Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Garb Warzycki – Golesz i Podzamcze.

Na północ od Jasła, powyżej rzeki Wisłoki rozciąga się długi, zalesiony wał wzgórz. Jest to tzw. Garb Warzycki, który stanowi północną granicę Kotliny Jasielskiej. To bardzo ciekawy, urozmaicony przyrodniczo i o bogatej historii rejon Ziemi Jasielskiej. W zachodniej część tego zalesionego garbu, na wierzchołku stromego wzniesienia, powyżej doliny rzecznej znajdowało się grodzisko wczesnośredniowieczne. Później, w średniowieczu wznosił się tu zamek zwany Golesz. Strzegł on ważnego szlaku kupieckiego, biegnącego wzdłuż rzeki Wisłoki z północy na południe Europy. Po burzliwych wydarzeniach historycznych popadł w ruinę i nie przetrwał do naszych czasów. Tereny po nielicznych pozostałościach po zamku (bo ruiny to za dużo powiedziane) oraz wokół zamkowego wzgórza, stanowią dziś rezerwat przyrody. Jest to rezerwat przyrody nieożywionej i wziął nazwę od tego zamku. Poniżej stromego wzgórza znajduje się miejsce zwane Podzamcze a w jego okolicy ciekawy i malowniczy wodospadzik na niewielkim potoku.

Głównym celem kolejnej mojej wycieczki w teren są pozostałości po tym zamku, jednak nie jest to cel sam w sobie. Jak podczas każdej wędrówki, tak i tym razem zawsze po drodze odwiedzam inne, równie ciekawe – chociaż czasem mniej ważne i mniej znane – miejsca. Jak zwykle, tak i tym razem samochód, którym przyjeżdżam zostawiam w dogodnym i bezpiecznym miejscu. Miejsce to znalazłem kilkaset metrów od opuszczonego budynku dawnej, znanej w okolicy restauracji. Nazywała się ona “Podzamcze”.

Dziś wędrówkę rozpocznę od miejsca pamiętającego czasy ostatniej wojny, czasy naznaczone przez hitlerowskich nazistów ludzką tragedią. Znajduje się ono w lesie, niedaleko od drogi przebiegającej przez przysiółek Krajowic – Podzamcze. Tym miejscem jest mogiła zbiorowa u podnóża zalesionego wzgórza. Dochodzę do niego zabłoconą, rozjeżdżoną przez ciężki sprzęt i traktory leśną drogą. Do niedawna trwała tu wycinka drzew co wyraźnie daje się odczuć. Łatwiejsze i bardziej uczęszczane bo oznakowane i oporęczowane dojście zaczyna się od placu, gdzie składowane jest drewno. Ja jednak wybieram drogę na skróty i wychodzę nieco powyżej, skąd mam ładny widok na mogiłę.Oporęczowana ścieżka prowadząca do mogiły zbiorowej w krajowickim lesie.

Widok na mogiłę zbiorową w krajowickim lesie.

Mogiła zbiorowa w lesie.

Mogiła zbiorowa z tablicą pomnikową i starą kamienną płytą.

Obecnie mogiła ta jest zadbana, otoczona ogrodzeniem ze stalowych rur pomalowanych na czarno. Sama mogiła, jaki teren wokół wybrukowane są betonową kostką. Obok umieszczono tablicę informacyjną z napisami w j. polskim i angielskim. Z tablicy dowiadujemy się, że w nieodległych Kołaczycach i, w trochę dalej leżącym Brzostku, w 1941 r. powstały getta. Zgromadzono w nich ludność żydowską z okolicznych miejscowości. Po likwidacji getta w Brzostku ludność żydowską przewieziono do Kołaczyc. Następnie przetransportowano tutaj ludność żydowską z tych gett i tego samego dnia zamordowano. Inskrypcja na starej, zachowanej, kamiennej tablicy informuje, że 12. 08. 1942 roku zginęło tu 260 osób. Dowiadujemy się też, że nową czarną tablicę pomnikową zaprojektował brzostecki oddział Jewish Haritage Projeck (na niej inskrypcje w j. hebrajskim i polskim), a odbudowę mogiły przeprowadzono w 2012 roku. Wspomnianą kamienną tablicę w trakcie odbudowy mogiły umieszczono w centrum, w pozycji leżącej, tuż pod tablicą pomnikową.

Zabłoconą po niedawnych opadach deszczu, leśną drogą zaczynam podejście do drogi prowadzącej do grzbietu. Już na wypłaszczonym grzbiecie Garbu Warzyckiego, gdzie rozgałęziają się drogi leśne, skręcam w tą biegnącą na wschód aby po przejściu kilkuset metrów dojść do kolejnej atrakcji. Jest nią niewątpliwie kurhan sprzed 4300 lat a więc z przełomu epoki kamienia i epoki brązu. Jest to kurhan ludność tzw. kultury ceramiki sznurowej. W 1988 roku, w wyniku przeprowadzonych tu badań archeologicznych, natrafiono na jedną z największych, znalezionych w podobnych kurhanach ilość artefaktów.

Ogrodzony kurhan ludności ceramiki sznurowej kurhan sprzed 4300 lat.
Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej sprzed 4300 lat. Stan z grudnia 2019 r.

Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej.

Nazwa ta wywodzi się od zdobień naczyń glinianych wykonywanych odciskami sznura. Z tablicy można odczytać, że była to ludność, której główną podstawą utrzymania się było wypasanie stad bydła, kóz i owiec oraz koczowniczy tryb życia. Jednak najnowsze znaleziska na terenach występowania ludności tej kultury, głównie w południowych i żyznych rejonach, temu zaprzeczają. Obecnie uważa się, że ludność ta prowadziła osiadły tryb życia i zajmowała się rolnictwem. Nie mnie o tym rozstrzygać. Pewne jest, że kurhany takie jak ten były kopcami ziemnymi o średnicy ok. 10-12 m i wysokości do 5 m. Zmarłych chowano w pozycji embrionalnej – mężczyzn na prawym a kobiety na lewym boku. W grobach znajdowano odpowiednio – broń w męskich i różne naczynia, puchary, amfory i ozdoby w żeńskich. Obok jam grobowych znajdowano szczątki zwierząt składanych w ofierze. Kurhany takie jak ten lokowano na najwyższych miejscach w okolicy aby były widoczne z daleka i stanowiły punkty orientacyjne w terenie.

kurhan w lesie Garbu Warzyckiego otoczony
Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej sprzed 4300 lat.

Ten konkretny kurhan miał 10 m średnicy i odkryto w nim jamę grobową 190/120 cm ukierunkowaną wzdłuż linii wschód – zachód. Znaleziono tu ok. 180 cennych artefaktów (wyrobów głównie z krzemienia i rogowców) oraz wiele fragmentów naczyń, w tym 8 szczątków z rejonów zakarpackich (dzisiejsza Słowacja). Świadczyło to o wzajemnych kontaktach miedzy tymi ludami. Watro tu dodać, że w odległości ok. 7 km (w środkowej części Garbu Warzyckiego), w lesie na terenie wsi Bierówka znajdują się dwa podobne ale większe kurhany. Obecnie kurhan ten i jego otoczenie wygląda dobrze – w lutym 2017 roku, gdy tu wtedy byłem, tak niestety to nie wyglądało.

Grzbietem Garbu Warzyckiego do rezerwatu “Golesz”.

Wracam do skrzyżowania dróg leśnych i stamtąd kieruję się w zachodnią stronę idąc dalej grzbietowym odcinkiem leśnej drogi. Mijam węzeł szlaków konnych, których jest tu jeszcze kilka w okolicy.

Grzbietem Garbu Warzyckiego (albo jak inni mówią – grzbietem Wzgórz nad Warzycami – bo i taką nazwą określa się te wzgórza) przebiega też odcinek spacerowego szlaku gminnego znakowany na czerwono. Szlak ten zaczyna się w miejscowości Przybówka w dolinie rzeki Wisłok i przez Krajowice i Trzcinicę dociera do Święcan. Jego długość wynosi 55 km.

Kałuża na leśnej drodze
Jedna z leśnych dróg Garbu Warzyckiego

Wyznakowany był on dawno temu i dzisiaj trudno dopatrzeć się jego znaków, bo od tamtej pory nie był odnawiany. Trzeba tu po prostu iść grzbietem i nie zbaczać w żadne odgałęziające się drogi leśne, których tu nie brakuje.

Rozgałęzienie drogi leśnej prowadzącej grzbietem Garbu Warzyckiego.
Rozstaje dróg leśnych.

W ten sposób bez problemu dotrzemy do czerwonej tablicy z napisem Rezerwat Golesz (niedawno wstawionej tu nowej gdyż stara prosiła się już o wymianę).

Dotarłem więc do północnej granicy rezerwatu.

Rezerwat “Golesz”

Wiekowe graby na szczycie Golesza.
Wychodnie piaskowca ciężkowickiego w rezerwacie Golesz.
Ostańce skalne w rezerwacie “Golesz”.