spędzenie drugiego dnia po Nowym Roku, kiedy to musiałem jechać do Łęk Strzyżowskich. Przyjechałem tam w godzinach przedpołudniowych, załatwiłem to co miałem do zrobienia. Chłopaka, do którego przyjechałem zapytałem czy wie coś o tych skałkach albo czy wie gdzie ich szukać.? Nie umiał mi pomóc podobnie jak i kobieta, która z nim była. Wróciłem do samochodu i pojechałem na miejscowy cmentarz. Spotkałem tam starszego pana i po rozmowie z nim dowiedziałem się wystarczająco dużo aby zacząć swoje poszukiwania.

Przejście grzbietem Grabniaka.

Zostawiając samochód na przycmentarnym parkingu wyruszyłem w drogę. Początkowo dość łagodnie przez łąki doszedłem do granicy lasu aby potem już stromo zacząć podejście na grzbiet. Wkrótce las zmienił się w gęste, tarninowe zarośla, przez które bardzo ciężko się przedostać. Nie chcąc obchodzić tych zarośli bo nie wiedziałem jak długo się ciągną powoli przeciskam się przez te krzaki, uważając wszak na wszechobecne, ostre kolce. Po przeprawie przez krzaki tarniny znów wchodzę do zwykłego lasu aby po krótkim podejściu dotrzeć do grzbietu.

Lasy Pogórza Dynowskiego w jego zachodniej części. W tle Czarnówka nad Pietruszą Wolą.

Grzbietem tym biegnie gruntowa, leśna droga więc teraz już można normalnie i spokojnie iść. Tu skręcam w prawo i dochodzę do kulminacji tego grzbietu zwanej Grabniak (dawniej mówiło się też na to wzniesienie Zwierznik). Sam szczycik nie jest wysoki bo ma tylko 362 m n.p.m. a jego wysokość względem doliny Wisłoka wynosi ok. 120 metrów.

Leśna, grzbietowa droga poniżej Grabniaka.

Idąc dalej grzbietem w stronę południowo-wschodnią docieram do miejsca, gdzie od leśnej drogi odgałęzia się droga w lewo. Za tym odgałęzieniem grzbiet powoli zaczyna się obniżać a moja droga skręca nieco na południe. W obniżeniu staje się ona coraz bardziej błotnistą – czasem tego błota jest tak dużo, że aby przejść muszę schodzić z niej i przeciskać się między pniami drzew, uważając na płożące się między drzewami kłujące pędy jeżyn.

W poszukiwaniu śladów grodziska.

Przechodzę właśnie przez zawilgocone siodło oddzielające grzbiet Grabniaka od wzgórza, na którym według mapy zlokalizowane było grodzisko. Nieco dalej, w najniższym punkcie tego siodła dochodzę do skrzyżowanie leśnych dróg. Wybieram tą prowadzącą prosto.

Droga w stronę Łączek Jagiellońskich.

Nieco dalej droga skręca na południowy wschód i zaczyna się wznosić.

Po przejściu kilkuset metrów z prawej strony, za wysokimi drzewami majaczy bardzo stromy ale niezbyt długi wał ciągnący się w kierunku południowo-wschodnim.

W gębi lasu stromy wał, na końcu którego znajdowało się grodzisko średniowieczne nad Łączkami Jagiellońskimi.

Droga prowadzi równolegle do tego wału. Nieco dalej widzę wyraźną, głęboką wyrwę w tym wale a za nią wyraźne wzniesienie w formie chełmu. To z pewnością tu musi być szukane przeze mnie grodzisko.

Widok na grodzisko od strony północno-wschodniej.
Widok od południowego wschodu.

Podchodzę w jego stronę i docieram do miejsca gdzie od razu przychodzi mi na myśl, że bez wątpienia musiała to być głęboko przekopana fosa.

Wały i Fosa od południowej strony.

Wspinam się wyżej a tam ukazuje mi się szerokie wypłaszczenie. Obecnie to miejsce porośnięte jest drzewami ale mimo to można się domyśleć, że tu musiał znajdować się majdan. Obchodzę go dookoła. Jego obrys ma kształt zbliżony do czworokąta o bardzo zaokrąglonych rogach. Z pewnością można by uznać, że jest to okręg o średnicy około 50 metrów.

Porośnięty drzewami majdan grodziska.

Grodzisko nad Łączkami Jagiellońskimi – położenie.

Stanowisko, na którym usytuowane było grodzisko znajduje się na wzgórzu oddalonym nieco ponad kilometr na północ od centrum (czyli dziś kościoła) Łączek Jagiellońskich.

Plan grodziska w Łączkach Jagiellońskich wg Juliusza Marszałka.

Samo wzgórze z natury swojej jest już obronne. Zbocza z dwóch stron są bardzo strome. Obronność południowej strony została wzmocniona wałem i głęboką fosą. Po przeciwnej stronie zaś wykonano głęboki przekop oddzielający bardzo stromy grzbiet wzgórza od właściwego grodziska. Z obrzeży majdanu widoczne są ślady wału i fosy.

Jak przedstawiało się położenie w terenie tego grodziska można zobaczyć na załączonym, schematycznym planie wykonanym przez Juliusza Marszałka, autora książki „Katalog zamczysk i grodzisk w Karpatach”.

Fosa.

Bardzo wyraźnie grodzisko takie jak to można obejrzeć w technologii LIDAR, wykorzystującej metodę pomiaru odległości poprzez oświetlanie celu światłem laserowym i pomiar odbicia za pomocą specjalnego czujnika.

Zdjęcie lotnicze położenia w terenie grodziska wykonane w technologii LIDAR.

Lidar jest bardzo przydatny np. w archeologii do bezinwazyjnego wyszukiwania i weryfikacji stanowisk i obiektów archeologicznych. Pozwala wykrywać obiekty niewidoczne na terenach zalesionych i ukryte pod powierzchnią gleby czy piasku albo pod pokrywą roślinności.

Jeden z najwybitniejszych polskich archeologów prof. Andrzej Żaki wykonywał tu w 1951 roku prace sondażowe. Podczas prac odkryto grubą warstwę kulturową i liczne fragmenty ceramiki z XIV-XV wieku. Od tamtego czasu nie wykonywano tu żadnych badań i w związku z tym nie bardzo wiadomo kiedy to grodzisko powstało.

Domniemania o historii grodziska i zamku.

Tereny podgórskie i górskie w czasach wczesnego średniowiecza pokrywała karpacka puszcza. Jedynie wzdłuż karpackich rzek istniały możliwości przemieszczania się i to właśnie w dolinach rzecznych zakładano pierwsze osady. W okresie od XII do połowy lat 40-tych XIV wieku granica między Polską i Rusią Halicką ustabilizowała się mniej więcej wzdłuż linii Wisłoka i mogła przebiegać szczytowymi partiami długich pasm Pogórza Dynowskiego tzn. Pasmem Jazowej i Czarnówki oraz Pasmem Królewskiej Góry. Granica ta mogła ulegać „korektom” w wyniku wypadów zbrojnych książąt polskich i ruskich. Tej granicy mogły strzec istniejące wtedy grodziska, czy zamczyska począwszy od Mymonia (Besko nad Wisłokiem) poprzez grodzisko na Kamieńcu nad Odrzykoniem, nad Łączkami Jagiellońskimi, w Twierdzy k/Frysztaka i nad Przełomem Wisłoka nazywanym Bramą Frysztacką na wzgórzu między Kobylem a Jazową (pod linkiem znaleźć można opis tego grodziska).

Przekop od północno-zachodniej strony.

Uważa się, że w XIV – XV wieku, tzn. po przyłączeniu tych ziem przez Kazimierza Wlk. do Korony na miejscu grodzisk powstawały kamienne, rycerskie zamczyska. Tereny te bowiem straciły swój przygraniczny charakter i za sprawą polityki prowadzonej przez króla Kazimierza Wlk. zaczęły rozwijać się gospodarczo. Prowadzono akcję osiedleńczą, zakładano wsie i miasta, a wcześniej istniejące osady lokowano na nowo. Szybciej rozwijał się też funkcjonujący tu wcześniej handel. Tego wszystkiego musiały strzec powstające też zamki budowane przez zasłużonych dla króla przedstawicieli rodów rycerskich. Często budowano je na terenach wcześniej istniejących grodzisk. Na opisywanym przeze mnie terenie przebiegał ważny szlak handlowy (ruski) prowadzący z Dębicy przez Krosno i Sanok na wschód oraz drugi (węgierski) przez Duklę na południe Europy. Istnienie więc takich zamków strzegących szlaków było koniecznością.

Obwałowanie i stromizny zachodniej strony.

Związki Władysława II Jagieły z tym rejonem.

Przeglądając mapy tej okolicy zastanawiają nazwy nawiązujące do Jagiellonów a więc dynastii królewskiego rodu władającego Polską w latach 1386-1572. Jest tych nazw kilka:

  • miejscowość Łączki Jagiellońskie.
  • Skałki Jagiellońskie na wzgórzach między Pietruszą Wolą, Łękami Strzyżowskimi i Łączkami Jagiellońskimi.
  • ponad 500 letni dąb bezszypułkowy Jagiellon rosnący obok dawnej, pięknej cerkwi w sąsiedniej miejscowości Rzepnik. Wcześniej rósł obok niego drugi, bliźniaczy dąb, który jednak schorowany i próchniejący przewrócił się i został ścięty. Zachował się jego pień. Obwód Jagiellona w pierśnicy wynosi 580 cm i od 1997, kiedy to dokonano jego konserwacji, uznany został za Pomnik Przyrody.
  • nieistniejący już zamek według podań nazywany zamkiem Jagiełły. Zbudowano go na Winnej Górze nad Łączkami Jagiellońskimi, w miejscu wcześniejszego grodziska, prawdopodobnie na przełomie wieków XIV – XV. Coś w tym musi być na rzeczy bo sam Władysław Jagiełło bywał w tych okolicach wielokrotnie. Gościł też na zamku biorąc udział w polowaniach na grubego zwierza. Pamiętajmy, że w tamtych czasach tereny te porastała karpacka puszcza.
Grzbiet sąsiedniego wzgórza odchodzącego na północny zachód.

Władysław II Jagiełło w 1396 roku za zasługi w obronie Wilna przed Krzyżakami nadał istniejący już nad Odrzykoniem (zwanym wtedy Frembergiem) zamek Kamieniec rycerzowi Klemensowi z Moskorzewa. Klemens zamek ów rozbudował i przyjął nazwisko Kamieniecki. Wraz z zamkiem dostał on w posiadanie rozległe ziemie i sąsiednie wioski m.in. Łączki Jagiellońskie nad Wisłokiem. Władysław Jagiełło w tamtych czasach nadał Krosnu i Sanokowi wiele przywilejów. W sanockim kościele, 2 maja 1417 r. poślubił on swoją trzecią żonę, Elżbietę Granowską z Pilczy. Po jego śmierci na sanockim zamku mieszkała przez 26 lat jego czwarta żona Zofia (Sonka) Holszańska.

Zamek na Winnej Górze w Łączkach Jagiellońskich.

Wracając do zamku w Łączkach Jagiellońskich – nie wiadomo, bo nie zachowały się pisane źródła, kto ten zamek zbudował. Należał do rodu Pełków, ówczesnych właścicieli Łączek Jagiellońskich. Pewne jest, że przetrwał do drugiej połowy XVII wieku, a właściwie do 16 marca 1657 roku, kiedy został zniszczony podczas najazdu na Rzeczpospolitą wojsk węgierskich Jerzego Rakoczego. Od tamtego czasu nie podniósł się już z ruin. Kamienie z tego zamku posłużyły do budowy kościoła w Łączkach Jagiellońskich wzniesionego w latach 1748-1750 i murów go otaczających. Wykorzystano je wtedy prawie wszystkie, resztę pewno wyzbierali okoliczni chłopi albo pochłonęła je ziemia a teren zarósł lasem – do dziś nic się tu nie zachowało.

W drodze do Skałek Jagiellońskich.

Sporo czasu zajęło mi penetrowanie terenu po grodzisku i zamku. Obszedłem majdan dookoła, spenetrowałem fosy i pozostałości po wałach. Byłem za fosą na sąsiednim grzbiecie i mimo tego, że nie było śniegu nie znalazłem tu żadnych materialnych śladów.

Widok na majdan grodziska z grzbietu sąsiedniego wzgórza.

Widziałem tylko poukładane gałęzie, widać ktoś zbierał tu chrust na rozpałkę czy może na opał.

Aby dojść w okolice, gdzie znajdują się skałki i odszukać je w lesie, muszę się wrócić w okolice Grabniaka. Skracam sobie trochę drogę kierując się na przełaj bezpośrednio do leśnej drogi schodząc stromym zboczem z grzbietu. Drogą tą idę na północ w kierunku Garbniaka.

Zaraz za jego kulminacją skręcam na wschód w odchodzącą boczną drogę. Po chwili droga ta zaczyna się obniżać w dość głębokie siodło. Mijam to siodło, teren znów zaczyna się wznosić a droga skręca na północ.

Idę dalej wypatrując skał bo powinny już znajdować się gdzieś w tej okolicy.

Skałki Jagiellońskie – położenie.

Skałki Jagiellońskie to grupa rozrzuconych na zalesionych wzgórzach, położonych między Pietruszą Wolą, Łękami Strzyżowskimi i Łączkami Jagiellońskimi skał zbudowanych z piaskowców ciężkowickich. To odporne na erozję twarde, gruboławicowe i zlepieńcowe piaskowce spojone iłami o szarożółtej barwie. Te wzgórza leżą w zachodniej części Pogórza Dynowskiego i oddzielone są od Pasma Jazowskiego doliną potoku Merla (zwanego też Rzepniczanką). Cały ten teren leży w obrębie rozległego Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego. Park ten z kolei rozciąga się począwszy od Pasma Klonowej Góry na Pogórzu Strzyżowskim i poprzez Bramą Frysztacką z Przełomem Wisłoka przechodzi na Pogórze Dynowskie by tam ciągnąć się Pasmami: Jazowskim, Królewskiej Góry i Suchej Góry aż do doliny Stobnicy. Na północ od Pasma Suchej Góry w obręb parku wchodzą jeszcze Pasmo Czarnego Działu i Pasmo Brzeżanki oraz oczywiście obniżenia śródgórskie i doliny licznych potoków.

Jedną z licznych atrakcji tego parku są występujące tu gdzieniegdzie zgrupowania skałek i wychodni skalnych o nierzadko fantastycznych kształtach. Najciekawsze z nich to skały w rezerwacie Herby, opisywane tutaj Skałki Jagiellońskie nad Pietruszą Wolą, skały na zamku Kamieniec, słynne „Prządki” i Sokoli Grzbiet nad Czarnorzekami. Ponadto „Zaginione Skałki” nad Kombornią (które opisywałem wcześniej tutaj ) i „Konfederatka” oraz „Maczuga” nad Wolą Komborską.

Skałki Jagiellońskie.

Rozrzucone są w mieszanym lesie na mocno urozmaiconym terenie pojedynczo lub w skupiskach oddalonych od siebie więc trzeba poświęcić trochę czasu aby je znaleźć.

Nie ma żadnych oznakowanych ścieżek prowadzących do nich. Cztery skupiska tych skałek mają swoje umowne nazwy wywodzące się od gatunków drzew rosnących w ich okolicy. A więc mamy tu Skały Bukowe, Dębowe, Jarzębinowe i Brzozowe. Niektóre z tych skał doskonale nadają się do wspinania (W internecie można znaleźć informacje o wytyczonych drogach wspinaczkowych o różnych trudnościach. W środowisku wspinaczy niektóre skały i drogi wytyczone na nich też mają swoje nazwy).

Pierwsza ze skał na jaką się natknąłem znajduje się na prawo od drogi prowadzącej niewielkim grzbietem. Trudno ją było wypatrzeć bo znajduje się ona na stromej skarpie zasłoniętej drzewami.

Czasem aby dojrzeć skałę należy obrócić się do tyłu…

Widoczna staje się dopiero po jej minięciu i odwróceniu się do tyłu. Aby znaleźć kolejne dwie musiałem zejść z grzbietu w obniżenie i tam ich szukać. O tej porze roku łatwiej szukać czegokolwiek w lesie bo nie ma liści na drzewach.

Leśne spotkania.

Podczas poszukiwań spotkałem parę miejscowych spacerowiczów z małym pieskiem. Po rozmowie okazało się, że są małżeństwem i mieszkają w okolicy. Sympatyczny pan wyraził chęć doprowadzenia mnie do kolejnych skałek a, że jego żona była już zmęczona i chciała wracać do domu – więc poszła z pieskiem a my poszliśmy szukać skałek.

Podczas rozmowy opowiadał mi jak to kilkanaście lat temu przyjechali tu studenci zbierać materiały do jakiejś pracy dyplomowej. Mówił też o młodych wspinaczach, którzy kilka lat temu byli się tu wspinać bo niektóre z tych skałek całkiem nieźle się do wspinania nadają. Zaprowadził mnie do skały, przy której już byłem wcześniej a potem poszliśmy do takich, których jeszcze nie widziałem a samemu trudno byłoby mi do nich trafić.

Mapa nie jest na tyle dokładna i nie wskazuje położenia tych skał ani tego ile ich tu jest.

Niewątpliwie i tak do wszystkich nie dotarłem ale ważne, że część z nich zobaczyłem. Ostatnia, przy której byliśmy miała u podstawy sporą jamę osmoloną dymem a przy niej drewniane ławy i stoliczek.

Mój napotkany przewodnik opowiadał, że jego młodszy znajomy te „mebelki” zrobił i ustawił je tu kilka lat temu, zaś miejscowi przychodzą czasem upiec sobie kiełbasę na ognisku. Skała ta znajduje się na dnie stromego jaru i trudno ją z góry wypatrzeć, zwłaszcza w porach roku, gdy liście są na drzewach. Sam pewno bym jej nie znalazł.

Pora była już wracać bo dzień krótki i słońce wkrótce zajdzie. Podczas powrotu spotkaliśmy dwóch kolegów tego pana, który oprowadzał mnie po lesie. Porozmawialiśmy chwilę i dowiedziałem się, że jeden z nich – ten młodszy – był wykonawcą tych piknikowych „mebelków”. Po tym krótkim spotkaniu poszliśmy w stronę Pietruszej Woli.

Stoki wzgórza nad Pietruszą Wolą.

Po dojściu do rozdroża podziękowałem mu za towarzystwo i pomoc. Pożegnaliśmy się składając sobie noworoczne życzenia i każdy poszedł w swoją stronę. On do żony, do domu a ja do Łęk Strzyżowskich wskazaną przez niego drogą. Schodząc ze wzgórza towarzyszyły mi widoki na Pasmo Jazowskie z górującym nad Pietruszą Wolą najwyższym szczytem tego pasma – Czarnówką (492 m n.p.m.).

Widok na zabudowania Pietruszej Woli i na Czarnówkę w paśmie Jazowej. Pogórze Dynowskie.
Zabudowania Pietruszej Woli.

Łęki Strzyżowskie.

Po zejściu do asfaltowej drogi, gdzieś na wysokości przysiółka Łęk Strzyżowskich zwanego Zawada, kieruję się na zachód, w stronę Łęk Strzyżowskich.

Łęki Strzyżowskie – budynek na skraju wsi.

Wchodzę na teren wsi, mijam kilka zabudowań i dalej, na zakręcie, po prawej stronie drogi mam rozległy, ogrodzony i zadrzewiony teren. Na starej ogrodzeniowej siatce wisi tabliczka informująca, że jest to zabytkowy park. Za wysokimi drzewami stoi ładny, zadbany, dawny szlachecki dworek.

Zespół dworsko-parkowy w Łękach Strzyżowskich

Ten murowany, żółty budynek kryty czerwonym dachem, stoi tu od drugiej połowy XIX wieku.

Łęki Strzyżowskie – dawny dwór szlachecki rodziny Lesikowskich.

Wcześniej, do roku 1800 w Łękach istniał drewniany dworek, wtedy to spłonął w wielkim pożarze wraz z zabudowaniami i kościołem. Następny dworek także spalił się w połowie XIX wieku. Kolejni właściciele majątku – rodzina Rogoyskich odbudowała dwór aby, po kilkudziesięciu latach sprzedać go Józefowi Lesikowskiemu. To on zbudował obecny, murowany dwór a jego rodzina mieszkała tu do wybuchu II wojny światowej, kiedy to zajęli go Niemcy. W czasie okupacji mieściła się w nim szkoła szybowcowa a na stokach sąsiedniego wzniesienia Winnica odbywały się szkolenia młodych adeptów lotnictwa.

Duży, 3 hektarowy park dworski założono po pożarze w 1800 roku więc najstarsze, rosnące tu drzewa mają ponad 200 lat. Rosną tu m.in. okazy tulipanowców.

Park dworski.

Po II wojnie światowej dwór znacjonalizowano. W latach 60-tych XX wieku dwór z parkiem należał do przedsiębiorstwa z Mielca, które organizowało tu obozy i kolonie dla dzieci swych pracowników. Później, w 1989 roku dwór przeszedł na własność gminy Wojaszówka. W roku 1997 odkupiła go rodzina Mendelowskich. Dzięki dużym nakładom odremontowali oni niszczejący budynek inwestując w niego sporo pieniędzy i pracy. Po dwunastu latach za kwotę 950 tyś. złotych dwór z parkiem odkupiła gmina Wojaszówka. Planuje się tu teraz zaadoptować budynek dworski na potrzeby rehabilitacji a obok niego ma powstać oddzielny, parterowy pawilon, w którym mieściłby się dom spokojnej starości dla mieszkańców gminy Wojaszówka. Oczywiście – jak by nie było – za unijne środki…

Zabytkowy zespół parkowo-dworski i … bateria opróżnionych butelek.

Kilka zdań o historii wsi.

Łęki Strzyżowskie w średniowieczu nazywały się Łękami Wielkimi i z pobliskimi Łączkami tworzyły jedną wieś. Należały wtedy do Klemensa z Moskorzewa. Parafia istniała tu już w 1397 r. więc wieś musiała być starsza. W połowie XVI wieku Kamienieccy zbudowali drewniany kościół w miejscu starego. W czasach kiedy właścicielem wsi był Andrzej Sapieha połączono parafie w Łękach i Łączkach w jedną całość. Później od 1625 r. wieś była własnością, Tarnowskich, następnie Giebułtowskich. W połowie XIX wieku od Giełbutowskich wieś zakupiła Aleksandra Rogoyska. Ostatnimi właścicielami Łęk, aż do II wojny światowej była rodzina Lesikowskich.

Podczas zaboru austriackiego w 1785 roku władze zmieniły status kościoła z parafialnego na filialny. Przeniosły też siedzibę parafii do Łączek, gdzie zbudowano nowy duży kościół murowany z wykorzystaniem kamienia ze zniszczonego zamku. 3 maja 1800 roku we dworze wybuchł wielki pożar. Spłonął wtedy dwór, kościół i wszystkie budynki plebańskie, stajnie i gumna. Ocalała stara rezydencja plebańska.

Po pożarze kościoła msze odbywały się w drewnianej kaplicy p.w. Podwyższenia Krzyża Św. Wewnątrz kaplicy znajdowała się cenna statua Piety – Matki Bożej Bolesnej. W wyniku konserwacji tej gotyckiej rzeźby przeprowadzonej w 1985 roku w Krośnie ustalono, że pochodzi ona z lat 70-tych XIV wieku i ma bardzo wielką wartość historyczną. Niszczejącą, drewniana kaplice rozebrano w 1900 roku, kiedy to zaczęła się budowa nowej murowanej kaplicy. Tą nową budowano głównie ze składek mieszkańców i datków rodaków z Ameryki. Później kaplicę rozbudowano w stylu neogotyckim i przemianowano na kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Bolesnej.

Łęki Strzyżowskie – kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Wyraźnie widoczna kaplica do której później dobudowano duża nawę przekształcając ją kościół.

Od 1983 roku Łęki Strzyżowskie ponownie zostały parafią.

Powrót.

Naprzeciw parku, po drugiej stronie drogi widoczne są stoki wzniesienia Winnica, które jest przedłużeniem północnego ramienia Grabniaka. To na tym wzgórzu podczas wojny odbywały się szkolenia niemieckich szybowników.

Niedaleko skrzyżowania dróg na podwórku jednego z domostw stoi stara młockarnia. Dzisiaj powinna stać w jakimś muzeum lub w skansenie. Większość młodych ludzi nie wie do czego taka maszyna służyła. Dzisiejsza młodzież chyba nawet nigdy czegoś takiego nie widziała. Służyła ona jeszcze do lat 70-tych XX wieku do młócenia zboża, jeszcze przed erą kombajnów.

Młockarnia.

Obok kościoła, na skraju rozległego parkingu niedaleko skrzyżowania dróg stoi betonowy pomnik poświęcony pamięci ,,Poległym w I Wojnie Światowej”.

Łęki Strzyżowskie. Pomnik – „Poległym w I Wojnie Światowej”.

I to już praktycznie wszystko co w Łękach Strzyżowskich jest do zobaczenia. Wieś ciągnie się jeszcze dalej na północ w stronę Kobyla i Frysztaka, ja jednak muszę wracać przez jej południową część. Pozostało mi do przejścia nieco ponad kilometr wzdłuż drogi, by później podejść jeszcze na cmentarne wzgórze nad wsią. To tam, przy cmentarzu zostawiłem swój samochód. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, pora więc wracać do domu. Warto też spojrzeć na Pasmo Magury Wątkowskiej majaczące na horyzoncie.

Widok ze wzgórza cmentarnego – w tle Pasmo Magury Wątkowskiej Beskidu Niskiego.

A tak przebytą drogę zarejestrował LocusMap.

Zapis trasy.

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

Źródła: Internet, Wikipedia oraz Wydanie z rękopisu Stanisława Tomkowicza „Inwentarz zabytków powiatu Jasielskiego”.

5 3 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Daniel Gałuszka
1 rok temu

Panie Antoni, Najpierw mała uwaga – przysiółek Zawada jest częścią Pietruszej Woli, nie Łęk Strzyżowskich. Tutaj Rzepniczanka stanowi granicę 🙂 A propos przysiółków. To są okolice z których się wywodzę (obecnie poza Polską), a dopiero z tej relacji dowiaduję się, skąd pochodzi nazwa przysiółka w którym mieszkałem – Podźwierznik (oficjalnie według Wiki), albo Podwieźnik (jak do tej pory mówią miejscowi). Nigdy nie słyszałem o wcześniejszej nazwie Grabniaka. Dziękuję również za wiele innych ciekawych informacji. Chylę czoła 🙂 Domyślam się, kogo Pan spotkał po drodze, a z tą „ogniskową” skałą mam mnóstwo świetnych wspomnień. Mniej więcej w latach 2000-2010 to miejsce… Czytaj więcej »

P9015888.JPG
Zygmunt Waza
Zygmunt Waza
1 rok temu

Z tą młockarnia to nie tak do końca w latach 90 były jeszcze używane. Żniwa to był rytuał , spotkanie rodzinne, sasiedzkie przy pracy , święto plonów.

Leokadia
Leokadia
3 lat temu

Dobry wieczór,
bardzo ciekawy opis moich okolic i jeszcze piękniejsze zdjęcia. Zazwyczaj tak jest, że miejsce, w którym mieszkamy całe życie nie wydaje nam się na co dzień piękne. Dzięki Pana relacji ponownie sobie uzmysłowiłam w jak uroczym miejscu dane mi było się urodzić i mieszkać. Mam tylko jedną zagadkę – w Łączkach nikt nie mówił i nie mówi Grabniak tylko Grabnik – może to nazwa potoczna. Dziękuję za relację i życzę wielu ciekawych penetracji. Pozdrawiam: Leokadia Mazurkiewicz

Antoni Noga
3 lat temu
Reply to  Leokadia

Dziękuję za komentarz i cieszę się, że moja relacja z odwiedzin Pani rodzinnych stron spowodowała taką – dla mnie – miłą reakcję. Często słyszy się takie powiedzenie: „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie” … Myślę, że to powiedzenie jest bardzo prawdziwe i ciągle na czasie. M.in. na swoim blogu takie i podobne miejsca z bliskich mi okolic staram się przedstawiać potencjalnym czytelnikom. Co do nazwy Grabniak – taką znalazłem w dostępnej literaturze i na mapie tej okolicy. Podczas rozmowy ze spotkanymi miejscowymi ludźmi nikt mnie nie poprawił. Ale dobrze wiedzieć, że na to wzgórze powinno mówić… Czytaj więcej »

Szeleszcz
Szeleszcz
4 lat temu

Antoni!
Na zdjęcia ze świeżym śniegiem z podkarpackch 'zadupi’ zajrzałem, a tutaj …., …. i kamieni kupa 😉
Zima Ci zbrzydła, czy jak? Od kilku lat takiej śnieżnej i utrzymującej się zimki nie było wszak.

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Szeleszcz

Szeleszcz – Gdzieżby zima mi zbrzydła. Przy kamieni kupach byłem na samym początku roku, kiedy śniegu jeszcze nie było. Później spadło go tyle (i wciąż dosypuje), że na nartach biegam sobie średnio co drugi dzień niedaleko od domu – ale o tym pisać nie warto 😉 Gdy braknie mi śniegu w okolicy to pojadę sobie gdzieś w góry, tak ekonomiczniej – dzień też będzie dłuższy… Pozdrawiam 🙂 .

Paweł
Paweł
4 lat temu

Dzikie, zielone i ciekawe te skałki prezentujesz.
Tak po trosze wybudzają me wspomnienie skałek z piaskowca istebniańskiego , zlokalizowane u podnóża Ścieszków Gronia w Łysinie (Beskid Mały).
Twą determinację i przedzieranie się przez zarośla w poszukiwaniu ŚLADÓW grodziska lepiej zrozumieć pozwala mi mój ubiegłoroczny osobisty „wychył” gdy będąc w Bochotnicy pozostałości zamku Esterki zapragnąłem jak nigdy(!) zobaczyć.
Drogę na skróty przez las wybrałem, wszechobecne komary cięły okrutnie.
Z naszej dwójki do celu dotarłem tylko ja. Zobaczyłem to co pozostało po twierdzy.
Nie zadaję już innym pytania: „poco tam lazłeś”?
Zrozumiałem innych;)

Antoni Noga
4 lat temu
Reply to  Paweł

Cieszę się Paweł, że osobiście przeżyłeś takie doświadczenie – zawsze to o jednego, zadającego pytania typu „po co tam lazłeś?”, mniej 😉 Zrozumieć innych – to wydaje się takie trudne – a jednak możliwe. Dziękuję. A skałki zielone, bo stacjonarne, więc mchem porośnięte … bo tylko toczące się kamienie mchem nie porastają – jak śpiewał w swoim nieśmiertelnym bluesie „Rollin 'Stone” Muddy Waters. Zresztą od tego bluesa słynna grupa The Rolling Stones wzięła swoją nazwę. I też mchem „chłopaki” – mimo, że już pół wieku grają – nie porastają! Taki to fenomen rock and rolla! Jeszcze co do kamieni – Sporo mamy… Czytaj więcej »

Last edited 4 lat temu by Antoni Noga