Kamień – zwany Kamieniem nad Kątami – to wybitny szczyt w Beskidzie Niskim o charakterze wyspowym, należący do Pasma Magury Wątkowskiej. Znajduje się w jego południowo wschodnim krańcu i od właściwego Pasma Magury Wątkowskiej oddziela go obniżenie z przełęczą Hałbowską ( 540 m n.p.m.). Od południowego zachodu odgranicza go potok wpadający do Wisłoki na wysokości miejscowości Krempna. Następnie Wisłoka, opływająca Kamień szerokim łukiem od południa poprzez wschód, aż do północnego wschodu. Od północy i północnego zachodu granicę stanowi dolina potoku Ryj i jego południowe dopływy spływające na wysokości Desznicy z okolic przełęczy Hałbowskiej.

Przez Kamień poprowadzony jest odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego znakowany na czerwono, biegnący z Kątów na przełęcz Hałbowską i dalej na Kolanin. Z Kątów równolegle do czerwonego szlaku biegnie odcinek zielonego szlaku Gorlice – Ożenna. Ten jednak szlak od rozwidlenia z czerwonym pod szczytem Kamienia, sprowadza do Krempnej. Ponadto z Przełęczy Hałbowskiej wzdłuż szlaku czerwonego do jego spotkania z zielonym i dalej, wzdłuż zielonego wyznaczono ścieżkę przyrodniczo – edukacyjną “Hałbów – Kamień”. Jest ona przedłużeniem ścieżki “Hałbów” wyprowadzającej z Krempnej na Przełęcz Hałbowską. Zaczyna się przy Ośrodku Edukacyjnym MPN i znakowana jest kolorem żółtym. Ma ona w sumie 18 przystanków i liczy ok. 10 km długości.
Właśnie przejście przez masyw Kamienia nad Kątami i dwie miejscowości leżące po obu jego stronach będą tematem niniejszej relacji.
Na wędrówkę w masywie Kamienia nad Katami wybrałem się wraz z moim synem Mateuszem. Dodam tutaj, że cztery tygodnie wcześniej wrócił On do domu z przerwanej brutalnie przez pandemię korona wirusa podróży dookoła świata. Owa pandemia dopadła Go w Nepalu pod Annapurną. Miał ogromne trudności aby po powrocie z trekkingu do Kathmandu dostać się do Polski. Wstrzymane zostały normalne połączenia samolotowe i tylko lotami charterowymi można było dostać się do swojego kraju. Polski rząd jednak o Polakach będących w Himalajach i w Nepalu nie pamiętał, i nie wysłał po nich żadnego samolotu. Trzeba było więc radzić sobie samemu i szukać pomocy u innych. Wszystko to, dzięki pomocy niemieckiej ambasady skończyło się dobrze – to jednak obszerny temat na inną opowieść…
Powrót Mateusza do Polski skutkował tym, że musieliśmy poddać się obowiązującej wtedy dwutygodniowej, domowej kwarantannie – Mateusz jako powracający z zagranicy a ja jako członek rodziny wspólnie z Nim mieszkający. Po odbyciu tej kwarantanny i po częściowym złagodzeniu obostrzeń wybraliśmy się na wędrówkę w nieodległy Beskid Niski aby aby odreagować izolację i nacieszyć się wolnością
Spakowaliśmy plecaki, siedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Kątów nad Wisłoką. Samochód zostawiamy na niewielkim parkingu przed sklepikiem. Jest to dobry punk wypadowy na bardzo popularną w okolicy Grzywacką Górę znaną z pięknych, rozległych bo dookolnych widoków (w czym skutecznie pomaga umieszczona tam wieża widokowa).
Kąty (nad Wisłoką).
Kąty to duża wieś w gminie Nowy Żmigród ciągnąca się na przestrzeni kilku kilometrów wzdłuż Wisłoki. Jej nazwa oznacza wieś położoną na uboczu, czyli w kątach utworzonych przez otaczające ją góry. Tymi otaczającymi górami są leżące po wschodniej stronie rzeki Wisłoki: Golesz (451 m) z Grzywacką Górą (567 m) i dalej Łysa Góra (641 m) z Polaną (651 m. Po zachodniej stronie rzeki są to masyw Jelenia (501 m) z sasiednią Skałą (471 m). Na południu dolinę zamyka Kamień (714 m) a na północy stoki Bucznika gdzie Kąty graniczą z Nowym Żmigrodem.
Kąty to stara polska wieś lokowana na prawie niemieckim przez Władysława Jagiełłę w 1398 r. Była częścią dóbr żmigrodzkich więc przez wieki miała praktycznie tych samych właścicieli co Żmigród. Byli nimi przedstawiciele możnych rodów: Bogoriów, Wojszyków, Stadnickich, Lubomirskich, Wiśniowieckich, Radziwiłłów i Potulickich. Jako, że leżała na bardzo uczęszczanym szlaku handlowym to w swej historii wieś często cierpiała od najazdów obcych wojsk, napadów beskidników, klęsk żywiołowych, pożarów i różnych epidemii. W Kątach, w wiekach od XVII do XIX istniały huty szkła, żelaza i hamernie. Wytwarzano też węgiel drzewny i produkowano galanterię drzewną (np. zapałki). Przyczyniło się to do znacznej degradacji okolicznych lasów co widoczne jest do dzisiaj. Była tu też cegielnia i młyn wodny, po których nie zachowały się żadne ślady.
W czasie I wojny światowej, w listopadzie i grudniu 1914 roku oraz w maju 1915 roku toczyło się tu kilka batalii rosyjsko-austriackich. Druga wojna światowa przyniosła większe straty, ponieważ przechodził tędy front a w okolicach trwały krwawe walki o Przełęcz Dukielską, co było odczuwalne mocno i tutaj. Dziś mieszkańcy Kątów utrzymują się głównie z rolnictwa i agroturystyki.
Z Kątów nad “Uroczyskiem Oborzysko”.
Po przejściu mostem nad Wisłoką wkraczamy do przysiółka Kątów zwanego Zarszyn.

Zaraz za mostem skręcamy zgodnie z odchodzącą w lewo drogą by po chwili ostro skręcić w prawo, w widoczną gruntową dróżkę. Płynie tędy też niewielki potok wpadający nieopodal do Wisłoki. Za kolejnym zakrętem droga zaczyna się mocno zwężać i dość stromo podchodzić w górę. Po jej obu stronach wznoszą się wysokie skarpy tworzące niewielki wąwóz.


Drogą tą podchodzimy tak kilkaset metrów po czym stromizna powoli zanika wyprowadzając nas na otwierający się grzbiet. Początkowo niewiele jeszcze widać na boki ale im wyżej tym mniej drzew i krzaków tarniny. Teren, przez który przechodzimy i jego bardzo strome, wschodnie stoki opadające w dolinę Wisłoki to tzw. “Uroczysko Oborzysko”.
Wyżej, po zachodniej stronie pojawiają się polany i rozleglejsze łąki, gdzie często pasą się krowy. Nieco dalej grzbiet robi się otwarty na obie strony i otwierają się ciekawe widoki. W pewnym momencie, po wschodniej stronie szlaku między dwoma młodymi świerkami stoi niewielka kapliczka na metalowej konstrukcji. Wystawiono ją w czerwcu 1999 roku jako wotum wdzięczności za pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Na tabliczce cytat z 10 czerwca 1997 roku wygłoszony w Krośnie podczas pielgrzymki przez J.P. II. (Warto dodać, że Karol Wojtyła wędrował tędy podczas swojej długodystansowej wędrówki przez Beskid Niski w 1953 roku wraz z grupą studentów).

U stóp kapliczki leżą w trawie tabliczki szlaku rowerowego, który tędy przebiega. Czyżby znów komuś przeszkadzały ??? (nie po raz pierwszy widuje zdewastowane oznakowania szlaków rowerowych). Kilkaset metrów za tą kapliczką, od drogi gruntowej odgałęzia się boczna droga skręcająca w kierunku wschodnim do przysiółka Kątów – Zagrody. Również i tą drogą prowadzi szlak rowerowy. My jednak idziemy dalej na południe, w stronę widocznej w oddali ścianie lasu.
Przez Kozi Horb nad “Uroczyskiem na Górach”.
Teren jest tutaj otwarty więc mamy dookoła piękne widoki. Na zachodzie widoczny jest Kolanin, Świerzowa, Trzy Kopce i Smyczka. Nieco bliżej niepozorny masyw Jelenia z Desznicką Górą i Skałą.

Widać też drogę wspinającą się po północnych stokach Kamienia, prowadzącą do Krempnej. Po przeciwnej stronie widać Grzywacką Górę, Łysą Górę, Polanę i Danię oraz inne szczyty Beskidu Dukielskiego.

Na południu zaś górujący Kamień z widoczną wieżą przekaźnikową na szczycie. Watro przypomnieć, że dawniej przez szczyt Kamienia prowadził czerwony Główny Szlak Beskidzki. Jednak podczas budowy wieży przekaźnikowej przeznakowano go i poprowadzono nieco dalej od szczytu (pewno aby nieliczni wędrowcy nie przeszkadzali w budowie …) i tak już zostawiono. Szlak ten prowadził też wzdłuż drogi Kąty – Krempna i dalej stokówką skąd na szczyt ale oddział jasielskiego PTTK przeniósł go i poprowadził wspólnie ze znakani szlaku zielonego biegnącego z Kątów. I taki stan mamy do dzisiaj.
Grzbiet, którym teraz idziemy, wraz ze stromymi stokami opadającymi na wschodnią stronę, to tzw. “Uroczysko na Górach”. Kulminacją tego grzbietu jest Kozi Horb wysoki na 469 m n.p.m. Stąd także rozciągają się ładne widoki więc bardzo przyjemnie się idzie. Trzeba tylko uważać na niewielkie kałuże, które pozostały po wcześniejszych deszczach. Idąc tak i oglądając widoki dochodzimy do ściany lasu. Skrajem lasu przebiega granica Magurskiego Parku Narodowego.


Na skraju tego lasu poustawiano także wiele ambon myśliwskich tak aby egzekutorzy-myśliwi mieli jak na dłoni wystawioną do odstrzału zwierzynę wychodzącą z parku narodowego na łąki … – Taka refleksja nam się nasunęła.
Wschodnie stoki Kamienia.
Przed wejściem na teren MPN stoi nakryta czterospadowym dachem tablica informacyjna. Jest tu też ofoliowana kartka z instrukcją jak można kupić bilet wstępu na szlaki parku narodowego. Kupujemy więc bilety przez stronę internetową eParki.pl . Aby kupić taki bilet trzeba się wcześniej zarejestrować i założyć konto. Można później przez to konto zakupić bilety do wszystkich parków narodowych na terenie Polski. Obecny koszt biletu normalnego to 5 PLN plus 50 groszy opłaty na rzecz Dotpay. Kiedyś bilet można było kupić przez sms-a i kosztował on wtedy 4 PLN. Zaopatrzeni w elektroniczne bilety wchodzimy na teren MPN.

Po chwili dochodzimy do drogi leśnej (stokówki), która przed powstaniem parku służyła do wywózki drewna z lasów. Idziemy nią kilkaset metrów po czym skręcamy w lewo i leśną ścieżką zaczynamy podejście na Kamień. W miejscu, gdzie stromizna staje się bardziej odczuwalna z prawej strony pojawia się głęboki jar potoku. Ma on swoje źródła gdzieś pod szczytem Kamienia.

Wzdłuż tego potoku stromizna naprawdę daje się odczuć, zwłaszcza gdy jest ślisko po deszczu. Także w jesieni gdy leży tu gruba warstwa bukowych liści, nie mówiąc już o zimie oraz zmrożonym śniegu i lodzie.
Lasy porastające masyw Kamienia mają charakter puszczański zwłaszcza te znajdujące się na północnych, wschodnich i południowych, trudno dostępnych, stromych stokach. Dlatego też utworzono tutaj:
Obszar Ochrony Ścisłej “Kamień”.


Prawie cały zalesiony masyw Kamienia nad Kątami znajduje się w Magurskim Parku Narodowym. Sercem ochrony w parkach narodowych są tzw. Obszary Ochrony Ścisłej. W Magurskim Parku Narodowych są trzy takie obszary. Najmniejszym z nich jest utworzony właśnie tu, na Kamieniu, Obszar Ochrony Ścisłej “Kamień”. Zajmuje on powierzchnie szczytowe Kamienia i jego strome północne, wschodnie i południowe stoki.
