Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Garb Warzycki – Golesz i Podzamcze.

Na północ od Jasła, powyżej rzeki Wisłoki rozciąga się długi, zalesiony wał wzgórz. Jest to tzw. Garb Warzycki, który stanowi północną granicę Kotliny Jasielskiej. To bardzo ciekawy, urozmaicony przyrodniczo i o bogatej historii rejon Ziemi Jasielskiej. W zachodniej część tego zalesionego garbu, na wierzchołku stromego wzniesienia, powyżej doliny rzecznej znajdowało się grodzisko wczesnośredniowieczne. Później, w średniowieczu wznosił się tu zamek zwany Golesz. Strzegł on ważnego szlaku kupieckiego, biegnącego wzdłuż rzeki Wisłoki z północy na południe Europy. Po burzliwych wydarzeniach historycznych popadł w ruinę i nie przetrwał do naszych czasów. Tereny po nielicznych pozostałościach po zamku (bo ruiny to za dużo powiedziane) oraz wokół zamkowego wzgórza, stanowią dziś rezerwat przyrody. Jest to rezerwat przyrody nieożywionej i wziął nazwę od tego zamku. Poniżej stromego wzgórza znajduje się miejsce zwane Podzamcze a w jego okolicy ciekawy i malowniczy wodospadzik na niewielkim potoku.

Głównym celem kolejnej mojej wycieczki w teren są pozostałości po tym zamku, jednak nie jest to cel sam w sobie. Jak podczas każdej wędrówki, tak i tym razem zawsze po drodze odwiedzam inne, równie ciekawe – chociaż czasem mniej ważne i mniej znane – miejsca. Jak zwykle, tak i tym razem samochód, którym przyjeżdżam zostawiam w dogodnym i bezpiecznym miejscu. Miejsce to znalazłem kilkaset metrów od opuszczonego budynku dawnej, znanej w okolicy restauracji. Nazywała się ona „Podzamcze”.

Dziś wędrówkę rozpocznę od miejsca pamiętającego czasy ostatniej wojny, czasy naznaczone przez hitlerowskich nazistów ludzką tragedią. Znajduje się ono w lesie, niedaleko od drogi przebiegającej przez przysiółek Krajowic – Podzamcze. Tym miejscem jest mogiła zbiorowa u podnóża zalesionego wzgórza. Dochodzę do niego zabłoconą, rozjeżdżoną przez ciężki sprzęt i traktory leśną drogą. Do niedawna trwała tu wycinka drzew co wyraźnie daje się odczuć. Łatwiejsze i bardziej uczęszczane bo oznakowane i oporęczowane dojście zaczyna się od placu, gdzie składowane jest drewno. Ja jednak wybieram drogę na skróty i wychodzę nieco powyżej, skąd mam ładny widok na mogiłę.Oporęczowana ścieżka prowadząca do mogiły zbiorowej w krajowickim lesie.

Widok na mogiłę zbiorową w krajowickim lesie.

Mogiła zbiorowa w lesie.

Mogiła zbiorowa z tablicą pomnikową i starą kamienną płytą.

Obecnie mogiła ta jest zadbana, otoczona ogrodzeniem ze stalowych rur pomalowanych na czarno. Sama mogiła, jaki teren wokół wybrukowane są betonową kostką. Obok umieszczono tablicę informacyjną z napisami w j. polskim i angielskim. Z tablicy dowiadujemy się, że w nieodległych Kołaczycach i, w trochę dalej leżącym Brzostku, w 1941 r. powstały getta. Zgromadzono w nich ludność żydowską z okolicznych miejscowości. Po likwidacji getta w Brzostku ludność żydowską przewieziono do Kołaczyc. Następnie przetransportowano tutaj ludność żydowską z tych gett i tego samego dnia zamordowano. Inskrypcja na starej, zachowanej, kamiennej tablicy informuje, że 12. 08. 1942 roku zginęło tu 260 osób. Dowiadujemy się też, że nową czarną tablicę pomnikową zaprojektował brzostecki oddział Jewish Haritage Projeck (na niej inskrypcje w j. hebrajskim i polskim), a odbudowę mogiły przeprowadzono w 2012 roku. Wspomnianą kamienną tablicę w trakcie odbudowy mogiły umieszczono w centrum, w pozycji leżącej, tuż pod tablicą pomnikową.

Zabłoconą po niedawnych opadach deszczu, leśną drogą zaczynam podejście do drogi prowadzącej do grzbietu. Już na wypłaszczonym grzbiecie Garbu Warzyckiego, gdzie rozgałęziają się drogi leśne, skręcam w tą biegnącą na wschód aby po przejściu kilkuset metrów dojść do kolejnej atrakcji. Jest nią niewątpliwie kurhan sprzed 4300 lat a więc z przełomu epoki kamienia i epoki brązu. Jest to kurhan ludność tzw. kultury ceramiki sznurowej. W 1988 roku, w wyniku przeprowadzonych tu badań archeologicznych, natrafiono na jedną z największych, znalezionych w podobnych kurhanach ilość artefaktów.

Ogrodzony kurhan ludności ceramiki sznurowej kurhan sprzed 4300 lat.
Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej sprzed 4300 lat. Stan z grudnia 2019 r.

Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej.

Nazwa ta wywodzi się od zdobień naczyń glinianych wykonywanych odciskami sznura. Z tablicy można odczytać, że była to ludność, której główną podstawą utrzymania się było wypasanie stad bydła, kóz i owiec oraz koczowniczy tryb życia. Jednak najnowsze znaleziska na terenach występowania ludności tej kultury, głównie w południowych i żyznych rejonach, temu zaprzeczają. Obecnie uważa się, że ludność ta prowadziła osiadły tryb życia i zajmowała się rolnictwem. Nie mnie o tym rozstrzygać. Pewne jest, że kurhany takie jak ten były kopcami ziemnymi o średnicy ok. 10-12 m i wysokości do 5 m. Zmarłych chowano w pozycji embrionalnej – mężczyzn na prawym a kobiety na lewym boku. W grobach znajdowano odpowiednio – broń w męskich i różne naczynia, puchary, amfory i ozdoby w żeńskich. Obok jam grobowych znajdowano szczątki zwierząt składanych w ofierze. Kurhany takie jak ten lokowano na najwyższych miejscach w okolicy aby były widoczne z daleka i stanowiły punkty orientacyjne w terenie.

kurhan w lesie Garbu Warzyckiego otoczony
Kurhan ludności kultury ceramiki sznurowej sprzed 4300 lat.

Ten konkretny kurhan miał 10 m średnicy i odkryto w nim jamę grobową 190/120 cm ukierunkowaną wzdłuż linii wschód – zachód. Znaleziono tu ok. 180 cennych artefaktów (wyrobów głównie z krzemienia i rogowców) oraz wiele fragmentów naczyń, w tym 8 szczątków z rejonów zakarpackich (dzisiejsza Słowacja). Świadczyło to o wzajemnych kontaktach miedzy tymi ludami. Watro tu dodać, że w odległości ok. 7 km (w środkowej części Garbu Warzyckiego), w lesie na terenie wsi Bierówka znajdują się dwa podobne ale większe kurhany. Obecnie kurhan ten i jego otoczenie wygląda dobrze – w lutym 2017 roku, gdy tu wtedy byłem, tak niestety to nie wyglądało.

Grzbietem Garbu Warzyckiego do rezerwatu „Golesz”.

Wracam do skrzyżowania dróg leśnych i stamtąd kieruję się w zachodnią stronę idąc dalej grzbietowym odcinkiem leśnej drogi. Mijam węzeł szlaków konnych, których jest tu jeszcze kilka w okolicy.

Grzbietem Garbu Warzyckiego (albo jak inni mówią – grzbietem Wzgórz nad Warzycami – bo i taką nazwą określa się te wzgórza) przebiega też odcinek spacerowego szlaku gminnego znakowany na czerwono. Szlak ten zaczyna się w miejscowości Przybówka w dolinie rzeki Wisłok i przez Krajowice i Trzcinicę dociera do Święcan. Jego długość wynosi 55 km.

Kałuża na leśnej drodze
Jedna z leśnych dróg Garbu Warzyckiego

Wyznakowany był on dawno temu i dzisiaj trudno dopatrzeć się jego znaków, bo od tamtej pory nie był odnawiany. Trzeba tu po prostu iść grzbietem i nie zbaczać w żadne odgałęziające się drogi leśne, których tu nie brakuje.

Rozgałęzienie drogi leśnej prowadzącej grzbietem Garbu Warzyckiego.
Rozstaje dróg leśnych.

W ten sposób bez problemu dotrzemy do czerwonej tablicy z napisem Rezerwat Golesz (niedawno wstawionej tu nowej gdyż stara prosiła się już o wymianę).

Dotarłem więc do północnej granicy rezerwatu.

Rezerwat „Golesz”

Wiekowe graby na szczycie Golesza.
Wychodnie piaskowca ciężkowickiego w rezerwacie Golesz.
Ostańce skalne w rezerwacie „Golesz”.
Ściana skalna w rezerwacie „Golesz”.

Jest to rezerwat przyrody nieożywionej, który powołano do życia w roku 2000. Ochronie podlegają liczne tu wychodnie piaskowca ciężkowickiego. Rozrzucone są one na mocno urozmaiconym terenie, który pokrywa las grądowy bogaty w przeróżne gatunki roślin runa leśnego i podszycia. Chroni się tu także tereny grodziska wczesnośredniowiecznego oraz resztki ruin średniowiecznego zamczyska. Występują to zwierzęta charakterystyczna dla lasów karpackich a więc jelenie, sarny, dziki, lisy, borsuki. Bardzo bogata jest też awifauna (stwierdzono występowanie 160 gatunków ptaków w tym 102 gatunki gnieżdżące się w okolicznych lasach). Spotkać tu też można rzadkie już gatunki gadów i płazów jak np. żmiję zygzakowatą, padalca zwyczajnego, salamandrę plamistą i kumaka górskiego, ropuchę. Z pospolitszych występują tutaj zaskrońce, żaby, traszki i jaszczurki.

Przy wspomnianej tablicy, na pniu drzewa zachował się znak szlaku więc wiadomo, gdzie dalej pójść. Skręcam więc na południe aby dojść do miejsca gdzie znajduje się wzgórze zamkowe. Po przejściu kilkuset metrów wśród drzew wyłania się bardzo stromy stożek wzgórza.

Północny, niższy stożek wierzchołka wzgórza, na którym znajdowała się okrągła, północna baszta zamku Golesz.

Golesz

Fosa pod wzgórzem zamkowym.
Golesz. Fragmenty restaurowanych murów zamkowych.

To szczyt stromego wzgórza osiągający wysokość 320 m n.p.m. Opada on w dolinę Wisłoki przy prawym (orograficznie) jej brzegu. Znajduje się w zachodniej części Garbu Warzyckiego, a ten z kolei stanowi południowy kraniec Pogórza Strzyżowskiego. Charakteryzuje się ostrym stożkowatym kształtem i dużą ilością występujących tu wychodni skalnych (tzw. ostańców). Przybierają one fantastyczne, niezwykle oryginalne kształty i porozrzucane są na niewielkim obszarze porośniętym lasem grądowym. Tworzą ciasne labirynty często porozdzielane wąskimi przejściami, korytarzami albo leżące pojedynczo na bogato urzeźbionych i nierzadko bardzo stromych zboczach. Nie ma się więc czemu dziwić, że w takim trudnym do sforsowania miejscu, powstało już we wczesnym średniowieczu obronne grodzisko. Jak wyglądało? Można sobie tylko uruchomić wyobraźnie …

Grodzisko wczesnośredniowieczne.

Ze szczytu Golesz rozciąga się widok na grzbiet główny Garbu Warzyckiego.
Widok na grzbiet główny Garbu Warzyckiego ze szczytu Golesz.

Schody wykute w „kultowej” skale wprowadzają na ścięty wierzchołek …

... w którym w wydrążonym otworze zbierała się woda gośćcowa. (w tle rekonstruowane mury zamku)

Golesz z racji swego położenia nad zwężającą się dolina rzeczną, która stanowiła naturalny trakt komunikacyjny, doskonale nadawał się na założenie grodu. Już we wczesnym średniowieczu znajdowało się tu grodzisko ale nie jest pewne kiedy dokładnie powstało. Przypuszcza się, że jego początki sięgały XI wieku kiedy to rozwijano system obrony dolin rzecznych. Jak wiadomo w tamtych czasach jedynymi szlakami komunikacyjnymi przez tereny puszczańskie były doliny rzek. Przebiegały nimi szlaki do karpackich przełęczy a przez nie zaś można się było dostać na południe Europy. Dolinami tymi prowadzono również kolonizacje nowych terenów.

Nie wiemy jak było dokładnie ale pewne jest, że grodzisko należało do rodu Bogoriów a później, w końcu XIII wieku do klasztoru tynieckiego (świadczy o tym przywilej Leszka Czarnego z 1288 roku). W 1319 r. spór między Jakubem Bogorią a Benedyktynami z Tyńca rozstrzygał sam król Władysław Łokietek. Gród przechodził z rąk do rąk by w końcu zostać przy Benedyktynach. Po perturbacjach związanych z prawami do grodu w końcu to Benedyktyni z Tyńca zostali jego włodarzami.

Ruiny zamczyska Golesz.

W XIV wieku ziemno-drewniany gród zastąpili zamkiem z kamienia łamanego. Pełnił on rolę siedziby starosty jasielskiego (w początku XV wieku starostą jasielskim był rycerz spod Grunwaldu – Zyndram z Maszkowic herbu Słońce). Zamek był też siedzibą sądu leńskiego oraz centrum administracyjnym rozległych dóbr klasztornych a także miejscem zbornym rycerstwa. Bronił tych terenów przed atakami i wielokrotnie był oblegany. Podczas najazdu wojsk węgierskich Macieja Korwina w 1474 roku mocno ucierpiał tak więc konieczna była odbudowa. Pełnił później swe funkcję aż do XVII wieku. Wtedy to, w 1657 roku najazd na ziemie południowej Rzeczpospolitej siedmiogrodzkiego księcia Jerzego Rakoczego II położył kres jego roli. Został mocno zniszczony i spalony tak, że odbudowa okazała się niemożliwa więc popadł w ruinę. Nigdy już nie został odbudowany, a jego pozostałości wraz z upływającym czasem coraz bardziej niszczały. Tak więc do dzisiejszych czasów prawie nic z ruin tych nie zostało.

Trwają prace konserwatorskie przy ruinach zamku Golesz z XIV-XVII wieku.

Obecnie od kilku już lat trwają prace konserwatorskie, które finansowane są przez Stowarzyszenie Miłośników Kołaczyc. Mają one objąć rekonstrukcję fragmentów murów obwodowych powyżej poziomu terenu, podciągnięciu wieży bramnej do wys. 1,5 m. oraz wykonanie części baszty północnej. Zakończenie tych prac planowane jest na rok 2022.

Żanotówka.

Warto tu przypomnieć inną historię związaną z ruinami zamku Golesz: otóż w pobliskim Nawsiu Kołaczyckim od 1800 roku przedsiębiorca francuski Achilles Jehannotte prowadził fabrykę tkacką. Był to jak na owe czasy bardzo nowoczesny i wydajny zakład zatrudniający ponad 540 osób. Głównie produkowano tu tzw. bieliznę stołową a więc obrusy, serwety i tego typu asortyment, głównie z perkalu. Jehannotte prowadził też własną farbiarnię. Wybudował w Nawsiu piękny dwór a na terenie wokół ruin zamku Golesz z jego inicjatywy powstał piękny park wypoczynkowy i zwierzyniec. Niestety duża konkurencja, nieprzychylność władz austriackich i spadek popytu spowodowały, że Achilles Jehannotte w 1827 roku fabrykę i pozostałe swoje dobra wystawił na licytację. Po jego śmierci fabryka nadal funkcjonowała jeszcze przez kilkadziesiąt lat ale już nie z takim rozmachem. Na pamiątkę Achillesa Jehannotte’a park wokół Golesza miejscowa ludność jeszcze przez kilka pokoleń nazywała Żanotówką. Do dzisiejszych czasów nazwa ta jednak nie przetrwała.

Ścieżka w rezerwacie Golesz.
Zachodnia granica rezerwatu „Golesz”.

Urokliwe i tajemnicze jest to miejsce. Najlepiej przyjść tu w okresie kiedy drzewa pozbawione są liści – wtedy po prostu więcej ciekawostek można dostrzec w terenie. Nieważne czy to wczesną wiosną, późną jesienią czy też zimą (zwłaszcza, że zimy bywają coraz częściej bezśnieżne ;( ). Latem i wczesną jesienią nie polecam bo za dużo liści, które wiele przesłaniają – chociaż … też ma to swój urok – bywa bardziej romantycznie ;).

Niedaleko od wzgórza zamkowego, po jego zachodniej stronie, za jarem niewielkiego potoku znajduje się kolejne interesujące miejsce związane z historią. Tym razem chodzi o wydarzenia z czasów I Wojny Światowej. Z miejsca, w którym jestem najlepiej tam dotrzeć wracając do szlaku gminnego i iść nim do grzbietu a następnie kierować się na zachód po czym, zgodnie ze znakami skręcić na południe. Dotrzemy w ten sposób do cmentarza z I Wojny Światowej obchodząc wspomniany, głęboki jar potoku.

Cmentarz nr 36 – Podzamcze

Widok od tyłu na pomnik centralny cmentarza nr 36 - Podzamcze.
Cmentarz nr 36 – Podzamcze (Jasło) zaprojektowany przez Johanna Jägera. Pochowano tu żołnierzy poległych w dniach 6-10 maja 1915 r. podczas drugiej fazy „Operacji Gorlickiej”.

Usytuowany jest ten cmentarz na południowym stoku wzgórza i posiada formę tarasową. Otoczony jest murkiem kamiennym, który nakryto betonowym daszkiem. Murek ten opada schodkowo w dół zbocza a w górnym jego odcinku umieszczono na nim ogrodzenie wykonane z metalowych prętów. Cmentarz ten należy do Okręgu Cmentarnego nr II – Jasło, którego głównym projektantem był. inż. por. Johann Jäger. Pochowani są tu żołnierze polegli w dniach 6-10 maja 1915 r. podczas drugiej fazy „Operacji Gorlickiej”.

Pochowano tu też żołnierzy ekshumowanych 31.03.1931r. z cmentarza nr 37 - Krajowice, najprawdopodobniej na żądanie właściciela pobliskiego folwarku w Krajowicach..
Tu, w tylnej części cmentarza, za pomnikiem pochowano ekshumowanych żołnierzy z cmentarza nr 37 – Krajowice.
Pomnik centralny cmentarza wojennego nr 39 = Podzamcze z widocznym, niedawno dodanym krzyżem wykonanym z naboi.
Pomnik centyralny cmentarza nr 36 – Podzamcze.

Pochowano tu też żołnierzy ekshumowanych 31.03.1931r. z nieodległego stąd (ok. 1 km.) cmentarza nr 37 – Krajowice. Powodem ekshumacji było życzenie wpływowego właściciela pobliskiego folwarku w Krajowicach. Jedynym śladem po cmentarzu w tamtym miejscu pozostał pomnik centralny z umieszczoną później na nim kapliczką skrzynkową. Znajduje się obecnie na posesji prywatnej.

Krzyż wykonany z naboi karabinowych – jest tu od niedawna.

Watro dodać, że w chwili obecnej na pomniku centralnym cmentarza nr 36 umieszczony został niedawno ciekawy krzyż wykonany z naboi karabinowych. W czerwcu 2018 roku jeszcze go tam nie było.

Widok na tarasowy układ cmentarza.
Fragment cmentarza.
Betonowy drogowskaz do cmentarza nr 36 – Podzamcze.

O tym ilu i z jakich armii oraz pułków i, w ilu grobach pochowano tutaj – można zapoznać się pod tym linkiem.

Od wielu lat otoczenie cmentarza zarasta las zasłaniając piękny widok na dolinę Wisłoki, w której położone jest Jasło. Także widok na Pogórze Jasielskie i Beskid Niski. Jednak podczas schodzenia niżej można podejść na otwarty teren poniżej lasu skąd widok taki, jednak nieco mniej rozległy, się nam otwiera.

Przysiółek Podzamcze.

Po wyjściu z lasu ścieżką wśród zarastających krzakami i drzewami pól dochodzę do pierwszych zabudowań. Schodzę niżej do drogi asfaltowej i tą drogą docieram do drogi krajowej nr 73. Stoi tu charakterystyczny, betonowy drogowskaz cmentarza nr 36 – Podzamcze. Z prawej strony tej drogi, nad Wisłoka znajduje się oczyszczalnia ścieków. Po przejściu około 400 metrów, by dojść do Podzamcza, skręcam w lewo, w starą drogę wznoszącą się lekko pod górę. Jeszcze w latach 70-tych XX wieku była ona odcinkiem drogi krajowej, prowadzącej z Pilzna do Jasła. Ze względu na częste tu osuwiska i zabudowany teren zbudowano nowy odcinek drogi, który poprowadzono kilkaset metrów poniżej. Od tego czasu ruch na tej starej drodze znacząco się zmniejszył i służy ona obecnie głównie mieszkańcom Podzamcza. Między nowo wybudowanymi domami można jeszcze natknąć się na kilka starych, drewnianych domów z tradycyjnymi, wiejskimi ogródkami.

Kapliczka przydrożna z 1912 roku w przydomowym ogródku.

W przydomowym ogródku jednego z takich domów stoi ładna kapliczka z 1912 roku.

Wspomnienie restauracji „Podzamcze”.

Starszym mieszkańcom Jasła i okolic nazwa Podzamcze kojarzy się z restauracją, która od lat 60-tych, aż do późnych 80-tych XX wieku, działała tutaj i tak się właśnie nazywała. Odbywały się w niej liczne imprezy, dancingi itp. Była też pięknie położona u podnóża wzgórza z ruinami zamku. Na skraju lasu, na specjalnie wyciętych w opadającym terenie tarasach, znajdował się ogród piwny. Do dziś widoczne są owe tarasy i betonowe cokoły stolików.

Budynek, w którym znajdowała się restauracja „Podzamcze”.

Tętniło tu towarzyskie życie… Dziś budynek po tej restauracji stoi opuszczony, niszczeje i straszy. Podobnie jak otaczający go teren, który wtórnie zarasta krzakami i dziczeje. Wystawione to wszystko jest na sprzedaż ale zainteresowanych nim inwestorów jak do tej pory brak.

Wodospad nad Podzamczem.

Nieopodal od budynku po nieczynnej restauracji, kilkaset metrów w kierunku północnym, znajduje się urokliwe i romantyczne miejsce. Jest nim wodospad, który utworzył się na niewielkim potoku, wypadałoby więc jeszcze podejść tam i go zobaczyć.

Podzamcze – wodospadzik na niewielkim potoku.

Potok mający swoje źródło w górnej części jaru między wzgórzem zamkowym a grzbietem Garbu Warzyckiego, spływając w dół natrafia tu na półkę skalną. Woda spada z wysokości nieco ponad dwóch i pół metra. Półka skalna utworzyła się w wyniku osunięcia się tu płyty piaskowca ciężkowickiego. Bardzo malownicze i ciekawe jest otoczenie tego wodospadziku. W wyniku erozji i spływającej wody utworzyły się fantazyjne kształty skał. Powstały też dwie niewielkie pieczary.

Bardzo strome zbocza otaczają to miejsce ale mimo to warto wspiąć się wyżej by spojrzeć na otoczenie z innej perspektywy.

Wodospad nad Podzamczem to ostatni etap mojej dzisiejszej wędrówki. Stąd już niewielki dystans został mi do przejścia więc idę ścieżką wzdłuż potoku docierając do drogi.

Na koniec przedstawiam przebieg wędrówki zarejestrowany przez aplikacje LocusMap:

Zdjęcia, tekst i opracowanie – Antoni Noga.

4 4 votes
Article Rating

Powiązane zdjęcia:

Subscribe
Powiadom o
guest

6 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
Paweł
5 lat temu

Co z bazą noclegową w tym rejonie, rejonach, które przedstawiasz? Gastronomia wnioskując z obrazka, który dodałeś „leży”. Te dwa tematy mogłyby by być cenne dla potencjalnych turystów chcących poznać te tereny. Widziane oczami piszącego blog są dodatkową, przydatną informacją.

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Paweł

Paweł – nie jest to przewodnik typu „Pascal” czy inny „Michelin” gdzie takich informacji mnóstwo … i nie mam też takich ambicji, żeby polecać miejsca noclegowe czy gastronomiczne. Dziś w necie można sporo znaleźć na ten temat. Poza tym sam idąc gdziekolwiek nigdy nie żywię się w restauracjach czy barach bo też nie mam na to czasu. Wystarczy mi to co z sobą niosę w plecaku. Pozdrawiam.

Paweł
Paweł
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Miałem na myśli zadowolonych z Twojego bloga, którzy zechcą odwiedzić tereny Anthonego i przy planowaniu wypadu w te rejony będą mieć TAKIE wskazówki. Co polecone to nie to samo co wyszukane w internecie dlatego napisałem „widziane oczami”. Myślę jednak, że Twoje „nie mam też takich ambicji” wyjaśniają wiele i na szlak: polecania i reklamowania TAKICH miejsc na Twoim blogu już nie wchodzimy 🙂

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Paweł

Powiem tak – jeśli spotykam miejsce gdzie można zjeść coś lokalnego to wtedy wstępuje i próbuję, bo warto! Obiecuję, że takie „jadełko” będę polecał. Co do noclegów to z racji, że mam do tych okolic stosunkowo blisko to z noclegów nie korzystam, na noc wracam do domu. Chyba, że wybieram się na kilka dni – ale o tym napisze w przyszłości. Blog dopiero raczkuje… 😉

Mateus_
Mateus_
5 lat temu
Reply to  Antoni Noga

Weekendowy wypad z naszą paczka pod namiotem w okolicach Golesz mam w pamięci. Ostańce i wspinaczka nas tam przyciągły.Ciekawe nazwy mają. Zapamietałem diabelska przepaść,grzyb itd.Teren mało wyskokowy ale po zmroku golniesz w Goleszu i perspektywa się zmienia. Ogólnie spoko było.Cześć!

Antoni Noga
5 lat temu
Reply to  Mateus_

Witaj Mateus_ – Co do wspinaczki to warto wiedzieć, że od roku 2000 jest tam rezerwat przyrody nieożywionej, w którym chroni się właśnie te ostańce skalne i pozostałości po ruinach oraz otaczający ten teren las grądowy. Przypomnę jeszcze kilka innych nazw tych skałek: Komorowy Wąwóz, Strażnica, Żółw i Tomasz. Zresztą sam piszesz, że ten teren do wspinaczki mało interesujący i trzeba było się wspomagać innego rodzaju rozrywką. Najważniejsze, że ogólne wrażenie pozostało pozytywne – co miło słyszeć :). Pozdrawiam.