Wracając ze Świnoujścia do Jasła zatrzymałem się na kilka dni we Wrocławiu aby odwiedzić mojego syna Mateusza. W tym czasie kilka razy udało nam się razem pojechać w nieodległe od Wrocławia Sudety. Za pierwszy cel obraliśmy sobie Góry Stołowe z jego najważniejszą atrakcją i zarazem najwyższym szczytem Szczelińcem Wielkim. W niedalekiej odległości od Szczelińca znajdują się Błędne Skały więc je też mieliśmy zamiar odwiedzić.
W moich górskich (i nie tylko górskich) wędrówkach bardzo często odwiedzam nieistniejące, opuszczone, czy wysiedlone wioski szukając tam śladów po dawnych mieszkańcach. Głównym tematem moich blogowych artykułów jest Beskid Niski gdzie takich nieistniejących wiosek i opuszczonych terenów jest sporo. Przeglądając mapę i planując trasę (bo samo tylko wejście na Szczeliniec i przejście się w Labiryncie Skalnym to za mało) znaleźliśmy nazwę, która nas zaintrygowała. Ta nazwa to Nouzin zaznaczona tuż przy granicy polsko-czeskiej. Poszukaliśmy informacji i dowiedzieliśmy się, że do końca II wojny światowej istniała tam wioska. Popatrzyliśmy na mapę, pomyśleliśmy chwilkę i już mieliśmy gotową trasę do przejścia. A przebiegała ona tak: Karłów, schronisko PTTK Na Szczelińcu, Szczeliniec Wielki z Labiryntem Skalnym, Karłów, Sawanna Pasterska, Błędne Skały, przysiółek Nouzina Ostra Góra, Pasterka i na koniec trawers Szczelińca Małego.

Do Karłowa, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę, dojechaliśmy od strony Kłodzka mijając po drodze znane uzdrowiska: Polanicę Zdrój i Duszniki Zdrój. W Dusznikach skręciliśmy na północ i bardzo wąską i krętą drogą prowadzącą przez Łężyce dotarliśmy do drogi zwanej pięknie „Szosą Stu Zakrętów”. Następnie krótkim odcinkiem tej drogi dojechaliśmy do Karłowa, gdzie na płatnym parkingu zostawiliśmy swój samochód.
Góry Stołowe – budowa geologiczna.
Jednym z najpiękniejszych pasm górskich w Sudetach są niewątpliwie Góry Stołowe. Wyróżniają się one specyficzną budową geologiczną i jako jedyne pasmo górskie w naszym kraju są przykładem gór płytowych. Zbudowane są z warstw skał osadowych (piaskowców ciosowych) o różnej twardości, zalegających w formie poziomych ławic i poprzetykanych nieprzepuszczalnymi marglami. Odkładały się one w czasie ery mezozoicznej, w okresie geologicznym znanym jako Kreda, kiedy to na tym obszarze zalegało płytkie morze. W wyniku sedymentacji (odkładania się osadów) i później, w skutek ruchów górotwórczych, grube warstwy skał osadowych zostały wyniesione w górę. Nie uległy one jednak sfałdowaniu ale zostały rozczłonkowane. W kolejnych orogenezach nieco spękały, a poprzez miliony lat w wyniku zmian klimatów i w skutek procesów erozyjnych uzyskały bardzo ciekawe i fantazyjne kształty.
Taka płytowa forma tych gór jak najbardziej uzasadnia ich nazwę – Góry Stołowe – gdyż oglądane z daleka przypominają płaskie stoliwa opadające stromymi krawędziami. Podobnie w języku czeskim – Stolové hory, dawniej zwane Hejšovina a, w j. niemieckim – Heuscheuergebirge, co również nawiązuje do ich kształtów i formy.
Góry Stołowe – położenie.
Góry Stołowe leżą w środkowej części rozległego pasma Sudetów. Rozciągają się północnego zachodu na południowy wschód ciągnąc się od okolic Chełmska Śląskiego i Krzeszowa aż po dolinę Bystrzycy Dusznickiej. Najwyższa część tych gór z najwyzszymi wzniesieniami: Szczelińcem Wielkim i Małym, Skalniakiem i Narożnikiem znajduje się na terenie Polski jednak najbardziej spektakularne skalne miasta leżą na terenie Czeskiej Republiki gdzie góry te nazywane są Broumovską Vrchoviną. Od południa Góry Stołowe graniczą z Górami Orlickimi i doliną Bystrzycy Dusznickiej z Górami Bystrzyckimi, od wschodu z Kotliną Kłodzką, a dalej na północ z Kotliną Broumovską. Północno zachodni kraniec tych gór sięga ponownie terenu Polski i nosi nazwę Zaworów. Góry Stołowe stanowią dział wodny między zlewiskami Morza Bałtyckiego i Północnego.


W 1981 roku na terenie Gór Stołowych powstał Stołowogórski Park Krajobrazowy, z którego w 1993 roku został wydzielony Park Narodowy Gór Stołowych.
Karłów – (czes. Karlov, niem. Karlsberg)

Niewielka miejscowość położona na południe od Szczelińca Wielkiego stanowiąca bardzo dobrą bazę wypadową właśnie na ten najwyższy szczyt Gór Stołowych. Znajdują się tu w okolicy ważne węzły szlaków turystycznych więc jest też doskonałym punktem wyjściowym w inne, ciekawe i atrakcyjne miejsca tych gór.

Początki Karłowa sięgają drugiej połowy XVIII wieku, kiedy to w 1730 cesarz Karol VI Habsburg, założył tą osadę. Siedem lat później powstało tu sołectwo. Po śmierci cesarza Karola w 1740 roku, król Fryderyk II Pruski, wkroczył ze swoimi wojskami, zajmując Ziemię Kłodzką co wywołało długotrwałe wojny śląskie. Poskutkowało to budową fortów, będących dziś atrakcjami turystycznymi. Najbardziej znane z nich to Twierdza Kłodzka, Twierdza na Kamiennej Górze, Fort na Szczytniku. W 1790 roku wzniesiono też fortyfikacje Fort Karola na górze Ptak, na południe od Karłowa. Powstała także Bateria Pod Pasterką między Szczelińcem Małym a Pasterką. Prace przy budowie fortów nadzorował inżynier major Bonawentura von Rauch. Pomagał mu w tym jego syn, absolwent wojskowej Akademii Inżynieryjnej w Poczdamie, porucznik Gustav von Rauch, późniejszy generał i pruski minister wojny.
Na szczęście nie udało się zrealizować planów budowy twierdzy na Szczelińcu Wielkim. Piszę tu „na szczęście” bo w tym samym czasie zaczęła rozwijać się tu turystyka a Szczeliniec Wielki stał się najpopularniejszym z odwiedzanych miejsc.
Po II wojnie światowej Karlsberg znalazł się w granicach Polski a jej dotychczasowi mieszkańcy zostali wysiedleni do Niemiec. Od maja 1946 dla tej miejscowości oficjalnie używa się nazwy Karłów.
Pierwszy przewodnik sudecki.
W końcwce XVIII wieku coraz większym zainteresowaniem zaczynała cieszyć się turystyka górska. Ówczesny sołtys Karłowa – Franz Pabel (1773 – 1861) jako pierwszy podjął się prowadzenia przyjeżdżających tu miłośników wędrówek górskich wietrząc w tym dodatkowe, płatne zajęcie. Wzrastała popularność Szczelińca zwaszcza, że przyjeżdżali tu znaczący goście. Jednym z pierwszych znanych w świecie był znamienity poeta doby romantyzmu Johann Wolfgang von Goethe, którego właśnie na szczyt Szczelińca 28 sierpnia 1790 roku wprowadził Franz Pabel. Kolejną znaną osobistością był przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej – John Quincy Adams, który na Szczeliniec wszedł 27 sierpnia 1800 roku.
Franz Pabel wytyczył trasę turystyczną na Szczeliniec Wielki i wykonał (jak podają niektóre źródła) 665 schodów ułatwiających wejście tamże. Urządził też punkt widokowy na Fotelu Pradziada. Fundusze na to pozyskiwał z tzw. Kasy Szczelińca Wielkiego, którą powołano do życia w 1804 roku. Wejście na szczyt chronione było zamykaną na klucz bramą a klucze do niej posiadał Pabel. Angażował się on też w prace związane z udostępnianiem i konserwacją wszelakich udogodnień na Szczelińcu. Był właścicielem pierwszej gospody otwartej dla odwiedzających górę gości.

W uznaniu jego zasług, w 1813 roku król pruski Fryderyk Wilhelm III mianował go pierwszym w historii przewodnikiem górskim w Sudetach (także pierwszym mianowanym przewodnikiem w Europie) wręczając mu osobiście stosowny certyfikat. W 1843 roku Franz Pabel wydał Krótką historię Szczelińca Wielkiego (niem. Kurze Geschichte des Bekanntwerdung und Anlagen-Einrichtung der Heuscheuer). Cieszyła się ona dużą popularnością więc była jeszcze dwukrotnie, w roku 1851 i 1857, wznawiana. Po śmierci Franza Pabla schedę po nim przejął jego syn a następnie wnuk. Później przewodnictwem zajmowała się rodzina Stieblerów, która ponadto prowadziła karczmę w Karlsbergu.
Z Karłowa na Szczeliniec.
Po przyjeździe do Karłowa nie szukaliśmy jakiegoś szczególnego miejsca do zaparkowania tylko od razu pojechaliśmy na ten najpopularniejszy i płatny parking. Zapłaciliśmy „dychę” za cały dzień, zabraliśmy plecaczki i wyruszyliśmy w drogę. Ominęliśmy dolną część „pasażu handlowego” ciągnącego się wzdłuż szlaku pieszego prowadzącego pod Szczeliniec Wielki. Nie interesowały nas żadne pamiątki, drobiazgi i inne tego typu produkty.
Minęliśmy je szybko ze świadomością, że powoli zaczynie robić się tutaj dość tłoczno.
Wyjąłem aparat aby zrobić kilka zdjęć ale pojawiły się jakieś problemy z ustawieniem ostrości. Trochę mnie to zirytowało a ponadto zaczął padać niewielki deszcz przeszkadzający w obsługiwaniu aparatu. Schowałem więc aparat do futerału i poszliśmy dalej. Po kilku minutach doszliśmy do węzła szlaków, gdzie mają początek schodki Pabla. Wyprowadzają one na przełęcz między Szczelińcem Wielkim a Szczelińcem Małym. Tu znów wyciągnąłem aparat więc niezbyt długo pozostawał on w futerale. Ciągle pojawiało się coś ciekawego do stotografowania więc nie patrzyłem już na ustawienia tylko robiłem zdjęcia wiedząc, że później je nieco poprawię.


Odcinkiem dydaktycznej Ścieżki Skalnej Rzeźby, mającej swój poczatek w okolicach Spłaszczenia Karłowa, weszliśmy po schodkach Pabla na przełęcz między Szczelińcami Wielkim i Małym.


Następnie poprzez szczelinę skalną zwaną Uchem Igielnym weszliśmy na rozleglejsze wypłaszczenie, na którym w połowie XIX wieku zbudowano schronisko. Ścieżka Skalnej Rzeźby prowadzi dalej trasą Labiryntu Skalnego, aż do jego końca w miejscu, gdzie łączą się szlaki piesze i gdzie też my tą ścieżkę opuściliśmy. Warto tu dodać, że dydaktyczna Ścieżka Skalnej Rzeźby sprowadza dalej w Dolinę Potoku Pasterskiego skąd do schroniska PTTK „Pasterka”. Następnie górnym odcinkiem rzeki Pośny prowadzi do Radkowa gdzie kończy swój przebieg.
Schronisko PTTK „Na Szczelińcu”.
Po dojściu do schroniska PTTK „Na Szczelińcu” powoli zaczęła poprawiać się pogoda i wkrótce już całkowicie przestało padać. Wtedy już pod samym schroniskiem na spkojnie zresetowałem aparat i ustawiałem wszystko wg własnych preferencji od nowa.
Na północno-zachodnim krańcu wierzchowiny Szczelińca od roku 1845 stoi schronisko górskie. Zbudowano je tutaj w miejscu gdzie wcześniej stała drewniana, letnia altana dla turystów. Jest to pierwszy budynek w Sudetach stworzony z przeznaczeniem na schronisko działające do dzisiaj. Inne, sudeckie schroniska urządzano we wcześniej istniejących budynkach przystosowując je do tej funkcji. To na Szczelińcu powstało z inicjatywy Franza Pabla, zbudowane w stylu tyrolskim i nazwane Schweizerai (Szwajcarka). Po wojnie, w 1947 roku zostało przejęte przez PTT, (po połączeniu w 1950 roku PTT z PTK powstało PTTK). Jako jedyne schronisko w Sudetach nie posiada drogi dojazdowej. Dawniej zaopatrzenie schroniska transportowano na plecach tragarzy lub z wykorzystaniem jucznch zwierząt. Od lat 70-tych XX wieku funkcjonuje tu wyciąg towarowy. Obecnie schronisko PTTK nazywane jest „Na Szczelińcu”.





W otoczeniu schroniska znajdują sie obarierkowane tarasy widokowe, z których można podziwiać piękne panoramy. Na jednej ze skał znajdują się wmurowane tablice upamiętniające Johanna Wolfganga von Goethego i Johna Quincy Adamsa. Jest też tablica poświęcona pamięci Franza Pabla. Dodem jeszcze, że Fryderyk Chopin podczas swojego pobytu na leczeniu w Dusznikach-Zdroju bardzo pragnął odwiedzić Szczeliniec ale lekarze stanowczo mu tego zabronili.
Pogoda poprawiła się wyraźnie ale wciąż było jeszcze chłodno więc po obejrzeniu widoków i łyczku herbaty z termosa poszliśmy kupić bilety na przejście płatną trasą nazywaną też Skalnym Labiryntem.
Ścieżką Skalnego Labiryntu.
Nie obeszło się oczywiście bez odczekania swojego w kolejce bo chętnych na tą trasę było więcej. Przejście Skalnym Labiryntem jest dobrze oznakowane, są tu też liczne ułatwienia w formie schodów, barierek, platform widokowych, drewnianych kładek a trasa jest jednokierunkowa.

W niewielkiej odległości od początku tej płatnej trasy znajduje się kulminacja Szczelińca Wielkiego a zarazem całych Gór Stołowych.
Jest nią skała zwana Tronem Liczyrzepy.
Warto na nią wejść aby podziwiać rozległe i piękne widoki na okolicę. Z wejściem nie ma najmniejszego problemu gdyż na niewielką platformę widokową umiejscowioną skale tuż obok Tronu Liczyrzepy wprowadzają solidne, metalowe schody. W sąsiedztwie Tronu Liczyrzepy znajdują się dwie inne, charakterystyczne skały. Pierwsza z nich zwana jest Kaczętami a druga, bardzo rozpoznawalna na wielu zdjęciach ukazujących piękno Gór Stołowaych, to Wielbłąd.



– Szczeliniec Wielki.

To najwyższy szczyt Gór Stołowych zwany z niemiecka Große Heuscheuer, a Czesi mówią na niego Velká Hejšovina. Nie jest to typowy wierzchołek góry ale potężne nagromadzenie popękanych i fantazyjnie ukształtowanych przez erozję na przestrzeni milionów lat skał piaskowcowych. Utworzyły się tu wąskie głębokie i kręte szczeliny, rozpadliny, ciekawie ukształtowane formy skalne przypominające wyglądem przeróżne postaci, zwierzęta czy przedmioty. Niektóre z nich, te najbardziej charakterystyczne, są już nazwane. Nie znaczy to jednak, że nie możemy nadawać im swoich nazw wg tego co podpowiada nam własna wyobraźnia. Podczas przejścia Skalnym Labiryntem może to być nawet ciekawa zabawa.
Za najwyższy punkt Szczelińca Wielkiego (919 m n.p.m.) uważana jest skała tworząca tzw. Tron Liczyrzepy. Bywa ona też nazywana Fotelem Pradziada. Nazwy te nawiązują do licznych legend związanych z tymi górami.


Za Wielbłądm ścieżka wyścielona chodniczkiem z drewnianych desek kluczy posród bloków skalnych i doprowadza do kolejnego miejsca widokowego. Widok, który się stąd rozciąga wzbogaca skała przypominająca wyglądem głowę potężnej małpy przez co zwana jest Małpoludem.




Tutaj też warto się na chwilę zatrzymać aby spojrzeć na Broumovské Stěny z Koruną (769 m n.p.m.) – czyli na pasmo górskie w czeskiej części Gór Stołowych. Położone jest ono pomiędzy masywem Szczelińca a słynnymi skalnymi miastami w Adršpach i Teplicach.
– Rozpadliny i szczeliny w masywie Szczelińca.
Po minięciu widokowego miejsca ścieżka zmienia nieco swój dotyczczasowy charakter -zaczyna się obniażać. Wąskimi, stromymi schodkami, wykutymi w ciasnej szczelinie schodzimy do Diabelskiej Kuchni.



Nieco dalej wchodzimy do głębokiej na około 25 metrów i długiej na prawie 100 metrów skalnej rozpadliny nazywanej Piekiełkiem. O tej porze roku (połowa maja) zalega tu i utrzymuje się jeszcze spora ilość śniegu. Nie jest tu więc zbyt przyjemnie – jest za to wilgotno, zimno, ślisko i mroczno. Szczelin i rozpadlin skalnych takich jak ta, jest na Szczelińcu dużo więcej. Powstają one w wyniku wypłukiwania przez aktywną chemicznie wodę spoiwa wapiennego z margli. Rozluźnione w ten sposób margliste podłoże, na którym zalegają warstwy płyt piaskowcowych staje się niestabilne i z upływem czasu piaskowce ulegają spękaniu, rozwarstwianiu i odchylaniu się od pionu.




– Kolejne atrakcje Skalnego Labiryntu
Z Piekiełka wyprowadzają zwiedzających – podobnie jak i przy zejściu do tej rozpadliny – ubezpieczone łańcuchem schody wykute w skalnym podłożu. Schody te z przekonaniem można nazwać „schodami do Nieba” gdyż miejsce gdzie nas prowadzą tak właśnie się nazywa.



I nie wydaje się żeby była to nieadekwatna nazwa ponieważ wrażenie jaki robi po wyjściu z tych mrocznych czeluści jest piorunujące. Zwłaszcza, gdy mamy słoneczną i piękną pogodę. A taka nam się właśnie przydarzyła. To tak jakby znaleźć się nagle w innym świecie – cieplutko, jaśniutko, przejrzyście … i te widoki!.


W dalszej części ścieżka prowadzi do kolejnych skał o ciekawych kształtach i co za tym idzie jeszcze ciekawszych nazwach.

Pierwszą z nich jest Kołyska – nazwana tak dlatego, że usytuowana jest w podłożu tak, że przy użyciu niewielkiej siły można tą skałą zakołysać.

Aby dojść do następnych skał trzeba przecisnąć się przez dość ciasne przejście. Tymi skałami są: Kwoka, Koński Łeb, Słoń i Głowa Murzyna.




W okolicy tych ostatnich możemy jeszcze wejść na dwa kolejne tarasy widokowe. Z nich otwierają się widoki na południowy wschód i na południe. Później zaczyna się dość długie i męczące zejście stalowymi schodami.


Trasa Skalnego Labiryntu kończy się przy węźle szlaków nad Karłowem. Stąd też rozpoczęliśmy swoje przejście przez Szczeliniec Wielki co w praktyce oznacza, że to tu zamyknęliśmy pętlę Szczelińca.




Sawanna Pasterska.
Z tego miejsca wracamy do Karłowa. Po krótkim marszu zaczynają się drewniane budki pasażu handlowego a w oddali, po prawej stronie widać Park Dinozaurów czyli coś, co może być atrakcyjne dla małych dzieci.

Omijając te miejsca i nie zatrzymując się w Karłowie dochodzimy do kolejnego węzła szlaków. Stąd kierujemy się w stronę Błędnych Skał za znakami szlaku czerwonego, który od niedawna biegnie tędy wspólnie z niebieskim i zielonym. Wcześniej czerwony (Główny Szlak Sudecki) prowadził odcinkiem Szosy Stu Zakrętów i następnie przez Skalniaka do Błędnych Skał.
Z Karłowa dochodzimy do rozległych, trawiastych terenów po czym docieramy do tablicy informującej, że znaleźliśmy się na pasterskich łąkach nazywanych Sawanną Pasteską.

Nazwa niby nieco egzotyczna ale muszę przyznać, że adekwatna do tego co tutaj widzimy. Rozległe łąki pasterskie urozmaicone są krzewami i drzewami, rosnącymi tu nierzadko wśród większych lub mniejszych ostańców skalnych. Jako żywo przypomina to afrykańskie sawanny. Jedyne czego tu brakuje to dzikie zwierzęta. Cóż – nie ma nawet tych udomowionych, hodowlanych … Szkoda.


Łąki te przechodzimy w poprzek, czyli z północy na południe. Po osiągnięciu lasu przekraczamy Drogę Machowską prowadzącą do granicy z Czechami aby po krótkiej chwili dojść do drogi leśnej. Skręcamy w nią w prawo idąc dalej w kierunku zachodnim.
Wodospad na potoku.
Łagodnie wznoszącą się leśną drogą, nazywaną Zieloną Drogą będziemy szli dalej w kierunku Błędnych Skał. Idziemy więc mijając większe i mniejsze ostańce skalne leżące zarówno blisko drogi jak i dalej oraz wyżej – na stokach Skalnika.

Później mijamy wodospad na potoku o bardzo stromym spadku. Wodospad ten z pewnością kiedyś wyglądał inaczej i musiał mieć naturalny wygląd. Potok, na którym się utworzył ma bardzo duży spadek. Obecnie wygląda trochę nienaturalnie. Spadająca woda jest uregulowana i spada między kamiennymi schodami dwustopniowo (wyżej widoczny jest jeszcze jeden ale już naturalny stopień). Następnie woda skierowana jest pod betonową płytę i spływa pod drogą do koryta strumienia po drugiej stronie drogi. Wszystko zrobione było po to aby woda nie niszczyła drogi. Wodospad wygląda tu malowniczo i bardzo urozmaica przejście tą dość nudną drogą. Spadająca woda jest mętna czego powodem musiały być padające od kilku dni deszcze. Ma ona również żółtawe zabarwienie – taki efekt przypuszczalnie powodują wypukiwane ze skał minerały.


Przez Skalniak przebiega dział wodny a potok, który mijamy należy już do zlewiska Morza Północnego. Wraz z innymi strumieniami tworzy on Machovski Potok, który płynie przez czeską wioskę Machovska Lhota i Machov aby następnie zasilić jeden z dopływów Łaby, która uchodzi do Morza Północnego.
W drodze do rezerwatu Błędne Skały
Za wodospadem droga skręca w prawo, następnie znów w lewo, gdzie po chwili wchodzimy w teren zdewastowany przez wycinkę drzew.

W tym miejscu szlak czerwony styka się z Zieloną Drogą. Jest tu też stosowny węzeł szlaków a nieco dalej zaczyna się bardziej strome podejście.



Podejściem tym, wspólnie ze znakami zielonego i czerwonego szlaku, docieramy do miejsca gdzie znajduje się wyjście z rezerwatu ” Błędne Skały” i kolejny węzeł szlaków.



Od tego miejsca szlak czerwony prowadzi wygodną, spacerową drogą wzdłuż granicy polsko- czeskiej.

Przy wejściu na teren rezerwatu znajduje się podobnie jak i na Szczelińcu Wielkim punkt kasowy.
Błędne Skały.
To niewielki rezerwat krajobrazowy o powierzchni 23, 51 ha. Położony jest na północno zachodnim krańcu wierzchowiny Skalniaka, na wysokościach od 820 do 850 m n.p.m.


Podobnie jak na Szczelińcu Wielkim ławice piaskowca ciosowego są tu mocno spękane. Widać tu dokładnie jak różnice w odporności piaskowców na procesy erozyjne wpływają na kształt i charakter tego miejsca. Jest tu mnóstwo przeciekawych i malowniczych form skalnych tworzących splątany labirynt głębokich szczelin i bloków skalnych o najdziwniejszych kształtach. Podobnie jak na Szczelińcu Wielkim tak i tu zostały nazwane już dawno temu.
Przez rezerwat prowadzi oznakowana ścieżka udostępniająca najciekawsze formy skalne i miejsca widokowe. Trasa jest dość krótka., w rezultacie czego na spokojne przejście nią trzeba przeznaczyć około pół godziny.
Pierwszą skałą, od której zaczyna się przejście przez rezerwat jest Skalne Siodło.

Nieopodal mamy miejsce widokowe na Skalnych Czaszach. Dalej podążamy ścieżką wyłożoną drewnianymi deskami przyglądając się kolejnym fantastycznie ukształtowanym przez erozję skałom.



Jest ich tu sporo ale różnią się nieco od tych ze Szczelińca Wielkiego. Te tutaj wydają się być jakby plastycznej ukształtowane. Tyczy się to np. skał nazwanych Okręt, Kurza Stopka czy też Grzyb. Ścieżka wyłożona drewnianymi podestami bardzo ułatwia przejście przez zalane wodą odcinki trasy.





Ostatnią skałą na trasie zwiedzania jest Furtka, po przekroczeniu której wychodzimy z rezerwatu na skalisty placyk. T,u obok węzła szlaków zamykamy pętlę.

Tutaj znajdują się też drewniane ławeczki i stoliki a więc dobre miejsce na krótki odpoczynek i przekąszenie czegoś. Zatrzymujemy się więc na chwilę po czym wracamy do poprzedniego węzła szlaków przy Zielonej Drodze.
Przez dawny przysiółek Nouzina zwany Ostrą Górą.
Następnie zielonym szlakiem udajemy się do styku z granicą polsko-czeską. Od tego miejsca szlak obniża się schodząc serpentynami w dół, następnie przecina asfaltową Drogę Machowską, którą idziemy ok. 300 m, aż do ostrego zakrętu. Miejsce to nazywane jest ” Na górnym Zakręcie”. Mijamy stojący przy drodze przedwojenny, ceglany, pokryty dwuspadowym daszkiem budynek transformatora i zostawiamy drogę wchodząc na teren przysiółku dawnej wsi Nouzin – Ostra Góra. Dalej szlak prowadzi rozległą polaną leżącą u zachodnich stoków Ostrej Góry (720 m n.p.m.). Na skraju lasu, między okazałymi drzewami stoi zabytkowa dzwonniczka, jedna z nielicznych pamiątek po dawnej wsi. Na cokole, po jego tylnej stronie wyryta jest data 1868. Z przodu inskrypcja w j. niemieckim co tłumaczy się: „Pamiętaj, człowieku, dla kogo istniejesz i kto umarł dla ciebie. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.


Niedaleko jest też tablica z opisanymi, czarno-białymi zdjęciami przedstawiającymi jak wioska i okolice wyglądały przed wojną. Nieopodal stoi współczesny obelisk papieski z popiersiem Jana Pawła II, który przechodził tędy 2 lipca 1953 roku. Niedawno temu poprowadzono tędy ścieżkę dydaktyczną.
Dawna czeska wioska Nouzin położona w dolinie potoku Żidovka i jej lewego dopływu była jedną z 11 wsi należących do tzw. Czeskiego Narożnika (Czeskiego Kątka). W j. niemieckim nazywał się on Böhmischer Winkel.
Nouzin
Powstała na peryferiach dóbr zamku Homole mniej więcej na przełomie XIV i XV wieku. Od 1477 roku należała do Hrabstwa Kłodzkiego. W początkach XVIII wieku było tu kilka gospodarstw a ludność zajmowała się głównie rolnictwem, tkactwem i wyrębem. Z racji tego, że w masywie pobliskiego Skalniaka znajduje się dobrej jakości piaskowiec część ludności zajmowała się też pozyskiwaniem kamienia i obrabianiem go. We wsi istniał też młyn, sklep i gościniec. Była tu też szkoła podstawowa, w której do roku 1880 nauczano w j. czeskim. W XVIII wieku, na zachodnich stokach Ostrej Góry (720 m n.p.m.) powstała górna część wsi nazywana Ostrą Górą (czes. Vostrá Hora, niem Scharfenberg). W drugiej połowie XVIII wieku tereny Hrabstwa Kłodzkiego znalazły się pod panowaniem Pruskim. Skutkiem tego z czeskiej nazwy Nouzin – co tłumaczy się jako Nędzne, Ubogie (określające pejoratywnie wieś i jej mieszkańców) – zmieniła się na niemiecko brzmiącą nazwę Nouseney.

Największy stan zaludnienia wieś osiągnęła w 1910 roku, kiedy zamieszkiwało ją 207 osób. Byli to głównie Czesi kłodzcy. W czasie drugiej wojny światowej w budynkach Zollhauser znajdowała się siedziba Hitlerjugend. Tuż po II wojnie światowej Czesi zgłaszali roszczenia co do przynależności Czeskiego Kątka Ziemi Kłodzkiej do Polski ale bez skutku. Nastąpiła wymiana ludności, w wyniku której w miejsce wysiedlonych Czechow i Niemców osiedlili się tu repatrianci ze wschodnich rejonów przedwojennej Polski. Jak się później okazało polityka taka doprowadziła do niekorzystnych (delikatnie mówiąc) zmian w tym regionie. Osiedleńcy z równinnych terenów nie potrafili gospodarować w trudnych warunkach górskich i nie posiadali umiejętności prowadzenia działalności związanych z obsługą rozwijającego się ruchu turystycznego i tradycji letniskowych. W sumie przyczyniło się to do opuszczania tych terenów przez nowych osiedleńców i w efekcie do wyludnienia wsi. Takich wiosek i osad w okolicy jest więcej – m.in. Czerwony Strumień, Karłówek, Grodczyn, Leśna …
Strome podejście pod Pasterską Górę.
Porośnięte lasem zachodnie stoki Ostrej Góry zajmują tereny wojskowe a w jednym z zachowanych po wojnie budynków znajduje się Ośrodek Szkolenia Piechoty Górskiej z siedzibą w Dusznikach-Zdroju, który mijamy z prawej strony.

Po chwili dochodzimy do Machowskiej Drogi. Skręcając w nią idziemy ok. 300 metrów do miejsca, gdzie szlak opuszcza Machowską Drogę i kieruje się polną drogą w kierunku stromego podejścia. Bardzo blisko, bo tylko 150 metrów stąd znajduje się przejście graniczne a za nim czeski Machov. Jest tu też tablica informująca o tej okolicy.

Po osiągnięciu granicy lasu zaczyna się długie i strome podejście, które wyprowadza na łąki pod Pasterską Górą. W okolicach mijanego węzła szlaków widać obydwa Szczelińce. Po minięciu niewielkiego zagajnika dochodzimy do pierwszych zabudowań Pasterki.
Pasterka.
Nazwa miejscowości Pasterka (niem. Passendorf) pochodzi od słowa Pasza (niem. Weideplatz), czyli Miejsce paszy, pastwiska. Została ona później zmieniona na Passendorf i utraciła swoje pierwotne znaczenie. Zaraz po wojnie, w latach 1945–1946 wieś nosiła pierwotną nazwę Pasza ale później przez Komisję Ustalania Nazw została zmienion na Pasterkę.
Początki Pasterki, podobnie jak i Nouzina sięgają przełomu XIV i XV wieku. Podobnie też w roku 1477 rejon Pasterki został włączony do Hrabstwa Kłodzkiego. W czasach panowania pruskiego, w latach 1790–1791 nad miejscowością, zbudowano drewniano-ziemny fort Bateria nad Pasterką, który nie przydał się do niczego i został opuszczony już w 1806 roku.
Na początku XX wieku Pasterka była jedną z największych wsi w Górach Stołowych. Wieś posiadała dwa młyny wodne, gorzelnie, warsztaty tkackie i urząd celny.
W okresie międzywojennym Pasterka liczyła około 1000 stałych mieszkańców. W sezonach turystycznych przebywało tytaj drugie tyle letników. Po II wojnie światowej wieś wysiedlono, sporo domów uległo zniszczeniu albo rozbiórce. Leżący po drugiej stronie Szczelińca Wielkiego Karłów stał się więc w tej sytuacji główną bazą wypadową na ten popularny szczyt. W chwili obecnej Pasterka jest najmniejszą miejscowością w gmine Radków. Wszystkie budynki na terenie wsi posiadają bieżącą wodę i kanalizację, w które to udogodnienia wieś została wyposażona jeszcze przed II wojną światową. Są pozostałościami bezpośrednio przejętymi jako mienie poniemieckie, albo po odpowiednich adaptacjach i przebudowach służą przybywającym tu turystom i letnikom. Dzięki temu ilość przebywających osób we wsi jest wielokrotnie większa.
We wsi znajduje się również unikatowa w Polsce hodowla owiec skudde. To pierwotna i zarazem najmniejsza rasa owiec w Europie. Wykorzystywane są one do regulacji łąkowych ekosystemów zwłaszcza na terenach chronionych.
Przez Pasterkę i trawersem Szczelińca Małego.
Obecnie Pasterka to maleńka wioska, w której też niewiele pozostało do zobaczenia. Pierwszym godnym uwagi jest skromna kapliczka między dębami.


Nieco dalej odchodzi droga prowadząca do schroniska PTTK „Pasterka”. Nie podchodzimy jednak do niego z braku czasu. Warto tu jednak dodać, że funkcjonuje ono od lat 60-tych XX wieku zajmując budynek z 1926 roku. Wcześniej, po II wojnie światowej mieściła się w nim strażnica WOP-u.

W miejscowości zachowało się kilkanaście starych, poniemieckich jeszcze domów, przystosowanych do obecnych czasów. Ciekawostką jest obelisk poświęcony kotom – chyba jedyny taki na terenie Polski. Warto wiedzieć, że w 1979 roku wmurowano tu tablicę upamiętniającą 35 rocznicę powstania PRL-u. Była ona tu jeszcze w 2017 roku ale napis wyryty na niej był już nie do odczytania.

Jest tu też ceglany budynek ternsformatora – podobny do tego z Ostrej Góry. Obok niego stoi kapliczka przydrożna i ładnie się te dwa obiekty prezentują na zdjęciu.


Najciekawszym zabytkowym obiektem jest z pewnością barokowy kościół filialny pw. św. Jana Chrzciciela z 1787 r., wzniesiony w miejscu gdzie wcześniej stał drewniany, pochodzący z roku 1612. W jego wnętrzu zachowało się proste XVIII-wieczne wyposażenie. Obecnie należy do Caritas Archidiecezji Wrocławskiej i mieści się w nim Ośrodek Rekolekcyjno-Wypoczynkowy.


Wędrówka przez wieś nie jest długa bo i wieś duża nie jest. Przy południowym krańcu zabudowań szlak odbija od drogi w lewo i polną drogą wśród łąk – skąd mamy ładny widok na Szczeliniec Mały – dochodzi do skraju lasu.

Tutaj na niewielkiej przestrzeni rośnie w dużym skupisku ciemiężyca zielona.

Suche zbiorniki małej retencji na Pasterskim Potoku.
Dalej szlak prowadzi wzdłuż Pasterskiego Potoku, gdzie spotykamy tzw. suchy zbiornik retencyjny. A cóż to takiego taki zbiornik i ta mała retencja? – zapytał by ktoś.
To często spotykany w Sudetach sposób na zabezpieczanie się miejscowych społeczności wiejskich przed powodziami. Systemy takie zaczęto budować już od początku XX wieku. Wiadomo, że w górskich potokach po obfitych opadach deszczu następują szybkie wezbrania wody w krótkim czasie. Wymyślono więc aby taką wodę magazynować w specjalnie przygotowanych i wykopanych wcześniej dołach. W czasach małego stanu wody zbiornik pozostaje pusty. W normalnych stanach wód przez taki zbiornik woda przepływa swobodnie a, w czasie gwałtownych wezbrań gromadzi się w nim i dlatego nie zagraża położonym niżej wioskom. Podobny przykład takiej małej retencji spotkałem w Rudawach Janowickich o czym wspominałem w tym artykule.

Trawersem Szczelińca Małego.
Ścieżka wije się w gąszczu leśnym i podchodzi w górę Pasterskiego Potoku poczym przekracza asfaltową drogę. Znajduje się tu niewielki parking i plac biwakowy z toaletami i węzeł szlaków. Tu decydujemy się aby dalszą wędrówkę kontynuować niebieskim szlakiem trawersującym Szczelińca Małego. Jest to spacerowa droga bez żadnych trudności terenowych, którą pokonujemy szybko.


Szlak prowadzi do punktu węzłowego, gdzie rozpoczyna się i kończy jednokierunkowa pętla Skalnego Labiryntu co w efekcie oznacza, że tym punkcie jesteśmu dzisiaj już trzeci raz. Z tego miejsca pozostało nam już tylko dojście do parkingu w Karłowie gdzie zostawiliśmy samochód. O tej porze dnia jest już praktycznie pusty.

Pozamykane są już także wszystkie sklepiki i punkty z pamiątkami. W jednej z czynnych jeszcze restauracji kupujemy sobie dobre butelkowe czeskie piwo – będziemy się nim delektować dopiero po powrocie do domu.

Autor tekstu, zdjęć i opracowania – Antoni Noga.
Serwus Tosiek…. DŁUGO dałeś czekać na kolejny swój blogowy wpis. Wszelkie Twoje tłumaczenie daremne, bo cytując ks.J.Twardowskiego: ” Jeżeli kochasz (swoich czytelników*) czas zawsze odnajdziesz, nie mając nawet ani jednej chwili ” 😉 DŁUGO aleee na pocieszenie do pięknego kawałka Polski nas zabierasz. Jakieś 25 lat temu ostatnio tam byłem i nijak wrócić mi nie po drodze. A chcę tam pobyć! Jak turysta tam przyjedzie, to wypadałoby gdzieś zaparkować i tutaj ceną za parking 10zł/24godz. mnie zachęciłeś 😉 W innych atrakcyjnych miejscach po 30, a nawet 50zł (Palenica B.) kasują. Płacz i płać bo innej możliwości zaparkowania z tzw.kanta NIE… Czytaj więcej »
Paweł – nie wiem jak tam jest teraz, na przełomie listopada i grudnia. W maju cena za parkowanie była w miarę przystępna. Obecnie wraz z coraz większą inflacją pewno i ona podskoczyła. Góry te mają swój urok – co doceniono już w XVIII wieku – i trudno się dziwić, że takie tłumy tu przybywają i chcą te piękne góry zobaczyć. Pozdrawiam.