Tym razem zabieram czytelników na wędrówkę w rzadko odwiedzane i mało znane wzgórza leżące na północ od odcinka drogi karpackiej łączącej Nowy Żmigród z Duklą. Usadowiły się one pomiędzy północnymi krańcami Beskidu Niskiego i Pogórzem Jasielskim. Od zachodu, w okolicach Nowego i Starego Żmigrodu ich stoki łagodnie opadają w dolinę Wisłoki. Od wschodu stromo schodzą w wąską dolinkę Iwielki, płynącej tu przez Głojsce i Draganową, a która to rzeka oddziela je od Gór Iwelskich. Na północy od Pogórza Jasielskiego oddziela je również Iwielka przepływająca tu przez Makowiska i Siedliska Żmigrodzkie. Na południu, w okolicach Łysej Góry (wsi) łączą się z północnymi ramionami wysyłanymi od Pasma Łysej Góry i Polany należącego do Beskidu Dukielskiego (Beskid Niski).

Najwyższym szczytem tych wzgórz jest Łysa Góra (526 m n.p.m.) zwana też Łysą Górą Żmigrodzką. Kolejnymi znaczniejszymi wzniesieniami są Łosikowa Góra, Bikowa Góra nad Głojscami i Biedacz nad Makowiskami.
Te niepozornie wyglądające wzgórza o wysokościach bezwzględnych sięgających nieco ponad 500 metrów są tak usytuowane, że dają bardzo ciekawy wgląd na położenie północnych pasm centralnej części Beskidu Niskiego. Równie ciekawie prezentują się stąd widoczne na horyzoncie pogórza karpackie: Ciężkowickie, Strzyżowskie i Dynowskie wznoszące się ponad obniżeniem Dołów Jasielsko-Sanockich. Jak na dłoni widać też miejscowości rozrzucone na Pogórzu Jasielskim. To ten fakt był jednym z decydujących powodów odwiedzenia tych wzgórz.
Tereny te są bardzo rzadko odwiedzane, nie ma tu żadnych znakowanych szlaków więc możliwość spotkania przygodnego wędrowca jest znikoma. Pewno m.in. dlatego na szczycie Łysej Góry powstał tzw. Paldenling, czyli Ośrodek Odosobnieniowy Wspólnoty Dzogczen. To niewielki drewniany budynek – Domek Longde, który służy indywidualnym oraz grupowym odosobnieniom medytacyjnym. Znajduje się tu także archiwum oraz biblioteka Wspólnoty Dzogczen. Chęć zobaczenia Paldenlingu też była jednym z powodów wybrania się tutaj.
Podczas wędrówki, którą odbywałem wraz z koleżanką przyłączył się do nas – jak się później okazało – niespodziewany towarzysz. Z tego powodu musieliśmy nieco zmienić przebieg trasy – o tym jednak nieco później.
Stary Żmigród.
Stary Żmigród, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę, początkami swymi sięga czasów średniowiecznych, kiedy to na stromym ramieniu odchodzącym od Grzywackiej Góry powstawało grodzisko. Pierwsze pisane wzmianki pochodzą z XIV wieku, kiedy osada zaczęła tracić na znaczeniu mając za konkurencje szybko rozwijający się, bo lepiej usytuowany Nowy Żmigród. Prawdopodobnie już od początku XIV wieku istniała tu parafia, chociaż pierwsza o niej wzmianka pochodzi dopiero z 1326 roku. Właścicielami Starego Żmigrodu były m.in. rodziny Bogoriów, Wojszyków, Stadnickich i Tarnowskich. Tak o Starym Żmigrodzie pisał w swoich kronikach Jan Długosz:
“Żmigród Stary ma w sobie kościół parafialny, a właścicielami jego są: Jan Stadnicki, herbu Drużyna i Jan Czesław Wojszyk, herbu Powała. Były łany kmiecie, z których płacono dziesięcinę kanonikowi kantorowi św. Floryana. Zwozili ją własnymi wozami. Wartość jej obliczono na 12 grzywien. Były również karczmy, zagrody, folwark.” Cytat pochodzi z książki ks. Władysława Sarny “Opis Powiatu Jasielskiego” wyd. w 1908 roku.

Był on często nękany napadami beskidników oraz najazdami obcych wojsk. W czasie Konfederacji Barskiej w ciągu trzech lat 1769-1771 pięciokrotnie cierpiał w wyniku pobierania przez nich pogłównego – o czym też ks. Sarna wspomina. Podczas zaborów też lekko nie było. Podobnie czasy obu wojen światowych były dla mieszkańców Starego Żmigrodu jak i okolicznych miejscowości tragiczne. Najpierw w latach 1914-1915 krwawe walki podczas „Operacji gorlickiej”, potem w 1944 „Operacja preszowsko-dukielska”, co spowodowało zniszczenie wioski i w konsekwencji wysiedlenia. Ciekawie przedstawia się historia kościoła św. Katarzyny, o której pisałem w relacji z zimowej wędrówki w Paśmie Łysej Góry zahaczając wtedy o średniowieczne grodzisko. Wtedy też wspominałem o etymologii pochodzenia nazwy Żmigrodu i Zamczysku, które istniało tu do XIV wieku.
Po przyjeździe do Starego Żmigrodu zostawiamy samochód na przycmentarnym parkingu i ruszamy w drogę prowadzącą na wschód.
Przez przysiółek Góry Pierwsze i Góry Drugie na Łysą Górę (żmigrodzką).
Mijamy kilka zabudowań, kapliczkę domkową oraz skrzynkową zawieszoną na drzewie. Jeszcze kilkanaście lat temu kapliczka ta umieszczona była na potężnej, starej lipie. Rosła ona w sąsiedztwie na niewielkim pagórku. Niestety, została ona jednak ścięta (być może zagrażała już bezpieczeństwu? albo też z innych powodów?). W efekcie kapliczkę przeniesiono na inne drzewo.


Dalej skręcamy w drogę, która prowadzi na północ …
Drogą tą można dojść do miejsca zwanego jeszcze dzisiaj Kasztel, które znajduje się po drugiej, prawej orograficznie, stronie potoku Niegłoszcz. Nazwa ta może świadczyć o tym, że istniał tu w średniowieczy jakiś zamek. Jeśli to prawda to przenieśli się tam właśnie włodarze Starego Żmigrodu po zniszczeniu starego Zamczyska. Do dziś niestety, poza ludzkimi przekazami, nie zachowały się po nim żadne widoczne w terenie ślady. Jedynie sama nazwa – kasztel – co w j. polskim tłumaczy się jako zamek.
… po czym za skrzyżowaniem wiejskich dróg skręcamy na wschód. Tam, naprzeciw ostatniego domu, już na wschodnim skraju wsi, stoi murowana kapliczka domkowa z 1961 roku.

Prowadzą do niej oporęczowane, betonowe schody. Kapliczkę wybudowała śp. Magdalena Rospond, siostra dziadka Pana Henryka Rosponda, który mi o tym opowiedział. Mieszkała ona w drewnianym domu, naprzeciw kapliczki, po drugiej stronie drogi. Dom ten niestety już nie istnieje – spłonął około roku 1981. Na miejscu tamtego domu stoi dziś nowy dom, w którym mieszkają państwo pochodzący z Puław (woj. lubelskie).


Wokół drogi, którą idziemy mamy ładne łąki i niewielkie zagajniki. Wkrótce dochodzimy do potoku Niegłoszcz, który przekraczamy aby po krótkiej chwili dojść do pokrytej niedawno asfaltem, drogi łączącej Siedliska Żmigrodzkie z przysiółkiem Góry Pierwsze.

Nieco dalej znajduje się kolejny przysiółek o nazwie Góry Drugie. Warto tu dodać, że na południowym stoku Łysej Góry mamy jeszcze jeden przysiółek zawierający w nazwie kolejny liczebnik. Nazywa się on Góry Trzecie! – taka ciekawostka.

Droga wznosi się stosunkowo łagodnie do miejsca, gdzie zaczynają pierwsze zabudowania. Przy jednym z gospodarstw za ogrodzeniem pasie się kilka młodych muflonów. To bardzo ciekawe zwierzęta wywodzące się z terenów Azji Mniejszej a później wprowadzone na niektóre wyspy Morza Śródziemnego. Obecnie coraz częściej spotykam je podczas swoich wędrówek ale tylko jako zwierzęta hodowlane. Zawsze gdy je spotykam podchodzą do ogrodzenia, obwąchują, ciekawie spoglądają i wydają się być bardzo sympatyczne i przyjazne.


Nieco dalej, z prawej strony drogi stoi ogrodzony metalowym płotem i ozdobiony kwiatami krzyż.


Niespodziewany towarzysz wędrówki.
Kilkaset metrów dalej, w przysiółku Góry Drugie kończy się asfaltowa droga. Przysiółek jest niewielki, znajduje się tu tylko kilka domów a droga przechodzi w gruntową.

Podczas przechodzenia obok ostatniego domu wypada z niego młody pies obszczekując nas głośno. Nie ustaje w tym szczekaniu a nawet próbuje zaatakować nasze nogi chronione stuptutami. Próbujemy go uspokoić i odgonić ale on nie ustępuje. W końcu wychodzi z domu jego właściciel i reaguje przywołując go do siebie. Pies nie ma ochoty słuchać i wciąż biegnie za nami, cały czas szczekając. Zatrzymuję się próbując mówić do niego spokojnie ale on nie ma ochoty wracać do domu. Gospodarz zrezygnowany wraca do siebie klnąc coś pod nosem a pies szczekając wciąż idzie za nami. Trwa to jeszcze jakiś czas, my jednak idąc dalej staramy się nie zwracać na niego uwagi.