Wędrówki górskie, rowerowe wyprawy, backcountry, podróże.

Przez Jasiel na Kanasiówkę, Pasikę i Weretyszów.

Narciarska wędrówka, która jest tematem tej relacji przebiegała znakowanymi szlakami przez teren rezerwatu przyrody “Źródliska Jasiołki”. Dalej wzdłuż granicy polsko-słowackiej na Kanasiówkę, Przełęcz Kalinowską i Pasikę (zwaną też Wielkim Bukowcem). Z Pasiki trasa prowadziła przez Weretyszów i miejsce zwane Vodojem do rezerwatu “Haburské Rašelinisko”, skąd przez tereny Jasiela  i przez Rudawkę Jaśliską do Woli Wyżnej.

Zimy, jakie ostatnio mamy, wszyscy widzimy. To raczej kilkudniowe epizody zimowe a nie zimy jakie pamiętamy sprzed lat.

Zima na szlaku granicznym w okolicach Kanasiówki.

W pierwszej połowie stycznia meteorolodzy straszyli nas mroźnym wyżem zwanym “Bestią ze wschodu”, który miał przynieść tęgie mrozy i zagościć na jakieś dwa tygodnie. Wprawdzie nasypało tu, w mojej okolicy  ok. 25 cm świeżego śniegu, było też kilka mroźnych dni i nocy z temperaturami dochodzącymi do -17 stopni, co pozwoliło mi wyjść kilka razy na krótkie przebieżki na nartach biegowych – tak na rozgrzewkę przed ewentualnym sezonem. Po kilku dniach jednak przyszła odwilż i śnieg bardzo szybko stopniał.

Na początku trzeciej dekady stycznia zaatakował nas niż nazwany “Lars” i przyniósł z sobą bardzo obfite opady mokrego i gęstego śniegu, sięgające nawet do 35-40 cm na południowym wschodzie Polski. Jak na razie ten śnieg się utrzymuje mimo, że spadł na niezamarzniętą ziemię ponieważ temperatury utrzymują się minusowe. Skutki “Larsa” dały się jeszcze odczuć do końca stycznia a już następny śnieżny niż o imieniu “Olaf” zbliża się nad Polskę więc zima pewno jeszcze potrwa. (Pracuję nad tym wpisem – z przerwami – już dobrze ponad tydzień i na bieżąco śledzę prognozy pogody – o czym właśnie informuję i na bieżąco aktualizuję sytuację).

Skoro zima jednak przypomniała o sobie to i ja sięgnąłem pamięcią do czasów, kiedy to warunki śniegowe pozwalały na narciarskie wędrówki. Ponieważ dawno nic o nich nie pisałem to teraz przedstawię tu jedną z takich wypraw. Odbyłem ją wraz z moim kolegą we wschodnich, przygranicznych rejonach Beskidu Niskiego, w okolicach Kanasiówki.

Spotkaliśmy się rankiem w Dukli, gdzie swój samochód zostawiłem na tamtejszym parkingu i po przesiadce do samochodu kolegi pojechaliśmy dalej razem w stronę Barwinka. W Tylawie skręciliśmy w drogę prowadzącą do Komańczy i dojechaliśmy nią do Woli Niżnej, gdzie skręciliśmy w stronę Woli Wyżnej dojeżdżając w okolice dawnego PGR-u.

Z Woli Wyżnej w stronę Rudawki Jaśliskiej.

Tu się zatrzymaliśmy bo dalej droga była już nieodśnieżona i zamknięta. Zresztą dalej nie zamierzaliśmy podjeżdżać bo miejsce, gdzie się zatrzymaliśmy jest wystarczająco dobrym punktem wyjściowym w góry. Miejsce to, to niezbyt duży plac nieopodal zabudowań po byłym PGR w Woli Wyżnej.

Wspomniany PGR istniał i “gospodarował” tutaj na terenach wyludnionych po II wojnie światowej wiosek: Woli Wyżnej, Rudawki Jaśliskiej i Jasiela. To gospodarowanie przyczyniło się też do zacierania śladów po mieszkańcach tych nieistniejących wiosek.

Wola Wyżni. Zabudowania byłego PGR-u – kotłownia.

Na początku lat 90-tych XX wieku PGR upadł a pozostałe, nieużytkowane pomieszczenia gospodarcze niszczejąc szpecą nadal okolicę. Dziś jeszcze w budynkach mieszkalnych byłych pracowników PGR zamieszkują miejscowi ludzie. Nie pozostało ich tu wielu, pewnie mieszka tu obecnie mniej niż 30 osób.

Wola Wyżna – krajobraz popegeerowski.

O Woli Wyżniej, jej historii oraz o tym co tu pozostało, pisałem dokładniej w relacji z rowerowej wycieczki w te rejony. Także o Rudawce Jaśliskiej i Jasielu, przez które wtedy też przejeżdżałem. Jeżeli więc ktoś zainteresowany jest takimi informacjami odsyłam tutaj .

Śniegu jest tu dużo i jest to świeży śnieg bo w nocy nieco dosypało. Sypie także i teraz ale niewiele i z małymi przerwami. Poruszanie się w takich warunkach będzie więc niezbyt szybkie. Są jednak ślady opon samochodu, który pewno jechał do placu, gdzie składowane jest drewno więc ułatwi to poruszanie się przez jakiś czas.

Tak też było więc w miarę szybko pokonaliśmy na nartach ten odcinek. Wcześniej wjechaliśmy na tereny, gdzie do czasów końca wojny istniała wioska Rudawka Jaśliska.

Drogą przez Rudawkę Jaśliską.

Rudawka Jaśliska – mostek nad Jasiołką.

Przeszliśmy też przez mostek nad Jasiołką aby jeszcze jakiś czas przebiec się w miarę szybko koleinami. Teraz, zimą nie chce się wierzyć, że kiedyś mieszkali tu ludzie.

zaśnieżona droga.
Rudawka Jaśliska. Droga przez tereny nieistniejącej wioski.

Las zarósł już te tereny tak mocno, że zbliżył się do drogi, ponadto wszystko zasypane śniegiem więc tym bardziej trudno o jakiekolwiek ślady po zabudowaniach. Rudawka Jaśliska była to bardzo mała i biedna wioska nie zajmująca wiele przestrzeni, tym bardziej sukcesja wtórna lasu nastąpiła tu stosunkowo szybko. W południowej części dawnej wioski Rudawki Jaśliskiej wychodzimy na otwartą pozbawioną lasu przestrzeń.

Rudawka Jaśliska
tereny nieistniejącej wsi Rudawki Jaśliskiej.
Rudawka Jaśliska – nieistniejąca wieś w górnym biegu Jasiołki.

Znajdują się tu podmokłe tereny bagienne i torfowiska. Zaczyna się tu też granica rezerwatu “Źródliska Jasiołki”.

granica rezerwatu
Granica rezerwatu “Źródliska Jasiołki” – największego pod względem powierzchni rezerwatu w polskich Karpatach.

Rezerwat “Źródliska Jasiołki”.

Został on powołany do życia Zarządzeniem Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z 31 grudnia 1993 roku a praktycznie istnieje od 15 lutego 1994 r. Obejmuje swym zasięgiem miejsca po nieistniejącej wiosce Jasiel oraz południowe części nieistniejącej Rudawki Jaśliskiej. Także rozległe tereny leśne górskiego pasma granicznego ciągnącego się wzdłuż granicy państwowej ze Słowacją. Granica rezerwatu zaczyna się tu od wschodniej strony szczytu Kopriwniczna (715 m n.p.m.) i przez Haburské Rašelinisko, Weretyszów (742 m n.p.m.) i Kanasiówkę (823 m n.p.m.) biegnie do szczytu Pasika (848 m n.p.m. zwanego też Wielki Bukowiec). Na Wielkim Bukowcu odchodzi od granicy na wschód i stokami Małego Bukowca skręca na północ biegnąc lasem do grzbietu Kiczery Długiej skąd wraca do Jasiela.

Wschodnia część rezerwatu to silnie urozmaicone tereny o bogatej rzeźbie utworzonej przez potoki źródliskowe rzeki Wisłok, pełne jarów, progów skalnych, lejów i wąwozów. Zachodnia zaś, to łagodnie nachylone stoki porośnięte lasami przechodzące niżej w zabagnione torfowiska. Mająca po zachodniej stronie Kanasiówki swoje źródła Jasiołka, spływając dość łagodnie wypływa na równinne tereny tworząc liczne meandry i szeroką zawilgoconą, bagienną równinę, na której wytworzyły się torfowiska. Lasy bukowe z domieszką jodły i jawora, porastające ponad 75 % powierzchni rezerwatu mają charakter puszczański. To wszystko, łącznie z całym przebogatym światem roślinnym i zwierzęcym, podlega tu ochronie.

Niedaleko od granicy rezerwatu znajdują się płytkie zbiorniki wodne utworzone tu w 2011 roku po pożarach torfowisk. Najwięcej z nich miało tu miejsce w latach 90-tych XX wieku. Teraz oczywiście ich nie widać bo są przysypane śniegiem. Przy drodze obok stoi najlepiej w okolicy zachowany przydrożny krzyż z 1901 roku. To w tej okolicy przebiegała granica między Rudawką Jaśliską a Jasielem.

mostek nad potokiem
Drewniana kładka na Jasiołce.
Kładka nad Jasioką i niebieski szlak turystyczny PTTK.

Niebieskim szlakiem przez Jasiel.

Kilkaset metrów dalej, przy dużym meandrze Jasiołki, nad którą przerzucono niewielki, drewniany mostek (kładka) spotykamy znaki niebieskiego szlaku turystycznego PTTK. Dochodzi on tu, w dolinę Jasiołki, z położonego przy granicy polsko-słowackiej rezerwatu Haburské Rašelinisko. Za mostkiem skręca na południe i starą drogą przez Jasiel doprowadza do pola biwakowego. Tam opuszcza drogę, która prowadzi do Moszczańca i już leśną dróżką wprowadza w las by po prawie dwukilometrowym podejściu znów powrócić na granice państwa. Tam skręca na wschód aby doprowadzić do węzła szlaków pod Kanasiówką, już na granicy ze Słowacją. Wzdłuż tego szlaku będziemy się teraz przemieszczać. Oprócz szlaku pieszego mamy tu jeszcze szlak konny i rowerowy oraz ścieżkę historyczną Beskidzka Trasa Kurierska JAGA-KORA.

Tereny nieistniejącej wioski Jasiel – widok ze wzgórza cerkiewnego.

Jasiel.

Zaraz za zakolami Jasiołki, gdzie droga lekko się wznosi zaczyna się granica lasu. Po lewej stronie na wypłaszczonym wzgórku znajduje się zaniedbany i bardzo zniszczony, zarośnięty cmentarz łemkowski. Bardzo niewiele śladów po nagrobkach można jeszcze tu odnaleźć – powyżej powierzchni śniegu wystaje jeden cokół zniszczonego nagrobka.

Stary łemkowski cmentarz przycerkiewny w Jasielu.

Na tym cmentarzu pochowano w 1944 roku żołnierzy sowieckich poległych w czasie Operacji Dukielsko-Preszowskiej. Oznaczony on jest kamiennym obeliskiem z wykutą gwiazdą i datą 1944, a także dwoma prawosławnymi krzyżami przy końcu cmentarza.

Jasiel – cmentarz łemkowski i kwatera cmentarza żołnierzy sowieckich poległych w walkach Operacji Dukielsko-Preszowskiej w 1944r.
Kwatera cmentarza żołnierzy sowieckich z 1944 r. Obelisk z gwiazdą, w głębi krzyże prawosławne (metalowy i drewniany).

Przy południowym skraju cmentarza stała drewniana cerkiew greckokatolicka, którą zaraz po II wojnie zniszczono. Dziś jeszcze rosną tu stare lipy, które wskazują miejsce po tej cerkwi.

Jasiel – cerkwisko.

Zaraz za wzniesieniem cerkiewnym wydostajemy się na otwarty teren. Mijamy cokoły już bez żeliwnych krzyży i dobiegamy do mostku na Jasiołce.

Piaskowcowy cokół zniszczonego krzyża przydrożnego w Jasielu.

Niedaleko od wzgórza cerkiewnego a przed mostkiem na Jasiołce odgałęzia się niewidoczna teraz, bo zasypana śniegiem, stara wiejska droga do Moszczańca.

Jasiel – miejsca pamięci związane z czasami około wojennymi.

W tych okolicach, 20 marca 1946 miała miejsce napaść oddziałów UPA na żołnierzy polskich. Ewakuowano wtedy 30 osobową obsadę strażnicy WOP przez około 70 osobowy oddział żołnierzy z zagrożonej przez UPA strażnicy w Jasielu. Zaatakowani i rozbici żołnierze polscy przez połączone siły trzech sotni (Chrina, Bira i Myrona) zostali wzięci do niewoli. Później część z nich zamordowano w innym miejscu, niedaleko Moszczańca gdzieś na stokach Jeleniej Góry nad Wisłokiem. Część puszczono wolno a z jeszcze inną częścią do dziś nie wiadomo do końca co się stało. Tylko jednej osobie udało się uciec. To tragiczne wydarzenie upamiętnia pomnik ustawiony na miejscu spalonej podczas wojny starej strażnicy WOP. Stała ona przy południowym krańcu wsi, tuż za Jasiołką. Obecnie nieopodal tego pomnika znajduje się duże pole biwakowe, na którym na pewno się zatrzymamy.

Za mostkiem, kilkaset metrów na zachód wśród krzaków i zarośli widoczne są dwa rozsypujące się budynki.

Ruiny strażnicy WOP z 1947r. Później przez kilka lat był tu prowizoryczny schron turystyczny a potem budynki przejął PGR.
Drugi z budynków dawnej strażnicy.

Mieściły one późniejszą strażnicę WOP-u i stajnię dla koni zbudowaną w 1947 roku. Później, przez kilka lat wykorzystywane były jako prowizoryczny schron turystyczny. W końcu wykorzystywał je PGR.

Nieco dalej za mostkiem stoi charakterystyczny dla Jasiela cokół zniszczonego krzyża ze sterczącym płaskownikiem.

Zniszczony krzyż przydrożny z 1904r. świadczący o tragicznej historii mieszkańców Jasiela.

Kolejnym miejscem na terenie Jasiela, przy którym się zatrzymujemy jest obelisk z tablicą pamiątkową poświęcony Kurierom Beskidzkim ZWZ-AK. Ustawiony został tu przez działaczy brzozowskiego oddziału PTTK i odsłonięty w 1981 roku.

Obelisk poświęcony Kurierom Beskidzkim ZWZ-AK.

Tutaj też kończy się szlak historycznej Beskidzkiej Trasy Kurierskiej JAGA-KORA. Wyznakowano ją i otwarto jesienią 2012 roku. Poprowadzono ją historycznymi ścieżkami, którymi kurierzy i przewodnicy przeprowadzali za granicę Polski aż do Budapesztu uciekinierów z kraju zagrożonych hitlerowskimi represjami. Przeprawiali się tędy też ochotnicy pragnący dalej walczyć z bronią w ręku w polskich oddziałach zbrojnych formowanych na obczyźnie. Ten turystyczny szlak zaczyna się przy stacji kolejowej we Wróbliku Szlacheckim koło Rymanowa. Następnie przez Wołtuszową, Jawornik (762 m n.p.m.), Polańską (737 m n.p.m.), Polany Surowiczne, Wolę Niżną i Rudawkę Jaśliską prowadzi do Jasiela. 

W odległości około 300 metrów od tego obelisku, z lewej strony drogi znajduje się ogrodzony plac dla miłośników konnych przejażdżek.

zagroda dla koni
Zagroda dla koni przy końskim szlaku z Lipowca przez Kamień do Jasiela i dalej, do Moszczańca..

Nieco dalej, też po lewej stronie duże pole biwakowe z wiatami i miejscem na ognisko.

pole biwakowe
Pole biwakowe w Jasielu

Tutaj też zatrzymujemy się na dłużej – trzeba w końcu coś zjeść i napić się gorącej herbaty z termosu.

To tutaj, tylko za Jasiołką, znajduje się wspomniany wcześniej pomnik WOP-u.

Pomnik WOP w Jasielu.
Pomnik żołnierzy WOP-u umiejscowiony na terenie dawnej, niemieckiej strażnicy, późniejszej strażnicy WOP, zniszczonej przez UPA.

Nie ma problemu z dojściem do niego bowiem nad rzeczką zbudowano drewniany mostek.

drewniany mostek.
Jasiel – Mostek nad zamarznięta Jasiołką. W głębi pomnik pamięci pomordowanych WOP-istów w 1946 r.

Opuszczamy pole biwakowe i kierujemy się za znakami niebieskiego szlaku PTTK im. Kazimierza Pułaskiego.

Szlakiem granicznym na Kanasiówkę.

W stronę granicy.

Prowadzi on stosunkowo łagodnie w górę przez las do grzbietu wododziałowego Karpat, którym biegnie granica polsko-słowacka. Cały czas, po lewej stronie, kilkadziesiąt metrów od szlaku towarzyszy nam spływająca łagodnie z góry Jasiołka. Jasiołka tutaj to mały wąski strumyk. Ma ona swe źródła na wysokości sięgającej do 800 m n.p.m., na zachodnim stoku Kanasiówki. Po przepłynięciu 76 km w kierunku ogólnym północno-zachodnim wpada w Jaśle do Wisłoki. W średniowieczu na Jasiołce przebiegała historyczna granica między Małopolską a Rusią Czerwoną. Po dotarciu do granicznej przecinki, na grzbiecie wododziałowym skręcamy w lewo. Grzbietem granicznym poprowadzony jest słowacki szlak graniczny znakowany na czerwono. . 

Szlak graniczny w stronę Kanasiówki.

Teraz przecinką graniczną, zgodnie ze znakami szlaków: niebieskiego polskiego i słowackiego czerwonego, podchodzimy łagodnie w kierunku wschodnim. Cały czas poruszamy się w przepięknej scenerii pokrytych gęstą szadzią drzew bukowych przetykanych gdzieniegdzie jodłami. Po niecałych dwóch kilometrach docieramy do węzła szlaków pod Kanasiówką (823 m n.p.m.).

Kanasiówka (831 m n.p.m.)

To jeden z trzech wybitniejszych, obok Pasiki (848 m n.p.m.) i Danowy (841 m n.p.m.) szczytów pasma granicznego w tej części Beskidu Niskiego. Wszystkie one przekraczają 800 metrów wysokości bezwzględnej ale Kanasiówka jest najniższą z nich. Często na mapach podawana jest wysokość 823 m n.p.m. – niewątpliwie  jest to wysokość jej południowej kulminacji leżącej na granicy. Właściwa kulminacja ok. 831 m n.p.m. znajduje się kilkaset metrów na północ od granicy. Jest ona jednak niezauważalna w terenie bo stanowi dość długie, przysadziste  wypłaszczenie. Zresztą sama jej nazwa – Baba – nadana jej przez Łemków zamieszkujących po jej wschodniej stronie znaczy w ich rozumieniu przysadzistą i rozłożystą górę. Przez mieszkańców Jasiela zwana była Hrabyną. Co zaś do samej nazwy Kanasiówka to wywodzi się ona prawdopodobnie z j. węgierskiego od słowa ‘kanasz’ co znaczyło – pasterz świń.

Ledwo widoczny słupek graniczny a wierzchowinie Kanasiówki – znaczy to, że pokrywa śnieżna wynosi tu 50 cm.

Przez węzeł szlaków zwany Kanasiówką przebiegają dwa szlaki. Są to: odcinek długodystansowego szlaku niebieskiego Grybów – Rzeszów  oraz zielony, prowadzący z Beska do Kalinova na Słowacji (wcześniej, do roku 2015  biegł on do Komańczy). Ma tu też początek szlak żółty kończący się w Woli Piotrowej k/Bukowska. Zielony i żółty biegną wspólnie na niezauważalną kulminację Kanasiówki aby tam rozgałęzić się:  – zielony w stronę Moszczańca i dalej do Beska, a żółty przez Wisłok Wielki na Tokarnię i do Woli Piotrowej. Oczywiście przebiega tędy także słowacki, graniczny  szlak czerwony.

Przełęcz Kalinowska – słow. Kalinovské sedlo (800 m n.p.m.)

Niewiele, bo tylko 600 metrów dalej znajduje się przełęcz Kalinowska. To niewielka przełęcz między Kanasiówką a Pasiką.

Przełęcz Kalinowska.
Przełęcz Kalinowska (między Kanasiówką a Pasiką).

Znana jest z tego, że znajduje się na niej niewielki, kamienny pomnik w formie ściętego ostrosłupa z tablicą pamiątkową. Postawiono go tu w 1964 roku, w dwudziestą rocznice wkroczenia czechosłowackich wojsk (wspólnie z sowieckimi) na swoje terytorium. Oprócz pomnika jest tu także węzeł szlaków i maleńki schron turystyczny.

Po słowacku nazywa się on Útulňa v Kalinovskom Sedle a ufundowany został przez słowacki Klub Biathlonowy Medzilaborce.

Niewielki schron turystyczny (Útulňa) na przełęczy Kalinowskiej ufundowany przez słowacki Klub Biathlonowy Medzilaborce.

To właśnie tu, na tej przełęczy zielony szlak z Beska do Komańczy został przerwany i przekierowany do słowackiego Kalinova. Stało się to w 2015 roku w wyniku porozumienia PTTK i słowackiego KST (Klub Slovenských Turistov) o przygranicznym ruchu turystycznym i popularyzacji zintegrowanej sieci górskich szlaków turystycznych po obu stronach granicy polsko-sławackiej. Ustanowiono wtedy też Polsko-Słowacką Odznakę Turystyczną: Góry bez granic – Hory bez hraníc.

Tutaj też grzbiet graniczny skręca na południe i po około 800 metrach wyprowadza na Pasikę.

Pasika (848 m n.p.m.) zwana też Wielkim Bukowcem.

To najwyższy w tym rejonie szczyt Pasma granicznego, który przez Słowaków nazywany jest Wysoky Horb lub Paseky. Jest on całkowicie zalesiony.  Znany z tego, że stoi na nim jeszcze, zbudowana przez Niemców w 1939 roku ażurowa wieża obserwacyjna wykonana ze stalowych kątowników i podobnych elementów.

Obecnie jest to swoisty pomnik – jak napisano na tablicy – “Technicko – Historicka Pamiatka”. Z tablicy dowiadujemy się też, że wieża ta została odnowiona w 2014 roku.

Na szczycie Pasiki (Wielkiego Bukowca) granica rezerwatu “Źródliska Jasiołki” odbija od granicy skręcając na wschód, w stronę Małego Bukowca.

Na wieżę nie zamierzamy wchodzić bo to niebezpieczne o tej porze roku. Ponadto pogoda taka, że i tak wiele nie byłoby widać zwłaszcza, że wysokie drzewa przesłaniałyby ewentualne widoki.

Odcinek szlaku granicznego na grzbiecie Pasma granicznego powyżej Jasiela.

Połowa dystansu z zaplanowanej trasy już za nami więc pora na powrót do punktu wyjścia.

Z Pasiki na Weretyszów.

Zwykle planując trasę wędrówki czy wyprawy staram się unikać powrotu tymi samymi odcinkami szlaku. Czasem jednak nie jest to takie proste bo szlaki i drogi leśne w górach prowadzą inaczej. Tym razem tak się złożyło, że wracając do Woli Wyżnej musieliśmy dwa razy skorzystać z tego samego odcinka trasy, którym wcześniej się przemieszczaliśmy. Pierwszy taki powtórzony (w odwrotnym kierunku) odcinek szlaku przebiegał od Pasiki szlakiem granicznym do miejsca, gdzie odchodzi niebieski szlak do Jasiela. Drugi taki odcinek powtórzyliśmy od Rudawki Jaśliskiej do Woli Wyżnej. Ten jednak bardziej z tego powodu, że robiło już się późno i chcieliśmy przed zmierzchem wrócić do auta.

Odcinek z Wielkiego Bukowca (Pasiki) pokonaliśmy dość szybko bo nie było potrzeby aby się zatrzymywać.

Szlak graniczny (słowacki).

Dopiero w miejscu gdzie odchodzi niebieski szlak do Jasiela zatrzymaliśmy się na chwilę. Jest tu niewielkie miejsce do odpoczynku z kilkoma drewnianymi ławeczekami, oczywiście zasypanymi obecnie śmiegiem.

zasypana śniegiem ławeczka
Zasypana śniegiem ławeczka przy szlaku.

Są tablice informacyjne o rowerowym szlaku Interreg i miejscowości Kalinov, do której ten szlak prowadzi. Także o ciekawych, godnych uwagi miejscach pogranicza polsko-słowackiego.

Od tego miejsca szlak stosunkowo łagodnie się obniża do bezimiennej przełączki po czym zaczyna się dość stromo wznosić. Równocześnie skręca na południe, po czym ostrym łukiem kieruje się znów na północ. Stąd już łagodnie osiągając po 200 metrach kulminację Weretyszowa na wysokości 742 m n.p.m. Od Weretyszowa w kierunku północnym odchodzi niewielkie ramię o nazwie Groń (706 m n.p.m.) które góruje nad Jasielem od południowego-zachodu i jest dobrze z Jasiela widoczne.

Szlak graniczny w okolicach Weretyszowa.

Vodojem, štátna hranica (682 m n.p.m.)

Z Weretyszowa zjeżdżamy w dół aż o miejsca zwanego Vodojem, štátna hranica. Vodojem to po słowacku źródło wody pitnej i po słowackiej stronie granicy można go na pewno odnaleźć, jednak teraz zasypane jest śniegiem. Znajduje się tu też węzeł szlaków, od którego można zejść za znakami niebieskimi do słowackiej Habury.

Zachodnie stoki Weretyszowa ale te po słowackiej stronie nie są zalesione więc widoki z nich są dość rozległe. Skręcamy więc na południe, podobnie jak znaki słowackiego szlaku niebieskiego i podchodzimy do miejsca zaznaczonego na mapie Bujakov kút, skąd mamy rozleglejszy widok na okolicę.

Panorama z miejsca zwanego Bujakov kút na południe…
… i widok na zachód.

Cóż – dziś niebo kompletnie zasnute ołowianymi chmurami, czasem sypie śnieg więc i widoczność kiepska. Ale i tak warto zerknąć na słowacką stronę oraz na Kamień (857 m n.p.m._

Widok w stronę Kamienia od słowackiej strony.

Po sfotografowaniu kilku widoków wracamy do czerwonego, słowackiego szlaku granicznego, aby dobiec nim do rezerwatu “Haburské Rašelinisko”. Stąd już niedaleko bo to około 1200-1300 metrów.

Haburské Rašelinisko.

Rezerwat Przyrody Haburské Rašelinisko graniczy z polskim rezerwatem Źródliska Jasiołki i podobnie jak w polskim rezerwacie chroni się tu torfowiskowe, zabagnione łąki i moczary. Położony jest w Laboreckej Vrchovine na północ od miejscowości Habura, na szerokim w tym miejscu grzbiecie wododziałowym Karpat. Wchodzi w skład słowackiego obszaru chronionego krajobrazu “Chránená krajinná oblasť Východné Karpaty”.

Haburské rašelinisko – rezerwat przyrody po słowackiej stronie granicy.

Występuje tu mnóstwo gatunków roślinnych – najciekawsze z nich to wełnianka pochwowata, trzęślica modra, siódmaczek leśny, omieg górski, goryczka trojeściowata, wilczomlecz rózgowaty i ciemiężyca biała. Spotyka się tu gatunki rzadkich motyli i chrząszczy. Występują tu różne gatunki gadów i płazów.

Polana na granicy polsko-słowackiej – po lewej granica rezerwatu Haburské rašelinisko.

Niestety – zima to nie jest odpowiednia pora roku do odwiedzania i zachwycania się przyrodą tego miejsca ponieważ wszystko przykrywa gruba warstwa śniegu. Trzeba będzie się tu kiedyś wybrać w innej, cieplejszej porze roku.

Na wysokości rezerwatu, z naszej prawej strony, do granicy polsko-słowackiej dochodzi niebieski szlak PTTK z Jasiela. Zrobiło się już dość późno a nam pozostało jeszcze zjechać do Jasiela by później znaną już trasą wrócić do Woli Wyżnej. To tu opuszczamy granicę i niebieskim szlakiem, po minięciu niewielkiego wypłaszczenia, zaczynamy zjazd do Jasiela.

Początek zjazdu do Jasiela.

Doliną Jasiołki przez Jasiel i Rudawkę Jaśliską – powrót do Woli Wyżnej.

Zjazd jest przyjemny, niezbyt tu stromo, śladów żadnych też tu nie ma. Zjazd w dziewiczym śniegu nie jest za szybki ale przez to jest bezpieczny. Szlak prowadzi licznymi polankami więc można coś więcej zobaczyć. Najczęściej jest to wał Kiczery Długiej, odchodzącej od Kanasiówki na północ i zamykający dolinę Jasiela i Rudawki Jaśliskiej od wschodu.

Widok na Kiczerę Długą ze zjazdu szlakiem niebieskim do Jasiela

Do Jasiela docieramy przy drewnianej kładce nad Jasiołką.

Urwisty brzeg meandrującej Jasiołki na terenie rezerwatu Źródliska Jasiołki w Jasielu.

Przechodzimy przez nią aby wyjść na drogę w miejscu gdzie ten szlak spotkaliśmy przed południem. Tutaj też zostawiamy szlak skręcający na południe i kierując się w przeciwną stronę zaczynamy powrót. W powrotnej drodze nigdzie się już nie zatrzymujemy bo robi się już coraz ciemniej. Do przebycia pozostało jeszcze ok. 5 km ale ślad mamy już założony więc biegło będzie się lekko. Do samochodu dotarliśmy gdy było już prawie ciemno.

W sumie była to bardzo przyjemna narciarska wyprawa backcountry mimo, że pogoda nie udała się ładna. To wspaniałe tereny dla miłośników narciarstwa śladowego (backcountry) bo prawie nigdzie nie ma tu stromych podejść i stromych zjazdów. Przez cały dzień na szlakach nie spotkaliśmy żadnego człowieka – i trudno się temu dziwić bo tereny te w zimie bardzo rzadko są odwiedzane. No – może w słoneczne weekendy można spotkać osoby spacerujące, najczęściej do Jasiela.

Na koniec przedstawiam mapkę z przebiegiem pokonanej trasy. Może kogoś zainspiruje?

Tekst, zdjęcia i opracowanie – Antoni Noga.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz
2 miesięcy temu

Gratuluję Antoni kondycji, chęci i pasji. Ja zimą trochę się lenię … Przypomniałeś wspaniałą trasę, którą odbyłem wiele lat temu, jednak latem. Świetnie widzieć Beskid Niski zimą. Pokonywałem go wprawdzie o tej porze roku, jednak tylko i wyłącznie pieszo – narciarz ze mnie nie tęgi. Dzięki za świetną relację
Pozdrawiam serdecznie
Tomasz

Paweł
Paweł
2 miesięcy temu
Reply to  Antoni Noga

CześćTosiu! Liczyłem na relację z aktualnym śniegiem 2021. Przynajmniej u mnie w Beskidach, to jedna z najlepszych zim w ostatnich latach. Rozdwojenie tym wpisem u mnie spowodowałeś. Na to co kiedyś i co teraz. KIEDYŚ (2017rok) co na zdjęciach pokazujesz, śnieg był z nieba!! Zwyczajny prawdziwy i chęci + siły były żeby go zajeździć narciarską wędrówką. TERAZ śnieg przynoszą nam “bestia ze wschodu”, “Lars”, “Olaf”….i diabli wiedzą kto jeszcze z wymyślonych, a siły nie te już, a chęci są ale..ale…zawsze kilka ale wyszukamy żeby te chęci poczekały na inny raz Chęci i wielu “innych, zrealizowanych razów” życzę Tobie i nam… Czytaj więcej »