Łysa Góra wraz z Grzywacką Górą to kolejne cele mojego wypadu w Beskid Niski – tym razem na nartach śladowych. To dwa widokowe szczyty, znajdujące się w północno-zachodnim skraju Beskidu Dukielskiego w Paśmie Łysej Góry. Pasmo to rozciąga się między doliną Wisłoki w okolicach Kątów na zachodzie a doliną Iwielki w Chyrowej, na wschodzie. Od doliny Wisłoki w okolicach Skalnika wznosi się kolejno poprzez Golesz (465 m n.p.m.) Grzywacką (567 m n.p.m.) Łysą Górę (641 m n.p.m.) i Polanę (651 m n.p.m.) aby osiągnąć swoją kulminację na szczycie Danii (696 m n.p.m.). Równocześnie pasmo to stanowi północną granicę środkowej części Beskidu Niskiego. Opada ono tu w dolinę, którą poprowadzono drogę z Nowego Żmigrodu do Dulki a jest to odcinek tzw. Drogi Karpackiej. Oddziela ona tu Beskid Niski od Pogórza Jasielskiego. Południowo-zachodnią granicę tego pasma stanowi dolina rzeki Wisłoki w okolicach Myscowej.

Polana pod szczytem Łysej Góry.
Jak na Beskid Niski, znany z zalesionych szczytów, to tu z grzbietowych polan tego pasma rozciągają się ładne i rozległe widoki. Szczególnie Grzywacka Góra znana jest ze wspaniałych dookolnych panoram. Tym bardziej, że na przełomie wieków ustawiono tu krzyż millenijny z platformą widokową.

Grzywacka Góra.
Z roku na rok zimy robią się coraz cieplejsze i śniegu jest jak na lekarstwo. Stęskniłem się już za tym śniegiem bo chętnie pobiegał bym sobie na nartach. Wieczory długie więc trochę poprzeglądałem swoje starsze, zimowe zdjęcia przypominając sobie jak to drzewiej bywało (na tych nartach ;)). Czas też najwyższy na kolejny wpis na bloga … Będzie więc on dotyczył właśnie zimowego wypadu na nartach śladowych w Beskid Niski.
Styczeń 2012 roku był śnieżny więc na nartach spędzałem sporo wolnego czasu. Któregoś wyjątkowo pięknego, słonecznego i mroźnego dnia wybrałem się na Łysą Górę. Gdy ok. 10 rano dojechałem do Nowego Żmigrodu termometr pokazywał minus 20 stopni Celsjusza. Zimno! Wyż, słońce pięknie świeci i niebo błękitne, wszystko wskazuje na to, że mamy inwersję. Fajnie – bo będą rozległe widoki i wyjdą piękne zdjęcia! A to cieszy!
Poddębicz, Podgóry.
Przez Nowy Żmigród przejechałem i zatrzymałem się w przysiółku Nowego Żmigrodu zwanym Poddębicz. Znalazłem tu dogodne miejsce do zaparkowania samochodu, założyłem narty oraz plecak i ruszyłem w drogę. Kilkaset metrów dalej leży kolejny, najwyżej położony przysiółek Nowego Żmigrodu – Podgóry.

Widok na Żmigród Nowy ze szlaku nad przysiółkiem Podgóry.
Prowadzi tędy odcinek zielonego szlaku PTTK Gorlice – Ożenna, który wyprowadza tu na Grzywacką Górę. Szlakiem tym biegnącym wzdłuż drogi po dobrze ubitym śniegu podążam łagodnie pod górę. Po pokonaniu kilku zakrętów docieram do granicy lasu.

Widok na Golesz i Bucznik z zielonego szlaku na Grzywacką.

Bucznik.
Tutaj szlak na krótkim odcinku wznosi się stosunkowo stromo by po chwili wyprowadzić na łagodniejszy odcinek podejścia. Jest to bardzo przyjemny i niezbyt stromy odcinek szlaku po którym fajnie się podbiega. Prowadzi leśną dróżką, potem ścieżką, która przecina niewielkie polanki a z nich wyłaniają się widoki – najczęściej widać stąd Bucznik. Tą samą trasą poprowadzone są też odcinki dwóch szlaków rowerowych znakowanych kolorami żółtym i zielonym.
Krzyż Millenijny z platformą widokową na Grzywackiej Górze.

Jedna ze stacji drogi krzyżowej z Kątów na Grzywacką Górę
Docieram do granicy lasu, gdzie od prawej, zachodniej strony, dołącza droga z Kątów. Wzdłuż tej utwardzonej drogi ulokowano stacje „Drogi Krzyżowej” z Kątów, gdzie przy jej końcu, pod szczytem w 2000 roku zbudowano kaplicę. Skromne ale ciekawe w swojej formie stacje tej drogi krzyżowej wykonano z metalowych, kutych prętów. Te ażurowe konstrukcje nawiązują kształtami do dachów i kopuł cerkwi, kościołów, kapliczek i przydrożnych krzyży. Uświadamiają też o pogmatwanej historii, wielokulturowości i różnorodności wyznaniowej tego regionu.

Grzbiet Grzywackiej Góry – w tle Bucznik.

Krzyż Millenijny z platformą widokową na Grzywackiej Górze.
Szlak zielony wprowadza teraz łagodnie widokowym grzbietem na szczyt Grzywackiej Góry. Zaraz po wyjściu z lasu, patrząc na południe wyłania się strzelista, stalowa wieża zwieńczona 7 metrowym krzyżem. Powstała ona w końcówce XX wieku, w 1999 roku. Inicjatorem ustawienia tu millenijnego krzyża papieskiego, dla uczczenia dwutysiąclecia chrześcijaństwa był ks. Jan Cebulak, ówczesny proboszcz parafii w Kątach. Upamiętniono w ten sposób też VII pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Należy tu przypomnieć fakt, że Karol Wojtyła przebywał tu podczas swojej beskidzkiej wędrówki w 1953 roku. Aby przyciągnąć większą rzeszę turystów wieżę tą wyposażono w platformę widokową.
Projektantami tej wieży byli inżynierowie Witold Buć i Zbigniew Sowa a całość wykonał Elektromontaż Rzeszów. Doprowadzono też prąd i zarówno wieża jaki, i stacje drogi krzyżowej są w nocy podświetlane.
Grzywacka Góra (567 m n.p.m.).

Zalesiona Łysa Góra a pod nią bezimienna kulminacja (571 m n.p.m.) – i dołu kaplica.

Widok z platformy widokowej na północny-zachód.

Widok na dolinę Wisłoki i wioski Kąty, Skalnik i Brzezową (między Jeleniem a Bucznikiem).
Jak już wcześniej wspomniałem, Grzywacka Góra leży paśmie Łysej Góry należącym do Beskidu Dukielskiego a konkretnie w jego zachodnim skraju. Posiada ona dwie kulminacje – pierwszą (567 m n.p.m.) dobrze znaną, z wieżą widokową i drugą nieco wyższą (571 m n.p.m.) leżącą na południowy wschód od tej pierwszej. Łączy te wierzchołki niewielkie, łagodne siodełko. Z obydwu wierzchołków rozciągają się piękne widoki jednak z tej pierwszej są one o wiele rozleglejsze. Tym bardziej gdy wyjdziemy na 12 metrową platformę widokową. Podczas silnego wiatru ma się tu dodatkową atrakcję gdyż na wieży tej można się poczuć jak na okrętowym „bocianim gnieździe” (trochę kołysze).

Panorama z Grzywackiej.
Jeśli chodzi o widok to jest on naprawdę imponujący. Od wschodu, ponad otwartymi terenami widać zalesiony masyw Łysej Góry a zza niego, nieco z lewej strony majaczy stożek Cergowej. Dalej na południowo-wschodnim i na południowym horyzoncie można dostrzec graniczne Baranie i Czerszlę. Między nimi, bliżej nad doliną, w której leży Myscowa widać Suchanię. Na południu góruje Kamień nad Kątami a dalej dolina potoku Ryj, w której leży Desznica. Bliżej ciągnie się dolina Wisłoki, w której ulokowana jest wieś Kąty. Nad Kątami góruje widokowy masywik Jelenia . Między Jeleniem a Bucznikiem kolejne dwie wioski – Skalnik i Brzezowa. Nad Jeleniem wznosi się wznosi Kolanin a za nim odległa Mareszka. Jeszcze dalej, na zachodzie widoczne jest Pasmo Magury Wątkowskiej ze Świerzową obniżające się poprzez Smyczkę aż do Cieklinki. Od Cieklinki teren się obniża a na horyzoncie rysują się Pogórza, kolejno: Ciężkowickie z charakterystycznym Liwoczem, Strzyżowskie i Dynowskie.
W kierunku północnym widać też wyraźnie obniżenie Dołów Jasielsko-Sanockich a przed nimi łagodne wzgórza Pogórza Jasielskiego. Można więc bawić się w rozpoznawanie i nazywanie leżących tu licznych miejscowości. Przy dobrej przejrzystości powietrza można dojrzeć Tatry – należy ich szukać w kierunku południowo-zachodnim, między Kolaninem a Mareszką.

Widok ze wschodniego wierzchołka Grzywackiej na platformę widokową z krzyżem.
Bezimienny, wschodni wierzchołek Grzywackiej (571 m n.p.m.)
Po krótkim pobycie na platformie widokowej i uwiecznieniu rozległych widoków na zdjęciach opuszczam ten teren. Kieruję się na południe drogą przez sosnowo-modrzewiowy młodnik. Nieopodal, południową stronę Grzywackiej Góry z roku na rok coraz bardziej zarasta modrzewiowy las. Wydostaję się na otwarty teren aby podejść na drugą kulminację (571 m. n.p.m.).

Ślad po zjeździe ze wschodniego wierzchołka Grzywackiej.
Stąd też ładne widoki jednak ograniczone nieco na północno-wschodnia stronę. Nie ma tutaj potrzeby szukać znaków szlaku bo będąc na śladówkach czuje się wolność, można więc przemieszczać się gdzie oczy poniosą. Ważne żeby było na tyle śniegu i żeby zachować obrany kierunek. W tych rejonach ze śniegiem bywa różnie bo często wieją tu silne wiatry wywiewające śnieg. Tym razem jest jednak OK. Na jednym z grzbietów odchodzących od Grzywackiej Góry w stronę Starego Żmigrodu istniało w średniowieczu grodzisko. Zwało się ono „Zamczysko” ale o tym jednak opowiem w innym wpisie. Zjeżdżam w kolejne siodło, w obniżeniu którego docieram do granicy lasu. Tu odnajduje znaki czerwone Głównego Szlaku Beskidzkiego i wchodzę do lasu. Po kilkunastu metrach pojawiają się tablice informujące, że wkraczamy na teren rezerwatu przyrody „Łysa Góra”.
Rezerwat „Łysa Góra”.

Wejście do rezerwatu „Łysa Góra”.
Powstał w 2003 roku po północnej stronie grzbietu Łysej Góry w celu zachowania ekosystemów leśnych porastających fragment tego pasma. Znajdują się tu siedliska przyrodnicze współtworzące rzadki zespół jaworzyny górskiej, buczyny karpackiej i jedliny. Chroni się tu cisa pospolitego, kłokoczkę południową oraz języcznik pospolity. Rośnie tu największy cis na Podkarpaciu, o obwodzie pnia w pierśnicy 170 cm (a poza terenem rezerwatu czereśnia ptasia o obwodzie pnia 356 cm). Bogata jest również fauna leśna, obfitująca w typowe gatunki puszczańskie, w tym również drapieżniki. Występuje tu też wiele gatunków gryzoni i przeróżnych ptaków także wiele gatunków drapieżnych. Występuje tu również rzadki chrząszcz – nadobnica alpejska i rzadki pająk tygrzyk paskowany podlegające ochronie ścisłej. Walory rezerwatu podkreśla ciekawa rzeźba terenu z licznymi dolinami cieków wodnych rozdzielającymi poszczególne kulminacje oraz pozostałości dawnego grodziska wpisane do rejestru zabytków. Rezerwat ten objęto ochroną w ramach sieci NATURA 2000 jako specjalny obszar ochrony siedlisk. Więcej o rezerwacie przyrody „Łysa Góra można dowiedzieć się tutaj.

Ośnieżone jodły w rezerwacie „Łysa Góra”.
Droga wiedzie grzbietem przez piękny las. Mróz trzyma. Śniegu jest dużo tak, że czasem utrudnia poruszanie się bo wierzchnia warstwa jest zmrożona a pod nią leży lekki puch. Zapadam się więc czasem ale nie ma tragedii. Na gałęziach gęsta szadź co tylko dodaje uroku. Posuwanie się na nartach jest w związku z tym dość wolne ale przyjemne. Czasem natrafi się na jakieś połamane konary leżące na szlaku więc trzeba je ominąć. Jest tu stosunkowo płasko bez żadnych stromych podejść czy ostrych zjazdów. Taki teren bardzo lubię bo świetnie nadaje się na śladówki i nie powoduje zbytniego zmęczenia. Ale żeby nie było za dobrze to przy pokonywaniu terenowej przeszkody łamię kijek narciarski. Teraz więc poruszanie się naprzód trochę się spowolniło. Cóż – zdarza się i tak … Docieram do wierzchołka Łysej Góry a kilkanaście metrów dalej wyjeżdżam na otwartą polanę.

Polana pod szczytem Łysej Góry.
Łysa Góra (641 m n.p.m.)

To trzeci pod względem wysokości po Danii i Polanie, szczyt w paśmie Łysej Góry Beskidu Dukielskiego.
Posiada on dwa wierzchołki: zachodni 641 m n.p.m. i wschodni o wysokości bezwzględnej 628 m. Sam szczyt Łysej Góry jest obecnie zalesiony ale poniżej szczytu, po przejściu kilkudziesięciu metrów dalej, otwiera się ograniczony widok na wschód.

Łysa Góra (628 m n.p.m.) – niższy wierzchołek.

Polany podszczytowe Polany (651 m n.p.m.) i Dania, zwana dawniej Halką (696 m n.p.m.).
Nieco dalej widok otwiera się też na południe gdyż polany są tu rozleglejsze.
Są tu też miejsca, z których otwierają się widoki na północ, na bliskie stąd Pogórze Jasielskie i dalej na Strzyżowskie, i Dynowskie.

Widok na Pogórze Jasielskie z Łysej Góry.
Dotarłem tutaj i zaniemówiłem z wrażenia – tak pięknych, zimowych plenerów dawno nie widziałem. Zaśnieżony i zmrożony śnieg na gałęziach drzew, tworzący fantazyjne formy, piękne światło, błękitne niebo i dalekie widoki… Wyjąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia …
Zjechałem później trochę niżej aby podejść na ten wschodni wierzchołek.
Bezimienny wierzchołek (628 m n.p.m.)
Warto dodać, że niedaleko od tego miejsca, odgałęzia się droga leśna do miejscowości Łysa Góra. Schodząc do niej można dojść do ciekawej tzw. „Wilczej Kapliczki”. Ponadto w Łysej Górze znajduje się zabytkowy cmentarz z I wojny światowej nr 9 – Łysa Góra. Więcej o Wilczej Kapliczce jak i o cmentarzu z I wojny Światowej napisałem w tym artykule.
W planach miałem jeszcze podejść na Polanę ale brak kijka narciarskiego (który wcześniej złamałem) dawał się we znaki. Na dodatek w styczniu dni są krótkie a dzisiejszy dzień bardzo mroźny więc postanowiłem już zawrócić. Spędziłem tu jeszcze trochę czasu żeby lekko się posilić, uzupełnić płyny i odpocząć podziwiając widoki. Było bardzo przyjemnie bo pogoda piękna, bezwietrzna to i mróz nie był tak bardzo odczuwalny.
Powrót.
Wracałem tą samą drogą czyli szlakiem prowadzącym grzbietem pasma Łysej Góry a więc skrajem rezerwatu „Łysa Góra”.

„Różowe” modrzewie w rezerwacie Łysa Góra.

Bucznik (519 m n.p.m.) i Grzywacka Góra (567 m n.p.m.).

Sosnowy młodnik.

Zalesiona Łysa Góra (641 m n.p.m.), poniżej łysy, wschodni wierzchołek Grzywackiej (571 m n.p.m.).
Po wyjściu z lasu na otwarty teren zatrzymywałem się często robiąc kolejne zdjęcia. Ponownie wszedłem na wschodni wierzchołek Grzywackiej aby później swobodnie z niego zjechać na ten niższy. Światło słoneczne zupełnie inaczej oświetlało teraz metalowy krzyż na wieży co widać na załączonym zdjęciu. Dotarłem znów pod wieżę widokową na Grzywackiej ale już na nią nie wchodziłem.

Kamień nad Kątami (714 m n.p.m.) z Grzywackiej.

Suchania – widok z Grzywackiej.

Golesz (456 m n.p.m.).
Zacząłem powrót północnym grzbietem Grzywackiej, tak aby zjeżdżając powoli w stronę lasu często spoglądać na okoliczne góry. Po dotarciu do granicy lasu odszukałem leśną ścieżkę, którą zjeżdżałem niespiesznie mijając niewielkie polanki powyżej Uroczyska Srebrne, do przysiółka Podgóry.
Przed wyjazdem z lasu musiałem wypiąć narty i zejść piechotą bo było tu za stromo na bezpieczny zjazd. Po wyjściu z lasu pojawiają się pierwsze zabudowanie przysiółka Podgóry. Stąd już wygodną drogą zjeżdżam po ubitym – i na szczęście nie posypanym jeszcze piaskiem z solą – śniegu. W przysiółku Poddębicz czeka na mnie mój samochód.
Dla zainteresowanych tymi okolicami czytelników wspomnę, że w innym wpisie również opisałem wędrówkę na Grzywacką Górę.

Widok na Nowy Żmigród.
Tekst, opracowanie i zdjęcia – Antoni Noga.